Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez shinobi 08 lis 2011, 18:15
tiska84 napisał(a):shinobi że tak się spytam ty byłeś na typowym odwyku ale takim,że miałeś wszystkie objawy odstawienne opisane np.ze stronki pani profesor


Nie czytałem tej stronki. Im więcej człowiek się naczyta, tym więcej sobie wkręca.
Nie byłem na żadnym odwyku, miałem zwykły "odwyk" domowy. Podczas odstawiania benzo brałem wenlafaksynę i karbamazepinę.
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tiska84 10 lis 2011, 13:55
Slodki_malin nie ma reguly co do odstawienia bo każdy inaczej reaguje.
W mojej rodzinie ktoś przez 20 lat zażywał Lorafen w dużych ilościach i w ciągu paru dni odstawił i też nic się nie działo.
Ja brałam przez okres paru miesięcy a mam wszystkie objawy odstawienne :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
23 sie 2011, 08:44

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez clony 11 lis 2011, 20:29
Obecnie jestem juz " tylko" na 0,12 mg clona rano i 2,5 mg relanium wieczorem.
Najbardziej dokucza mi bardzo silna derealizacja i czasami omamy wzrokowe i słuchowe.Podłoże zwyczajnie faluje niczym gotujący się budyń.
I bóle głowy.
Nawet na najstraszniejszym kacu nie bolała mnie nigdy glowa tak jak teraz.....
Od rana do nocy.
Czasami z tyłu, aż na wymioty się zbiera. Światło mnie razi.
Czasami boli połowa głowy i mam wrażenie, że oko mi wyskoczy.
Nawet kilka tabletek pyralginy, cefalginu i apapu na raz nie pomaga.
Jednak nie licząc bólów głowy, to pozostałe objawy mialem nawet w trakcie stosowania pełnej dawki clona i "cudownych" tabletek psychotropowych.
Oczywiście nie z taką częstotliwością, ale z takim samym nasileniem.
Zapewne muszę teraz poczekać z dalszym zmniejszaniem dawki.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
19 paź 2011, 10:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez piotrekd04 11 lis 2011, 21:54
ja zażywałem xanax 0,25 mg raz dziennie przez 7 miesięcy i odstawiłem w lipcu bez niczego, biorę tyko doraźnie... odkąd ostawiłem mógłbym policzyć na palcach u jednej ręki ile razy po niego sięgnąłem...
Offline
Posty
91
Dołączył(a)
02 wrz 2011, 23:10

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez esikora 12 lis 2011, 22:35
Witam Was serdecznie, pierwszy raz udzielam się na forum, czytam od dłuższego czasu. Napiszę w telegraficznym skrócie moją "przygodę z nerwicą" i proszę o pomoc, a najbardziej o słowa wsparcia.
Nic nie zapowiadało późniejszych wydarzeń: jestem z rodziną po raz pierwszy w Chorwacji, początek lipca 2011, coraz bardziej niespokojna, bo rekordowe upały i uwięzieni pod klimatyzatorem, dzieci marudzą, czuję się coraz gorzej, coraz gorzej śpię...wreszcie noc przetruchtana wokół kuchennego stołu, biegunki, palpitacje, modlitwy, abym dotrwała do rana, kolejne dni i noce coraz gorsze - decyzja, wracamy. Wizyta na wysepce u miejscowego lekarza, który stwierdził, że nic mi nie jest, przepisał diazepam 2mg, probiotyk i kazał wyluzować.
Droga powrotna, Czechy, palpitacje, szpital, badania serca (prawidłowe), w końcu kroplówka z magnezem (odwodnienie, wycieńczenie).
Już w domu - poprawa tylko minimalna, ale dochodzą drgawki, jadłowstręt, problemy z pamięcią.....skierowanie do szpitala....wyniki badań prawidłowe.
Pan doktor, internista (rodzina!!!) diagnozuje nerwicę lękową, zapisuje Betaloc zok 25X1 (rano) i Afobam 0,25X1 do zażywania CODZIENNIE na noc. Szybka poprawa, uwagi o groźbie uzależnienia, próba odstawienia po 2 miesiącach, zakończona niepowodzeniem (nasilone stany lękowe, bezsenność). Wygania do specjalisty.
Pani psychiatra z przychodni zapisuje Asertin, każe brać od razu całą tabletkę, a Afobam i Betaloc odstawić od razu ( brałam ponoć dawkę dla komara, to nie trzeba żadnych schematów odstawiania stosować). Za dwie doby zjazd trzydniowy (nie mogłam zamknąć oczu przez 3 dni i noce, biegunki, drgawki, uczucie pieczenia skóry na klatce i ramionach, uczucie drętwienia policzków, szyi i szczęk, robaki pod skórą, ból wszystkich zębów.....mąż i dzieci byli przerażeni).
Wizyta na cito u psychiatry prywatnie, diagnoza: wszystko źle: Afobamu nie odstawia się od razu, nawet jak brałam takie małe dawki, Betalocu nie odstawia się nagle, nowego leku nie wprowadza się od razu w pełnej dawce tylko stopniowo, i jeszcze niepotrzebnie zafundowałam sobie rzucenie palenia akurat wtedy. Powrót na dwa tygodnie do Afobamu 0,25, wprowadził Trittico CR 1/3tabl. na noc i dla odespania Zolpic doraźnie. Poprawa była po 2 dniach. :-| :-|

-- 12 lis 2011, 21:54 --

c.d. Boję się tego leku jak ognia, sponiewierał mną okrutnie, muszę "podziękować" Pani dr za zafundowanie trzydniowych tortur. Ale i niepotrzebnie pozwoliłam, żeby leczył mnie kuzyn, który jest internistą i nie zna nowoczesnych leków psychiatrycznych i wprowadził mnie na przysłowiową minę. Jestem teraz pod opieką specjalisty, mogę dzwonić o każdej porze, uzyskam poradę i pocieszenie. Mój schemat odstawiania wygląda tak: pierwszy tydzień mam obciąć działkę do pół tabletki 2 razy (np. wtorek i piątek). Następny tydzień, obciąć 3 razy, nast. 4 razy, nast. 5 razy - i tak w przeciągu miesiąca z hakiem zejdę do połówki a potem ciąg dalszy.
Mam niestety potężne objawy odstawienne, więc zwiększyłam Trittico do 2/3 tabl. Najbardziej dokucza mi uczucie ciągnięcia za nos i szczękościski oraz uczucie puchnięcia szyi, brak apetytu i biegunki. Co to jest do cholery z tym nosem? mieliście może tak? To jest nie do przejścia, próbuję walczyć ze sobą ale to uczucie nie pozwala zapomnieć o chorobie i uzależnieniu nawet na chwilę, tak się nie da żyć i funkcjonować. Co by było, gdybym musiała pracować? (urlop wychowawczy)

Wiem, niektórzy powiedzą, że to niemożliwe, aby tak dramatycznie przechodzić odstawianie, ale widocznie jestem tak wrażliwa na leki, nawet najmniejsza dawka zrobiła spustoszenia. Muszę to dziadostwo odstawić bo pojawiła się tolerancja, byłam skołowana, łapałam zawiechy, intelekt kulał, pojawiły się zachowania agresywne - i pozostało mi albo zwiększyć dawkę albo pozbyć się tego. Zaczynam psychoterapię indywidualną i grupową we Wrocławiu, zaczynam sprzątać w moim życiu i w głowie, pomaga mi relacja "moja nerwica.republika.pl", blog chłopaka, który wyleczył się z nerwicy lękowej (polecam).
Przepraszam za tę epistołę, proszę o komentarz i porady, jak przez to przejść, przecież musimy wyzdrowieć i jeszcze pocieszyć się życiem! pozdrawiam.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
12 lis 2011, 21:26

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Misiek_NL 12 lis 2011, 23:13
esikora, też mam to 'ciągnięcie za nos'... i też pojawiło się to przy odstawianiu.... Niefajne uczucie.
Misiek_NL
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tiska84 13 lis 2011, 08:59
Misiek_NL jak sie czujesz??

esikora nawet nie wiesz jak bardzo Cie rozumiem.Co do wyjazdu to ja pojechalam na podroz poslubna do Grecji i przez ten czas nie bylo ani jednego dnia zebym czula sie dobrze.Caly czas myslalam ze mam zawal,moj maz to mial wowczas ze mna,jednym slowem KOSZMAR :( :( :( :(
Tez pewnego dnia zanim zaczelam brac leki obudzialam sie z nocy z ogromnym bolem glowy i serca,dusznosci itp.i siedzialam i czekama na swoj koniec wiec wiem jakie to okropne uczucie.Teraz nie dosc ze mam caly czas nerwice lękową to jeszcze sie borykam z efektami odstawiennymi po benzo z tym,ze ja sie u nikogo nie lecze bo mam zle wspomnienia z lekarzami (ale nikogo nie zniechecam do leczenia :!: )
Moj teraz najwiekszy problem jest zwiazany z nerwica ze ataki mam w miejscach bardzo zatloczonych i normalne wyjscie do galerii u mnie to jest wyczyn nie lada i okropnie sie czuje ale stawiedzilam ze nie bede sie zamykac i siedziec w bezpieczym domku tylko wyjde i sprobuje jakos dac rade co oczywiscie nie jest latwe a wrecz odwrotnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
23 sie 2011, 08:44

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Misiek_NL 13 lis 2011, 10:47
tiska84, Dziękuję że pytasz... :)

Wróciłem do połowy dawki i będe odstawiać powoli...

Czuję się średnio, ale jednak trochę lepiej niż ostatnio... głównie dokucza mi d/d i 'dolegliwości głowy' tj. mrowienia, drętwienia, 'ciągnięcie nosa' itp. ale tendencja jest malejąca... no i lęk umierania...

Ale tak jak napisałem tendencja jest malejąca także chyba będzie dobrze... :)

Trzymam za Was wszystkich kciuki i Wy za mnie trzymajcie...
Misiek_NL
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tiska84 13 lis 2011, 19:23
Miał ktos dolegliwosci bolwe jelita cienkiego,czyli bolalo was po lewej brzucha??Nigdy w zyciu mnie jelita nie bolaly i az sie boje tego...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
23 sie 2011, 08:44

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Michuj 13 lis 2011, 19:34
byłem na finiszu ale nie dałem rady. Wróciłem do 1 mg clona dziennie... :(
Michuj
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez coma 13 lis 2011, 19:51
Michuj, :evil: :nono:
coma
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Michuj 13 lis 2011, 20:02
Nie martwi mnie to nawet ;)
Michuj
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez coma 13 lis 2011, 20:04
Michuj, to po co ta smutna buźka? :P
coma
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez esikora 13 lis 2011, 21:03
Jezu, wiec nie jestem jednak sama w tych przykrych doznaniach. Dziekuje za przeczytanie mojego przydlugiego postu. Wiem, ze musze odstawic afobam, bo zle na mnie dziala, zmienil moja osobowosc. Jestem gotowa walczyc z lekami bez prochow, zostaje mi jeszcze Trittico, ktorego tak sie nie boje...leczenie conajjmniej polroczne. Postanowilam skrocic urlop wychowawczy, bo siiedzac w domu mam za duzo czasu na myslenie, i wpadlam w manie sprzatania, z ktorej tudziez nic dobrego wyjsc nie moze. Zaczynam psychoterapie dla wspoluzaleznionych, poniewaz moja nerwica w duzej mierze wziela sie z problemu alkoholowego meza, wiaze w nia duze nadzieje, pani terapeutka obiecala poostawic mnie na nogi. Mysle, ze juz moze byc tylko lepiej. Pozdrawiam. E
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
12 lis 2011, 21:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Droga Prawda Życie i 3 gości

Przeskocz do