uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

uzaleznienie od partnera/ki

przez paradoksy 11 maja 2011, 16:41
ban za 3 pozostałe multikonta.
paradoksy
Offline

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Thazek 11 maja 2011, 18:31
paradoksy, Kto to w ogóle był? :P
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 26 cze 2011, 11:34
anna pi(j)anna to był :)

to, że powiedział "kocham" nie oznacza, że się określił - słowami można czarować.
Długo nie zaglądałam tu, bo odkąd weszło dużo nowych dla mnie osób, to się wycofałam, ale widzę wątek ucichł.
U mnie czarna d**a.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez nickyfour13 26 cze 2011, 15:25
Jeżeli nie potrafi się określić kiedy jesteście razem to ja bym odpuścił. Takie zawracanie dupy kiedy Ty zrywasz kontakt o niczym nie świadczy, bo później wszystko wróci do poprzedniego stanu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
20 lut 2011, 19:52
Lokalizacja
Kraków

uzaleznienie od partnera/ki

przez new_york 09 sie 2011, 11:03
Conessa napisał(a):

to, że powiedział "kocham" nie oznacza, że się określił - słowami można czarować.


Nigdy nie lekceważ tego kiedy facet mówi, że cię kocha. Też kiedyś raz to wyznałem, zostało to obrócone w żart i zlekceważone - dziś mam depresję i nie mogę z tego wyjść.
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
08 sie 2011, 09:50

uzaleznienie od partnera/ki

przez martens-81 09 sie 2011, 15:25
Conessa,
jestem po tej drugiej stronie i robilem podobnie tak jak ten Twój, ona też pokazala że "ma jaja" i odeszla, po czym ja chcialem żeby znowu wróciła ale znowu wszystko rozwaliłem, nie wiem czemu sie tak zachowuje i czemu tak reaguje
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 cze 2011, 20:40

uzaleznienie od partnera/ki

przez ktostamtakihej 13 sie 2011, 04:35
new_york napisał(a):
Conessa napisał(a):

to, że powiedział "kocham" nie oznacza, że się określił - słowami można czarować.


Nigdy nie lekceważ tego kiedy facet mówi, że cię kocha. Też kiedyś raz to wyznałem, zostało to obrócone w żart i zlekceważone - dziś mam depresję i nie mogę z tego wyjść.

Hehe no tak jakbyś był kobietą a ona facetem to właśnie połowa forum by na ciebie najeżdzała - że uczuć nie masz :D

Świat nie jest uczciwy - kobietom wolno więcej niż facetom i są jakby więcej warte

Kobieta zawsze znajdzie pocieszyciela nawet jak zejdzie na samo dno... faceci się z takich sytuacji rzadko odbijają... mało tego ja teraz jak ignoruję jakąś mam lekkie wyrzuty sumienia - zapewniam cię, że kobieta nigdy ich mieć nie będzie spławiając faceta, który jej nawija o tym jak ją kocha itd.


A moja rada jeśli chodzi o kobiety -> sukces w związku z kobietą to umiejętność jej olewania... nigdy nie przekonasz laski by z tobą była tym że jej powiesz, że ją kochasz czy coś

Laski lubią facetów, którzy mają je gdzieś... do takich coś czują i dla takich się starają

Sam się dziwiłem, że kobiety potrafią robić tak niesamowicie durne rzeczy i się upadlać dla ciebie, przyjeżdzać o 3ciej w nocy jak do nich przedzwonisz że masz ochotę na sex, błagać, ciąć się itd. Ale robią to tylko wtedy jak coś do ciebie czują. A czują tylko wtedy jak masz je gdzieś... Laska w związku ma czuć się wyróżniona, że akurat pozwalasz jej ze sobą być i ma wiedzieć że jedna chwila wystarczy by to wszystko się skończyło

Sprawdzone i przetestowane na paru egzemplarzach - nie żadne desperatki normalne młode i atrakcyjne, które niby znają swoją wartość

Chcesz to weź sobie te teksty pod uwagę, a jak nie to pretensje możesz mieć do siebie


Pewnie zaraz mnie objedzie parę kobiet z tego forum, wtrącą że one tak nigdy się nie dadzą (lol uwież mi nie takie rzeczy robiły :-D ), że jakaś mi dokopała i od tego czasu mam uraz, jacyś modowie się wtrącą - ale taka reakcja tylko ci pokaże, że sprawa jest na rzeczy
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
13 sie 2011, 03:36

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez crazymajka 16 sie 2011, 21:49
to możliwe.. ode mnie odeszło 7 facetów w ciągu 3 lat.. uzależniam się od każdego kto da mi troche uczucia.. nie wytrzymują i uciekają.. stwierdzono u mnie zaburzenia osobowości, mam osobowość ZALEŻNĄ :( od września zaczynam terapie :( chce kochac i być kochaną :(
"Zrób to czego się boisz a skończy się strach..." ;-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
13 sie 2011, 16:24

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Aria 28 sie 2011, 17:08
Nie sądziłam, że mnie to kiedykolwiek spotka, ale ja także jestem uzależniona od partnera. Siedzę w domu kiedy nie możemy z tego lub innego powodu się spotkać i przeżywam każdy dzień spędzony samotnie... Mnie to wykańcza, ale nie potrafię sama funkcjonować... Wiem, że jego tym ranie i że on to również przeżywa, że ja się tak zachowuje. Nie wyobrażam sobie, jakby jego mogło nie być.
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez skohinka 19 wrz 2011, 19:39
Jestem bardzo uzalezniona od mojego partnera bez niego wariuje gdy tylko musze gdzies wyjechac dostaje lekow.Boje sie bardzo ze zostane sama.To wina moich rodzicow ojciec kilkakrotnie gdy bylam mala pakowal mnie do domu dziecka i czesto zostawalam sama w domu.
Codziennie pytam, czy kiedyś to się skończy
I nienawidzę słów: "Nic nas nie rozłączy"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
18 wrz 2011, 13:02
Lokalizacja
Kraina wiecznego cienia

uzaleznienie od partnera/ki

przez przesiaknieta 17 paź 2011, 16:35
Witam.. Mam problem.. Znamy się od dziecka, pierwsza wielka przyjaźń, później pierwsza wielka miłość.. Pokonywaliśmy razem przeszkody, jak było źle zawsze byliśmy blisko. Od pewnego czasu towarzyszą nam przerwy.. Wszystko posypało się, gdy on zaczął obracać się w dziwnym towarzystwie. Codzienne imprezy, marihuana, woda sodowa w głowie. Myślałam, że odmienił się na nowo. Ale od miesiąca, gdy wróciliśmy ze wspólnego wyjazdu z Anglii, po 3 miesiącach bycia tylko 'we 2' wrócili i znajomi, głupie zachcianki i przyzwyczajenia. Nie przyznawał się do mnie wśród znajomych, nie miał dla mnie czasu. Odstawił mnie na bok, zrezygnował, zostawił. Nie mogę się zebrać w całość, ciągle myślę, a on cudownie się bawi. Nic mnie nie cieszy, nigdzie nie wychodzę, odcinam się od wszystkich.. Okazało się dzisiaj, że kogoś ma.. Nie widzę żadnej iskierki szczęścia od miesiąca. Nie potrafię się podnieść.
Może to dla kogoś okazać się śmieszne, ale nie wierzę w siebie, w jutro. Gdy wracam z uczelni siedzę i gapię się w sufit. Płaczę chyba codziennie. Najgorsze jest dla mnie to, że straciłam wiarę we wszystko, szczególnie w siebie. Jestem jednym wielkim nerwem, który ciągle wybucha.. Nie wiem jak się odbudować..
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:21

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez kicikici 17 paź 2011, 17:06
Mysle ze zacznij od tego by zaczac akceptowac ze znim nie jestes. Ty nie czekaj jak ktos sie odmieni na nowo tylko staraj sie zmienic nastawienie do tego co mialo miejsce i do samej siebie. Iskierka zycia sie pojawi jak zaczniesz kochac siebie na tyle ze zrozumiesz ze cie stac na wiecej. Czy warto plakac przez osobe ktora pokazala zero szacunku? czy on zasluguje na te lzy? czy przez jakiegos chama bedziesz sobie zycie marnowac? stoisz w miejscu ze swymi uczuciami poniewaz nie mozesz sie pogodzic ze twoj przyjaciel, chlopak ciebie sponiewieral i rzucil. Co z tego ze zajmiesz sie czyms innym i moze w czasie uczucia oslabna skoro tu chodzi o zrozumienie ze ty jestes kobieta a nie smieciem, ze ciebie stac na wiecej a nie byc czyjas popychanka i zabawka. Najpierw zacznij patrzec na ta sytuacje inaczej, ze to nie on ciebie zostawil tylko ze ty nie chcesz miec nic wspolnego znim i tak sobie codzienni emow, nabierz kontroli ktora stracilas. I dobze ze masz nerwy, wykorzystaj je w pozytywny sposob czyli przeciwko niemu a nie przeciwko sobie. Zbierz energie i nerwy by isc na przod a nie w tyl do miejsca gdzie on ciebie zranil. Nie daj sie wciagac w jego gry, jestes wartosciowa kobieta i stac cie by ciebie ktos pokochal i kiedys znajdziesz faceta ktory nie bedzie cie unikac tylko kochac i bedzie to pokazywac. To co zrobil ten twoj oktorym piszesz jest szczeniackie i powinnas sie cieszyc ze nie masz znim do czynienia, a niech tamta sie meczy znim:) pewnie ja tak samo potraktuje. Ty sie ciesz ze mozesz na nowo zaczac zycie, masz szkole masz zdrowie zapewne:) i nie potrzebujesz nic wiecej! a napaewno nie byle jakiego gnoja ktory cie bedzie ponizal.
ty sobie znajdziesz na poziomie kogos, wiec od ciebie zalezy czy chcesz wierzyc w siebie, czy stac w miejscu i dac sie kopac. Wszystko sie dzieje po cos pamietaj! pozwol sobie na szczescie :)


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

uzaleznienie od partnera/ki

przez przesiaknieta 18 paź 2011, 15:56
Wczoraj te słowa podniosły mnie na duchu.. A dzisiaj znowu to samo.. Wariuje bo nie wiem co z nim się dzieje, co robi, z kim się spotyka. Nie potrafię się uspokoić.. Nerwy i emocje są tak ogromne, że nie potrafię ich zahamować. Ciągle myślę o tym co było. Nie potrafię wstać i nie myśleć. Czuje się kompletnie zdołowana. Nie mam apetytu, a jak już zjem to okropnie boli mnie żołądek, nie śpię praktycznie w ogóle. Nie wiem co robić. Nie mam punktu zaczepienia. Kiedyś byłam silna, a dziś płaczę nad swoją słabością.. To wszystko bez sensu, wiem o tym, ale nie umiem ruszyć w przód.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:21

uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez babi 07 lis 2011, 09:35
Na poczatku chciałam Ci napisać kilka słów otuchy, ale to by chyba i tak nic nie dało. Myślę, że powinnaś się wybrać do dobrego psychologa, który zaplanuje Ci całą terapię. Jestem pewna, że będziesz umiała sobie z tym poradzić. Trzymam kciuki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
03 lis 2011, 09:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do