uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 22 gru 2010, 13:24
Ja chyba tez :smile:

[Dodane po edycji:]

Ech, jakos nie moge sobie dzis znalezc miejsca. Prawie wcale dzis nie myslalam o swoim bylym :D chyba powoli dochodze do siebie :D swoja droga troche poslalismy smsow z moim kolega sprzed lat. I moze w po swietach spotkamy sie przed jego wyjazdem do Anglii. Padla propozycja spaceru po lesie. Ciekawe. Po 7 latach kazdy z nas jest juz inna osoba. No nic, zobaczymy, czy dojdzie do spotkania. Dziwne, zeby po 7 latach odnawiac kontakt :shock: nie wiem, czy tego chce. Ale facet, jako czlowiek jest wartosciowy, wiec mozna pogadac. :smile:

[Dodane po edycji:]

piscis jak po wizycie?
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 22 gru 2010, 23:29
Uff...przeżyłam :D
Nie było tak źle chociaż byłam mega zestresowana. Powiedziałam, że miałam obawy przed rozmową z facetem, powiedział że dało się to odczuć i to że jestem na maksa spięta, dlatego traktuje to pierwsze spotkanie jako przełamanie lodów. W sumie mówiłam dużo...on słuchał. Na koniec podsumował to tak, że o mnie dowiedział sie bardzo niewiele...ciągle jest on, on, on, albo związek, związek...a nie ma w tym mnie, nie mówię i nie myślę o sobie. Że tak wypełnił moją przestrzeń że dla mnie zaczęło brakować miejsca, że jestem tak jakby przyklejona do niego i podczas kolejnych spotkać będziemy starać się mnie odklejać...
ech...oby się udało...
zmykam spać
za tydzień kolejna wizyta :D

[Dodane po edycji:]

A co do twojego spotkania...pewnie, że pogadać można. Nie wiem jak wyglądały wasze relacje i jakie mieliście kontakty, ale jeśli jest wszystko ok z twojej strony to może poprawi ci to nastój i pomoże wrócić do normalności.
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez TAO 23 gru 2010, 00:01
Conessa,

Dolny Śląsk żąda dostępu do morza!!!! :mrgreen:
To poobcinanie awatara działa na mnie stanowczo gorzej niż przedtem... wpadam w depresję :( nogi też były oki...) :P

Panna Modliszka widzę przechodzi samą siebie... określając chamstwem wszystko, co nie jest okazaniem zainteresowania jej zmieniającymi się ostatnio co kilka dni awatarami... No kurde chamoowa straszna ci porąbani faceci... a PM się tak stara ostatnio zwrócić na siebie uwagę. :P
Namiestnikuuuuu!!! POPRAW SIĘ!!! :nono: TAOoooo!!! POPRAW SIĘ!!! :hide: :nono:

A wam Panie miłe idzie jak widzę całkiem nieźle... przeniesienie watku troszkę mnie zmyliło... zatem nadrobiłem lekturę. Jak widzę postępy ogrooomneeee i nic tu po mnie... :bezradny:
Pięknie się wspieracie, i o to chodzi, tak trzymać. Ale obserwuję Was kochaniutkie, nie myślcie sobie, jak czeba to walcie jak w dym... nooo i macie tutaj równie godne wsparcie w koledze Namiestniku...
Fajnie... tak rodzinnie siem robiii, tzn. po przyjacielsku.
Pozdrawiam I ŻYCZĘ WESOŁEGO JAJKA... o kurde to nie te święta... zatem Oświecenia przez Gwiazdę Betlejemską. :papa: :D

[Dodane po edycji:]

piscis,
A czy Ty nie miałaś tu przypadkiem innego wątkuuuu? Pod inną ksywką... tzn nickiem... ;)
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 23 gru 2010, 11:29
Nie TAO nie miałam, jestem tu od sierpnia pod tym samym nickiem cały czas, a co kogoś ci przypominam?
Wspieramy się wspieramy, co nie znaczy, że nie jesteś tu mile widziany :mrgreen:
Ale skoro avatary cię przyciągają to, chyba muszę pomyśleć nad jakimś...hehe
ups...czyżby mi też pomyliło się forum :mrgreen:

[Dodane po edycji:]

Conessa a co z tobą?
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 23 gru 2010, 12:04
Hej. piscis fajnie, ze juz przelamalas lody z psychologiem. I widzisz, jak on po pierwszej wizycie Cie "wyczail"? To prawda, ze jestes do swjego "przyklejona". Ja mialam to samo. Na szczescie sie odkleiłam. Ale bardzo, bardzo sie ciesze, bo te rozmowy z psychologiem na pewno wiele Ci pomoga.
Ciekawe, co dzieje sie z conessa ??? , no i widze TAO zaszczycil nas swoja obecnoscia :D :D :D
Co do mojego kolegi, moze faktycznie sie z nim spotkam :smile:
U mnie w glowie zaczyna robic sie pustka hehe. Ciagle myslalam o bylym, a teraz coraz mniej. A jak juz przychodza jakies mysli, to je odganiam :D no i oczywiscie zero kontaktu :D

piscsc a gdzie spedzasz swieta???

[Dodane po edycji:]

Mam tylko nadzieje, ze moj były uszanuje moja prosbe, zeby sie ze mna nie kontaktowal i nie przysle mi zyczen na swieta. Naprawde juz bym tego nie chciala. :smile:

[Dodane po edycji:]

Jak zaczynalam stawiac kreski, to myslalam, ze zwariuje przez pierwsze kilka dni. Ale moim załozeniem było 25 kresek i ciagle o tym myslalam. Ze musze wytrwac do tych 25 :D I co???? :D Mam 25 kresek :D Wytrwalam!!!! Dałam rade!!!!! Jestem dumna sama z siebie :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 23 gru 2010, 13:50
re33 super
ja tez jestem z ciebie dumna :D
święta spędzam w domu, wigilię z mamą u jej siostry...
smutno pewnie mi będzie, ale muszę jakoś przetrwać :(
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 23 gru 2010, 14:11
piscis dasz rade!!!! Ja spedzam swieta z rodzicami i rodzenstwem - wiec bedzie rodzinnie :smile: nie wiem, jak moj nastroj jutro, ale postaram sie nie myslec za duzo. Jeszcze jakis miesiac i mysle, ze moj byly pojdzie w zapomnienie. Teraz musze swoja glowe zapelnic czyms innym. :smile: Bo tak naprawde 2 lata myslalam tylko o nim, a teraz powoli to odchodzi :smile:
To uzaleznienie jest okropne. Czlowiek zapomina kim jest i wcale sie ze soba nie liczy. Ja teraz mam zamiar rozpieszczac siebie, jak tylko sie da :smile: Oczywiscie nie jest mi jescze tak prosto, ale robie postepy i niedlugo tylko machne na to reka :smile:
piscis kochana, a ze swoim mezem nie planujesz sie spotkac w swieta???

[Dodane po edycji:]

Dzis ogarneła mnie jakas "mała" radosc :smile: 3 misiace cierpien, męczrni, depresji......i zaczyna puszczać :smile: tak się cieszę. To chyba najlepszy prezent na święta :D :D :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez piscis 23 gru 2010, 15:29
myślę, że tak
nie wypada mi chyba nie wpaść do nich w wigilię bo w zasadzie z jego mamą mam cały czas dobry kontakt. Dużo mi pomogła...ale ciężko mi będzie :(
teraz jak się z nim widzę to na prawdę dziwnie się czuję...nie da się tego opisać, jakoś tak nieswojo i sztywno. Bardzo dużo sie miedzy nami wydarzyło się przez ostatni rok. I te spotkanie w święta nie będzie lekkie, tyle żalu mam w sobie do niego.
I mam tak samo jak ty...z ta różnicą że ja prawie 10 lat nie myślałam o sobie tylko najważniejszy był on. Wszystko wokół niego się kręciło. Wszystko było pod niego...

[Dodane po edycji:]

no taki prezent cieszy :D
a ja dołuję sie coraz bardziej :(
fajnie że masz rodzeństwo, masz z kim posiedzieć w święta...ja jestem jedynaczką :(
bardzo tego żaluję
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 23 gru 2010, 15:58
piscis jak dobrze zrozumialam, ze wybierasz sie na Wigilie do tesciowej. Oczywiscie, ze idz. W koncu to tez Twoja rodzina ze strony meza, no i maz bedzie. Nie martw sie na zapas, bo nie wiadomo, jak bedzie :smile: ja tak bardzo balam sie tych swiat, a teraz jakos ten lęk sie zmniejszyl.
Widzisz, ja z matka swojego bylego mialam SUPER kontakt, bardzo sie lubilysmy, chciala, zebym byla jej synowa :smile:
ale ze mna sie juz tak porobilo, tak sie zamknelam na to wszystko, ze jak robilam zakupy swiateczne (ona pracuje w sklepie), to przechodzilam przez jej sklep do drugiego i nawet glowy w jej strone nie odwrocilam, no nie moglam, balam sie jakos. Wiem, ze wygladalo to niekulturalnie, ale tak wyszlo. I nawet tak maly incydent z matka!!! mnie wytracil na chwile z rownawagi, ze wykasowalm jej nr tel z komorki. Tak BARDZO po prostu chce sie od tego odciac. I na razie nie moge, nie jestem w stanie utrzymywac z nia kontaktu. Kobieta nie jest nic winna, ale ja w inny sposob sobie nie poradze. Odcielam sie od niego i calej rodziny.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez dogomaniaczka 23 gru 2010, 16:02
TAO, może bez osobistych wycieczek PM nic takiego nie powiedziała złego.. :? ja też nie wiem co ma fotorelacja z wanny do tematu :?
dogomaniaczka
Offline

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez re33 23 gru 2010, 16:04
To chyba nie był dobry pomysł połączenia wątków :( dominika92 a co do jasnej ....... przeszkadza Wam ta wanna???? To czepialstwo zwyczajne.

[Dodane po edycji:]

Poza tym, gdybys sie wczytała, wiedziałabys, ze ta "wanna" ma ukryty sens :smile:
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez *Monika* 23 gru 2010, 16:06
Też zauważyłam,że Pannie Modliszce nie podoba się jeśli w wypowiedziach widać wyraźnie flirt, albo jego elementy.
Pan nerwicamen pisal do mnie, a ja do Niego.....i co? Pewnie teraz się spotykamy ukradkiem i flirtujemy.:D
Każdy inaczej pojmuje definicję flirtu.
Nam nie można flirtować tutaj. Możemy mowić tylko o swoich chorobach, problemach, cierpieniach, wspierając się, nie opowiadac nic o sferze sexualnej z podtekstem flirtu. Bo to nie to forum.
Nie zauważyłam,żeby komuś innemu z moderatorów to przeszkadzało. ;)
Fakt tez jest taki,że nawet jeśli znajomość przerodziłaby się w bliższą relację ...to nie wierzę,żeby osoby te pisały do siebie na oczach innych czyli tu. Moim zdaniem to ograniczanie wolności słowa. Trzeba się pilnować,żeby przypadkiem czegoś nie palnąć przed kimś kto ma problemy ze sobą na tym właśnie punkcie.
Nikomu tym nie umniejszam, nie obrażam. No.........ale zazdrość jest też emocją, która może niszczyć.
Fakt jest jeden, czego oczy nie widzą , tego sercu nie żal. :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: uzaleznienie od partnera/ki

przez dogomaniaczka 23 gru 2010, 16:07
re33, mi nie przeszkadza żadna wanna, ale nie wiem czemu TAO naskakuje na PM w ten sposób..w końcu nie powiedziała nic niezgodnego z prawdą więc nie musi jej robić wycieczek osobistych że niby tylko chce zwrócic na siebie zainteresowanie i że tylko ona jest ważna..tyle :?

[Dodane po edycji:]

re33, ale mi nie chodzi o wannę :D :D
dogomaniaczka
Offline

Re: uzaleznienie od partnera/ki

Avatar użytkownika
przez *Monika* 23 gru 2010, 16:09
re33, skąd jesteś, można zapytać?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do