Syllogomania - patologiczne zbieractwo

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Syllogomania - patologiczne zbieractwo

Avatar użytkownika
przez Badziak 10 wrz 2010, 15:35
Miałam tego typu problem jak byłam małym dzieckiem. Zbierałam poniszczone zabawki, ciuchy, nawet takie z których już dawno wyrosłam. Każda próba wyrzucenia kończyła się kilkugodzinnym płaczem. Zbierałam kamienie i to nie szlachetne tylko takie zwykłe szarobure. Dochodziło nawet do tego, że na wycieczkach szkolnych po górach gromadziłam te ciężary w plecaku i okropnie płakałam, plecy mnie bolały, ale za nic nie chciałam ich wyrzucić. Czasem ktoś się ulitował i dźwigał za mnie. W pokoju miałam zawaloną całą podłogę kartkami, kamieniami, kawałkami styropianu, plastiku etc. Nie dało się normalnie przejść. Dobrym rozwiązaniem było kupienie w sklepie Ikea takich pudeł do segregowania. Rodzina pomogła mi wszystko posegregować, a potem na bieżąco pomagała mi sprzątać kiedy tylko nagromadziło się trochę na podłodze. Po pewnym czasie zrozumiałam, że kamyki nie są mi potrzebne i sama się ich pozbyłam. Zepsute rzeczy też wyrzucam. Stare ciuchy oddaję do kontenera.

Z biegiem czasu stwierdzam, że problem leżał najpierw w bałaganiarstwie, a potem w gromadzących się złych uczuciach po rozwodzie rodziców. Miałam ogromne poczucie straty, a kiedy rodzice na siłę próbowali wyrzucać moje zgromadzone rzeczy, doznawałam poczucia straty ponownie i ponownie. Także uważam, że najlepszym wyjściem jest spokojna rozmowa, próba segregacji owych nagromadzonych rzeczy i broń boże nie wyrzucanie ich w tajemnicy!!! To pogłębia kiepski stan osoby gromadzącej i wzbudza w niej smutek, poczucie straty, a niekiedy nawet agresję.

Dodam jeszcze, że głównym czynnikiem zbieractwa w moim przypadku był LĘK przed wyrzuceniem czegoś, lęk przed doznaniem poczucia straty. Dlatego zastanawiam się czy nie pomogłaby tu farmakologia. W każdym razie podstawą powinna być terapia.

Jakby ktoś chciał poglębić temat to -> http://www.narkotyki.pl/nietypowe-uzale ... logomania/
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Re: Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez jazon33 16 wrz 2010, 12:42
Badziak, myślę, że trafiłaś w 10 jeśli idzie o diagnozę przyczyny.

Przemyślałem to u siebie i dochodzę do tego samego wniosku.

U mnie wygląda to trochę inaczej ale myślę, że sednem problemu jest ten sam lęk.
Lata temu miałem poważne problemy z lękiem przed podróżowaniem. Gdy moja dziewczyna
wyjechała za granicę na wczasy z rodzicami, nie umiałem sobie poradzić ze świadomością, że
nie mogę się z nią spotkać gdybym chciał. Gdybym wiedział, że jest 'osiągalna', zupełnie inaczej
bym czuł. Nie była to więc zwykła tęsknota ale uporczywy niepokój, że jest poza moim zasięgiem, że
nie mam wpływu na sytuację.

Później podobny niepokój pojawiał się na myśl o wyjeździe za granicę kogoś znajomego.
Podobna sytuacja, podobna reakcja;) Ale starałem się nie zwracać uwagi i jakoś się z tą świadomością
układałem.

Bywało nieraz tak, że wyrzucając coś, co wiedziałem, że będzie bezpowrotnie zniszczone budził się niepokój
ale udawało mi się to przełamać.

Natomiast teraz jestem w sytuacji, gdzie w ważnej dla mnie sprawie wyjaśniłem co istotne ale w trakcie
rozmowy pojawił się szczegół, który jest zupełnie dla sprawy nieistotny, a człowiek nie chciał go już poruszać.
Ja też mając świadomość, że to nieważne nie napierałem by mi wyjaśnił. W efekcie zostałem z otwartym pytaniem,
na które nie znam odpowiedzi i odczuwam ten sam niepokój. Z jednej strony wiem, że to drobiazg zupełnie nieistotny
ale świadomość, że nie mogę go poznać często mnie dręczy. Myślę, że to ten sam mechanizm. Czy to jakiś stary rupieć,
paragon z warzywniaka czy informacja, której już nie mogę zdobyć niepokój budzi myśl o utracie tego.

Czy macie jakieś pomysły na rozwiązanie?

Osobiście myślę sobie, że jedynym jest cierpliwe ćwiczenie wolności i oswajanie niepokoju.
Uczenie się życia BEZ rzeczy zbędnych i akceptowanie tego lęku. Myślę też, że problem
pogłębia się przez znany mechanizm 'lęku przed lękiem'. Boimy się, że wyrzucając to czy tamto 'znów nas będzie
dręczył' niepokój i przez to żyjemy w napięciu.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
29 sie 2010, 12:02

Re: Syllogomania - patologiczne zbieractwo

Avatar użytkownika
przez Badziak 16 wrz 2010, 14:21
jazon33 napisał(a):Natomiast teraz jestem w sytuacji, gdzie w ważnej dla mnie sprawie wyjaśniłem co istotne ale w trakcie rozmowy pojawił się szczegół, który jest zupełnie dla sprawy nieistotny, a człowiek nie chciał go już poruszać. Ja też mając świadomość, że to nieważne nie napierałem by mi wyjaśnił. W efekcie zostałem z otwartym pytaniem, na które nie znam odpowiedzi i odczuwam ten sam niepokój. Z jednej strony wiem, że to drobiazg zupełnie nieistotny ale świadomość, że nie mogę go poznać często mnie dręczy.

Skąd ja to znam. ;)

A jak to wygląda Ciebie? Dużo rzeczy nagromadziłeś? Utrudnia Ci to życie? A Twoim najbliższym?
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez jazon33 16 wrz 2010, 14:57
A jak to wygląda Ciebie? Dużo rzeczy nagromadziłeś? Utrudnia Ci to życie? A Twoim najbliższym?


Nie, nie gromadzę rzeczy. Bardziej nie umiem odpuścić drobnostki, której nie wyjaśniłem choć wiem, że jest
zupełnie nieistotna.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
29 sie 2010, 12:02

Re: Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez bogi86 25 wrz 2010, 00:39
Każdej osobie której ta przypadłość dała znaki głęboko współczuję.
Mój tata na to cierpi odkąd byłam dzieckiem problem był i się tylko powiększał.
Mam 5 rodzeństwa i nie chcę się rozpisywać na temat warunków sanitarnych przestrzeni a dokładnie jej braku.
Chodzenie tunelami pod sufitem w normalnym bloku bądź zasypianie i budzenie się pod sufitem (spanie w zaśmieconym i zagraconym po sufit pokoju.)
Słyszałam że we wczesnym stadium można to zaleczyć oczywiście z dobrą wolą osoby chorej.
Polecam każdej osobie która cierpi z powodu najbliższych szukać pomocy u psychiatry zaciągać porad i to nie jednego specjalisty-nie nie dla siebie ale dla tej bliskiej nam osoby. Pytać czy to można leczyć wyleczyć czy zaleczyć.
Moja mama ze względu na dzieci wyprowadziła się z nami od taty. CHWAŁA JEJ ZA TO
Z tym segregowaniem i pomocą to chyba różnie bywa ja pamiętam całe akcje sprzątania segregowania wynoszenia makulatury puszek i nie spania po nocach nie przyniosło to rezultatu. Doradzę jedną rzecz być jednym frontem z tymi zdrowymi i chęć zmiany z nimi przede wszystkim. Ratujcie siebie bo przykro to stwierdzić ale osoba chora nie zawsze chcę przyjąć pomoc i przyznać się że jej w ogóle potrzebuje.Niestety z tego co ja wiem to się rozwija i postępuje w większości przypadków jest gorzej. :( Utrzymuje kontakty z moim ojcem choć nic od niego nie dostałam nie nienawidzę go ale nie pozwalam aby w jakikolwiek sposób próbował wpływać na moje życie nie spotykamy się w moim domu bo od razu rości sobie prawo lub szuka okazji by coś podrzucić.
Chrońcie siebie a jeśli bliska osoba chcę pomocy to pomagajcie. Niech rodzina bliska wie o problemie rodzeństwo ciocie dziadkowie im więcej osób powie potrzebujesz pomocy tym lepiej. Mój tata przyznał się do tego że ma problem tylko niestety za późno postęp tej choroby jest już za duży. To stwierdził psychiatra tylko można tą przypadłość załagodzić.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 23:49

Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez mart0 05 lip 2011, 10:50
Witam
Mam taki sam problem tyle , że z moją mamą
Nie dajemy już rady z nią , nie mieszkam już w domu , ale odwiedzam często i wtedy robimy porządki oczywiście jak jej nie ma :)
Nie jesteśmy żadną patologią ( zwykła rodzina) mamm ma chyba kilka ton ubrań , których nie chce wyrzucić ( przydadzą się) KOMU???pytamy , no zawsze komuś można dać , ale to tylko słowa wszystko zalega w szafach , kupiła ogromny regał do pokoju na całą ścianę i w każdej szafce, szufladzie , szafie jest sterta rzeczy , ma tam wszystko zapakowane pościel , szklanki,kieliszki i wiele wiele innych rzeczy nie zaglądam tam bo mnie kur*** strzela , nie da jej się nic wytłumaczyć bo krzyczy i mówi , że to jej rzeczy , po kryjomu wyrzucamy worki ciuchów , ale ona się domyśla i póżniej sie z nami kłóci , że na pewno coś wyrzulilismy ehhh , a słoików nie da się policzyć , ona nic nie wyrzuci , w jednym pomieszczeniu stoi strary regał , bo drugi oddaliśmy biednym co było jej w niesmak , ale oddała mówiła , ze jest łądny i można go gdzieś postawić . kur** gdzie??? na dachu jest miejsce ( jeszcze) mamy spory dom ,a jest w nim miejsca dla dwóch osób , planuje postsawic garaz na rzczy , piwnice chce robic pod kuchnia zeby tam gromadzic te smieci , ubrania w szafach maja po 100 lat jakies futra nie noszone , ale sie przydadza , a gazety i te wycinki z przepisami ola boga , a i tak z tego nie korzysta :-| , nie wiemn co robic bo kazda rozpoczeta rozmowa konczy sie klotnia , mam ochote tam wpasc i spalic wszystko , dobrze ze na podlodze tego nie ma , przynajmniej obcy nie widza bo wszystko jest poukladane i pochowane , czasami wyjmuje te ciuchy i je pierze , raz na jakis czas popierze ubrania wyprasuje i wrzuci do kontenera PCK , ale to tylko jedna reklamówka i odda te łądne oczywiście bo szmat ludzoim nie bedzie dawała , a sama trzyma te coś , najgorsze są słoiki , chyba 100 kartonów , no tak konfiturki , ogorki ... ehh nie robi i tak tylko kupuje bo nie ma czasu , a jak kupi to i ten cholerny sloik zostaje do kolekcji , szlag mnie trafia , jkaby sie tego pozbyć byłoby tyle miejsca (marzenia)
Ja tego nie rozumiem , bo ja wszystko wyrzucam nic nie przechowuje , ona nie jest taka stara , pracuje caly czas , do siebie nie zaprasza nikogo bo pewnie sie wstydzi no tak kawe podac na stole ktory ma 100 lat? ale go nie wyrzuci tylko planuje jak go odrestaurować i na planach sie konczy , nawet stara pralka stoi ktorej nie da sie naprawić , ale niech stoi moze się jakas część przyda , :zonk: kazde pomieszczenie jest zagracone :bezradny: nie pamietam zeby coś wyrzucila z wlasnej woli , strasznie się awanturuję pozzniej ja sie wkurzam i mowie zeby zbierala dalej dobrze ze to tylko ciuchy gazety i sloiki tego jest najwiecej pewnie dlatego ze nie ma miejsca na inne rzeczy , a w szafach same nowe rzeczy deski do krojenia , sztucce doslownie wszystko ,a starych uzywa , bo jeszcze dobre w kuchni nie ma miejsca na kubek z kawa bo wszedzie jakies mikrofale czajniki itd koszamar
wiec wspolczuje tym ktorzy mają taką osobe w domu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 lip 2011, 10:21

Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez Jutrzenka 03 sie 2011, 13:03
:bezradny: Zetknęłam się z tym problemem. Na tej podstawie sądzę, że syllogomania jest chorobą całej rodziny. Chora rodzina nie utrzymuje kontaktów społecznych, bo krępuje się zaprosić kogoś do domu. Nie ma gdzie usiąść przy stole, nie mówiąc o wspólnym zjedzeniu posiłku.
Moja mama cierpi na tę przypadłość, choć nie jest ona tak nasilona. Ja kiedyś też niczego nie wyrzucałam. Był taki czas, że miałam 250 par majtek, spośród których używałam tylko dwie, trzy. W szafie panował wieczny bałagan. Myślę, że "wyzdrowiałam", bo teraz robię selekcję rzeczy.
Moje sposoby:
- rzeczy nienoszone przez pół roku: jeszcze się zastanawiam.
- nienoszone przez rok kategorycznie usuwam i wrzucam do pojemników z używaną odzieżą.
- w piwnicy, którą porządnie wysprzątałam mam miejsce na rzeczy, do których jestem emocjonalnie przywiązana: układam je tam porządnie, po upłynięciu jakiegoś czasu usuwam je z domu (żadna z tych rzeczy nie okazała się przydatna).
- pod nieobecność mamy wysprzątałam jej kuchnię i wyniosłam 3/4 rzeczy do piwnicy. Ułożyłam je tak, aby w razie potrzeby wiedzieć, gdzie są. Przez dwa lata nic stamtąd nie było potrzebne. Po tym czasie opróżniłam z nich piwnicę.

Syllogomania to poważny problem.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 sie 2011, 12:14

Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez gogi 08 wrz 2011, 14:02
Współczuje Wam wszystkim bo sama wiem co to znaczy i jakie niesie za sobą konsekwencje.
Mój tata jest taką osobą ,która nagminnie znosi do domu różne rzeczy......począwszy od śrubek skończywszy na meblach...koszmar.Ja i moja starsza siostra już dawno założyłyśmy rodziny i tata został sam(mama zmarła) i odkąd sięgam pamięcią to zawsze w domu były awantury o to,że coś po kryjomu wyrzucałyśmy z domu a w rezultacie on to z powrotem przynosił do domu mówiąc " zobaczcie jakie dobre rzeczy ludzie wyrzucają" co świadczyło o tym,że sam już nie wiedział co ma. Na tę chwilę nie wpuszcza nas do domu a jak przyjeżdżamy w odwiedziny do niego to siedzimy w naszym samochodzie. Mój mąż jeszcze nigdy nie był w moim domu rodzinnym....NIGDY! a ja kiedyś podstępem się wdarłam do mieszkania to przeżyłam szok.....nie widać podłogi!! nie widać toalety,umywalki,wanny.......sterta niepotrzebnych gazet ,szmat (jeszcze po mamie),zepsutych sprzętów AGD ,5 pralek ,lodówek i jakieś szafy które pierwszy raz na oczy widziałam.....to był dla mnie szok.Wstyd mi za mojego tatę i choć błagałam,prosiłam to on problemu nie widział i nie widzi po dziś dzień.Pewnego dnie zadzwonił do mnie sąsiad ,który powiedział ,żebym coś zrobiła bo mu szczury od taty przechodzą !!!!a mieszka w bloku ......to myślałam,ze się pod ziemię zapadnę ....a tata się wszystkiego wyparł" bo wszyscy dookoła się go czepiają" i nie pozwoli sobie pomóc :( jestem bezsilna... Od roku nie mam kontaktu z ojcem ......choć czasami mam ochotę do niego pojechać ale po ostatniej ,burzliwej rozmowie mam dosyć przerabiania wszystkiego odnowa.....czasami mam ochotę wysłać mu tam sanepid albo kogoś z administracji aby nakazali mu zrobić z tym porządek i może to by coś pomogło ? ......sama nie wiem...a to takie ładne 3pokojowe mieszkanie ,które zmieniło się w wysypisko śmieci ....ech
Czy można coś zdziałać wbrew jego woli ?może sądownie ?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 13:23

Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez adamo_ 08 wrz 2011, 14:04
Wniosek do sądu o ubezwłasnowolnienie.
adamo_
Offline

Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez beatrixxx 12 wrz 2011, 21:05
witam!
myslalam,ze tylko ja mam ten problem,widze jednak,ze to nienajrzadsza przypadlosc,moja mama choruje na nia od zawsze
znosi uzywane ciuchy,ksiazki i czasopisma ze smietnikow,polowe kupila w sklepach,czasem zupelnie nowe i zafoliowane zagracaja 2 pokojowe mieszkanko w bloku,w ktorym szczesliwie nie musze mieszkac ani ja,ani moj brat
meczy sie z nia jednak moj biedny ojciec,ktory aktualnie jest chory na raka(szczescie w nieszczesciu operacyjnego i uleczalnego)
nawet w takich okolicznosciach mama nie raczyla posprzatac
kiedys po trochu wyrzucalismy z bratem te smieci do zsypu,zwlaszcza w nocy,zeby nie widziala
a od jakichs 20 lat nie mieszkamy z nimi i smietnisko uroslo do tego stopnia,ze z trudem mozna przecisnac sie do toalety,z kuchni wcale nie da sie skorzystac,ze nie wspomne o nieuzywanym przez rodzicow drugim pokoju,gdzie pod sufit nakladla tego gowna warstwami,ciuchy,gazety,rosliny doniczkowe w ilosciach hurtowych...masakra...
mama notorycznie klamie,ze posprzata
ingerowala nawet spoldzielnia,tez sklamala,ze zrobi z tym wszystkim porzadek i od roku nie kiwnela palcem
nie wiem co robic
pomocy!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 20:45

Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez tomii311 17 wrz 2011, 21:18
Witam wszystkich
Ja osobiscie mam zupelnie inny problem oraz uzaleznienie na temat ktorego rowniez zalozylem temat na forum,ale nie o tym teraz mowa.Tak sie sklada ze zajmuje sie handlem zabytkowymi autami,motocyklami,rowerami oraz innymi wartosciowymi starymi przedmiotami.Z racji tego bardzo czesto spotykam sie z ludzmi badz dzis z doroslymi dziecmi ludzi ktorzy sa badz byli chorobliwymi zbieraczami.Rozmawiam z nimi godzinami opowiadaja mi nieprawdopodobne historie na temat ich zycia i zbieractwa.Przechodzimy przez niewiarygodne polacie ziemi i lasow na ktorych stoja staare auta ,traktory ,wszystko.W stodolach od telewizorow,stare lodowki,grabie ,piekne zabytkowe maszyny do szycia.W kazdym z tych domostw tak naprawde mozna znalezc wszystko poczawszy od gazetki konczywszy na armacie ,nabojach itd.Zapewniam was ze wszyctko co tutaj opisuje doswiadczylem sam.Kiedy rozmawiam z dzis dorosla osoba synem lub corka zmarlego zbieracza przewaznie placza ze nie mieli gdzie sie bawic ,za co zyc itd.Zapomnialem wspomniec mieszakm na terenie USA .Wielu z nich opwiedzailo mi podobne zdarzenia ,ponoc chorobliwe zbieractwo moze zaczac sie z biedy ,braku jedzenia,lub innych strasznych rzeczy jak np.oboz koncentracyjny w dziecinstwie.Wielu z tych ludzi bylo emigrantami miedzywojennymi z polski .Nikt jednak nigdy nie wspomnial mi o wyleczeniu tej choroby,niestety wrecz przeciwnie czym osoba starsza tym bardziej pilnuje swoich zdobyczy.Jezeli kogos to interesuje moge przeslac na pw jak wygladaja tutaj domostwa zbieraczy.Polecam rowniez program "American Pickers" dostepny na youtube lub Historic Chanel.
Pozdrawiam i zycze wytrwalosci (nie mozecie im tego wynosic lub zabierac bo oszaleja)-nie jestem specjalista!!!! Jest to tylko moja opinia.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 sie 2011, 08:49

Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez milunia:) 31 paź 2011, 18:13
Uważam, że w takich przypadkach potrzebna jest pomoc psychiatry. Na oddziałach psychiatrycznych są również takie osoby. Znam przypadek, gdzie taką osobę leczono właśnie w szpitalu. Zbierała wszystko, na oddziale kładąc się do łóżka włożyła w swoje ubrania śmieci ze śmietnika. Taka osoba nie jest w stanie sobie sama pomóc, a zapewne wyrzucanie wszystko takiej osobie może skończyć się jeszcze gorzej. Potrzebne są leki i diagnoza przez psychiatrę.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
20 paź 2011, 19:10

Syllogomania - patologiczne zbieractwo

przez beatrixxx 31 paź 2011, 18:23
tez sie boje wyrzucic wszystko,zreszta potrzebowalabym do tego kilku pomocnikow
udalo mi sie raz wyrzucic jakies 30 procent,po 2 miesiacach dozbierala/dokupila jeszcze wiecej,niz wyrzucilam
tylko terapia moglaby cos zmienic,chociaz watpie
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 20:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do