DOPALACZE (i pokrewne subst.)

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

przez Almighty 15 sie 2010, 14:32
Witam wszystkich.
Jestem tu nowa, więc proszę o wybaczenie potknięć.

Bliska mi osoba zaczęła używać dopalacze.
Zmieniła się strasznie, ma urojenia, jest agresywna, jedynym uczuciem które odczuwa jest tylko złość.
Ma napady agresji, niekontrolowane zachowania, nie może porozumieć się z najbliższym otoczeniem.
Dla rodziny jest to horror!!!

Niestety jest to osoba pełnoletnia, więc rodzina i znajomi mają związane ręce.
Nic nie da się zrobić bez jej zgody.
A ja boję się, gdy widzę, że osoba w takim stanie prowadzi samochód.
Boję się, że gdy się na kogoś zdenerwuje to zabije, bo bijatyki już były.

Biorący dopalacze nie zagrażają tylko własnemu zdrowiu.
Oni zagrażają nam wszystkim!

Co można zrobić w takiej sytuacji? Czy jest możliwe jakieś leczenie tego uzależnienia?
Czy można w jakiś sposób wyegzekwować, żeby ta osoba skontaktowała się ze specjalistą?

Z góry dziękuję za wszelkie informacje.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
15 sie 2010, 14:26

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 15 sie 2010, 21:30
zaqzax napisał(a):ktos mial problem z tym ?


Ja miałam, nie z dopalaczami ze sklepu obok, ale miałam.
Trawsko to trawsko, z holandii czy nie zawsze sprawiało, że miałam rozkminy egzystencjonalne wagi światowej, szajs.
Gorzej z amfetaminą, która przez jakiś czas była moją najlepszą przyjaciółką. Z człowieka robi się trup, maszyna nastawiona na tryb wciągania. Może akurat ja jestem słaba? Nie wiem.
W każdym razie nadal ciągnie mnie niesamowicie, dobrze, że mam kogoś, na kim zależy mi do tego stopnia, żeby od białego uciekać. A nie da się już fuknąć raz, za dużo i za długo się w tym babrałam.
Ergo, nikomu nie polecam, bagno. Czy to jest trawsko (nawet to czyste, zagraniczne, chociaż i w Polsce można dostać ładny towar, jeśli się umie szukać) feta, lsd czy też psychozabawki z Dopalaczy radzę uważać. Można 'popsuć' sobie głowe jeszcze bardziej niż jest i stracić zaufanie do samego siebie, i od ludzi nam bliskich. Mnie do dziś mdli, jak widze kubek do próbki moczu ;)
Żałuję, po prostu żałuję.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7308
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

przez Lili-ana 17 sie 2010, 10:13
Almighty napisał(a):
Co można zrobić w takiej sytuacji? Czy jest możliwe jakieś leczenie tego uzależnienia?
Czy można w jakiś sposób wyegzekwować, żeby ta osoba skontaktowała się ze specjalistą?
.

Jest możliwe leczenie takiej osoby ale ona musi wyrazić na to zgodę, musi sama tego chcieć.
Szczera rozmowa z tą osobą może coś pomoże i im więcej osób weźmie w niej udział tym lepiej, trzeba pokazać tej osobie, jak bardzo rani swoich bliskich, trzeba jej to uzmysłowić, że ma problem z tym, że jest chora i że powinna porozmawiać ze specjalistą.
Nie znam dokładnie sytuacji ale w każdym wypadku osobie uzależnionej trzeba zniszczyć komfort brania, np. nie dawać pieniędzy, jesli nie pracuje, czy nawet zagrozić, że się taką osobę wyrzuci z domu jeśli dalej tak będzie postępować.
Bliska osoba uzależnionego może zgłosić się sama do poradni leczenia uzależnień, tam otrzyma pomoc i wsparcie.
Lili-ana
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

przez Arek. 17 sie 2010, 14:50
witam. jestem na tym forum nowym uzytkownikiem.
umieszczam tutaj aby obwiescic calemu swiatu moja glupote jaka byly dopalacze:

jakos wdalem sie w towarzystwo ktore jara same tanie gowna typu rasta za 10zl i tego typu podobne gowna i jest im smiesznie.
99,9% ekipy miala korzenie patologiczne, lecz byt nie byt jakos zawsze mnie ciaglo do takich.
pamietam kiedy pierwszy raz w zyciu sie zjaralem, Ci debile kupili mi tajfuna. palilem palilem sam. takie buchy trzymalem ze nic nie wydmuchiwalem na koncu. 3lufki potem. nie czulem raczej ze przelykam sline.
i 10min wyciete z glowy, mialem 1.5h amnezje, nie wiedzialem kim oni sa co ja tam robie i tym podobne.. uwierzcie qrwa.. ze to nie jest za fajne uczucie :|, ale mialem tez tak zwane "lagi". czyli obraz przesuwal mi sie z predkoscia 1klatka na 5 sekund.bylo to okropne.
na moje nieszczescie podobalo mi sie potem kiedy wrocilem po 20h do normalnosci. i tutaj popelnilem blad- mianowicie chcialem takie cos jeszcze raz..
i podobnie mialem, tym razem bez amnezji. wizje tzw"lagow" mam od kwietnia do teraz. nie jest zle bo niekiedy, jest dobrze poniewaz cialo moze dac mi troche upustu i litosci.. no wtedy daje jakos.. 1klatke na 2,5sek..
myslalem zeby zakonczyc zywot. dopoki nie poznalem wciagania..
efekt wciagania byl na domiar dobry, poniewaz neutralizowal moje "lagi" do jakos nie ze idealnie tak jak kiedys bylo tylko moze 0,5 sek.. pech nie chcial zebym sie bawil w "betoniarza".. byl to blad mojego krotkiego, jakze zjebanego okrutnego zycia.
poniewaz pech chcial zebym cierpial.. nie dawno mialem weekend, ktory trwal 5dni poniewaz nie docieralo do mnie czym jest noc, i jak mozna w nocy spac.. 3dni pod rzad, co 2-3h max wciagalem blete, ktora daje mocnego kopa przez nos.
zabawa skonczyla sie ostatniej nocy dla mnie poniewaz dostalem schizy szeptow.. wszyscy cos nagle zaczeli gadac, a w rzeczywistosci nikogo nie bylo, widzialem kumpla ktory(pojechal na samym poczatku z powrotem do roboty do poznania) skacze za plot, nie wiedzac czemu bieglem za nim i szukalem go bez skutecznie, wtedy wiedzieli ze mi odpierdolilo..
w tym momencie w mojej glowie wylaczylo sie wszystko.. myslenie.. logicznosc.. no poprostu wszystko, i faza przejmowala kontrole.
mialem zaciecia. tzn wszyscy cofali sie kiedy szli i szybko szli do przodu i tak w kolko, kiedy patrzalem na kogos twarz nagle pojawialy sie i mienily rozne przerozniste wzorki na twarzy ktore nie stawaly w miejscu, szepty byly coraz glosniejsze i czestsze.
mialem tego dosyc. nie wiedzialem co zrobic. do teraz nie wiem. nic a nic mi nie mija. dajmy na to przyklad z dzisiaj rano:
wchodze do pksu, i gadam z kolega gadam.. nie wiem dlaczego Ci ludzie patrzyli sie na mnie, moze za glosno gadalismy?
i nagle byla dziura, podskoczylismy wszyscy az glowa mi sie przekrecila w druga strone, kiedy spojrzalem na kolege, nie bylo go tam.. nie bylo zadnego kolegi.. myslalem.. ze zaczne krzyczec ze sie obudze, ale zaciskalem wargi.. nie wiedzialem co zrobic. nie wiem nic, nie wiem czy da sie leczyc to jakos? nie wiem nie weim, nawet piszac tego posta te szepty mnie nie odstepuja..

OTO CO CHEMIA (DOPALACZE) ROBIA Z LUDZMI.
pozdrawiam. prosze o jakakolwiek pomoc porade, nie wiem.
Arek, lat 16 :(.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 sie 2010, 13:00

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 17 sie 2010, 16:19
I tu jest mój drogi różnica pomiędzy dopalaczami, a czystym towarem.
Pierwsze gówno to chemiczna mieszanka ch uj wie czego tak naprawdę, tajfun nie tajfun, to moze być wszystko. Drugie zaś gówno, jeśli sprawdzone miejsce i ludzie, przynajmniej wiesz co wciągasz/palisz. Niczego nie polecam, ale sam widzisz, co dopalacze robią z głową.
Nadal bierzesz ten szajs? Radzę odstawić jeśli tak, a jeśli nie ile czasu minęło od ostatniej jazdy? Mózg to nie zabawka niestety, ja też różne rzeczy widziałam i słyszałam, ale mineło - to nie rozmowa na forum.
Jeśli chcesz pogadać odezwij się na gg 7438221, ja zwykle na niewidoku.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7308
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

przez Klaudiisk 17 sie 2010, 21:49
Witajcie, jestem nowa na tym forum i szukam konkretnej pomocy.
Jakiś czas temu paliłam zmieszane ze sobą 2 dopalacze. Miałam po tym dziwny stan, wszystko mi sie ruszało, miałam natłok myśli, nagle jakby w momencie to mineło i zaczeło sie najgorsze. Zacisnęło mnie w mostku, załączyły sie lęki, stan jakby mnie poraził prąd, moje rece dziwnie sie ruszały, strasznie sie bałam, że coś mi sie stanie.. Za jakiś czas najgorsze przeszło, ale dopiero nastepnego dnia czułam sie zupełnie dobrze. Od tego czasu mam coś w rodzaju nerwicy, a to zaciskanie w mostu powraca, czuje te same objowy co wtedy, kedy złapałam ta dziwną banie. Byłam w szpitalu bo miałam różne obiawy i nie wiedziełam co to jest. teraz ide na leczenie do psychoterapełty bo sobie nie radze.
Jest ktoś na tym forum, który czuł po dopalaczach coś podobnego ?
Prosze o pomoc.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 sie 2010, 21:39

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

Avatar użytkownika
przez Korba 18 sie 2010, 15:01
Boszzzzz........ ale jestem stara.............
Ja w ogóle nie wiem, o czym Wy mówicie :hide:
(i całe szczęście...)
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

przez Klaudiisk 18 sie 2010, 15:15
To sie ciesz, my tu na wzajem próbujemy sobie pomóc, a Ty takim gadaniem tylko nas pogrążasz.. Wiec daruj sobie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 sie 2010, 21:39

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

Avatar użytkownika
przez Korba 18 sie 2010, 15:38
Klaudiisk, człowieku o 2 postach, nie zwracaj mi uwagi w taki niegrzeczny sposób, bo nie masz pojęcia z jakimi problemami ja się zmagam. i życzę trochę dystansu, bo w tym G, w którym się znajdujemy poczucie humoru jeszcze nikogo nie zabiło.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

przez Klaudiisk 18 sie 2010, 15:41
Myśle, że reszta czuje to samo co ja, ale olewaja to i dlatego nic nie napisali. nie jestem tu po to zeby sie z kimś kłócić, dlatego żegnam, nie piszmy już do siebie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 sie 2010, 21:39

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

Avatar użytkownika
przez Korba 18 sie 2010, 15:43
jak dla mnie bomba!
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

przez brokenwing 18 sie 2010, 19:10
trzy posty ,jeden napad i ucieczka -ale frustrat

na moim osiedlu wczoraj karetka zabrała 19 letniego kolesia ..wypalił jakieś dopalające G--no i zapaść ,coś z sercem i oddechem .
brokenwing
Offline

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 18 sie 2010, 20:56
No dotąd myślałam, że feta, trawsko, lsd i ch wie co innego to był i nadal jest błąd mojego życia, ale wiecie co?
Cieszę się, że w całej tej mojej głupocie nie pokusiłam się o dopalacze.
O, takie moje przemyślenie.

Korba, nie denerwuj się kochana. Zawsze się zdarzy ktoś taki, i nie ma mocnych.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7308
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: DOPALACZE (i pokrewne subst.)

Avatar użytkownika
przez Korba 18 sie 2010, 21:55
hehe, ja się nawet nie zdenerwowałam - naprawdę pomyślałam o tym, że za moich czasów znało się tylko marychę, hasz i amfę i że jestem już strasznie stara, bo po prostu autentycznie nie wiem, co to dopalacze.
nie było w tym ani odrobiny poczucia wyższości - wręcz przeciwnie :smile:
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do