uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 19 gru 2010, 22:09
mam chyba podobnie, też wszystko przeżywam, rozkładam na czynniki pierwsze, rozpamiętuję... wydaje się, że ta płycizna uczuciowa czasem jest lepsza, bo przynajmniej nie prowadzi do takich stanów psychicznych jak nasze.
ja mam czasem tak, że strasznie tęsknię za jakimś facetem, rozmowami, przytulaniem, całowaniem, sexem i ogólnie za tym fajnym uczuciem fascynacji drugim człowiekiem, które (jeśli odwzajemnione) daje potężną energię do życia. z drugiej strony jednak po tych doświadczeniach jakie przeżyłam wiem, że będzie mi niesamowicie ciężko komuś zaufać. były ciągle mnie oszukiwał, kłamał jak najęty bez mrugnięcia okiem. nie wiem, czy nie generalizowałabym tego na wszystkich facetów.
niczego jednak z góry nie zakładam. Będzie co ma być. życie przynosi różne niespodzianki
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 19 gru 2010, 22:27
Masz racje, ze Ci z ta " plycizna" maja lzej w zyciu i jest im prosciej. Ja to juz MEGA analizuje i dziele wlos na czworo, az czasem zameczam tym sama siebie. Ale tak mam. To ze teskinisz za bliskoscia, przytulaniem, seksem i ta energia, ktora przenosi gory, to normalne. wydaje mi sie, ze to dobry znak :smile: ja ciagle jestem na etapie "godzenia sie z sytuacja" i w ogole nie mysle o innych facetach. Nie jestem gotowa.
Kiedys przeczytalam taka madra wypowiedz pani psycholog, ze "uczucia przychodza i odchodza - o nic sie nie pytaja" i czasem mysle o tym w kategoriach swojego bylego, ze "na uczucia nie ma rady" tez pomaga. Z drugiej strony takie uczucie moze przyjsc rowniez do nas, niewiadomo kiedy i gdzie :smile:
Ja czesto mam watpliwosci tego typu, czy jescze komus zaufam, czy pokocham, czy sie otworze? Te nieudane zwiazki niestety mnie nie wzmacnija, tylko działaja wyniszczajaco. Po kazdym zwiazku mam depreche i ciezko wrocic mi do rownowagi.

[Dodane po edycji:]

Zmykam spac. piscis , conessa odezwijcie sie :smile:
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 20 gru 2010, 09:44
Hej dziewczyny. Nie miałam netu wczoraj.
Niedziela nie była fajna, wstałam i płakałam. Potem mama wyciągnęła mnie na miasto. Po pierwszych krokach chciałam juz uciec do domu. Masa ludzi biegających po sklepach i kupujących wszystko. Widziałam ludzi, którzy przyjeżdżają do rodzinnego miasta na święta. Modliłam się żeby nie natknąć się na kogoś. jak padło by pytanie co tam u was, to chyba zaczęłabym krzyczeć. Potem znowu płakałam. Widziałam się z mężem, balował gdzieś w sobote, nie wiem gdzie. Wczoraj chciał żebym została z nim u jego rodziców na noc. W sobote mu nie zależało, ale jak muszę rano wstać do pracy to nalegał, bo wiedział że nie zostanę. Powiedział, rób tak dalej, tylko mnie odpychasz od siebie. on mnie też od siebie tym bardziej, że nie wiem gdzie był w nocy. Co to za małżeństwo ja u mamy...on nie wiadomo gdzie.
My tez byliśmy 10 lat, małżeństwem ponad 2, ale razem 10.
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 20 gru 2010, 13:04
Hej. piscis z tymi swietami, to u mnie tez nie za bardzo. Jutro dopiero mam zamiar wybrac sie do miasta po jakies prezenty i nie mam sily, zeby chodzic po sklepach. Do lekarza dzis nie pojechalam, wyslalam mu smsa, ze sie troche lepiej czuje. Pojade na poczatku stycznia, wtedy mam wizyte. Dzis dlugo spalam. Wstalam dopiero przed 12. Tak jakos nie moglam sie zwlec z lozka.
Bardzo Ci wspolczuje, ze znowu wyszlo cos nie tak miedzy Wami. To, ze jestes taka placzliwa, to tez nic dobrego :( chociaz czasem placz oczyszcza i warto sie wyryczec. Wcale sie nie dziwie, ze tak trudno Ci sie rozstac z mezem i ze jestes tak uzalezniona, bo 10 lat to ogrom czasu. Mnie tez nie jest latwo, ale staram sie odganiac zle mysli. Wczoraj wykasowalam Jego nr gg, ktory gdzies tam jeszcze mialam zapisany. Zero kontaktu.

Ale niedlugo sroda i masz wizyte u psychologa, jak dobrze pamietam :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez refren 20 gru 2010, 13:24
Polecam tę książkę i całą czytelnię: http://www.kobieceserca.pl/Uzaleznienie ... resci.html
refren
Offline

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 20 gru 2010, 13:32
Dzięki. Ja to juz przegladlam, stad dowiedzialam sie o swoim uzaleznieniu. piscis przeczytaj koniecznie !!!!
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 20 gru 2010, 13:56
A ja właśnie zajrzałam...i chyba to faktycznie coś dla mnie, muszę dziś poczytać.
dzięki za pomoc :uklon:

[Dodane po edycji:]

Ale mam doła :(
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 20 gru 2010, 19:38
piscis a skad znowu ten dół???? Czyzby po lekturze???

[Dodane po edycji:]

Ja dołuje caly czas, wiec dla mnie to juz nie robi wiekszej roznicy :( :( czekam na lepsze czasy i lepszy nastroj.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez khaleesi 20 gru 2010, 21:48
Conessa, i re33,
tacy faceci nie zasługują na Wasze łzy czy rozmyślania. Jeszcze spotkacie na swojej drodze wartościowych ludzi. :great:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 20 gru 2010, 21:53
psyche Dzięki :D :D :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez refren 20 gru 2010, 23:28
Usłyszane niedawno:
"Terapeutka powiedziała, że już jestem zdrowa. Moja depresja odeszła wraz z nim."
refren
Offline

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 21 gru 2010, 09:19
hej, wczoraj przeżyłam załamanie jakieś, przyszło tak po prostu, coś we mnie pękło.
Już jak wracałam z pracy leciały mi łzy. W domu od razu zamknęłam się w pokoju i płakałam. Ale była mama, która ciągle pytała co mi jest i żebym wzięła się w garść i zjadła obiad. Wstałam w końcu, wykąpałam sie i powiedziałam że idę do koleżanki, żeby myślała że jest wszystko ok. A faktycznie poszłam do mieszkania gdzie mieszkaliśmy kiedyś, które stoi puste...Chciałam pobyć sama. Siedziałam tam po ciemku i płakałam, nawet zasnęłam na chwilę z tego wszystkiego. A że nic nie zjadłam, wieczorem zrobiło mi się słabo. ledwo wróciłam do domu, było mi tak niedobrze, że nie byłam w stanie nawet herbaty wypić. Głowa mnie tak bolała, że wymiotowałam dwa razy...
A on w tym wszystkim dobijał mnie jeszcze smsami, że jak mi zależy to powinnam mu to okazać, bo on jest facetem i ma swoje potrzeby.
Kurcze nie wiem co mi się stało wczoraj ale chyba nie jest ze mną najlepiej.
Dziś czuje się fatalnie, mam opuchnięte oczy.

Jutro pierwsza wizyta...

[Dodane po edycji:]

refren...ciesze się

re33 do lektury jeszcze nie zajrzałam. Miałam zrobić to wczoraj, ale wyszło jak wyszło...może dziś
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 21 gru 2010, 11:53
piscis kochana , no Ty sie nam normalnie wykonczysz!!! Zobacz, jak Ty to przezywasz. Tylko niszczysz sobie zdrowie. No kurcze, trzeba cos z tym zrobic. Koniecznie psycholog, moze pozniej jakies decyzje. Rany, jak ja Ciebie rozumiem, ale nie warto, naprawde nie warto tak rezygnowac z siebie. Przeczytaj koniecznie te lekture. Jest bardzo ciekawa i wiele rzeczy wyjasnia. Moze to przyniesie Ci jakas otuche, moze nie bedziesz taka zagubiona w tym wszystkim. Ja sama dowiedzialam sie stamtad o swoim uzalznieniu. I walcze. Wiem, ze kazdy dzien bedzie coraz lepszy i z kadym dniem bede coraz silniejsza, a co najwazniejsze zerwalam kontakt calkowicie i to mnie leczy!!!! piscis napisz, jak sie czujesz dzis????? czy lepiej????

[Dodane po edycji:]

Ja wczoraj mialam taki dzien, ze w myslach naublizałam bylemu od najgorszych - tez pomoglo. Chyba wczoraj jakbym go spotkala plunełabym mu w twarz :smile:

[Dodane po edycji:]

Chyba jakies watki zostały dołaczone do naszego, bo jak wchodze w poczatek, to wyswetlaja sie posty o podobnym temacie.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 21 gru 2010, 12:36
W pracy jest w miarę ok, bo dużo jest tego wszystkiego na koniec roku, ciągle ktoś przychodzi i coś chce, więc nie mam tak czasu myśleć.
wczoraj tez tak było, dopiero jak wyszłam z pracy i szłam do domu to zaczęłam płakać...
Dziś tylko odczuwam skutki, bo mam oczy zapuchnięte ciągle...
dawno już się aż tak nie spłakałam.
Gdyby on sie nie odzywał...ale on pojedzie po mnie nieźle a potem np pisze jakby nigdy nic przyjdź. A jak pójdę to wiadomo o co chodzi...od razu z łapami.
To nie chodzi o to, że ja jakaś dziwna jestem, oziębła czy coś...tylko poza seksem jeszcze o jakąś bliskość psychiczną...my się tak oddaliliśmy od siebie pod każdym względem. Nie mam do niego zaufania. Najpierw trzeba chyba od tego zacząć...ale on uważa inaczej...
A może to faktycznie ze mną jest coś nie tak...nie wiem
ale samopoczucie mam fatalne...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do