uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 15 gru 2010, 13:40
Ja mam nadzieje, ze te swieta i sylwester mina tak szybko, ze ich nie zauwaze :D Musze myslec tylko do przodu. Moze miesiac, moze 2 tych meczarni , moze 3.......ale przeciez wszytsko przemija. Czas jest najlepszym lekarstwem :D

A tak poza tym ciekawa jestem Twojej terapii i jakie rozwiazania przyniesie :D Nigdy nie chodzilam na terapie.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 15 gru 2010, 14:10
Tez jestem ciekawa i mam niemałego stracha, że to facet :D
Kurczę jak ja chciałabym się z "niego" wyleczyć, myśleć o sobie. U mnie było tak, że jak coś robiłam to myślałam co on powie, jak zareaguje, bałam się że znowu wybuchnie i znowu nie będzie się kilka dni odzywał i traktował mnie jak powietrze.
teraz jak nie mieszkamy razem mniej, ale łapię się na tym że nadal tak myślę...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 15 gru 2010, 14:22
Ja robiłam bardzo podobnie. Robilam wszystko dla niego i z mysla o nim. Wazylam kazde slowo, zeby tylko nie urazic, nie powiedziec cos nie tak. A on? Zupelnie sie z tym nie liczyl. (to juz bylo wtedy, kiedy zaczelo sie psuc). To ja dzwonilam, przepraszalam, tlumaczylam. Bylam na kazde zawolanie. A jak sie zdarzylo, ze nie odebralam telefonu, to juz klotnia i pretensje. A on? Wlaczal telefon, kiedy mu sie podobało. Potem juz o wszystko mial pretensje. A ja sie czulam co raz bardziej winna i upodlona. A potem mnie zostawil. I tak, jak pisalam wczesniej obwinial, ze "nie okazywalam mu uczuc" Jak moglam to robic, skoro bylam zablokowana??? Heh. ja jestem pewna, ze np. moj byly jest osoba, ktora ma płytkie uczucia i nawet nie rozumie "głębi". Taka ma konstrukcje. I takim ludziom jest o wiele lepiej i prosciej w zyciu. Ale po naszej ostatniej rozmowie zadl sobie chyba sprawe, ze mnie bardzo zranil. Bynajmniej staral sie zrozumiec to na swoj wlasny sposob. Przyznal sie do winy i przeprosil. I choc to tak naprawde nieczego nie zmienia, ja poczulam sie jakas spokojniejsza. :D

Ale sie ostatnio rozpisalam. No nic. Widocznie mam taka potrzebe. Bynjmniej nie gadam sama do siebie :D

[Dodane po edycji:]

Ja tez łapie sie na tym, ze mysle co on robi, czy skonczyl juz prace i np. w weekendy, ze jest u swojej dziewczyny, ale na szczescie juz jest tych mysli co raz mniej :D

[Dodane po edycji:]

coraz *
haha ale byki strzelam, a nie lubie :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 15 gru 2010, 14:45
normalnie jak czytam to co piszesz to tak jak sama bym to pisała. mój jeszcze dzwonił nawet jak byłam w pracy i nie pytał czy mogę, czy mam czas, tylko masz zrobić to i to. A jak krzyczał i zapytałam czy mógłbyś na mnie nie krzyczeć to odpowiadał nie k... nie mógłbym i rzucał słuchawką, albo wychodził z domu i nie odbierał tel. a ja pisałam i prosiłam żeby wrócił i pogadał...
ech...dałam sobie wejść na głowę...
tylko to ja po konkretniej kłótni kiedyś wyprowadziłam się do mamy, nie chciałam wrócić, a potem...stwierdziłam że za szybko go skreśliłam, że powinnam dać temu związkowi szanse i jest właśnie tak jak teraz, i jak on twierdzi zasłużyłam sobie na takie traktowanie. Nabawiłam się depresji i nic więcej nie zyskałam. stał się jeszcze gorszy, a ja z kolei za cel życiowy postawiłam sobie uratowanie małżeństwa, bo uznałam jego rozpad za największa porażkę życiową...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 15 gru 2010, 15:05
Ojej, to ja moge rowzniez napisac, ze jakbym czytala o sobie. Tak samo dzwonil np. do pracy, a ja mu mowilam, ze nie mama czasu, to odpowiadal, ze go to nie interesuje. Bylo wiele takich sytuacji. Ja sie naprawde bardzo staralam. Jezdzilam do niego, kiedy tylko chcial. W zasadzie to spotykalismy sie wtedy kiedy to on chcial. On nawet nie jest swiadomy tego, jak ja bylam mu podporzadkowana. I zeby on wtedy na tym weselu, gdzie bylismy razem nie poznal tej dzewczyny pewnie do dzis bylabym w tym juz tak toksycznym zawiazku. Moze i dobrze, ze odszedl, bo ja nie mailabym sily pewnie tego zrobic. Tak bylam uzalezniona. Poza tym on tez lubil sobie wypic. Codzienne piwkowanie tez mnie wyprowdzalo z rownowagi. Jazda autem po pijanemu. Chyba musze sie tylko cieszyc, ze tak wyszlo :D Poza tym ten brak empatii, brak zrozumienia, taka plycizna uczuc to bylo okropne.

[Dodane po edycji:]

A co do zerwan jeszcze. Zdarzylo mu sie chyba ze 3 razy "zrywac ze mna" . Zrywal, ranil a potem wracal. A ja go glupia przyjmowalam. Ciekawe, czy teraz jakby chcial wrocic nie zrobilabym podobnie. Ale nie chce i chyba to powod do szczescia :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 15 gru 2010, 15:24
Wychodzi na to że nie mamy czego żałować :mrgreen:
A nam tak ciężko...ech
Ze mną może nie zrywał ale np przed ślubem powiedział że to koniec, potem że jak to zrobi to tylko na siłę, a w efekcie jak się godziliśmy to nawet nie było o tym rozmowy, tylko słyszałam, że w złości to powiedział. Mam taką koleżankę, która teraz czasami mi mówi, że nigdy nie zapomni jak płakałam przez niego przed ślubem...
Myślę, że najgorsze już za tobą, mam taką nadzieję...ale jednak będzie lepiej, żeby się do ciebie zupełnie nie odzywał bo nie wiadomo jak zareagujesz...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 15 gru 2010, 15:38
Tak, mam taka nadzieje, ze uszanuje to, ze poprosilam go o to, by sie nie odzywal. Bo jak do tej pory tego nie robil. A dla mnie jest to jedank wazne.
Widzisz, Twoja kolezanka przypomina Ci, jak rozpaczalas.....przed slubem takie akcje? Przeciez to zupelnie niedojrzale i okropne. Moja przyjaciolka przypomina mi tez czasem, jak rozpaczalam (ale ja to strasznie, wrecz histeryzowalam) :shock:

Naprawde jestem ciekawa, co ten facet psycholog Ci powie. Gdyby to byly jakies takie ogolne uwagi, czy slowa warte przytoczenia napisz do mnie na PRIV. :D

[Dodane po edycji:]

Hmm...a jest na tym forum priv, bo nawet sie jeszcze nie rozeznalam :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 15 gru 2010, 15:42
heh...jest :mrgreen:
napisze na pewno
mam w piątek o 16 wizytę :zonk:

[Dodane po edycji:]

a jak mnie mogą dobijać, drażnić i dołować te wszystkie pioseneczki świąteczne w radiu :?
Niech już minął te święta i sylwester....
dzień jak co dzień...
chciałabym zasnąć i obudzić się w styczniu, a najlepiej za jakieś pół roku :(
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 15 gru 2010, 16:14
To fajnie. Bede czekac :smile:

[Dodane po edycji:]

TAO chyba od nas uciekles? :D Chyba masz dosc naszych narzekan :smile:
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 15 gru 2010, 18:19
heh o tym samym dziś pomyślałam :D
nie ma już na nas siły :mrgreen:
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

uzaleznienie od zwiazku

przez mimi1982 15 gru 2010, 19:37
Czy ktos z Was jest uzalezniony od zwiazku? tzn. wasz nastroj zalezy od niego/niej? czy macie wlasne zycie, czy zyjecie zycjem jego/jej? To nowy temat wśród uzależnień. Proszę o Wasze opinie...
mimi1982
Offline

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez Conessa 15 gru 2010, 19:53
Dziewczyny, a co ja powinnam zrobić? Zmienić pracę ze względu na niego?
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 15 gru 2010, 20:50
Conessa napisz cos wiecej o swoim zwiazku, bo z tego, co pamietam napisalas tylko, ze 2 miesiace sie nie spotykacie i jest Ci ciezko. A jakie byly okolicznosci rozstania?
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez Conessa 15 gru 2010, 21:13
Straszne.. aż się boję o tym pisać, żeby nie zostać potępioną.. ale to nie moja wina :(

ON po rozstaniu z żoną, ma prawie 3 letnie dziecko. Kiedy zaczęły się rozmowy na temat naszej przyszłości i "normalnego" związku zaczęły się też schody z jego strony. Wszystko długo i niechętnie. Unikanie tematów.. Nasze smutne nastroje trwały i trwały.. aż w końcu stwierdził, że nie potrafi związać się ze mną, bo boi się, że straci dziecko.. dla niego nie ma możliwości posiadania i dziecka i nowej partnerki bo zawsze któreś zaniedba. Dziecko to dla niego oczko w głowie i w kółko tylko o nim.. każdą wolną chwilę od momentu wyjścia z pracy do nocy i całe weekendy.. więc wtedy mnie by zaniedbał. Z kolei być ze mną? boi się, że jego była partnerka ze złości wyprowadzi się do innego miasta lub zacznie utrudniać mu kontakty. Kiedy podjął decyzję o rozstaniu nagle w jednej chwili stałam się obca, obojętna.. na początku wspominał, że jest mu przez to lepiej, bo traktuje mnie teraz w porządku i nie krzywdzi. Mówił też, że jest mu ciężko z tym, ale musi wytrzymać.
Natomiast ja? jak zużyta zabawka.. byłam piękna, ładna, młoda tryskająca uśmiechem, gdy zaczęłam "trudne" tematy przez które zaczęłam chodzić smutna, nagle podjął decyzję.... Dodam, że nie jestem stworzona do bycia samej.. czuję się wtedy chora, samotna i beznadziejna, bez wsparcia.
Tak to w skrócie wygląda.
Nie osądzajcie, nie oceniajcie, doradźcie tylko co byście zrobiły na moim miejscu?
Dodam, że jestem osobą, która się angażuje b.mocno emocjonalnie i również uzależnia... :(
"Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
823
Dołączył(a)
13 maja 2009, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do