Przymus zdradzania i niszczenia związków

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 21 wrz 2010, 11:24
Wolne zwiazki ktore znam funkcjonuja zgola inaczej niz typowa komorka rodzinna :)
Żyja ze soba bez zobowiazan. Jest miejsce na milosc, przyjaxn i seks. O dziwo nie sa zazdrosni i zawistni. Sypiaja z innymi, ale co istotne w takim ukladach- te pary ktore znam, nie chca miec dzieci. I slusznie. Tutaj krzywda dzieci i zaburzenie wartosci byloby destrukcyjne i trudne dla wszytskich w tym ukladzie. Nie potrafie stwierdzic czy na dluzsza mete taki uklad satysfakcjonuje moich znajomym. Najdluzszy staz to para, ktora jest ze soba w wolnym zwiazku od 5 lat. Swiadomie zrezygnowali z checi posiadania potomstwa. Mieszkaja i pracuja razem. Sypiaja z innymi bo jak stwierdza " zmiana jest jak świeza bryza dzieki ktorej wzrastaja w pieknie dzien po dniu". Ich wybory, ich decyzje. Nie ma klamstw, sa jasne zasady i reguly. Wygladaja na zadowolonych.
A tak z innej beczki: czemu jestesmy zazdrosne :)? Czemu to służy?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez wovacuum 21 wrz 2010, 11:30
Femme Fatal, jezu,ja sobie nawet nie wyobrazam,zeby moj ukochany mial chèc na innà babkè :D serce by mi pèklo..jestem ja i tylko ja dla niego do kochania. :D
wovacuum
Offline

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez linka 21 wrz 2010, 11:46
Wątpię, żeby związek wovacuum, opierał się "na jej ciele" :lol:
Swoją wypowiedzią niejako obraziłeś jej mężczyzne sugerując, że nie widzi w niej nic prócz "seks maszyny" - to żenujące......żenujące.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 21 wrz 2010, 11:46
Może to i głupie, ale nie jestem zaborcza ani zazdrosna. Niech patrza, całują, kochaja. Niech beda soba. Moje zasady, moja moralnosc nie zmienia drugiego czlowieka. Zrobi co bedzie chcial. Dlatego poki tak rozumuje...bede sama. Nie umiem inaczej. Nie chce zyc w zwiazku z osoba ktora mi ufa a ja nie potrafie temu sprostac. Nie wiem, mam metlik w glowie. Nic juz nie wiem. Kazdy ma swoje zasady a te zasady nijak sie maja do rzeczywistosci. Wasi partnerzy moga was zdradzac a wy nawet o tym nie wiecie. Swiat jest zaklamany. Wierzymy w cos bo sami tego oczekujemy a wyobrazenia czesto mijaja sie z rzeczywistoscia. To piekne ufac. To szlachetne samemu byc ufnym i szczerym. Tylko NIGDY PRZENIGDY nie bedziecie pewni czy inni was nie krzywdza.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez frytka 21 wrz 2010, 12:46
Hm, brak wiary w ludzi i siebie spowodowany różnymi czynnikami może przychylać do przekonania, że gdy się tytułem, grubym portfelem lub furą nie dysponuje - nie można liczyć na stworzenie żadnych relacji. Gdy patrzę na niektóre moje doświadczenia, też odnoszę takie wrażenie. Rozumie, że pieniądze szczęścia nie dają i że żaden tytuł, studia i papierki nie sprawią, że będę dla kogoś ważna - tak naprawdę i szczerze... ale mam też wątpliwości, czy te wartości istnieją w ogóle w ludziach - więc, skoro jest się tak czy siak traktowanym jak się jest... to czemu chociaż nie mieć tej kasy i robić co się chce...
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 22 wrz 2010, 10:07
Podejrzliwosc, leki...religia hinduska nauczyla mie co nieco. Pare ladnych lat bylam z hindusem i powiem wam ze o nieufnosci i leku przed zdrada to oni wiedza chyba najwiecej :) Jak mam sie ubierac, jak mam patrzec, na kogo patrzec moge, do kogo i "jak" trzeba sie usmiechac- to tylko nieliczne z "normalnych" zachowan hindusow, ktorymi moga sie poszczycic. Paranoja...Niestety, kultura i poglady z nia zwiazane nas rozdzielily. To byl jedyny zwiazek gdzie zdradzic nawet nie bylo jak i kiedy bo wszedzie gdzie ja byl i moj Rahul :)
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 wrz 2010, 18:57
Femme Fatal napisał(a):Popęd jest w Nas naturalny a nasza kultura go zwalcza stosujac spfrytny chwyt monogamii. I ok! To trzyma nas w ryzach i nie pozwala żyć w komunie hipisów :P( choroby weneryczne swoja droga :>). Zawsze beda nas pociagali inni. To nic odkrywczego, ale zwalnia z poczucia winy za dostrzeganie atrykcyjnosci innych. W zwiazkach ludzie mowia sobie, tak popatrz ten i ten jest atrkacyjny, ale mnie nie pociaga, tylko ty sie dla mnie liczysz. Nie wierze w to ze nie pociaga! Jak sie podoba i jest atrakcyjny wizualnie to pociaga zawsze! Czemu towarzyszy nam takie zaklamanie...Te zapewnienia daja poczucie iluzji- kocha mnie-pociagam go-jestem bezpieczna. Ale na swiecie jest multum innych kobiet i mezczyzn rownie atrakcyjnych i inteligentnych jak my. Uwierzcie mi, jest w czym wybierać! Mysle, ze w jakims stopniu zwiazek to kajdany dla naszej autonomii. Kochamy i milosc jest naturalna. Na swojej drodze mozemy zakochac sie wiele razy, ale system moralny kaze nam trwać w poczuciu wiernosci.
Wg mnie to nie jest tak, że stosujemy się do narzucanych nam norm społecznych. Bardziej chodzi chyba o to, że te normy pokrywają się z tym, czego wielu ludzi pragnie, czyli stabilizacji.
Myślę, że takie konfrontowanie napotkanych atrakcyjnych osób z aktualnymi partnerami/partnerkami przypomina nieco konfrontowanie marzeń z rzeczywistością. Gdy widzi się atrakcyjną osobę na ulicy, to czasem może zacząć pracować wyobraźnia na zasadzie "co by było gdyby": "jaki mógłbym być szczęśliwy z tą kobietą". A na nic zdają się takie konfrontacje, gdy już jest się szczęśliwym, spełnionym w związku. 8)
Gdy mam świadomość, że w związku jesteśmy dla siebie wsparciem w bardzo ważnych dla nas chwilach, gdy oboje wiemy, co każde z nas lubi, a czego nie, gdy jesteśmy już przyzwyczajeni (choćby częściowo) do swoich zachowań, wad, zalet, przyzwyczajeń, nawyków, gdy możemy ze sobą rozmawiać godzinami a i tak czujemy niedosyt rozmowy itd... - tego wszystkiego nie ma się od razu w przypadku podrywania kolejnej kobiety, ma się tylko wyobrażenia jak mogłaby wyglądać ta relacja... a to tylko (nie aż !) wyobrażenia... 8)
Może właśnie w tym tkwi sekret, że takie wyobrażenia nie stają się motorem do działań, gdy trafiają na "niepodatny grunt", czyli na osobę spełnioną i szczęśliwą ? ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 22 wrz 2010, 19:46
Dzisiaj na terapii bylo mi bardzo ciezko. Caly czas plakalam. Bylam 3 godziny choc normalnie maks to 50 min i do domu. Temat mamy i jej pogrzebu.Mam wrazenie ze mam jeszcze wiekszego dola i wyrzuty sumienia. Wiem ze konfrontacja z problemami jest potrzebna, ale moje cialo nie ma juz sil. Placze, placze, trzesie sie z zimna i ma wzmozona ochote na seks. Codziennie czuje sie tak jakby bylam w okkresie plodnym i zaczyna mnie to wykanczac psychicznie i fizycznie. To tak jakby chcialo wam sie pić z pragnienia a nikt nie pozwalam sie napic do pelna. Totalne dno. Wracajac zaryczana przez rynek trafilam na kolesia-o moj boze jak sie pozniej okazalo ,na dodatek psychiatre -ktory zaprosil mnie na kawe. Przystojny brunet, nie moglam obejsc sie smakiem.Poszlam z automatu bo od razu na skutek samego zaproszenia zrobilo mi sie milej. Byl obiad, dobre wino i czule slowka. |Buziaki, pieszczoty i do domu. Czulam sie fatalnie. G..o ta terapia na mnie dziala. Jestem zla ze nic sie nie zmienia poza tym ze placze. Nie chce dac sie poderwac a podrywam, nie chce zdradzac, a caluje. Nie chce a robie na odwrot.Wiem ze wielu z was znow mi napisze ze to kurestwo, ale ja nie panuje nad tym jak boga kocham! staram sie, probuje i nic! Boze, juz nie wiem co mam zrobic. Ten koles chce sie umawiac i ja tez chce, ale nie potrafie. mma juz chlopaka, kotrego nie chce zostawic. nie hcce zeby poped rzadzzil moja glowa i zachowaniem. przepraszam siebie i was wszytskich ze zawiodlam...
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 22 wrz 2010, 19:58
Czuje sie jak jedno wielkie szambo... Dziala jak dziala ale im bardziej zbaczam z wyznaczonego celu tym gorzej sie czuje. teraz pewnie nie zmruze oka z powodu wyrzutow sumienia. To jest jak narkotyk.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 22 wrz 2010, 20:56
Może gdzies organizuja grupy wsparcia takich jak ja. Tak jak alkoholicy maja swoje spotkania DDA, moze seksoholicy tez.
Ciesze sie ze mam was i moge opisac co czuje.inaczej bym oszalała. dziekuje wam za to ze jestescie :)
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 26 wrz 2010, 19:08
Mam okres totalnego zwątpienia. Nie mam przyjaciół tylko kochanków. Zdałam sobie sprawę że nie mam się komu zwierzać. Chciałabym spotkać dziewczynę w swoim wieku, z którą mogłabym porozmawiać o wszystkim. Brakuje mi przyjaciółki od serca...
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez kris1966 27 wrz 2010, 12:59
Femme Fatal,piszesz,że jesteś zwolenniczką zrozumienia istoty problemu i słusznie.Ale to tylko część prawdy.Ilu jest ludzi siedzących całe życie na kanapce u terapeuty,zajętych rozdzielaniem włosa na czworo i co z tego mają? G...
Żeby auto jechało nie wystarczy zrozumieć zasady działania silnika,gażnika,świecy itd.Potrzeba jeszcze czegoś,PALIWA.
Mnie zajęło około 20 lat zrozumienie,że sama psychologia to pułapka.A też mam doświadczenia podobne do Twoich-doświadczyłem obojętności od ojca,złego dotyku od matki,odrzucenia,choć u chłopaka inaczej to wygląda.Też się kręciły koło mnie jakieś luje i pedały,widząc samotnego liczyli na łatwy kąsek.Jakieś panie np. jak robiłem pewną fuchę w ich mieszkaniu,również.Mam za sobą 25 lat nałogowej masturbacji.
A dziś? Patrzę na te cztery moje kochane dziecięce buziaczki i nie mogę w to czasem uwierzyć.
Uśmiechnąłem się,gdy zobaczyłem Twoje zdanie:"Boże,już nie wiem co mam zrobić",właśnie tak!,właśnie tak wołaj! "Boże,jeśli jesteś..."
A z tą Matką Boską to nie tak,wykrzywiony obraz,to przecież kobieta,która zgodziła się mieć brzuch w czasach,gdy była za to jedna kara-ukamienowanie.Zresztą dziś badacze doszli do tego,że wśród krewnych Jezusa były kobiety-prostytutki.
Piszesz,że czujesz się jak szambo,-"Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota..."-to Psalm 40,ja tego również doświadczyłem.
Ile lat stracisz na szukanie w psychologii...,a może tak ma być...
Ty musisz przebaczyć.Przebaczyć przede wszystkim sobie,ojcu,dziadkowi...
Co daje tą moc?Krzyż Jezusa,który umarł za mnie,za Ciebie i za nich dwóch,ofiarę za nasze grzechy,z wielkiej miłości do Ciebie,do mnie.
Może to teraz jest jakiś kosmos dla Ciebie,a może nie,może coś zostanie.A ja jestem ostatni do nawracania innych,sam go potrzebuję.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 27 wrz 2010, 14:34
Trudno mi przebaczyć kiedy mam tak ambiwalentne odczucia względem wychowania. Moi rodzice dbali tylko o to żeby było za co żyć, nie mieli czasu na nic innego. To mam im za złe. Nie potrafili się mną zająć, wychować, wykształcić. Na wszystko musiałam zarobić sama. Nie mogłam iść na studia jak inni bo nie miałam na to pieniędzy. Nikt mnie nie wspierał. Jedynie dziadek- kupował cukierki i ciastka w zamian za macanie. Nie chcę tego wspominać...bo nim rzygam i tym co zrobił nie tylko mi.
Poszłam w modeling. Wyprowadziłam się z domu i zaczęłam zarabiac na pokazach. I to jeszcze większe g..no. Kasa jest olbrzymia, tylko kosztem zdrowia. Nic nie mogłam jeść- jeden owoc dziennie, woda, woda o i jeszcze raz woda. W kontraktach są takie ograniczenia o jakim wam sie nie snilo. Jak slysze w tv wypowiedzi modelek o tym, ze ich "szczupłe" cialo to kwestia zdrowej diety i cwiczen to naplulabym im w twarz za klamstwa, ktorymi same sie musza karmic. Znam wiele "osobistosci" ze swiata mody, obecne modelki ktore sa na topie byly moimi najlepszymi przyjaciolkami. Ale ja juz nie umiem klamac. Prawda jest taka ze zadna z nich nie je prawie nic. Wspomagaja sie amfa i cola, jedza owoce i to wszytsko. Ciala daje rade bo ..musi. Prestiz moi drodzy to to co dostarcza energii i sprawia ze motywacja znajdzie sie zawsze. Do dzis mam zaburzenia odzywiania i teraz to....seks. Nie wiem, moze to rodzaj nerwicy, ktora pozwala mi cieszyc sie zyciem( orgazm to jedyne co mnie relaksuje)...

[Dodane po edycji:]

Polecam film "Picture me" - dokument o swiecie mody. Może to otworzy oczy co niektorym. Niedlugo wchodzi do kin. Obejrze na pewno.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez kris1966 28 wrz 2010, 00:50
Kupiłem sobie bardzo dobrą rzecz w walce z sobą,z nałogiem uzależniania się od ludzi i innymi.Jest to płyta MP3 tytuł: 12 KROKÓW DO WOLNOŚCI-(nie)tylko dla chrześcijan,Popow/Racięcki/Porzeziński.
Opis jest taki: "Program 12 KROKÓW to wyboista droga do wolności poprzez poznanie,zaakceptowanie i pokochanie siebie samego.Setki tysięcy ludzi na całym świecie idąc tą drogą odzyskało życie."
Na razie tego słucham.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do