Przymus zdradzania i niszczenia związków

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez circ 17 wrz 2010, 12:56
Przymus zdradzania ma żródło w grzechu.
Proste.
Pomaga na to modlitwa o czystość.

Panno Najświetsza,
nieraz nurtuje mnie wewnętrzny niepokój.
Pod wpływem różnych rzeczy,
które widzę na ulicy, w kinie,
pod wpływem tego, co nieraz usłyszę,
staję się niepewny.
Rodzi się we mnie walka między pokusądo grzechu
a pragnieniem, by nie stracić łaski.
Panno czysta, przypomnij mi,
że czystość jest cnotą karności i umiaru,
a nie jarzmem przyciagającym człowiaka,
że-przeciwnie-pomaga mu dążyć wzwyż.
Nie dopuść, bym poddał się złu,
bym szkodził swemu zdrowiu,
rozwojowi mego umysłu i woli
Nie pozwól bym obraził Twego Syna.
Uproś mi pokój wewnętrzny i radość,
i taką miłość do Chrystusa,
bym Go stawiał ponad wszelkie
radości tego świata.

Amen
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Badziak 17 wrz 2010, 13:40
Ja tam nie uważam, że 'rozbijanie związków nie jest niczym złym'. W końcu okazja czyni złodzieja. Podrywając zajętego faceta raz po raz w końcu wygra libido i się skusi - taka natura. Zresztą zajęty facet to jedno, a facet z rodziną to drugie. Cierpi nie tylko żona, ale i dzieci.

Też mam podobny problem jak autorka tematu, tyle że pojawia się on tylko jak jestem w związku. Nagle mam podwyższone libido, chętkę na zdradę i na wszystko co się rusza. Nie było faceta, którego bym nie zdradzała. Jest to ogromnie kłopotliwe, a wynika pewnie z tego, że w związek z moim ukochanym facetem wkroczyła inna kobieta. I to dość bezczelnie. Od tamtej pory przezornie zdradzam chłopaka zanim zdradzi mnie. Ot, taki mechanizm obronny.
Ostatnio edytowano 17 wrz 2010, 13:46 przez Badziak, łącznie edytowano 1 raz
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Badziak 17 wrz 2010, 13:49
Brzmi logicznie, ale przeraża mnie to. Były kiedyś badania, w których wyszło, że co drugi Polak zdradza partnera. Nie wyobrażam sobie mojego poważnego związku w przyszłości. Jakoś ciężko mi przyjąć do wiadomości, że mogę nie być tą jedyną, a co dopiero przejść nad tym do porządku dziennego i stwierdzić 'tak już jest, to normalne'. To po prostu smutne.
Ostatnio edytowano 17 wrz 2010, 13:50 przez Badziak, łącznie edytowano 1 raz
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Zachmurami 17 wrz 2010, 13:50
Femme Fatal napisał(a):Chętnie pójdę do psychoterapuety...tylko kobiet nie lubię :( ( drażni mnie ich sposób bycia- bezradne kurki albo złośliwe żmije..taki typ kobiet "udalo" mi sie poznac), a mezczyzne potraktuje jak nowy cel. Sama siebie spostrzegam jako osobe o meskim charakterze w kobiecym ciele. Nie wiem co z tym poczac. Chce sie dobrze czuc na terapii, wiec nie wiem co lepsze. Czuc sie rozdrazniona w obecnosci kobiety czy podniecona przy mezczyznie



Polecałabym psychoterapeutę z starszego niż Ty (płec w zasadzie obojętna), tak, żebyś nie czuła pokusy podświadomego obstawiania ich w rolach:

1 drażniącej Cię konkurentki (kobiety) - jeżeli psychoterapeutka będzie kobietą
2 męskiego celu do zdobycia
Wtedy psychoterapia będzie skuteczna, a Ty będziesz w stanie się bardziej otworzyć, dotrzeć do sedna problemu.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez circ 17 wrz 2010, 14:07
I dlaczego nikt Wam nie powiedzial, że ta choroba wzięła się z grzechu i wystarczy spowiedź i regularna modlitwa?

Czy Wasi lekarze to nie katolicy?
Ostatnio edytowano 18 wrz 2010, 21:53 przez Paranoja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: jeszcze jeden zobaczę Twój post gdzie będziesz staral sie nas "nawrócić" to nam Ci osta
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Zachmurami 17 wrz 2010, 14:11
Femme Fatal napisał(a):
Zdałam sobie sprawe z faktu, ktory mnie zasmuca: wiekszosc facetow ulega i zdradza chociaz deklaruja partnerkom wiernosc i szczerosc. Przeraza mnie to, ze wyrwac kazdego tylko trzeba umiejetnie zastawic lejce...to jest żałosne. czemu mezczyxni na to przyzwalaja? nie atakujcie mnie za ten wpis, nie mialam nic zlego na mysli, po prostu latach obserwacji plci przeciwnej doszlam do tego przerazajacego wniosku...


W naszej kulturze wciąż pokutuje niestety dorozumiane przyzwolenie na to, by facet miał 'cichą kochankę na boku'.
To potwierdza atrakcyjność faceta, podbudowuje jego ego, więc tak ten mechanizm działa. Gdy wysyłasz im wyraźne sygnały, okazujesz zainteresowanie, myślą o sobie ( nie o swoich żonach, a nawet - tu Cię pewnie rozczaruję ;) - nie o Tobie ).
Pojawia się odkrycie: ("patrzcie, jaki jestem wspaniały, seksowny, atrakcyjny, niezwykły, niepowtarzalny, jak dobrze mi z Tym")
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 17 wrz 2010, 16:26
Zachmurami napisał(a):
Femme Fatal napisał(a):
Zdałam sobie sprawe z faktu, ktory mnie zasmuca: wiekszosc facetow ulega i zdradza chociaz deklaruja partnerkom wiernosc i szczerosc. Przeraza mnie to, ze wyrwac kazdego tylko trzeba umiejetnie zastawic lejce...to jest żałosne. czemu mezczyxni na to przyzwalaja? nie atakujcie mnie za ten wpis, nie mialam nic zlego na mysli, po prostu latach obserwacji plci przeciwnej doszlam do tego przerazajacego wniosku...


W naszej kulturze wciąż pokutuje niestety dorozumiane przyzwolenie na to, by facet miał 'cichą kochankę na boku'.
To potwierdza atrakcyjność faceta, podbudowuje jego ego, więc tak ten mechanizm działa. Gdy wysyłasz im wyraźne sygnały, okazujesz zainteresowanie, myślą o sobie ( nie o swoich żonach, a nawet - tu Cię pewnie rozczaruję ;) - nie o Tobie ).
Pojawia się odkrycie: ("patrzcie, jaki jestem wspaniały, seksowny, atrakcyjny, niezwykły, niepowtarzalny, jak dobrze mi z Tym")
Z pewnością łatwiej jest ogólnie wskazać mężczyzn jako winnych zdradzania, niż uznać jako winnych zdradzania i mężczyzn, i kobiety, którym po prostu czegoś brak w związkach. ;) Tyle tylko, że w przypadku tej drugiej opcji trzeba by spojrzeć bardziej krytycznie na siebie i czasem przyznać się do własnych zaniedbań w związku. :roll:

Osoba osamotniona, niedostrzegana, pomijana w związku jest zdecydowanie łatwiejszym "kąskiem" do podrywu, niż osoba szczęśliwa w związku.
I to chyba tak jest: poderwać, skłonić do zdrady można praktycznie każdą osobę, tyle tylko, że jest to tym trudniejsze (bardziej długotrwałe), im bardziej ktoś jest szczęśliwy w swoim związku.
Dlatego najskuteczniejszą obroną przed zdradami zdaje się być trafne (zgodne z oczekiwaniami obojga) staranie się, pielęgnowanie uczuć każdego dnia... ;)

Femme Fatal, nie postrzegasz swojego zachowania względem żonatych mężczyzn jako zdobywania uwagi, zainteresowania, którego brakowało Ci ze strony ojca ? A może przy okazji jest to forma zemsty na kobietach - tak jakby na matce, która "zawłaszczyła sobie Twojego ojca dla siebie" ? Na te hipotezy mogłyby wskazywać: dbałość o wygląd zewnętrzny (która jak rozumiem, jest już dla Ciebie męcząca) oraz niechęć do kobiet.

Jakby nie było, książki Cię nie uleczą. Za to specjalista może to zrobić. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 17 wrz 2010, 19:11
Na szczęście rozumiem że źródło problemów i i ich mechanizmy leżą we mnie samej i maja znacznie glebsze znaczenie niż wiara w dyrdymały religijne, ktore maja "uspokajac" nie niosac nic wiecej poza efektem placebo. Jestem zwolennikiem rozumienia xrodla problemu, wyjasniania mechanizmów i przyczyn zachowan ludzkich, a nie slepej wiary w wielkie G, ktorym jest swieta panienka i cala ta szopka. Ja rozumiem ze bezpzieczniej wierzyc w cos niz przyznac sie przed soba ze odpowiedzialnosc za nasze zycie i czyny spoczywa na nas i zadna swieta panienka czy ksiadz kajtek nas od niczego nie uwolnia. nasze zycie nasza sprawa nasza odpowiedzialosc. jedyna modlitwa w ktora wierze jest moje serce. to ono czuje, kocha, wybiera i rozumie mnie najlepiej. ja sama jestem swoim drogowskazem. dziekuje za rady tego typu ale prosze je pozostawic dla siebie i stosowac samemu jesli przynosza efekty.

[Dodane po edycji:]

Owszem, moj ojciec mnie zaniedbywal, nie istnialam dla niego, bylam jak puch ktory moze zmuchnac kiedy zaczyna zawadzac...Ale coz. Zyl swoja praca, zyciem mamy, a kiedy umarla, wybral inna kobiete i zyje z nia. jego zycie jego wybor ale czasem uronie lze ze jestem jego dzieckiem i moglby sie mna zainteresowac, nawet tak z czystej przyzwoitosci. Ot ,widac i to za wiele. Wiec go olewam i jestem mila tak jak on- od swieta, bo wypada.
Nie ruszam i nie kreca mnie mezczyzni ktorzy maja dzieci, ani rozwodnicy. Nie wiem czemu. Moze podswiadomie taki łup jest juz dla mnie wyeksloatowany i nie pierwszej swiezosci? zwracam uwage na mlodych, inteligentnych w wieku zblizonym do mojego, bez zobowiazan rodzinnych.
Pomysl ze starszym psychoterapueta jest trafiony! Wlasnie, osoba starsza nie jest zagrozeniem. Tylko czy nie bedzie zbyt konserwatywna? Roznica pokolen...czy to nie bedzie stanowilo problemu na drodze do zrozumienia relacji ja-terapeuta?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 18 wrz 2010, 11:01
Femme Fatal napisał(a):Pomysl ze starszym psychoterapueta jest trafiony! Wlasnie, osoba starsza nie jest zagrozeniem. Tylko czy nie bedzie zbyt konserwatywna? Roznica pokolen...czy to nie bedzie stanowilo problemu na drodze do zrozumienia relacji ja-terapeuta?
Teoretycznie psychoterapeuta powinien szanować autonomię klienta, czyli nie narzucać mu niczego.
Poza tym, gdyby po kilku sesjach okazało się, że nie znajdujesz wspólnego języka z psychoterapeutą, to warto poszukać innego. Przy czym i tak skuteczność psychoterapii najbardziej zależy od Ciebie, od Twojej gotowości do pracy nad sobą.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Valeria 18 wrz 2010, 11:33
Korba napisał(a):niestety syndrom kochanki znam aż za dobrze.
część tego, co opisuje Femme Fatal nie jest mi obce.
polowanie, uwodzenie, poczucie wyższości, zaspakajanie apetytu na bycie pożądaną... to wciąga jak narkotyk.
i jest jak narkotyk, daje szybkie zaspokojenie, ale zostawia po sobie zniszczenie i pustkę.
na szczęście ja już chyba wyszłam z tego nałogu.

ja miałam dokładnie to samo-przez pewien czas poczucie władzy spelnienia wygranej a potem..dno totalna niechec do siebie....tez na razie trzymam to na smyczy i jest ujarzmione ale nie wiem na jak długo....mam nadzieje ze uda mi sie to zwalczyc....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
455
Dołączył(a)
03 sie 2010, 19:13
Lokalizacja
Cymeria

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez szklanyczlowiek 18 wrz 2010, 20:54
Skoro dajesz komu popadnie to nie wykluczone ze starszy tez Cie przeleci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 00:46

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Korba 18 wrz 2010, 21:18
szklanyczlowiek, myślisz czasem, zanim coś palniesz?
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez szklanyczlowiek 18 wrz 2010, 21:40
Korba napisał(a):szklanyczlowiek, myślisz czasem, zanim coś palniesz?


A coz takiego napisalem? Czy starszy lekarz gwarantuje ze bedzie ok? Nie zartuj, osoby takie jak ona sa zapewne w stnaie nawet emeryta zaciagnac do wyra. Najlepsze rozwiazanie to kobieta terapeutka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 00:46

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Korba 18 wrz 2010, 22:07
dajesz komu popadnie

starszy tez Cie przeleci


świetna porada, na pewno dziewczyna poczuła się lepiej i wyniosła coś konstruktywnego z tych zwrotów
chyba że Twoją intencją było jej jeszcze dokopać? jeśli nie, lepiej dobieraj słowa!
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do