Przymus zdradzania i niszczenia związków

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez mansun 19 wrz 2010, 19:57
Krwiopij napisał(a):Źródla nie mam,podawano nam te informacje w szkole na zajęciach.


Może nie warto wierzyć w to, co w szkole gadają ;) Akurat takie dane są do podważenia. Aby były wiarygodne trzeba ustalić definicję zdrady oraz częstotliwość i ilość partnerów. Bo czy małżeństwa tzw. "otwarte" zdradzają? A gdy facet raz na 30 lat małżeństwa prześpi się z prostytutką w delegacji to jest zdrajcą identycznym jak mężczyzna zdradzający 5 razy dziennie?
Dla przykładu tutaj są dane amerykańskiej antropolożki: http://kobieta.dziennik.pl/seks-bez-tabu/artykuly/203047,kobiety-zdradzaja-rownie-czesto-jak-mezczyzni.html
Czytamy, że zdradza połowa facetów i 40 proc. kobiet. Ale autorka badania komentuje: "Okazuje się, że wszyscy jesteśmy niewierni z natury". Jak naukowiec może powiedzieć, że 40-50 proc. to 100 proc??? Albo, że połowa respondentów to reprezentanci ogółu? Zwłaszcza, że podejście do wierności i niewierności to sprawa szalenie indywidualna, nie można generalizować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
06 sie 2010, 20:42
Lokalizacja
Warszawa

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 19 wrz 2010, 21:26
Witam wszystkich. Musiałam przetrawić pierwszą terapię, na którą udałam się do ok.50 letniej pani psychoterapeutki.
Uzależnienie od seksu ( doznania "stanu zakochania" i wieczne zycie na haju milosci maja mi zrekompensowac brak milosci ojcowskiej. w kazdym napotkanym szukam łakomie milosci ojca. Drugi temat:: dziadek. Dziadek byl seksoholikiem, zdradzal babcie przez caly czas zwiazku, nie leczyl sie, sypiał z nieletnimi panienkami i babkami w swoim wieku. Powielanie zachowan dziadka z braku wzorca mezczyzny w domu( nie rozumiejac braku relacji z ojcem, zaczelam szukac milosci w dziadku ktory poswiecal mi wiecej czasu, ojciec byl wciaz zapracowany. Obserwujac dziadka wynioslam wzorzec mezczyzny ktory jest nieuczicwy i przyjelam takie zachowania za normalne jako dziecko ( poswiadomie). Dodatkowo bylam wykorzystywana seksualnie przez dziadka.
Rozumiem i nie potepiam tych co pisza na forum ze to niemoralne zdradzac, niszczyc relacje i czerpac z tego satysfakcje. Ja o tym wiem i dlatego podjelam leczenie. Jednak trzeba zdawac sobie sprawe z faktu ze nie warto oceniac uzaleznienia cudzych osob, skoro nie wiemy jak to jest podejmowac przymusowe zachowania by poczuc ulge ktora nam dostarcza( alkoholik szuka jej w piciu, sekoholik w doznaniach cielesnych. To jest przymus i dyktuje nam warunki postepowania. Moraly odchodza na drugi plan w uzaleznienie, najwazniejsza jest przyjemnosc i nagroda na ktora upragnienie czekamy).
Nie oceniam sie. Uzalezneinie to choroba, nie ja. Moje zachowanie jest złe, ale nie ja jako osoba. Patologia zachowan seks. to szerkie spektrum tematow z ktorymi boryka sie wielu ludzi na codzien. Dojrzewam do decyzji o regularnej prayc nad soba. Dzis duzo plakalam. Wyszlam do centrum handlowego. Spotkalam chlopaka ( tutaj nawiazujac raz jeszcze do tematu: nie kreca mnie starsi i z dziecmi) i poczulam, że musze. Nic wiecej sie dla mnie nie liczylo. Juz mialam do niego podejsc ( wtedy czuje sie jak w amoku prowadzona przez nieopisane mi uczucia euforii i przymusu jedoczesnie) kiedy uprzedzila mnie jego dziewczyna niosac z lady jakiejs ciasteczka i cieszac sie niezmiernie na urodziny do jakiejs Anki. Chlopak sie sppeszyl, przytulil dziewczyne i odchodzac dal mi po cichu swoja wizytowke. Nie wzielam. Poplakalam sie ze zlosci, zalu ze nie moge go miec, wpadlam w wew furie, wszytsko we mnie zaczelo chodzic i dudnic jednoczenie, ale odpuscialam go sobie.To moj pierwszy raz kiedy odpuscilam. Nawet nie wiecie co mozna czuc gdy pragniesz tak jakby zaraz mial umrzec. Nie wyolbrzymiam. Ja ta czuje. Ale mysle ze dam rade. jestem zla ze mam takie uzaleznienie a nie inne. czasem mysle ze lepiej byc alkoholikiem, pic w zaciszu i nikogo nie zawadzac. Nie chce krzywdzic. Nie umiem rezygnowac. Nie umiem odpuszczac. Musze sie tego nauczyc i pmalu rozpracowac mechanizmu ktora mna zawladnely

[Dodane po edycji:]

Przepraszam za literowki i skladnie, pisze szybko tak bardzo chca podzielic sie z wami tym co czuje i mysle.
Pani psycholog jest mila. Nie ocenia mnie, rozumiem i akcpetuje. naprowadza i pozwala na refleksje. czuje sie jakbym spotkalam aniola ktory wysluchal mnie i bedzie sluchac nie oceniajac. Czuje ze robi to bo lubi a nie dla kasy. Jej motywacja w pracy tez byla mnie wazna. Gdyby sie nie angazowala i traktowala mnie jak kolejnego swira, zrezygnowalabym.
Mam duzo do uzdrowienia. System rodzinny i swoje miejsce w nim sa u mnie calkowicie zaburzone. Bedzie sporo pracy.
NArazie mam chlopaka. Zdradzilam go raz. reszta to flirty ktore zapewniaja mi niezobowiazujaca dawke haju ktorym sie "zywie". Czuje sie podle piszac to co pisze. Staram sie z tym oswoic . Z tym co robie i jak. PO wizycie wciaz chce mi sie plakac. Nie wiem czemu. Nie lubie rozmawiac o rodzinie a glownie od tego zaczelysmy. Wciaz placze. Nie znam powodow a placz sam sie ujawnia i nie daje mi spokoju :) Placze ze mnie nie doceniano i nie zauwazano moim potrzeb.Placze z zalu ze nie mam juz rodziny. Kazdy zyje swoim zyciem i kazdy ma kakzdego gdzies. Czuje sie jak sierota ktora szuka po obcych ludziach ciepla ktorego nigdy nie czula w rodzinie.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Wujek_Dobra_Rada 19 wrz 2010, 22:11
Femme Fatal, Jestem pod wrażeniem. Mimo, że trafiłem przypadkiem na ten temat ;)
Wujek_Dobra_Rada
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Korba 19 wrz 2010, 22:24
Uzależnienie od seksu ( doznania "stanu zakochania" i wieczne zycie na haju milosci maja mi zrekompensowac brak milosci ojcowskiej. w kazdym napotkanym szukam łakomie milosci ojca.


podobnych rzeczy dowiedziałam się na swojej terapii. nie mogłam się nadziwić, że braki miłości i opieki rodzicielskiej mogą tak spaczyć nasze odczuwanie.

Femme Fatal, bardzo się cieszę, że nam to opisałaś! jesteś cudownie dzielną dziewczyną! mierzysz się z niełatwym przecież problemem, problemem potępianym dużo bardziej niż inne uzależnienia. to, że płaczesz, jest wg dobrym objawem, oznacza, że sesja terapeutyczna trafiła tam, gdzie miała trafić. może być trudno tak się odkrywać i oczyszczać, może być trudno mierzyć się z pragnieniami i instynktem kuszenia, ale zrobiłaś wielki krok. naprawdę... jestem pod wrażeniem. trzymam kciuki za Ciebie, z całych sił!
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez anwet 19 wrz 2010, 23:42
Femme Fatal, nawet nie wiesz jak wielkim jesteś człowiekiem..
podziwiam CIę za odwagę, za walkę..

ukłon w Twoją stronę..
anwet
Offline

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez brokenwing 20 wrz 2010, 08:22
Femme Fatal, jestem pod wrażeniem ,Twojej odwagi .
Widzę ,ze masz wysoka samoświadomość ,to dobry znak . Będę trzymał za Ciebie kciuki i dopingował .
brokenwing
Offline

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 20 wrz 2010, 08:33
Femme Fatal, dajesz wiare, że sie da, że wszystko sie może udać, że będzie lepiej :uklon:
Trzymam mocno kciuki i dziekuję :)
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez rober6666 20 wrz 2010, 09:49
..Zaraz , zaraz..
faceci zdradzają na potęgę....OK tylko z KIM to robią ?? Z owcami, innymi facetami, czy może tylko z własna ręką???A może tak robimy to jednak z Wami, Kobietami.... Z moich doświadczeń wynika niestety , że jestescie w tym dokładnie tak samo "produktywne " jak my.
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Zenonek 20 wrz 2010, 09:54
rober6666,

A to to juz zalezy jak zapewne wiesz od profilu psychologiczno-hormonalnego danego czlowieka.

Jest grupa ludzi co bedzie sie puszczala i jak chce sie zalozyc zwiazek oparty na zaufaniu to ekhem nie jest latwo, bo duzo jest takich i takich.

No , ale jest tez grupa taka co nie ma wybujalego temperamentu oraz ma zasady, ze dane slowo i zaufanie cos dla nich znacza.

Ja tez podobnie jak Ty nie toleruje qurestwa.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez rober6666 20 wrz 2010, 10:04
Zdaje sobie sprawę z tego co napisales doskonale.
denerwuje mnie jednak generalizowanie, że faceci sie "puszczają' a kobiety z reguły są " święte"
Stąd moje pytanie-to niby z KIM sie puszczamy skoro Kobiety cnotliwymi istotami są? :D :D
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Zenonek 20 wrz 2010, 10:08
rober6666,

hehehehe
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez eufrozyna 20 wrz 2010, 10:38
Jeżeli już o generalizowaniu mowa, też mnie to denerwuje. Ale spotyka się raczej inne wnioski, przeciwne do stwierdzenia, że faceci się "puszczają' a kobiety z reguły są " święte". Jeżeli kobieta zmienia często partnerów to mówi się, że się puszcza i jest szmatą. Jeżeli facet zmienia kobiety jak rękawiczki to jest Casanovą, lowelasem i często jest wręcz podziwiany… To faceci często uchodzą za świętych, wszystko im wolno :P A może ja w innym świecie żyję?

Prawdą jest to, że zawsze obydwie strony są odpowiedzialne, i takie generalizowanie rzeczywiście nie ma sensu. Do tanga trzeba dwojga i tyle.
Ostatnio edytowano 20 wrz 2010, 10:51 przez eufrozyna, łącznie edytowano 2 razy
eufrozyna
Offline

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez rober6666 20 wrz 2010, 10:41
Święta racja.
Nic dodać nic ująć.
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez brokenwing 20 wrz 2010, 11:44
jakoś tez ...Odnoszę wrażenie ,ze płeć nie ma nic do zdrady .Pozwolę sobie zacytować staropolskie powiedzenie " jak suka nie da ,pies nie weźmie " To nie sprawa płci ,lecz popędu i charakteru .
brokenwing
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do