'Wyjście' z nałogu nikotyny

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

przez martens-81 19 gru 2010, 17:25
nie wiem czy jestem uzalezniony od nikotyny, bo w pracy nawet nie mysle o zapaleniu. kiedy jednak juz wyjde z roboty to pierwsza czynnosc to zapalenie fajka. Podobnie jest rano, musze zapalic w drodze do pracy, czasami zdarza sie dwa, jeden po drugim. to chyba kwestia jakichs chorych nawyków.
martens-81
Offline

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

przez paradoksy 19 gru 2010, 17:31
martens-81, jesteś uzależniony po prostu.

[Dodane po edycji:]

Śnieżka*, dzięki :smile:
paradoksy
Offline

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

Avatar użytkownika
przez majster69xxx 10 sty 2011, 21:01
Brawo paradoksy. Mój kolega też rzucał ale stopniowo i wyszedł z nałogu. Już nie pali. Wydaje mi się żeby rzucić "na raz" to trzeba mieć na prawdę silną osobowość żeby się nie złamać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
13 gru 2010, 23:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

przez agi114 11 sty 2011, 18:06
Paradoksy gratuluję :great: Paliłam 20 lat a nie palę od 1,5 roku. To było cholernie trudne, nigdy więcej papierosa!
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

przez Anna Maria 18 sty 2011, 11:08
Ja się dołaczam do tych co rzucają.
eeh...mam nadzieje że wytrwam

:roll:
Anna Maria
Offline

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

przez spinoza1988 19 sty 2011, 16:00
a ja palilem dobre 2 lata po paczke mocnych dziennie i nagle przestalem...
po prostu mi sie odechcialo, casem sobie jednego zapale, jak jestem w towarzystwie, ale nie chce mi sie juz palic.
kurde, myslalem ze sie bede meczyl jakos, jakies katusze terapie, a tu po prostu mi sie odechcialo no... :?
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

przez paradoksy 19 sty 2011, 16:09
nadal mnie ciągnie... ostatnio jak byłam zdenerwowana wypaliłam pół paczki na raz... ale koleżanka kazała mi wyrzucić resztę.. takoż zrobiłam, jednak nadal nieraz ciągnie.... a nie zamierzam się chować po kątach przed facetem (nie lubi palenia)..
paradoksy
Offline

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

Avatar użytkownika
przez Grzana 19 sty 2011, 16:49
Zauważyłem, że ostatnio nastała moda na rzucanie palenia. Ja palę, bo lubię - po co mam rzucać? To jedna z niewielu rzeczy, które sprawiają mi radość. :D
ale koleżanka kazała mi wyrzucić resztę.. takoż zrobiłam

:evil: :evil: Co za marnotrawstwo...następnym razem mi podeślij :D
The grass was greener
The light was brighter
With friends surrounded
The nights of wonder
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
16 sty 2011, 20:16

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

Avatar użytkownika
przez siódmy 19 sty 2011, 17:00
Witam
Jest prosta metoda na rzucenie palenia która mi też pomogła rzucić te wstrętne papierochy.
Jeżeli przychodzi do Ciebie ochota na papierosa to musisz ten moment przetrzymać np.zająć się czymś innym,wrzucić do ust jakiegoś cukierka,gume itp.Ta chwila ochoty na dymek szybko minie i nawet nie zorjętujesz się że mineła! Zobaczycie,że z czasem będzie przychodzić coraz rzadziej i rzadziej.
Tak pokonałem nałóg.
Pzdr i wytrwałości.
Gdy człowiek jest na tyle stary żeby wszystko zrozumieć-umiera.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
03 gru 2010, 14:30
Lokalizacja
Earth

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

Avatar użytkownika
przez re33 22 sty 2011, 15:17
Witam. Rozważam kolejną próbę pozbycia się nałogu. Miałam już 3. Wytrzymywałam 3-4 miesiące. W tej chwili zmusza mnie do tego sytuacja materialna. Palę paczkę lub więcej dziennie. Muszę wybrać, albo palenie, albo inne rzeczy.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

Avatar użytkownika
przez pobłażająca_sobie 22 sty 2011, 17:32
dla mnie bardzo pomocne było "wspólne" rzucanie z przyjacielem w wakacje, na wyjeździe. wzajemnie się dopingowaliśmy i wspieraliśmy, mogliśmy razem utwierdzać się, że robimy dobrze i że wytrwamy. on wytrwał, ja w między czasie się złamałam i wypaliłam trzy paczki, ale już od połowy grudnia w ogóle nie palę.. co nie oznacza, że nie mam ochoty, bardzo często mam, bo lubię, bardzo lubię - lubiłam - palić.. i nie wiem, czy gdybym miała lepszą sytuację finansową nie złamałabym się. trudno powiedzieć.. póki co rzuciłam i to sama z siebie i to może świadczyć o mojej silnej woli - próbuję sobie trochę na tym podrasować poczucie wartości, że jednak jestem w stanie wytrwać.
I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Posty
43
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 01:18

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

Avatar użytkownika
przez re33 22 sty 2011, 18:26
Ja też uwielbiam palić, ale mam kiepską sytuację finansową, poza tym wiadomo - szkoda zdrowia i urody. Myślę, ze wsparcie odgrywa ogromną rolę, tak samo, jak silna wola. Oswajam się z myślą rzucenia tego świństwa w najbliższych dniach.
"Nie rób z siebie mostu po którym inni spacerują"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
30 lis 2010, 12:30

Re: 'Wyjście' z nałogu nikotyny

przez spinoza1988 24 sty 2011, 22:23
ehh, zle podchodzicie do tematu.
wydaje Wam sie, ze bedziecie "cierpiec", ze musicie przez cos "przejsc" "wytrzymac" "zniesc" "wygrac" "zwyciezyc" itd, czyli wszystko co wiaze Wam sie z nieludzkim wysilkiem.
czemu nie podchodzicie do tematu ze palac wlasnie macie nieludzki wysilek, a zaprzestanie palenia jest niesamowicie proste, tak proste, ze az trudne do uwierzenia. wszedzie propaguje sie niesamowite artykuly o nikotynie, jak to nie uzaleznia, jak trudno jest rzucic itd.
to czemu, powiedzcie mi, ludzie rzucali palenie ot tak, z dnia na dzien, bez zadnych ksiazek, nie konsultujac tego z zadnym lekarzem, nawet ludzie niepismienni i malo wyksztalceni mogli to zrobic. myslicie, ze mieli nadludzko silna wole? ze byli mistrzami Zen i opanowali dalekowschodnie praktyki buddyjskich mnichow, hinduskich joginow i w calosci poswiecili ostatnie 20 lat swego zycia na trenowanie NLP?
ze mieli super wsparcie ze strony rodziny i przyjaciol? ze dostali pol roku luzu od stresow w jakims gorskim uzdrowisku tylko po to by rzucic?
nie, bo sprawa jest oczywista - rzucenie palenia to decyzja. decyzja ktora tylko i wylacznie podejmujesz Ty sam i Twoj organizm. nie wymaga niczego wiecej ! nie wymaga pieprzenia bzdur, oklamywania sie, myslenia o rzucaniu, przysieganiu przed lustrem, kalendarzy ile to dni nie palisz, gum nikotynowych itd itp. Wymaga tylko wewnetrznej decyzji.
Twoj organizm nie rozumie ze sie zabija a juz szczegolnie argument przedwczesnej smierci do niego nie dociera wiec zapomnij przekonywaniem sie ze dluzej pozyjesz bo jest to bezsensowne. Nie zadziala , tylko Cie zirytuje. Dla organizmu liczy sie teraz a nie niepewne "kiedys tam w przyszlosci".
Jedyna rzecz jaka moze Cie przekonac to takie rzeczy, jak np, ze po papierosach koluje sie w glowie, ze boli glowa, ze czasem trudno zasnac, ze smierdza rece, ze smierdzi z buzi, ze to wszystko Cie tak meczy tak naprawde i gdyby nie meczylo to mogloby sobie zabijac do woli. No ale meczy i dlatego nie palisz, bo nie masz juz sily na to wszystko. Moze taki argument pomoze. Bo ani zdrowie, jakiestam statystyki, raki, krotsze zycie, czy kwestie materialne - z pewnoscia nie.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

'Wyjście' z nałogu nikotyny

przez monikada 11 lut 2011, 19:08
JESTEM TU NOWA WIEC POWIEM TAK DZIS DZIEN JAK KAZDY INNY CZYLI OKROPNY NIC MNIE JAK ZAWSZE NIE CIESZY WIECZNIE NA WSZYSTKICH DRE R... PALE 15 LAT I POMIMO ZE WSZYSTKIEGO PROBOWAŁAM NIE DALAM RADY NIE PALIC DLUZEJ NIZ TYDZ COS MNIE WKURZYLO I AMBA MIALAM OKROPNE DZIECINSTWO I SADZE ZE STAD MOJE ZACHOWANIA CZY MI SIE DA POMOC ? CHCIALBYM BYC SPOKOJNYM CZLOWIEKIEM NIE KLNAC NIE DENERWOWAC SIE O BYLE CO LUB PLAKAKAC BEZ POWODU MAM FAJNE DZIECI MEZA A NIC MNIE NIE CIESZY POMOCY NAJBARDZIEJ UPAKARZAJACE JEST TO ZE JESTEM NIEWOLNIKIEM PAPIEROSOW I NAPRAWDE NIE MAM ZADNEGO WSPARCIA U INNYCH
monikada
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do