uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 23 gru 2010, 16:26
mnie to nie irytuje tylko śmieszy bo bez sensu są te wszystkie komentarze, poczytajcie dobrze o co chodziło i komentarz PM był zupełnie niepotrzebny :D
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez dogomaniaczka 23 gru 2010, 16:27
piscis, komentarz TAO również :)
dogomaniaczka
Offline

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez linka 23 gru 2010, 16:27
Spokój ma być, bo po gołej dupie rózgą będę lała !!
:mrgreen:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 23 gru 2010, 16:28
Czekam na TAO :D :D :D :D
Na pewno "bardzo się ucieszy" dyskusją. Ale bardzo lubię Jego riposty :D :D :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez linka 23 gru 2010, 16:28
O jeszcze do tematu dopiszę, że ja też kiedyś byłam uzależniona od mojego partnera, strasznie nie fajna sprawa...
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 23 gru 2010, 16:29
Ale pomijając wszystko...
Życzę Wam WSZYSTKIM bez wyjątku, pogodnych Świąt, szybkiego powrotu do normalności i dużo dużo uśmiechu na co dzień :mrgreen:

[Dodane po edycji:]

heh re33 masz rację, zajrzę tu jeszcze dziś z ciekawości
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 23 gru 2010, 16:31
Ja również życzę Wszystkim Wesołych Swiat i wolnosci przede wszystkim!!!! Zero uzaleznien :D :D :D

[Dodane po edycji:]

piscis wpadnij wieczorkiem - moze sie uspokoi :D

[Dodane po edycji:]

Nie rozumiem po co było to całe zbiegowisko :!: Nikt nic sensownego do tematu nie napisał za wyjątkiem moderatora :smile:
Ale co tam! Wesołych ! :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez namiestnik 23 gru 2010, 18:45
Jeszcze jest kwestia uzależnienia partnera od nas. To może wydawać się nawet niektórym osobom fajne. Ale gdy się pomyśli sensownie to już wcale nie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 23 gru 2010, 18:49
namiestnik ja mam dość jakichkolwiek uzaleznien :D :D :D w tę, czy drugą stronę. Wolności !!! :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez namiestnik 23 gru 2010, 21:37
DOKŁADNIE!

Wszystkie skrajności i odchylenia mogą rodzić negatywne konsekwencje oraz brak spokoju duszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez TAO 24 gru 2010, 02:40
Oki, nie ma co tu ripostować. Natomiast dla tych co nie zrozumieli "wanny"... dla mnie jest jasne, że relacja miała dotyczyć topienia telefonu komórkowego, ot i tyle, stąd taka moja kontrreakcja na reakcję PM.
Postaram się o ile to będzie możliwe powstrzymać się od moich złośliwości... chociaż sam mam również w tej materii pewne doświadczenia.
Poza tym zgadzam się z Moniką1974, nawet jeżeli pewne relacje mają tutaj znamiona flirtu są tylko po to aby rozluźnić atmosferę, natomiast jeśli np. będę chciał umyć Monice lub Lince lub Dominice lub o zgroooozo Namiestnikowi plecy... to na pewno złożę taką propozycję przez PW.
A pro pos... Moniko ja też lubię być całowany w pempuszek ;)... pamiętaj proszę... bo już jednemu tu pozazdrościłem... :mrgreen:
Iza jedynie doświadcza skutki... ale to od niej zależy, czy weźmie coś dla siebie z tego czy nie, bo tu nie chodzi o lincz... coś leży na rzeczy... skoro tyle osób zwróciło na to uwagę. To tak jak z innymi osobami, którym wszyscy niemal forumowicze pokazują ich problem, a oni i tak jak pijani płotu...
Ludzie!!! I błagam Was, jak mi się cuś takiego przytrafi... walcie moim łbem o ścianę aż do skutku!!!
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez LitrMaślanki 24 gru 2010, 17:55
re33, niestety wolność w tym przypadku oznacza samotność ,uzależnienie od partnera/ki jeżeli sam związek nie jest toksyczny ,jest nawet miłe . Tak jak i odrobina ,podkreślam odrobina zazdrości .
LitrMaślanki
Offline

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 24 gru 2010, 21:49
Oczywiście, ze ani odrobina zazdrosci, ani odrobina uzaleznienia nikomu nie zaszkodzi :D :smile: :smile: z tym sie zgodze :)
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez Conessa 24 gru 2010, 22:33
re33, jak u Ciebie?
Nie miałam siły dziś czytać ostatnich postów, bo od wczoraj rozłożyło mnie i ledwo dziś na wigilię wstałam.
Nie miałam nastroju, siedziałam 1,5 godz nie rozmawiałam aż wróciłam do domu.. :(

Nie było mnie bo próbowałam odpoczywać i byłam tak zmęczona wszystkim, że nie włączałam komputera nawet.
Jest troszkę lepiej.. nie płaczę codziennie. Dziś jest b.smutno.. wiadomo.
Jak miałam zareagować, kiedy rano odebrałam od niego telefon i zapytał czy może wpaść bo chce podzielić się opłatkiem.
Wpadł na chwilkę, złożył życzenia, dał prezent i pojechał.
Nie umiałam mu odmówić, w końcu to taki "świąteczny czas"..
Jak bardzo chciałabym już zapomnieć i nie czuć cierpienia.

Mam nadzieję dziewczyny, że Wasze dzisiejsze wieczory były milsze niż mój.. Buziaki
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do