uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 28 gru 2010, 14:03
Conessa
też tak mam, ze nie potrafię stanowczo czegoś zmienić i czasami wściekam się sama na siebie. faktycznie ten kontakt nie pomaga ci. Może jak pisze prywatnie to nie odpisuj...
Mi łatwo gadać, a sama nie potrafię wytrwać w takim postanowieniu.
Wczoraj znowu kłótnia :(
on nigdy się nie zmieni :(
i od wczoraj cisza

Kochana rozejrzyj się za pracą...może akurat sie uda
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 28 gru 2010, 14:23
Heh, to wyglada na to, ze ja jestem naprawde silna :smile: :smile: :smile: :smile: :smile:
Juz prawie miesiac bez kontaktu. Ale teraz nie robi mi to juz roznicy i tak ciagle mam dola :(
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 28 gru 2010, 14:39
piscis, najbardziej ciężkie jest, że wiesz, że on się nie zmieni, a nie potrafisz zrobić z tym nic konkretnego.
U mnie podobnie. Wiem, że nic się nie zmieni, a ciągle jakaś cząstka nadziei jest, którą zabijam wmawiając sobie, jak mnie zranił, jaki żal czuję do niego, złoszczę się i wyliczam jego wszystkie wady po to by zmienić nastawienie do niego.
Jesteś silna, wiesz o tym w głębi gdzieś , wszystkie damy radę, wszystko to tylko kwestia umysłu.. z którym tam nie idzie łatwo ;)
Dumna jestem i z nutką zazdrości czytam Ciebie re33, ... tez już bym chciała być na tym etapie.. tylko ten smutek Twój.. ale chyba tak już jest, że zawsze pozostaje żal, który nawet jak przypomnisz po latach to trochę boli.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 28 gru 2010, 14:44
conessa wiesz, gdybym znowu wrocila do kontaktow teraz chyba bym zwariowala. Tyle zdrowia mnie to kosztuje. Kazdego dnia walcze z depresja i kazdego dnia mam nadzieje na lepsze jutro. Ale juz bez niego. Nie. Juz nigdy. Teraz chce wrocic do zdrowia, do pracy. Potwornie mnie to zlamalo, no ale ja cierpie podwojnie. Niestety mam tendencje do depresji, a ta jest gorsza od wszytskiego. Wyniszcza czlowieka totalnie. Mam nadzieje, ze za jakis czas napisz, ze wyszlam z depresji i to bedzie wielki sukces. Ten palant juz mnie nie interesuje. Odkad sie z nim rozstalam ani razu sie nie usmiechnelam :( tak mnie dobil. :(
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 28 gru 2010, 17:25
patrzę, że temat został połączony z innym ;). a już myślałam, że w ogóle go nie ma i nie będzie się gdzie pożalić na facetów ;).
czytam o Waszych Świętach i odnajduje swoje myśli: też się bardzo bałam, że będę bardzo przeżywała to, że nie ma przy mnie tego, z którym spędzałam święta przez 10 lat... ale o dziwo było całkiem dobrze. właściwie o nim nie myślałam. tylko w wigilię mi sie przypomniał, bo wysłał życzenia, co mnie bardzo rozdrażniło. wolałabym, żeby było tak, jak u ciebie re33, czyli żadnego kontaktu. Pomyslałam sobie, że ma tupet wysyłając mi życzenia po tym co zrobił, ale później doszłam do wniosku, że pewnie jest bardzo wdzięczny, za rozwód bez orzekania o winie i dlatego wysłał życzenia. jeszcze mi sku*wiel życzyl powodzenia w życiu osobistym!!!!!!!!! jednak ma tupet! ale to właściwie malo istotne- było, minęło.

Conessa piszesz, że się rozstrajasz po każdym jego telefonie. jak ja to znam... też tak miałam. Zresztą nawet durny sms ze świątecznymi życzeniami też mnie wybił z równowagi. wychodzi na to, że mimo upływu czasu nadal mnie to rusza. Boże, kiedy to minie????

piscis, napiszę coś brutalnego: nie licz na to, że on się zmieni, bo on się nie zmieni!! nawet jak przez jakiś czas byłby lepszym partnerem, to i tak później wylezie jego prawdziwa natura. niestety zmienić możemy tylko i wyłącznie SIEBIE. nie licz na jego zmiany, bo możesz się zawieść. czasami lepiej twardo stąpać po gruncie. mam nadzieję, że nie zezłoszczą Cię moje słowa. tak po prostu myślę.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 28 gru 2010, 17:51
coksinelka widzisz sama, ze nawet glupi sms moze wyprowadzic z rownowagi. Dlatego ja wybralam zupelna cisze. Moze po kilku latach inaczej na to spojrze. Tak, jak teraz poczas tych swiat dostalam zyczenia od swojego bylego chlopaka z ktorym bylam co prawda krotko, ale zrobilo mi sie milo :smile: 7 lat nie mielismy kontaktu. Szmat czasu. Nawet mielismy sie spotkac, ale sie nie uadalo. Przez caly okres swiateczny mialam z nim kontakt i bylo bardzo milo :smile: Niestety wyjechal do Anglii, bo ta pracuje, ale mamy sie spotkac za pol roku. To jest zadziwiajace. 7 lat ciszy i popatrz :D :D

[Dodane po edycji:]

A odpisalas na smsa???
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 28 gru 2010, 18:02
miałam ochotę napisać "całuj się w dupę" ale zachowałam pełną kurtuazję i podziękowałam grzecznie i też mu życzyłąm najlepszego (choć w rzeczywistości wcale tak nie jest :evil: )
może i ja za parę lat spojrzę na to inaczej, chociaż bardzo mnie upokorzył swoim postępowaniem, zrobił z tego temat do plotek (oczywiście on tego nie chciał, ale ludzie lubią takie sensacje)
a mój brat teraz piepszy się ze swoją laską i szlag mnie trafia jak słyszę jej - niezbyt ciche- jęki :evil: :evil: :evil:

[Dodane po edycji:]

sory za zajęcie tyle miejsca ale touchpad mi ześwirował chwilowo ;)
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 28 gru 2010, 18:06
Heh, dobre. Brat sie pieprzy z laska. :smile: :smile: Takim to dobrze :D :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 28 gru 2010, 18:23
no właśnie, pewnie dlatego tak mnie to wkurza ;)
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez MOCca 28 gru 2010, 18:31
Serio ja bym waliła w ściany i im przeszkadzała ;) jak chcą się piep**** to kulturalnie po cichaczu. :lol:
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 28 gru 2010, 18:44
jak przyjeżdża ukochana brata to takie atrakcje mam za każdym razem :evil:. jego sypialnia jest piętro niżej, ale echo wszystko niesie po klatce schodowej :x
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 28 gru 2010, 18:46
A niech tam!!! Nie ma co załowac im. Niech sie wyzyja :D
coksinelka jak plany sylwestrowe?
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez coksinelka 28 gru 2010, 18:49
nic mi nie mów :(. żadnych planów. nie mam z kim iść, znajomych też mam bardzo nielicznych a poza tym wszyscy poparowani, wielu ma dzieci, więc tym samym siedzę w domu. Może zrobię tak jak Ty- pójdę spać :D
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 28 gru 2010, 18:53
Co za parszywy los :( Dobrze, ze chociaz mozna spotkac sie na forum i wyzalic.
No cholera jasna, czy nam sie nie nalezy fajne zycie przy boku wartosciowego faceta???
Pocieszam sie, ze nie tylko ja trafiam na palantow :smile:
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do