uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 14 gru 2010, 18:16
Tak, też się cieszę, bo mam w jednej poradni psychiatrę i psychologa. Ja byłam już u psychologa 2 razy w sierpniu, ale tam miałam możliwość chodzenia raz w miesiącu na NFZ, bo na prywatne wizyty nie miałam kasy. A taka terapia raz w miesiącu to nie terapia i odpuściłam sobie. Tu jest inaczej i też wszystko na NFZ. I psychiatra przepisał mi od razu więcej leków bo jest na nie jakaś promocja, zapłaciłam 4 grosze :mrgreen: w mojej sytuacji to po prostu super...
re33, kochana a czy takim oglądaniem zdjęć nie zadręczasz się nie potrzebnie.
tez tak robiłam ale to nie było dla mnie dobre. Starałam się zająć czymś myśli. Jak było ciepło biegałam, teraz staram się czytać, robić cokolwiek żeby odganiać myśli od niego i problemów...
Nie da rady żeby coś wykombinować u ciebie żebyś też pochodziła do psychologa? Daleko byś miała żeby raz w tygodniu gdzieś jeździć.
Kurczę super by było. Pomogłoby ci na pewno...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 14 gru 2010, 18:31
Jesli chodzi o wizyty u psychologa, to mam w poblizu jednego, ale prywatnie i bardzo drogo. No coz, tez nie mam kasy. Jednak psycholog to rarytas. Tym bardziej ciesze sie, ze Tobie udało sie załatwic taka terapie bezpłatnie :D
Co do ogladania zdjec, to masz racje, ze to rozkleja. Ale ja juz bardzo dawno tych zdjec nie ogladalam i dzis zajrzałam.
Zastanawiałam sie dzis nad tymi uzaleznieniami. I czasem nachodziły mnie mysli, ze to po 1) na pewno uzaleznienie ale po 2) nieszczesliwa milosc - tak w moim przypadku. Badz co badz bylam bardzo zwiazana uczuciowo ze swoim bylym (az za bardzo) :D potem ta zdrada i porzucenie. No radosci nie było :D Ale kiedy tak siedze i to pisze, to wiesz Droga Piscis, ze chyba jednak zaczynam poooowoli łapać dystans. I bardzo dobrze zrobiły mi te ostatnie dni bez kontaktu, bo choc ten jeden raz sie zlamałam, to jak pisał TAO wcale to nie było takie złe. Teraz jest mi już duzo prosciej z ta "cisza". A ze czasem pobecze :D no coz :D

I jak sie uklada Wam teraz? Pisałas, ze 3 dni sie spotykaliscie.

[Dodane po edycji:]

Ja w połowie stycznia zamierzam wrocic do pracy, bo jak pisałam jestem na zwolnieniu lekarskim z powodu depresji :( . Jezeli do tego czasu bedzie zupelna cisza, powinno mnie to wzmocnic. A jak pojde do pracy, to juz bedzie super :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 14 gru 2010, 18:51
powiem ci, że nie wiem sama co o tym myśleć. Nie wierzę, że on ma szczere intencje. Spotykamy sie u jego rodziców, bo tam teraz jest bo nasze mieszkanie (tzn. jego) poszło na sprzedaż i ja jestem u mamy.
On jak na razie nie pracuje (miał firmę i to przez to głównie są problemy), ja pracuje ale na długi. Jak przychodzę on siedzi przed, TV albo kompem, prawie nie rozmawiamy jak idę do domu to pyta czy jeszcze przyjdę. Ze swoją mamą nie rozmawia też bo są pokłóceni...Beznadziejna sytuacja. Znając życie to potem powie że on wyciągnął do mnie rękę a ja to olałam. A ja nie potrafię sie przytulić, wyjść z jakąś inicjatywą, tak bardzo walczyłam o ten związek kiedy on miał to gdzieś, znikał, wracał nad ranem, ja piłam z żalu...nie mam juz siły walczyć...Nie ufam mu. On po drodze, jak nie byliśmy razem znalazł sobie jaką koleżankę, razem wyjeżdżali, kawki i te sprawy. Twierdził, że nic poza znajomością ich nie łączyło ale ja w to nie wierzę. Jeszcze we wrześniu jak razem mieszkaliśmy mówił że zerwał z nią kontakt, potem okazało się że nie...ciągle mnie oszukuje...
on się nie stara o ten związek, nie zabiega, nie rozmawia. A potem i tak całą winę zwali na mnie. Dałem ci szanse ale tobie jak zwykle się nie podoba....bo co, bo przytulić się nie chce...do tego trzeba czasu za bardzo oddaliliśmy się od siebie, ale on tego nie rozumie.
ech...długo by pisać.
Moja pani psychiatra powiedziała, że daleka jest od tego żeby młodzi ludzie się rozchodzili, wręcz jak jest szansa robi wszystko żeby połączyć ludzi na nowo. A w moim przypadku, nic z tego nie będzie bo ten związek mnie niszczy. Że on nie myśli o mnie tylko o sobie a mnie ciągle wykorzystuje i dlatego powiedziała, że terapia jest mi niezbędna...

Może masz rację, że to załamanie nie było złe...może potrzebowałaś wyrzucić to z siebie...
no nic jutro masz postawić kolejną kreskę :D

[Dodane po edycji:]

Ja nie chciałam siedzieć w domu.
Dla mnie praca to jedyne co mnie teraz motywuje i trzyma przy życiu :D . Nawet na dłuższym urlopie nie byłam w tym roku.
Dla mnie już weekend w domu to dramat...
będzie dobrze, zobaczysz...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 14 gru 2010, 19:10
Faktycznie nieciekawa ta Wasza sytuacja. A najgorsze jest to oddalenie, bo ja juz nie ma zaufania, czy bliskosci fizycznej, to jest zle. Ale moze ta terapia wskaze Ci to co dal Ciebie najlepsze. Na pewno tak bedzie :) Toksyczne zwiazki sa bardzo trudne i trudno sie od nich odciac. Widzisz mnie było bardzo trudno, bo do konca bylismy ze soba blisko i w zaufaniu. Przez 2 lata nie bylo dnia zebysmy sie nie widzieli, ciagle tel, smsy, ja u niego on u mnie. Ciagle. I kiedy on odszedl tak z dnia na dzien myslalam, ze oszaleje, nie moglam w to uwierzyc. No bo jak??? to bylo straszne. Myslalam, ze tego nie przezyje ( a przezylam :D ) strasznie rozpaczałam, nie byłam w stanie pracowac, bo plakalam nawet w pracy. Leki mnie troche wyciszyly, ale potem byly te incydenty z seks spotkaniami i to tez mnie rozwaliło. Wiec dla mnie najlepsza jest teraz CISZA ktorej tak wczesniej sie bałam. Na pewno za jakisz czas dojde do rownowagi psychicznej i przestanie mi zalezec. Tak bylo z innymi partnerami, teraz tez tak musi byc.

Droga Piscis jak juz stane na nogi z obecnym problemem, wtedy napisze Ci jaka gehenne mialam z moim bylym mezem. Co prawda bylo to w mlodym wieku, ale przez 5 lat byłam wlasnie "ofiara" , ze nie wspomne o tym, jak moj maz katował mnie fizycznie. To było dopiero uzaleznienie!!!!
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 14 gru 2010, 19:12
cześć Dziewczyny!

czytam wasze posty i wiele elementów odnajduję ze swego zachowania (które już na szczęście minęło). piscis, to, co piszesz jest strasznie przykre w odbiorze, bo jak dla mnie to wygląda tak, że mąż totalnie Cię olewa. i trzeba się zastanowić dlaczego? czy manipuluje Tobą (mój były doskonale to potrafił) czy po prostu ten typ tak ma. To już Ty wiesz najlepiej, mnie trudno oceniać postawę Twego męża na podstawie kilku postów. Mimo tego jednak wydaje mi się, że nie tak powinien zachowywać się facet, któremu zależy na żonie. Przeżyłam cos bardzo podobnego. Mąż mnie zdradził, a ja postanowiłąm za wszelką cenę ratować to małżeństwo. Wybaczyłam mu. po pół roku od rozstania, a trzy miesiące od ujawnionej zdrady, zaczęłam się z nim ponownie spotykać. Trwało to dwa tygodnie. I miałam dziwne wrażenie, że coś jest nie tak. Ja miałam ochotę ciągle z nim być, rozmawiać, przytulać się, kochać, a on był jakiś nieobecny, nie dążył do spotkań, a jak już to zachowywał się jak obcy facet. Zastanawaiło mnie to ale ignorowałam sygnały. tłumaczyłam sobie, że jeszcze jest za wcześnie itd. Po dwóch tygodniach spotkań powiedział mi, że nic z tego nie będzie. A ja szłam w zaparte, nie dopuszczałam do siebie w ogóle takiej myśli, musiałam uratować to małżeństwo. Oprzytomnienie nastąpiło, kiedy ponownie go spotkałam z tą trzecią, zwyczajnie na zakupach, ale dla mnie sygnał był jednoznaczny. Od tamtej pory definitywnie dałam sobie spokój. Przestałam się upokarzać przed nim, odpuściłam. Bywało ciężko, czasami dopadała mnie taka rozpacz, że musiałam brać uspokajacze, żeby jakoś funkcjonować...

Dziewczyny, to co przeżywacie to dramat, ale dramat, który siedzi w Waszej głowie (podobnie jak siedział w mojej i może odrobinę dalej siedzi). Ja próbuję sobie tłumaczyć: co takiego się stało, rozwiodłam się tylko, jestem sama. Ale życie się nie skończyło. Jeszcze mogę być szczęśliwa. I WY TEŻ!!!! jak dobrze by było tylko nie uzależniać tego poczucia szczęścia od faceta....
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 14 gru 2010, 19:21
"A ja szłam w zaparte, nie dopuszczałam do siebie w ogóle takiej myśli, musiałam uratować to małżeństwo."

Ja tez tak walczyłam tyle, ze o swojego faceta. Nie dopuszczałam mysli, ze jest INACZEJ, ze cos sie skonczylo, ze nie mu juz tego UCZUCIA, ktore nas laczyło. I tez chyba oprzytmnialam. Zyłam zludzeniami, ktore były wlasnie w mojej glowie.

[Dodane po edycji:]

Stad seks spotkania, po ktorych czułam sie tylko uporzona, kiedy doszlo to do mnie po jakichs 2 dniach :(

[Dodane po edycji:]

U mnie bywały okresy całkiem dlugie, kiedy byalam bez FACETA i bylo mi dobrze. Nie czulam dyskomfortu.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 14 gru 2010, 19:26
my baby (może nie generalnie) mamy nasrane w głowie. niestety tak zostałyśmy wychowane. a jeśli jeszcze dochodzą do tego przekonania religijne (jak w moim przypadku) to już w ogole katastrofa. a facet ogólnie ma to wszystko wdupie. Zajmuje się pracą albo wynajduje nową kobietę. A my? chodzimy i rozpaczamy, rozpamiętujemy... normalnie wku*wiam się sama na siebie za taką postawę :evil:
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 14 gru 2010, 19:28
Pytanie do Coksinelka piszesz, ze chcialas go przytulac, calowac byc blisko, rozumiem to doskonale, bo jak widywalam sie z moim bylym juz po rozstaniu mailam to samo. I jak sobie z tym radzisz? Czy ta tesknota za bliskocia mija? Bo wydaje mi sie, ze to jest bardzo trudne. Ja na sama mysl, ze on dotyka inna mam dreszcze :evil:
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 14 gru 2010, 19:37
odpowiedź na Twoje pytanie nie jest ani oczywista, ani łatwa. mnie minęła chęć na bliskość z nim, ale na bliskość ogólnie nie. Jednak byłego definitywnie pożegnałam. Bałam się, jak będzie na rozprawie, czy będę na niego patrzyła jak na faceta, czy jak na... człowieka. I okazało się, że już w ogóle na mnie nie działa jako facet. Tylko żal mi go było, bo jego adwokat się spóźniał i myślałam, że się rozpłacze. ale nie o tym chciałam. Powiem Ci, ze na mnie tak podzałała ta sytuacja,kiedy go spotkałam ponownie z kochanka, że po prostu zaczęłam czuć do niego obrzydzenie. Pomagało też negatywne myślenie o nim i o wszystkim złym, co miało miejsce w czasie małżeństwa. Ogólnie nastawiłam się do niego bardzo negatywnie. i chyba to mi pomogło. Chociaż sama już nie wiem :?
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 14 gru 2010, 19:48
re33, niestety - nie tylko kobiet takie upokarzające praktyki dotyczą. Bo może zostanie jak jej zrobię dobrze. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 14 gru 2010, 19:52
konkluzja: życie jest posrane i dotyczy to obu płci niestety ;)

a związki damsko- męskie same w sobie są takim paradoksem, że aż dziwne, że w ogóle istnieją
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 14 gru 2010, 20:00
Coksinelka bardzo podoba mi sie Twoj ostatni post :great: hahahaa

Trafiłas w same sedno :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez coksinelka 14 gru 2010, 20:02
dzięki :D
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 14 gru 2010, 20:27
A jednak dużo łatwiej o związek damsko męski niż tożsamopłciowy w większości wypadków. A potrzeba kogoś bliskiego jest zawsze :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do