Przymus zdradzania i niszczenia związków

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 02 paź 2010, 00:56
"Mieso armatnie"...nie umiałabym okreslic czlowieka w ten sposob( nawet w przenosni) moze dlatego ze pomimo wszystko szanuje życie i jego wartosc. Uroda to dar natury, nad ktorym trzeba umiec zapanowac w jego calej prostocie. Prostota piekna poraza i obezwladnia. Kazdy docenia piekno. Kochamy piekno i chcemy sie nim otaczac bo to przyjemne, dobre i pozytyczne. Proznosc rodzi sie z niezrozumienia piekna i jego sensu. Proznosc rodzi sie z niskiej samooceny i swiadomosci ze jestesmy lepsi w choc jednym aspekcie zycia. Ale to nie jest przewaga. To iluzja ze to przewaga byc moze. Jestesmy rowni. Brzydcy, mali, grubi, madrzy,piekni, glupi. Jestesmy ludzmi i kazdemu z nas nalezy sie ten sam szacunek do zycia swojego i innych. Prozni toCi c widze sie jako pempek swiata a nie w harmonii z innymi. Ucze sie pomalu odpuszczac. Sobie, swojemu cialu. Nie strofuje. Akceptuje. Najwiecej dala mi medytacja akceptacji swojej seksualnosci.
Pani psycholog skutecznie pracuje nad moja "chęcia" upokarzania innych kobiet na poziomie podswiadomym ( wedlug niej kontynuuje wzorzec dziadka seksoholika i szukam babci w roli upokarzanych kobiet- Pani psycholog lubi "maczac" problemy w klimacie ustawien hellingerowskich. i ok, chwala jej za to, ze czuje sie lepiej:) Chwala za narodziny hellingera:)). Chcialam sie pochwalic jak pierwszoklasista szostka w dzienniczku, ze nie mialam tak czestej chętki bo...jestem szczesliwsza, a przynajmniej tak sie czuje. I nie po Prozacu, a dlatego że czuje swoje jestectwo inaczej niz do tej pory. Poczulam ...siebie. Jakkolwiek banalnie to brzmi, jestem soba, zaakceptowalam swoje popedy seks i ..co wtedy sie stalo? Jak przestalam z nimi walczyc one zniknely! A przynajmniej na teraz bo jest mi lepiej. Pochwa juz nie jest nawilzona 24 na dobe a tylko jak dochodzi do stosunku. Jest lzej , wygodniej, przejrzysciej, we mnie, w mojej glowie, w zyciu. Widze typow i usmiecham sie. ot i tyle;) Ach jakie to bosko odkrywcze:)))
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Paranoja 02 paź 2010, 01:11
Femme Fatal, bardzo się cieszę, że trafiłaś na dobrą osobę. Niestety często bywa, że zanim sie znajdzie odpowiedniego terapeutę to zniechęcami się brakie efektów i przestajemy wierzyć w terapię.

Trzymam kciuki i gratuluję :D
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez kris1966 02 paź 2010, 11:08
Przepraszam Cię za to "mięso armatnie",mogłem użyć np."gladiatorzy",albo "charty wyścigowe",czyli konkretnie kogoś kogo się ćwiczy by następnie wykorzystać jak przedmiot,albo też na odstrzał.Problem traktowania instrumentalnego to moja bolesna sprawa.
Jesteś mądrą,wrażliwą osobą i ten Twój temat tutaj może dawać nadzieję innym,podobnie zaplątanym osobom.
Można się od Ciebie uczyć,dzięki!
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 02 paź 2010, 11:14
Kriss, nie ma za co przepraszać. Nie uraziłeś mnie :) Wyraziłam jedynie swoje zdanie, że przez moje usta nie przeszłoby podobne określenie z tego wzgledu, że jestem nadwrażliwa na słowa:) Ale moze czasami to i dobrze :P W najwiekszej kłotni nie potrafie kogos wyzwac. Po prostu mam blokade. Czasem mysle ze zycie jest zbyt krotkie na glupie trwonienie słów skoro mozna sie nim zachwycac i szukac tego co wartosciowe w sytuacjach i ludziach:)
Dziś shopping i pełny raj dla moich oczu....oł je ;)
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 18 paź 2010, 23:25
Cisza w wątku aż huczy :P Jak mija wam weekend kochane robaczki:)?

U mnie seksualna posucha. Po części mi to służy po a z drugiej strony zawadza. Na ten weekend wybieram się ze znajomymi do klubu. Obawiam sie samej siebie na sama mysl o klubie. Trzymajta kciuki zebym poskromila swoje żądze i dzikie namietnosci. Zero flirtu w zamian za zyczliwa, niezobowiazujaca rozmowe :) Taki jest plan, ktory postanawiam wcielic na najblizsze dni.
Ostatnio wychodze jedynie z kobietami. Na piwo. odpoczywam od mezczyzn. Mecze sie z tym niemilosiernie ale zmiany sa konieczne jesli chce zrozumiec wlasne postepowanie. Ostatnio wymyslilysmy z pania psycholog zabawe w swiat kobiet. Opieram sie na kobietach, z kobietami przystaje, rozmawiam, radze sie w istotnych kwestiach ( tylko lozko stoi puste , ech :P).
czuje sie jak na innej planecie, ale jakie to istotne dla mojego dalszego samorozwoju. Bez zrozumienia co mnie w nich odpycha, nie siegne do przyczyn. Wiec obcuje z plcia piekna ile wlezie i delektuje sie wlasnymi przezyciami.
Laski sa miłe, wiec sie ciesze z owocow naszej wspolpracy.

Buziaczki
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez kris1966 22 paź 2010, 00:49
Hej,Femme Fatal,a tak a'propos przebaczenia tym,którzy nas skrzywdzili,to u mnie ostatnio idzie to jak burza.To,czego nie potrafiłem ruszyć całe lata,co ja gadam,całe dziesiątki lat! Dziś wyobrażam sobie te straszne doświadczenia z dzieciństwa mojego ojca,o których wiem,które były strasznie bolesne,raniące,czasem brutalne.I w miejsce tego chłopca,którego widzę i którego znam ze starych fotografii z tą buzią zawsze w podkówkę-czyli mojego ojca,więc w to miejsce podstawiam mojego kilkuletniego syna i cierpię razem z nim i przytulam go.To przełom dla mnie.
To osobiste sprawy,ale mówię o tym,bo też masz,jak każdy tutaj zresztą,wiele do przebaczenia tym,którzy Cię skrzywdzili.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 03 lis 2010, 15:34
Zawaliłam...Przespałam się z chłopakiem, na dodatek cudzym. Dreszcz emocji który temu towarzyszył wyzwolił we mnie nowe pokłady energii. Nie czuję się winna, a wiem że powinnam. Mój mózg nie umie postawić granicy, nie mam zadnych odczuć związanych ze zdradą. Jest przyjemnie, czerpię radość i to jest to co widzę i czuję całą soba. Uważam że to normalne co robię. Zaczęłam czytać o budowie mózgu i hormonach. Pójdę do neurologia, seksuologa, poszukam wsparcia. Do swojej psycholog nie mam odwagi teraz iść. Stając przed nią miałabym poczucie winy że na darmo wyrzuciłam pieniadze w błoto. Może wejdzie kiedys na to forum osoba, ktora mi doradzi dobra literature na ten temat. Ech....
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez szklanyczlowiek 05 lis 2010, 14:41
Femme Fatal napisał(a): Dreszcz emocji który temu towarzyszył wyzwolił we mnie nowe pokłady energii.


Tzn.?

Cos jak Red Bull? dodaje energii? To moze ja sprobuje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 00:46

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez julia6000 18 gru 2010, 22:44
Femme Fatal....przeczytałam cały wątek.....ciężka sprawa......przeszłaś bardzo wiele, nie zaznałaś miłości, tej rodzicielskiej.....nie czułaś się kochana więc ciężko wymagać byś umiała prawdziwie kochać.....może też cierpisz na zespół niezaspokojenia emocjonalnego?........no i dochodzi lęk przed porzuceniem...(dlatego boisz się poważnie zaangażować, a nuż okaże się że nie jesteś taka wspaniała???..czyż nie masz takich obaw?)

Jeżeli chodzi o te przykre wydarzenia z Twojego dzieciństwa to zgadzam się z krisem....musisz przebaczyć, przebaczyć sobie!!....polecam książkę "Przebaczenie- siedem etapów programu uwalniania się od gniewu i goryczy" Dr Eileen Borris- Dunchunstang

P.S. i musisz przerwać ten błędny krąg....uwierz mi na dłuższą metę tak się nie da!.....Zastanawiałaś się co będzie za 8-10 lat kiedy już nie będziesz taka super ekstra atrakcyjna i nie każdego faceta dasz radę uwieść?..co wtedy?? przeżyjesz kolejne bolesne załamanie!!
.....ale wierze, że w końcu na Twej drodze stanie wartościowy mężczyzna i poczujesz co to znaczy NAPRAWDĘ KOCHAĆ!!...( prawdziwa miłość ma niewiele wspólnego z zewnętrznym wyglądem)
....dzięki niej świat jest piękny a problemy życia łatwiejsze to przezwyciężenia....ALE TO DAĆ MOŻE TYLKO ZWIĄZEK OPARTY NA SZCZERYM DOJRZAŁYM UCZUCIU......takiego Ci życzę.....julka
Mamo, nie myśl że się skarżę, żal mi tylko marzeń
z dziecięcych dni, moich dni...
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
21 paź 2009, 16:19

Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez rozważna 09 wrz 2011, 17:52
Hej. Uważam, że koniecznie powinnaś udać się do lekarza specjalisty. Ciężko dzisiaj o dobry związek. A jak już jest to trzeba go szanować i pielęgnować aby nie stracić. Idź do kobiety. Zołzy to zołzy ale będziesz się mogła przynajmniej przy nich skupić. Nie jesteś sama w swoich problemach. Masa osób zatraca się w swoich odczuciach, pożądaniu, szuka wrażeń nie dostrzegając tego co posiada. Znalazłam ostatnio coś takiego: http://sites.google.com/site/2492news/ . Ciekawy artykuł. Polecam przeczytać. A Tobie życzę powodzenia.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 wrz 2011, 13:06

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez namiestnik 25 wrz 2011, 11:12
julia6000 napisał(a):przeszłaś bardzo wiele, nie zaznałaś miłości, tej rodzicielskiej.....nie czułaś się kochana więc ciężko wymagać byś umiała prawdziwie kochać.....może też cierpisz na zespół niezaspokojenia emocjonalnego?........no i dochodzi lęk przed porzuceniem


Chyba to bardzo trafne tematy do przemyślenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 17 paź 2011, 18:11
Jestem sama. Nie mam już nikogo i ginę w swojej samotności. Teraz, kiedy nie jestem w związku, nie mam ochoty na żaden romans czy przygodny seks. Przymus obcowania z seksem pojawia się w związku z tworzeniem relacji. Kiedy jestem singielką, seks mnie nie interesuje. Boje się już o siebie....
Dzięki za link, ale nie działa....
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez kicikici 17 paź 2011, 23:02
nie wierze ze nie czujesz jakies poczucia winy albo ze to jest normalne bo gdybys tak myslala nie napisalabys tu.


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez werolka 25 lis 2011, 16:30
Femme Fatal napisał(a):Chętnie pójdę do psychoterapuety...tylko kobiet nie lubię :( ( drażni mnie ich sposób bycia- bezradne kurki albo złośliwe żmije..taki typ kobiet "udalo" mi sie poznac), a mezczyzne potraktuje jak nowy cel. Sama siebie spostrzegam jako osobe o meskim charakterze w kobiecym ciele. Nie wiem co z tym poczac. Chce sie dobrze czuc na terapii, wiec nie wiem co lepsze. Czuc sie rozdrazniona w obecnosci kobiety czy podniecona przy mezczyznie


cholender jakbym siebie słyszała...ja mam identycznie ten sam problem, z tym tylko ze mam w zyciu mniej odwagi i nie potrafię facetów wyrwac co doprowadza mnie do poczucia bycia dnem, beznadzieją, tchórzem...ale jesli wiem, ze komus sie podobam, to moge góry przenosić...Tylko z doswiadczenia wiem, ze to jak po przepiciu, najpier raj potem kac... :-|

-- 25 lis 2011, 15:33 --

Femme Fatal napisał(a):Zawaliłam...Przespałam się z chłopakiem, na dodatek cudzym. Dreszcz emocji który temu towarzyszył wyzwolił we mnie nowe pokłady energii. Nie czuję się winna, a wiem że powinnam. Mój mózg nie umie postawić granicy, nie mam zadnych odczuć związanych ze zdradą. Jest przyjemnie, czerpię radość i to jest to co widzę i czuję całą soba. Uważam że to normalne co robię. Zaczęłam czytać o budowie mózgu i hormonach. Pójdę do neurologia, seksuologa, poszukam wsparcia. Do swojej psycholog nie mam odwagi teraz iść. Stając przed nią miałabym poczucie winy że na darmo wyrzuciłam pieniadze w błoto. Może wejdzie kiedys na to forum osoba, ktora mi doradzi dobra literature na ten temat. Ech....


a moze jest tak, ze czujesz sie dumna, czujesz sie kimś lepszym, cwanym, sprytnym, naj...
Ja w takich wypadkach,tak mam, kiedy wiem ze jest mozliwe wyrwanie faceta (nawet wtedy kiedy tego nie robię) ...
głupie, nie?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 lis 2011, 15:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do