uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 18 gru 2010, 20:11
piscis kochana, piszesz, ze nie chcesz juz chyba z nim byc a jednoczesnie nie mozesz sie odciac. Hmmm, nie wiem, gdzie mieszkasz, ale moja kolezanka znalazla w duzym miescie terapie malzenska bezplatnie. To tak dla informacji. Ja mam nadzieje, ze Twoja terapia przyniesie jakies konkretne rozwiazania. Naprawde w to wierze, ale pewnie nie bedzie Ci łatwo przez to przebrnac i moze to byc bardzo bolesne. Zobacz na mnie, jak mnie wyniszczyl moj ziwazek, ze juz nawet teraz po zerwaniu ledwo zyje :( Trzeba naprawde sznaowac swoje zdrowie, a psychike juz szczegolnie.
Masz racje, pojade do lekarza, bo szczerze mowiac czuje sie fatalnie.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 18 gru 2010, 20:43
mieszkam w zasadzie w niezbyt dużym mieście...
zobaczymy co życie przyniesie...
Jeśli chodzi o ciebie to masz rację, tez wiele przeszłaś już w życiu...tylko ty wiesz tak na prawdę ile. I wiem,że nie warto tracić zdrowia a tym bardziej dla kogoś kto nie jest tego wart.
ja zmykam już dziś od komputera bo znowu oczy mi tak dokuczają, że zlewa mi się już wszystko i drażni mnie to...

No i środa coraz bliżej :zonk:
:D
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez Conessa 18 gru 2010, 22:00
Dzięki dziewczyny za uśmiechy i rady.
Dziś wyrzuciłam rzeczy z nim związane, zdjęcia. Wyłam jak bóbr.. do tego te moje obsesyjne myślenie, że może być z jakąś inną kobietą .. chyba jestem chora.
Czuję się podobnie re33, ... po 2 latach jestem tak zniszczona.. zdrowie, wygląda. Każdy kogo spotykałam pytał czy ze mną wszystko ok, bo bardzo źle wyglądam... stres robi okropne spustoszenie.
Wierzę w Ciebie, bo coś mi się zdaje, że masz w sobie wiele energii ;)

Życzę Wam miłej nocy, biorę leki i śpię do jutra jak zabita.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 18 gru 2010, 22:44
conessa ja mam jeszcze ciagle mnostwo naszych wspolnych zdjec na kompie i zastanawiam sie co z nimi zrobic.
No nic, tez zmykam spac. Do jutra.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez Conessa 18 gru 2010, 23:28
Ja też na kompie mam, wrzuciłam do folderu o nazwie NIE. ;)
Dobranoc.
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 19 gru 2010, 11:41
Hej dziewczyny! Jak mija niedziela?
conessa ale wiesz, ze zawsze mozna zajrzec do folderu? :smile: ja mysle, ze zdjec jednak szkoda sie pozbywac, bo za pare lat bedzie mozna na nie popatrzec i pomyslec sobie: ech, jak to jest juz daleko za mna i moze nawet sie usmiechnac.
Ja swojego zablokowalam nawet na NK, zeby nie wiedziec, czy wchodzil na moj profil.
Ale dzis mialam sen. Az Wam opowiem. Sniło mi sie, ze spotkalam swojego bylego ze swoja dziewczyna, co prawda to byla jakas nieznajoma mi brunetka, ale w snie to byla wlasnie "ona". I wiecie co? Pobilam ja!!!! i na koniec naplułam jej w twarz. Potem odwrocilam sie do bylego i jemu tez naplulam w twarz!!! :D :D :D Ale ze mnie to wyłazi. :D

piscis odezwij sie. co tam u Ciebie?
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 19 gru 2010, 21:00
eh, Dziewczyny, jakie to wszystko jest do bani.
z facetami źle, bez nich jeszcze gorzej. Jak to ogarnąć?
a niedziele jak dla mnie to dzień typowo depresyjny, największe doły mnie dopadaja właśnie w niedzielę. Dziś też nie jest lepiej. A jeszcze do tego te święta. aż mi się myśleć nie chce jak to wszystko przeżyję. od 10 lat spędzałam z tym człowiekiem święta a teraz nagle jestem sama. powiem Wam, że mimo, że u mnie mija prawie rok od rozstania to wcale nie jest rewelacyjnie. są takie chwile, że wyć mi się chce do nieba. tyle, że co to da? czy jak będę wyć, dołować się i rozmyślać to od tego coś się zmieni? nic! co najwyżej wyląduję w psychiatryku. mam dość. nie chcę już o nim mysleć i go pamiętać. tylko jak to zrobić?
ja też mam duzo wspólnych zdjęć, zostawiłam też jedną płytkę CD z wesela. Nie zamierzam tego wyrzucać. W końcu ja też jestem na tych zdjęciach. A że byłam z człowiekim 10lat to w sumie musiałabym wyrzucić wspomnienia z 10 lat! myślę, że za kilka lat oglądanie tego nie będzie już bolało, więc na razie leży wszystko w ciemnym koncie i czeka na lepsze czasy.

Dziewczyny, trzymajcie się! Jestem z Wami i doskonale rozumiem co przeżywacie...
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 19 gru 2010, 21:15
coksinelka to, co piszesz nie jest az tak pocieszajace. Piszesz, ze juz rok prawie od rozstania a Ty jednak ciagle o nim myslisz... z drugiej strony nie ma sie co dziwic, skoro byliscie razem 10 lat!!! ja po 2-letnim zwiazku nie moge sie pozbierac. Ech. Ale minleły dopiero 3 misiace, wiec daje sobie jeszcze troche czasu. A dołuję cała niedziele :(

[Dodane po edycji:]

Mam takiego doła, ze nienawidze samej siebie za to, że tak dałam mu się wykorzystac podczas tych ostatnich dwoch spotkan. dopiero teraz zdaje sobie sprawe jak uwłaczyłam swój honor. I dlatego nie chce go juz nigdy spotkac, bo chyba uciekne. O kontakcie nie wspominam, bo to juz nieodwolane.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 19 gru 2010, 21:36
tak do końca to nie myślę o nim. nie mogę przeboleć tego, co mi zrobił. zdradził mnie w sposób najbardziej krzywdzący z możliwych, ale nie mam odwagi, żeby o tym pisać. to mnie nadal boli. to, że jeden człowiek może innego tak bardzo krzywdzić i to w dodatku w perfidny sposób, bez żadnych skrupułów, można powiedzieć, że pod własnym dachem. nie żałuję jego jako osoby, jako towarzysza życia. on nie jest wart, żebym go żałowała. żałuję tak naprawdę siebie. czuję się bardzo skrzywdzona i nie wiem ile jeszcze musi minąć czasu, zebym jakoś przeszła nad tym do porządku dziennego. o ile w ogóle się da... :-|
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 19 gru 2010, 21:43
coksinelka wydaje mi sie, ze Cie rozumiem. Ja tez zostałam zdradzona i tez w perfidny sposob. I to wlasnie boli najgorzej. To, ze ktos tak Cie / nas potraktowal. To jest okrutne i niesprawiedliwe. Czesto myslalam o tym, JAK mozna tak postapic, jak mozna nie liczyc sie z druga osoba, jak mozna wyrzadzic komus taka krzywde??? Ale juz sie nad tym nie zastanawiam, bo moj, czy Twoj facet na pewno o tym nie mysla. Sa szczesliwi i nie sadze, ze zżerają ich wyrzuty sumienia. Dla mnie to plycizna uczuciowa. Ktos, kto tak postepuje nie ma chyba w sobie ani odrobiny empatii, ani głebokich uczuc. Oni to maja w d...... i wcale o tym nie mysla!!!!

[Dodane po edycji:]

Nie sadze, zeby moj byly siedzial i rozmyslal, jak to on mnie skrzywdzil i ze przez to swinstwo, ktore mi zrobil mam depreche i dwa mieisace nie bylam juz w pracy. On sie pewnie jeszcze cieszy, ze zerwalam z nim kontakt, bo to w jakis tam sposob go zwolniło od odpowiedzialnosci, jesli taka w ogole byla!!!! On przytula teraz swoja panienke i jest siodmym niebie. :evil:
Nie ma co żalowac takich PALANTOW.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 19 gru 2010, 21:55
dlatego ja nie żałuję tego palanta, który tak długo był częścią mego życia. mógł tylko zakończyć nasze małżeństwo w bardziej "cywilizowany" sposób. ale tak jak mówisz- to płycizna emocjonalna. więc czego się można po nich spodziewać? tak czasami myślę, czy ja chcę się jeszcze wiązać z jakimś facetem. tak naprawdę oni wszyscy są tacy sami.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 19 gru 2010, 21:56
Czasem bardzo budujace sa wypowiedzi innych, bo chociaz bardzo mi przykro coksinelka , ze zrobil Ci takie swinstwo po 10 latach to ja z kolei ciesze sie z tego, ze z moim bylam TYLKO 2 lata.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 19 gru 2010, 22:01
ale tez jesteś po nieudanym małżeństwie, więc czyż nie mogłoby w drugim związku się ułożyć tak, jak trzeba? znowu musisz przeżywąc rozstanie, ból itd.
ja z byłym byłam od 19roku zycia (więc jak łatwo policzyć mam 29lat). to naprawdę kawał czasu i ciężko tak po prostu się od tego odciąc i zapomnieć. wiem jednak, że nic innego mi nie pozostało. życie toczy się dalej i pozostaje wierzyć, że będzie to lepsze życie...
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 19 gru 2010, 22:02
Tak trzeba to sobie wlasnie tlumaczyc, ze to płycizna i brak wrazliwosci. Czasem pomaga. Co do kolejnych zwiazkow. Mozna sie zastanawiac, czy sie chce, czy nie do czasu az kogos spotkasz i nadejdzie uczucie. Na to trzeba byc GOTOWYM. Czasem mija wiele lat, zeby dojsc do takiego stanu. Ja po rozwodzie ze swoim mezem 3 lata nie spotkalam sie z nikim, chociaz bylam bardzo mloda i swiat stal przede mna. Nie potrafilam. Dopiero pozniej, kiedy przestalo bolec, kiedy wszelkie urazy gdzies zniknely bylam gotowa na jakies zwiazki. To zalezy od wrazliwosci czlowieka i stopnia przezywania. ja mam przerabane, bo takie rzeczy przezywam bardzo dlugo.

[Dodane po edycji:]

Widzisz, mnie sie znowu nie udało :( nie ma na to recepty. Moze po prostu przyciagam takie TYPY.

[Dodane po edycji:]

I bardzo Ci wspolczuje coksinelka ze tak sie wydarzylo po 10 latach. Ja nie wiem, jak bym to przezyla. Musisz byc bardzo dzielna.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do