uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 19 sty 2011, 22:36
re33, nie chcę żyć nadzieją, choć na pewno ona jeszcze żyje we mnie. Jeśli coś ma się wydarzyć, potrzeba na to wiele czasu i zmian z jego i z mojej strony. Na razie będę żyć sama ze sobą i swoim życiem.
A jak Twoje dni wyglądają? nie pracujesz jeszcze?
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 19 sty 2011, 22:42
conessa fakt, nie ma co życ nadzieja. Ale wiesz piscis powiedziala mi taką mądrą rzecz, ze zeby cos odbudować, trzeba najpierw to zburzyć :smile: heh
U mnie powoli, ale do przodu. Moj stan się poprawia z dnia na dzień i wracam do zdrowia. Niestety do końca lutego jeszcze na zwolnieniu. Deprecha puszcza, ale mam jeszcze spore problemy z koncenrtacją, wiec musze dochodzic do siebie. I jak ja po takim czyms mam myslec o facecie? Heh, chyba przerzuce sie na babeczki :smile:
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 19 sty 2011, 22:59
re33, też o tym myślałam ;) ale chyba związku nie mogłabym tworzyć :P
Dobrze, że z Tobą lepiej. To bardzo budujące i powinno dawać nadzieje reszcie dziewczyn, że można.. ale potrzeba czasu.
Ciesze się, że masz dobre samopoczucie.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 19 sty 2011, 23:05
conessa wczoraj popatrzyłam na zdjecia bylego i ......nic. totalna znieczulica. Heh, chyba leki tak dzialają. No pustak normalnie, zero emocji. :smile: :smile: :smile: Ale ciesze sie, ze w koncu wylazłam z tego gówna :smile:
Uciekam spać. Dobranoc :smile:
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 19 sty 2011, 23:07
re33, dobranoc znieczulona ;)
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 19 sty 2011, 23:33
Dziewczyny ja tylko tak piszę z prośba o duchowe wsparcie na jutro: trzymajcie kciuki (nawet w myślach ;) ) od 10 rano, bo jutro rozprawa brata! bardzo się boję, jak to będzie. w jaki sposób będzie chciała mnie zdyskredytować adwokatka bratowej, bo można powiedzieć, że jestem głównym świadkiem... może depresję wyciągać, że jestem niezrównoważona psychicznie... eh. jak ja dziś będę spała z tych nerwów?? jak jesteście wierzące to zmówcie za całą sprawę jakąś modlitwe (wszystkie wiecie o co chodzi)! dzięki. ściskam!

piscis, co u Ciebie?
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 20 sty 2011, 00:18
cokslinelka nie ma sprawy. Odmówię modlitwę w łóżku ( zawsze się modlę w myślach na leżąco) :D
Będzie dobrze. Kciuki też będę trzymała i koniecznie daj znać, jak poszło :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 20 sty 2011, 00:21
coksinelka masz to jak w banku, jesteśmy z Tobą jutro (sory, że się wypowiadam za wszystkie :smile: ale na pewno tak samo myślą :smile: )
kochana depresja to nie choroba psychiczna, więc nie bój się i się nie daj. Żeby komuś cokolwiek zarzucić to trzeba to udowodnić, więc tego się nie bój. Ale będziemy jutro z Tobą myślami.

conessa muszę Ci powiedzieć, że jak czytam to co piszesz to mam wrażenie, że faktycznie większego dystansu nabrałaś, cieszę się. Wychodzi na to, ze ze mną chyba najgorzej, bo jeszcze bardzo mocno w tym gównie siedzę. Ale to przez to, że cały czas mam z nim kontakt.

mimi1982 to przykre, ze ludzie w pogoni za kasą tak oddalają sie od siebie, ale conessa dobrze Ci radzi. Może spróbuj tego przez jakiś czas, może warto.

A u mnie fatalnie...wydarzyło się coś niemiłego dla mnie bardzo. Mój mąż potraktował mnie tak, że bardzo zabolało. Kurczę kiedy ja z tego wyjdę i czy wogóle wyjdę? :(
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 20 sty 2011, 00:35
piscis kiedyś przyjdą lepsze czasy i dla Ciebie :smile: Ja mocno w to wierzę. :smile:
Kurczę, ale się dziś zasiedziałam. Zmykam spać. Dobranoc raz jeszcze.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 20 sty 2011, 00:53
no właśnie właśnie Ty jeszcze nie śpisz....heh
to nie podobne do Ciebie :D
dzięki kochana za słowa otuchy :smile:
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez mimi1982 20 sty 2011, 12:28
Wczoraj mialam taka sytuacje. Wrócil, rozmawialismy o naszycg problemach w tym o moimch finansowych i chcialam zeby mnie przytulil. A on na to zebym to ja sie przytulila.Aja mialam taka wewnetrzna blokade ze nie potrafilam pierwsza. On tez czekal az ja. I jak sie poklocilismy ze znowu dostalam ataku szalu i zaczelam walic sie w glowe. On powiedzial ze jak nie przestaane to pojedzie do domu. Przytulil mnie jak juz bylo naprawde bardzo zle i chccialam jechac do szpitala.
mimi1982
Offline

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 20 sty 2011, 13:45
mimi1982 to o czym piszesz jest bardzo przykre. Każdy oczekuje od partnera wsparcia i bliskości. Piszesz, że przytulił Cię dopiero, kiedy byłaś bardzo zdenerwowana. Może porozmawiaj z nim otwarcie, czego pragniesz i jakie są Twoje oczekiwania. Skoro tworzycie związek masz do tego prawo :smile: Powodzenia :smile:
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 20 sty 2011, 14:38
Dziewczynki już po!!
adwokatka brata mówiła, że bardzo dobrze! ufff... byłam jeszcze z drugą bratową i jej siostrą i adwokatka nazwała nas "trzy gwiazdeczki". jednak sprawa jeszcze nie zakonczona. mam jednak nadzieje, ze bedzie dobrze!

Dziekuje Wam Kochane moje za wsparcie! przed sala sie bardzo denerwowałam, ale na sali odpowiadałam spokojnie i rzeczowo! to na pewno dzieki Waszym modlitwom ;) . dzieki!!

[Dodane po edycji:]

mimi1982, witaj w temacie, aczkolwiek lepiej, żebyś nie musiała z nami dzielić tego losu... trzymam za Ciebie kciuki!

[Dodane po edycji:]

jeszcze zapomniałam się wam pochwalić, że jak zobaczyłam byłego w sądzie (bo był świadkiem u bratowej :!: ) to... nic się nie zadzialo!! totalnie nic :yeah: . jakbym zobaczyła starego znajomego!! aż sama się zszokowałam swoją postawą. może to znak, że jednak się z niego wyleczyłam? :roll:
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 20 sty 2011, 19:31
coksinelka, cieszę się razem z Tobą. Nie widząc go, możesz rozmyślać i czuć się źle...zobaczyłaś i przekonałaś się, że jest lepiej niż myślałaś. Czasem tak bywa.. oby do przodu.

mimi1982, wybacz, ale jeśli będziesz się tak zachowywać jak opisałaś, to żaden mężczyzna nie będzie czuł chęci zbliżenia, bo to ich przeraża. Ciebie też by przerażało takie zachowanie u swojego partnera gdybyś to Ty była silniejsza psychicznie.
Znam to i wiem, że jeśli sobie nie radzisz z tym uczuciem odrzucenia to powinnaś poszukać pomocy u terapeuty.
Sama już wiesz najlepiej w jakim stopniu objawia się to u Ciebie. Ale takie sceny w domu to nic dobrego.
Spróbuj postępować tak jak pisałam wcześniej.

Ja dziś fatalnie.. gdy tylko przekroczyłam próg mieszkania, popłakałam się. Dzisiejszy dzień mnie trochę przerósł w nadmiarze obowiązków i nie tylko. Dawno takiej fali nie miałam. Od razu potworna migrena powróciła...
To taki głupi nawyk..że w drodze do domu zaszłam po alkohol :cry: :cry:
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do