Uzależnienie od alkoholu

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: alkohol Ci wszystko wytłumaczy (>?>)

przez brokenwing 11 cze 2010, 09:10
Tak masz racje ..każdy chce wytłumaczyć sie we własnym sumieniu.Chodzi jednak,o to,że
Inteligentni maja lepsze narzędzia i tym samym znacznie więcej własnych błędów gotowi są podpinać pod chorobę
Piszesz o skali 99% do 1% w moim wypadku to jest jakieś 70% do 30%
brokenwing
Offline

Re: alkohol Ci wszystko wytłumaczy (>?>)

Avatar użytkownika
przez Majster 11 cze 2010, 12:08
A ja sie z Wami nie zgodze. Tzn faktem jest, ze uzaleznienia mają to do siebie, ze przyczyne lokują gdziekolwiek, tylko nie w sobie, ale nie jest to w zadnym stopniu cecha ani pochodna intelektu. Widzialem w zyciu mase nalogów i zaden z nich nie uwazal sie za głąba, ani tez zaden z nich nie przyznawal sie do tego ze jego nałóg wykracza poza normę. Zawsze w takich sytuacjach pojawia sie scenariusz wypchniecia, znalezienia dowolnej, chocby i bezsensownej przyczyny picia, ćpania itd. i niemal zawsze winni są jacys inni ludzie: źli koledzy z pracy, paskudne otoczenie, niekochająca rodzina, pech, wredny sąsiad, brak perspektyw itd.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: alkohol Ci wszystko wytłumaczy (>?>)

przez brokenwing 11 cze 2010, 14:16
Majster, Trafiłeś w sedno ,tak właśnie jest. Ja jednak będę uparty ,odnoszę wrażenie ,że zostałem przez Ciebie blednie zrozumiany. Chodzi mi jedynie o gamę narzędzi interpretacyjnych jakimi dysponują różni ludzie o rożnych walorach intelektualnych . Ci (że,tak powiem prostsi ) często zmuszeni są do szukania innych rozwiązań .Ci bardziej skomplikowani ( pozornie ,lepsi mądrzejsi-powinni prędzej dostrzec problem,i walczyć z nim) jednak wynajdują masę pseudo-argumentów i pogrążają się w nałogu.

Analogiczny przykład ,mało wykształcony bez zainteresowań ,pochodzący z rodziny patologicznej VS magister lub inżynier ,rodzina inteligencka ,klasa średnia . Obie te osoby nie posiadając żadnych cech kleptomańskich ,kradną ( nie wnikajmy w powody) jak myślisz który z nich wpadnie na pomysł -pójścia do psychiatry i leczenia kleptomani? Który z nich, będzie miał mniejszy problem z zapoznaniem się ze specyfikacja kleptomani ?
brokenwing
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: alkohol Ci wszystko wytłumaczy (>?>)

przez savior 11 cze 2010, 14:21
najlepiej na wprost łóżka powiesić sobie tablice z napisem "od jutra przestaje ..pić palić itp" ..za kazdym razem kiedy sie obudzisz będzie ten ostatni raz :mrgreen:
savior
Offline

Re: alkohol Ci wszystko wytłumaczy (>?>)

przez brokenwing 13 cze 2010, 10:51
savior, Pomysł maltretowania nałogu transparentem -dobry.Niestety już przerabiałem .
Moja słaba - silna wola ,utrudnia mi działanie .Spróbuje powiesić napis" Człowiek poszukaj celu w życiu i dąż do niego"
brokenwing
Offline

Re: alkohol Ci wszystko wytłumaczy (>?>)

przez janna 22 cze 2010, 06:11
Myślę, że inteligencja pozwala przede wszystkim ukrywać nałóg i manipulować otoczeniem, sprytnie nie dać się złapać, doskonale udawać, że nic się nie dzieje.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 cze 2010, 06:02

Dlaczego z kiszonego ogórka nie można...

przez adika 30 cze 2010, 19:34
...zrobić świeżego.

Witajcie.
Ponieważ mam problem alkoholowy zajrzałam na posty związane z tymże uzależnieniem. Znalazłam tam wiele wątpliwości pod tytułem "czy już jestem alkoholikiem jeżeli tylko...", "piję, bo lubię", "czy to już uzależnienie?"...itd.
Błądząc po przeróżnych artykułach na ten temat - znalazłam właśnie taki. Chciałam się z Wami nim podzielić.



Trzeźwiejący alkoholicy wiedzą, że już nigdy nie będą mogli pić alkoholu "jak wszyscy inni ludzie". Niektórzy nie są w stanie pogodzić się z tą myślą i z przekory próbują udowodnić, że to nieprawda, inni - jak niewierny Tomasz sprawdzają raz po raz, czy rzeczywiście tak jest. Jedni i drudzy przekonują się o słuszności tej prawdy, zbyt często jednak płacąc za to ogromne koszty. Co zatem leży u podstaw takiego stwierdzenia?

Człowiek jest organizmem wielokomórkowym, stanowiącym całościową strukturę, której poszczególne elementy - tkanki i organy złożone z komórek mają swoją specjalizację, umożliwiającą im pełnienie rozmaitych funkcji. Na przykład komórki wątroby potrafią rozkładać i unieszkodliwiać trujące substancje; komórki trzustki produkują enzym insulinę, który wpływa na poziom cukru we krwi; komórki nerek oczyszczają krew; komórki mózgu pobierają informacje, opracowują je i przekazują innym komórkom. Żywa komórka stanowi układ pozostający w ciągłym ruchu, oparty na samoregulacji. Jej żywotność jest podtrzymywana przez zachodzące w niej aktywne procesy, nastawione na zapobieganie, zmniejszenie albo likwidowanie zaburzeń, wywołanych różnorodnymi bodźcami pochodzącymi ze środowiska wewnętrznego i zewnętrznego. Jedną z najważniejszych cech komórki jest zdolność wracania do stanu wyjściowego po zachwianiu funkcjonowania przez czynniki zakłócające normalne procesy życiowe. I tak komórki wątroby, ulegające stłuszczeniu pod wpływem alkoholu etylowego i produktów jego rozkładu, po całkowitym zaprzestaniu picia wracają do normalnego funkcjonowania i poprzedniej struktury.

Wzajemnymi oddziaływaniami
wewnątrzkomórkowymi i międzykomórkowymi w poszczególnych organach ludzkiego ciała steruje niezależny od woli człowieka wegetatywny układ nerwowy, który zapewnia koordynację wszystkich tych procesów. System ten współdziała z gruczołami wydzielania wewnętrznego, wpływa też na przemianę materii i sam pozostaje pod jej wpływem. W efekcie organizm człowieka utrzymuje fizjologiczną równowagę, niezbędną do życia, bez względu na zmiany zachodzące w środowisku zewnętrznym (na przykład oziębienie czy zbyt mała ilość tlenu) oraz na działanie różnych szkodliwych czynników wewnątrz ciała (infekcje, toksyny i inne). Ten stan, kiedy wszystkie procesy odpowiedzialne za metabolizm energetyczny w organizmie znajdują się w dynamicznej równowadze, to właśnie homeostaza.

Obiektywnymi wskaźnikami takiego stanu jest utrzymywanie się stałej temperatury ciała, ciśnienia krwi, zawartości cukru we krwi, wyrównany poziom elektrolitów (potasu, sodu, chloru, magnezu, fosforu) w osoczu itp. Liczne zakończenia nerwowe natychmiast uzyskują informację o tym, że w organizmie dzieje się coś złego i przekazują ją "do góry" , do podkorowych struktur mózgu. Tam docierają wiadomości o wszystkim, co dzieje się "na dole" - na poziomie organów wewnętrznych. Jeżeli jednak "u góry" coś zaczyna funkcjonować niewłaściwie, wówczas musi dojść do zakłóceń regulacji przemiany materii również "na dole" - na poziomie komórek poszczególnych organów.

Co zatem dzieje się w ciele człowieka, który nadużywa alkoholu?

Jak wiadomo, alkohol etylowy jest toksyną, która uszkadza wszystkie komórki organizmu. Dostając się do wnętrza ciała, trafia przez przewód pokarmowy do wątroby. Ponieważ jednak wątroba dysponuje ograniczoną ilością enzymów o nazwie dehydrogenaza, zdolnych rozkładać alkohol, proces jego unieszkodliwiania odbywa się stopniowo. W czasie, gdy jedna porcja ulega neutralizacji, inne krążą wraz z krwią po całym ciele, trafiając do wszystkich organów i tkanek.

Szczególnie wrażliwe na wpływ alkoholu są komórki mózgu. Jego działanie powoduje wydzielanie przez nie substancji podobnych do opiatów (endomorfin i encefalin), które wywołują stan euforii - początkowy ceł spożywania alkoholu. Jednak z czasem dla uzyskania takiego stanu zadowolenia konieczne jest stymulowanie komórek nerwowych coraz większymi dawkami alkoholu. Krok po kroku, a konkretnie z każdym kolejnym piciem, komórki mózgu przystosowują się do tego i zyskują zdolność znoszenia "bez upijania się" coraz większego stężenia alkoholu.
Zmienia się też poczucie nasycenia. Pojawia się ono jakby z pewnym opóĽnieniem i właśnie to zjawisko sprzyja utracie kontroli nad ilością wypitego alkoholu. W ten sposób wzrasta tolerancja na alkohol, jednak poszczególne części mózgu bynajmniej nie zachowują się pod tym względem jednakowo. Najwolniej tolerancja rośnie w przypadku "starych" części mózgu - struktur podkorowych, które sterują przemianą materii. Dlatego po spożyciu dużych dawek alkoholicy w zaawansowanej fazie choroby mają zarazem "mocną głowę" i wyraźnie widoczne objawy wegetatywne:
zaczerwienienie twarzy, podwyższone ciśnienie, częste wydalanie moczu. Widzimy tu właśnie działanie mechanizmów obronnych organizmu na rzecz utrzymania równowagi w środowisku wewnętrznym - równowagi niezbędnej dla prawidłowej przemiany materii. Tolerancja jednak w efekcie prowadzi do opłakanych skutków, zwłaszcza gdy idzie o organy wewnętrzne, szczególnie wątrobę. Rozkład alkoholu uszkadza jej funkcjonowanie, zakłóca równowagę energetyczną w jej komórkach, co powoduje niekorzystne skutki dla przemiany hormonów i innych substancji przechodzących przez wątrobę. W ten sposób uszkodzeniu ulega hormonalny składnik regulacji homeostazy. Jednak przy długotrwałym nadużywaniu alkoholu wątroba też zyskuje większą tolerancję w wyniku aktywizacji dodatkowego enzymu - katalazy - i działania systemu utleniania etanolu. W ten sposób unieszkodliwieniu ulegają duże ilości alkoholu i chcąc osiągnąć pożądany efekt upicia się, trzeba go spożywać coraz więcej. Tymczasem proces zatruwania organizmu postępuje coraz dalej. Żeby utrzymać się przy życiu, organizm włącza alkohol do normalnej przemiany materii. Ten proces zachodzi stopniowo, całymi łatami, ponieważ normalna homeostaza jest stanem bardzo trudno poddającym się zmianom. Jednak długotrwała obecność alkoholu w przemianie materii prędzej czy póĽniej robi swoje. Pierwszą oznaką świadczącą o wytworzeniu się patologicznej alkoholowej homeostazy jest "leczenie" alkoholem zespołu odstawienia, czyli - mówiąc prościej - klinowanie na kaca, kiedy to kieliszek wódki czy kufel piwa "ratuje", usuwając cierpienie i poprawiając przede wszystkim fizyczne samopoczucie. Od tego momentu osoba uzależniona po spożyciu napoju alkoholowego musi pić dalej - alkohol został na stałe włączony do przemiany materii i w pewnym sensie zaczął nią sterować.

Dalszy rozwój choroby alkoholowej świadczy o tym, że homeostaza staje się coraz bardziej patologiczna: wyraźne są uszkodzenia organów wewnętrznych pod wpływem alkoholu (zmiany organiczne), w tym również mózgu, zaburzenia w ich czynnościach, zakłócenia przemiany tłuszczów, białek, węglowodanów, witamin oraz rozchwianie hormonalne. W tej fazie organizm funkcjonuje na krawędzi życia i śmierci. Nie może już znieść dużych dawek alkoholu, przystosowuje się więc do takiego stanu poprzez obniżenie tolerancji. I chociaż upicie się już nie jest źródłem przyjemności, spożywanie alkoholu jest niezbędne dla podtrzymania procesów życiowych, zgodnie z wymaganiami odmiennej, "alkoholowej" homeostazy.
Dlatego pierwszym niezbędnym działaniem w leczeniu zaawansowanego alkoholizmu jest detoksykacja, czyli odtrucie, i zalecenie środków sprzyjających odtworzeniu normalnej homeostazy. Na szczęście cechą żywych tkanek jest ich zdolność do regeneracji: jedne komórki wracają do stanu wyjściowego, inne - mocniej uszkodzone - uzupełniają swoje funkcjonowanie odtwarzając się częściowo, zaś czynności komórek zniszczonych całkowicie przejmują te, którym udało się ujść z życiem.
Stopniowo przemiana materii poprawia się. Jeżeli jednocześnie człowiek troszczy się o swoje zdrowie, to proces ten można trochę przyspieszyć, oczywiście pod warunkiem całkowitej abstynencji. Z czasem regulacja przemiany materii poprawia się na tyle, że możemy powiedzieć, iż alkoholik fizycznie właściwie wrócił do zdrowia.

Jednak w układzie sterującym przemianą materii ślad informacyjny o obecności w nim alkoholu pozostaje na zawsze - mechanizmy utrzymujące homeostazę "zapamiętały" alkoholowy sposób reagowania. Można przypuszczać, że na jakimś poziomie na zawsze pozostaje jakby nisza dla alkoholu, czy mówiąc ściślej - wolne miejsce dla niego w skomplikowanym i wciąż jeszcze niewystarczająco zbadanym układzie homeostazy. Kiedy więc alkohol znowu zostaje wprowadzony do organizmu, natychmiast zajmuje to wolne miejsce - wraca "do domu" - i organizm znowu zaczyna funkcjonować na zasadzie patologicznej równowagi powiązań homeostatycznych, zmierzającej coraz szybciej w stronę pogorszenia.
Dlatego nawet po bardzo długiej abstynencji choroba alkoholowa aktywizuje się, i to w bardziej niszczącej postaci niż przedtem. Alkohol etylowy włącza się do drzemiącego układu homeostatycznej równowagi i - tak jak klucz włożony do zamka - otwiera drzwi do nowych cierpień. Ukształtowana w wyniku długotrwałego intensywnego nadużywania alkoholu po to, żeby zachować zdolność organizmu do utrzymywania się przy życiu, patologiczna homeostaza stanowi biologiczny grunt dla rozwoju nawrotów picia. Dlatego właśnie kiszony ogórek nie może stać się świeżym.

Nie ma wątpliwości, że alkohol jest środkiem psychoaktywnym, wywiera bowiem bardzo silny wpływ na ośrodkowy układ nerwowy. Doraźny wpływ alkoholu bywa różny, począwszy od mniej sprawnego podejmowania decyzji, a skończywszy na śmierci. Duże ilości alkoholu wypitego w krótkim okresie mogą sparaliżować najbardziej podstawowe, ważne dla życia ośrodki odruchowe. Niższy poziom stężenia alkoholu we krwi może upośledzić działanie systemu wzrokowego oraz funkcje ruchowe, co poważnie ogranicza zdolność do prowadzenia pojazdów. Na dłuższą metę skutki nadmiernego picia alkoholu wiążą się z niedożywieniem oraz różnorodnymi zaburzeniami funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego, m.in. z otępieniem, problemami z widzeniem, niemożnością utrzymania postawy stojącej i zaburzeniami chodu, splątaniem umysłowym, apatią oraz zaburzeniami pamięci.
[...] Ludzie intensywnie pijący w większym stopniu zagrożeni są rakiem mózgu i przełyku, jelita grubego, wątroby i piersi, stwierdzono bowiem, że wszystkie te rodzaje nowotworów mają związek z nadmiernym spożyciem alkoholu. Chroniczni alkoholicy często miewają trudności z chodzeniem z powodu uszkodzenia mięśni szkieletowych. Przewlekłe picie ma również związek z nadciśnieniem, arytmią serca, jego niewydolnością oraz kardiomiopatią polegającą na uszkodzeniu mięśnia sercowego.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
28 cze 2010, 01:51

Re: Dlaczego z kiszonego ogórka nie można...

Avatar użytkownika
przez Paranoja 30 cze 2010, 21:30
zastanawiam się czy ten tekst sam wyprodukowałaś/eś czy skopiowałeś z innego artykułu. Jeśli to "kopia" to należy podawać źródło, np linka do strony, albo autora tekstu.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Dlaczego z kiszonego ogórka nie można...

przez savior 30 cze 2010, 21:40
po nawiasie [...] wnioskuje ze to tekst skopiowany..przynajmniej w czesci...
savior
Offline

Re: Dlaczego z kiszonego ogórka nie można...

przez adika 01 lip 2010, 09:03
Niestety- sama bym nie napisała tylu mądrych rzeczy na raz ;)
Nie czytacie uważnie a szkoda.
Cyt.:"...Błądząc po przeróżnych artykułach na ten temat - znalazłam właśnie taki...."
Jeżeli jednak należy podać zródło to i proszę - wklejam link do strony z oryginałem
http://www.alkoholizm.akcjasos.pl/137.php
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
28 cze 2010, 01:51

Re: Dlaczego z kiszonego ogórka nie można...

przez savior 01 lip 2010, 12:12
Artykuł jest dobry choc nalezy wiedziec ze toksyną moze stac sie wszystko co jemy..istotą pozostaje stężenia.. alkohol moze miec prozdrowotne własciwosci..wiecej takowe ma ..np.wypijany w postaci czerwonego wina w rozsądnych ilosciach..narkotyki roslinne (np. konopie czy liscie koki)równiez mają prozdrowotne własciwosci ...kwestią jest dawka i to czy za ich posrednictwem uciekasz ze swiata realnego czy raczej chcesz do tego świata powrócić !!!
savior
Offline

Re: Uzależnienie od alkoholu

przez JakaJa 05 sie 2010, 17:29
Czytam was,czytam i aż usiadłam-bo to "moje historie"...Jestem DDA-czyli od dziecka w stresie,byłam bita,molestowana,gwałcona przez najbliższych i ich biesiadników.....jakoś uciekłam z tego gówna,związałam się z mężczyzną-urodziłam mu córkę i zaczeło się nowe piekiełko choć bez alko,poniżanie,wyzywanie,wyśmiewanie "kary" słowne i zabieranie środków na zycie itp....w tym samym czasie straszna śmierć mojego ojca,umarł na raka w strasznych męczarniach na moich rękach...uciekłam od exa-jakoś się pozbierałam ale zamknełam się w samotności w domu i zaczełam pić,na zaśnięcie-bałam się,ze przyśni mi się ojciec,na samotność,na stres....Zawsze popijałam wieczorami,jak dziecko zasneło,cały dzień pracowałam,robiłam wszystko itp.a wieczorem znowu-zabijamy doła...:(Pojawiła się koleżanka z jaką zaczełam imprezować,balety do rana w "doborowym" toważystwie....żałosne :( po jakimś czasie poznałam mojego obecnego męża,zakochałam się jak nastka-z wzajemnością....szczęście wielkie,pełna rodzina-kochająca się...oh ah eh ;) Ale problemy moje zostały....nerwica,lęki,koszmary,kojone alkoholem....uzależniłam się,od alko...pogłębiła się nerwica-strasznie,bez leków już nie funkcjonuję,odstawiam leki i sięgam po piwo-bo nie jestem w stanie znieść tego co się ze mną dzieje.Jest ze mną kiepsko teraz,kompletny wrak,dostałam kolejne leki a od września idę na terapie...Niby nie myślę o przeszłości,niby nie pamiętam i nikt kto niewie patrząc na mnie nawet by nie podejrzewał co przezyłam.Mam dobrze prosperującą firmę,kiedy wychodzę do ludzi zawsze"trzymam fason" buciki,paznokietki,włoski itp. Mówią na mnie Lasencja ;) ale to co się dzieje we mnie to jedno wielkie szambo.Nie wiem dziś jak udało mi się napisać maturę,zacząć studia zaocznie(musiałam przerwać ze względu na pracę) założyć rodzinę,firmę itp.....nienawidzę siebie za to do czego się doprowadziłam.Jestem jak moja matka...rozpierdzielam rodzinę,niszczę psyche dziecka bo wydaje mi się,ze Ona nie widzi,że piję.Gówno-nie widzi! wszystko widzi i rozumie więcej niż bym chciała czasem....Nienawidzę siebie i mojej chorej bani...Dlaczego inni potrafią sobie poradzić bez niszczenia wszystkiego i wszystkich ?? Miałam być kobietą wzorcową a jestem...no własnie kim ja k*****a właściwie jestem????
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
30 lip 2010, 17:01

Re: Uzależnienie od alkoholu

przez Misiek_NL 01 wrz 2010, 17:40
A ja nie piję już 19-sty dzień... :great:
Misiek_NL
Offline

Re: alkohol Ci wszystko wytłumaczy (>?>)

przez Misiek_NL 02 wrz 2010, 11:19
Nie piję już 20 dzień... Przedtem zapiłem nerwice lękową i leki... teraz wszystko wróciło. Lęki, ataki paniki i to uczucie umierania... Ale mimo wszystko myślę że wytrwam.
Misiek_NL
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do