uzaleznienie od partnera/ki

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez TAO 13 gru 2010, 16:33
re33,
napiszesz cos o tym?
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 13 gru 2010, 16:50
Od rana miałam totalnego doła, poplakalam sie jeszcze w lozku a moje mysli zaczely krazyc gdzies, gdzie nie powinny. No i złamalam sie. Napisalam do niego na gg z mojego nowego numeru, bo przeciez zmienilam. Wyrzalilam mu sie jak to mnie wszystko boli i jaka to jestem nieszczeliwa. Pisalam, pisalam, nie kazalam odpisywac, bo stwierdzilam, ze i tak mi nie pomoze. Pisalam z przewami chyba ze 2 godziny. On w koncu napisal, ze to jego WINA - zrobil to pierwszy raz, ale ze czasu nie cofnie i ze przeprasza. Potem napisalm mu, ze jedynym rozwiazaniem dla mnie jest unkanie kontaktu, bo potrzebuje o wiele wiecej czasu niz on. I tak wrocilam do punktu wyjscia :(

[Dodane po edycji:]

Wyżaliłam*

[Dodane po edycji:]

Jeszcze ten sen dziesiejszy - wiem - "przypominajka". Sniło mi sie, ze spotkalam go z piekna brunetka, ktora miala wymalowane usta czerwona szminka i byla w zaawansowanej ciazy. Rany!!! Skad to wylazi????

[Dodane po edycji:]

Ale sie dzis "rozwaliłam". Chodze, poplakuje, znowu sie z nim zegnam.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez TAO 13 gru 2010, 18:26
re33,
Znów zależy jak na to spojrzysz. Ja w tym widzę postęp. Jest to tzw. wyrównanie, bardzo istotna kwestia przy rozstaniach. Pytanie tylko czy facet potrafi uszanować to, o co piszesz... ...no a co najważniejsze, czy Ty potrafisz siebie uszanować?
Moim zdaniem musisz być czujna wobec samej siebie i wobec jego przeprosin... to oczywiste.
Jednym ze sposobów może być codzienna lektura tego wątku od Twojego pierwszego postu 8)
Pozdrawiam
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 13 gru 2010, 18:31
TAO siedze zaryczana, ale jak miło przeczytac Twoj post. Ustallismy juz tak na powaznie, ze nie bedziemy sie kontaktowac ze soba. To ja mam zdecydowac kiedys tam, czy bede chciala sie odezwac, czy nie. Czy bede na to GOTOWA. No i siedze i rycze, bo wiem, ze to juz ostateczna decyzja i nie ma odwrotu. A swoja droga jutro moze przeczytam swoje posty kolejny raz. Tak sie ciesze, ze ktos sie odezwal w koncu. Dziekuje.

[Dodane po edycji:]

No nic. Od jutra znowu zaczynam stawiac kreski na kartce za dzien bez kontaktu. Uzbieralam juz 11 w poprzedniej kolekcji. Mam nadzieje, ze ta bedzie duzo bardziej obfita :D przeciez nie moge sie poddac :D no i znowu bede pewnie sama do siebie gadac :D dalej praca i praca nad SOBA. Mozolne to jedank :D
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 13 gru 2010, 23:16
re33
Nawet nie wiesz jak bardzo cię rozumiem...
I to że nie wytrzymałaś i się odezwałaś też...
Tylko czy te wspólne ustalenie, że ty masz decydować nie będzie cię kusiło?
Jak by nie było trzymam za ciebie kciuki i wytrwałości w dalszych kreskach...
W moim przypadku ja też uległam i pozwoliłam mu na spotkania i pewnie skończy się to dla mnie jak zwykle, ale to prawda widocznie mam jeszcze na to siłę, albo brak szacunku do siebie.
zastanawiam się nad tym o czym świadczy takie zachowanie jak np. twoje dzisiaj, bo ja mam podobne...
Na pewno o tym że jesteśmy bardziej wrażliwe...
Mozolne jak nie wiem co :smile:

[Dodane po edycji:]

No nic...
życzę ci uśmiechu jutro od rana...
Ja mam jutro wizytę u psychiatry...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

przez TAO 14 gru 2010, 01:02
piscis,

Sorrki, ale nie że jesteście wrażliwe, tylko macie tzw. syndrom bycia ofiarą!!!

I jeśli mogę, to napiszę, że nad tym bym się zastanowił w pierwszym rzędzie na waszym miejscu...
kurde co wy robicie z tymi psychiatrami w tych gabinetach... chmmm? ;) :P czy aby napewno nie mylicie drzwi gabinetów... :roll:
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 14 gru 2010, 10:52
Sama myślałam, że ja chyba lubię być cierpiętnicą, skoro nie powiem dość!
A co do lekarza...ja dzięki lekom zaczęłam normalnie funkcjonować, tzn. nie beczę codziennie.
Ale mam zacząć też wizyty u psychologa, mam właśnie dziś o tym rozmawiać ze swoim lekarzem. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
A co robimy w gabinetach :P a co miałeś na myśli :mrgreen:

re33
jak dziś nastrój?
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 14 gru 2010, 12:19
Witam Moi Drodzy. Nastroj podły niestety. Znowu dzis beczalam w lozku. Ja juz nie bede sie do niego odzywac, bo ja juz nie moge tego zrobic. Chyba, ze za rok, kiedy juz zapomne, ale wtedy nie bedzie to potrzebne. On sie nie odezwie , bo uzgodnilismy, ze to dla mojego dobra. I furtki pozamykane. On nie wroci, ja nie mam czego szukac i o co prosic. Kolezenstwo nie jest dla mnie rozwiazaniem na tym etapie. I dlatego od wczoraj becze.

TAO ja niestety jestem zmuszona odwiedzac psychiatre z powodów zdrowotnych. A tak poza tym ten psychiatra jest całkiem niezły :D hahahaha

A "syndrom ofiary" ? Mysle, ze naprawde w tym cos jest.

[Dodane po edycji:]

Piscis odezwij sie, jak wrocisz od lekarza :)

[Dodane po edycji:]

Co do psychologa. Ja bardzo chętnie bym go odwiedziła, ale mieszkam niestety w bardzo małej miejscowosci i mam utrudniony dostęp. Ale niewykluczone, ze bedzie kiedys trzeba to zrobic. Psychiatra poza tym, ze rowniez zamieni pare slow z pacjentem skupia aie glownie na leczeniu farmakologicznym i wypisywaniu lekow. A tutaj potrzeba rozmowy i to pewnie nie jednej.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 14 gru 2010, 12:44
Odezwę się na pewno.
Mój psychiatra to niestety kobieta...i wygląd ma czarownicy :D
Trzymaj się re33, bądź dzielna
ja ze swoim mężem widzę się codziennie od 3 dni, boję się, że będzie tak jak zawsze bo już tyle zła mi wyrządził. A znowu się dałam podejść...
ech...syndrom ofiary :(
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 14 gru 2010, 12:51
Piscis a moze w Twoim zwiazku jest cień nadziei na ułozenie sobie wszystkiego od nowa?
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 14 gru 2010, 12:56
wiesz ja tak się łudziłam prawie rok
a on ciągle zadawał mi ból...
u nas dochodzą jeszcze koszmarne problemy finansowe, tak duże że aż niewyobrażalne. Ja np. zostałam prawie bez środków do życia przez jego długi i to pogłębia jeszcze moją depresję na pewno...to długa historia i bardzo skomplikowana...
A on...nie ufam mu do tego stopnia, że wiem że nawet gdyby chciał dobrze to pewnie ten związek zniszczy mnie do końca i nie wiem czy nie robi tego teraz celowo żeby znowu mnie zranić...
A mimo tego pozwalam znowu na to...
Zmykam, odezwę się jeszcze
trzymaj się ciepło...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 14 gru 2010, 13:08
Faktycznie zawiła sytuacja :( Ja zdałam sobie sprawe, ze to juz 3 miesiace minely od mojego rozstania i ze to JA zatrzymalam sie w miejscu. A moj były jest juz od tego baaaaardzo daleko. Jest 3 mesiace zaangazowny zupelnie gdzie indziej. Niby długo, ale to zalezy jak na to spojrzec i kogo brac pod uwage. Dla mnie to jeszcze krotki czas. Mysle, ze bede potrzebowala go o wiele, wiele wiecej.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez piscis 14 gru 2010, 17:39
Myślę, że 3 miesiące to naprawdę niewiele, wiem coś o tym...
Moja pani psychiatra kazała dalej brać mi leki, w żadnym wypadku nie odstawiać i skierowała mnie na przymusową terapię :D Piszę przymusową, bo już ostatnio jak byłam kazała umówić mi się do psychologa, a ja tego nie zrobiłam. Dziś poszła ze mną do rejestracji i powiedziała do babki, która tam siedzi żeby mnie zapisała a jak nie przyjdę to żeby ja powiadomiła :D
Powiedziała, że jestem strasznie od niego uzależniona i zapisała mnie do psychologa faceta, który ma mi podobno pomóc zrozumieć jak bardzo toksyczny jest mój związek i jak to wygląda ze strony faceta.
Uważa, że bez terapii sama nie zrobię kroku do przodu...
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: Jestem uzależniona emocjonalnie. Proszę o wsparcie.

Avatar użytkownika
przez re33 14 gru 2010, 17:58
Droga Piscis jak dobrze, ze Ty mozesz chodzic do tego psychologa :D Ja bardzo chciałabym, zeby u mnie tez tak było. Ale, jak pisalam mieszkam ma wsi i jest trudno. Moje popludnie spedzialilam tak nostalgicznie. Ogladałam nasze wspolne zdjecia, troche popłakiwałam i postawiłam kreske na kartce :D Moze to "zegnanie" sie, to faktycznie jakis przełom. Moze w koncu do mnie dotarło, ze cos sie juz DAWNO skonczyło.

Bardzo sie ciesze, ze bedziesz chodzic na terapie. Na pewno Ci to pomoze.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do