Uzależnienie od alkoholu

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Uzależnienie od alkoholu

Avatar użytkownika
przez Michał 1972 21 lut 2012, 23:15
paweł3, dzięki za dobre słowo i wsparcie, Ty dobrze wiesz jak to jest i co mnie jeszcze pewnie czeka. Ale daję słowo, że będę robił wszystko żeby wytrwać w swoim postanowieniu. Kurcze, życie może być naprawdę fajne bez tego gówna :D Kiedyś nie potrafiłem odmówić piwa czy kieliszka często nie przez to, że miałem na to ochotę ale z obawy ,że wyjdę na dziwaka. Dzisiaj nie mam takiego problemu i póki co nie przewiduję podobnych sytuacji.
Życie jest jak transwestyta, wszystko ładnie pięknie , a tu nagle ch...!

Velaxin 150sr 1-0-0
Chloroprothixen 15 0-0-2
Velaxin 75er 0-0-1
Avatar użytkownika
Offline
Posty
367
Dołączył(a)
14 mar 2011, 00:36

Uzależnienie od alkoholu

przez ziomek118118 22 lut 2012, 15:44
Witam wszystkich!!!!
Uzależnionych,nie uzależnionych i tych którzy nie wiedzą do jakiej grupy się zakwalifikować.Może najpierw coś o sobie.
W wieku 16-17 lat upijałem się do nieprzytomności,mając 20-lat pierwszy raz byłem na odwyku (Katowice-Szopienice)
pracowałem wtedy na Śląsku.Były to początki AA ,terapii uzależnień nie było wcale.(koniec lat 80-tych)
Wydawało się, że coś wyniosłem z pierwszego leczenia...ale gdzie tam..za kilka miesięcy następny odwyk...potem następny itd.....
W ostatnich fazach tego nałogu piłem wszystkie wynalazki jakie były dostępne.Mając 26-lat poszedłem ostatni raz na odwyk(wtedy tak mi się wydawało)
i po kilku miesiącach zapiłem znowu.Wiedziałem, że to już koniec...straciłem w życiu wszystko,pieniądze,dziewczynę którą kochałem do szaleństwa,
nawet rodzina nie chciała mnie znać.Chyba wtedy zrozumiałem ,że albo teraz albo nigdy.Po trzech miesiącach picia trzeżwiejąc myślałem ,że zdechnę.Jakimś niepojętym dla mnie cudem udało mi się wyrwać ze
szponów nałogu....bez odwyku,bez terapii,bez AA i bez pomocy kogokolwiek.
....i zacząłem normalne życie...poznałem moją obecną żonę(,mam dzisiaj dwudziestoletnią córkę)....wiodło mi się całkiem nieżle.
Chyba po ośmiu latach abstynencji pierwsza wpadka....chyba już wtedy depresja,niepokój ,ogólne rozdrażnienie,ktoś kto odbył terapie
powie....NAWRÓT choroby alkoholowej...ale mnie wydaje się że to inna choroba zaczynała mnie drążyć od środka...
.... NIC TO...przeżyłem wpadkę i starałem się żyć dalej.Po kilku następnych latach trzeżwości ....odkryłem cudowny lek na alkoholizm
MARIHUANA....nie będę zanudzał co działo się przez najbliższe pół roku,ale znowu wylądowałem w wiadomy szpitalu....to było jakieś 7-lat temu.
Dzisiaj nie piję ,nie jaram ale czuję się coraz gorzej...biorę antydepresanty co jakiś czas inne (chyba żadne nie trafione)jest gorzej niż żle.........
paweł...i gdzie ta sielanka o której piszesz na około same problemy.W wieku 48-lat jestem psychicznym wrakiem pozostałości po człowieku
Michał...jeśli Ty uważasz,że zastąpisz zwykły alkohol syntetycznym to życzę powodzenia....według mnie popłyniesz szybciej niż Ci się wydaje.
Co do antikolu i esperalu to lepiej że to kurewstwo już nie istnieje ...zapiłem dwie wszywki po miesiącu ,a po zapiciu antikolu...horror..
Nie wydaje mi się żeby strach przed śmiercią był dobrą motywacją na dłuższą metę.
Pozdrawiam!...
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 18:50

Uzależnienie od alkoholu

Avatar użytkownika
przez Michał 1972 22 lut 2012, 16:18
ziomek118118, z alkoholem syntetycznym to był żart, to po pierwsze a po drugie nie mam zielonego pojęcia co chciałeś nam przekazać swoim postem. Ja znam co najmniej kilku alkoholików, którzy przestali pić i rozpoczęli nowe życie. Nikt z nich nie cierpi na depresję nie pali marihuany i nie jest psychicznym wrakiem pozostałości po człowieku. Wręcz przeciwnie dwóch z nich wróciło do czynnego uprawiania sportu jeden założył rodzinę ( w wieku 40 lat, urodziła mu się córka) a jeszcze inny sam sobie powoli remontuje dom. Dla mnie strach przed śmiercią i cierpieniem rodziny z powodu mojego pijaństwa jest wystarczającym argumentem żeby przestać pić, cieszę się ,że zrozumiałem to wszystko w wieku 40 lat a nie później. Biorę antydepresanty które mi pomagają, chodzę na terapię i będę robił wszystko żeby nie wrócić do nałogu. Tobie życzę więcej optymizmu i lepszego nastawienia do życia.
Pozdro. :great:
Życie jest jak transwestyta, wszystko ładnie pięknie , a tu nagle ch...!

Velaxin 150sr 1-0-0
Chloroprothixen 15 0-0-2
Velaxin 75er 0-0-1
Avatar użytkownika
Offline
Posty
367
Dołączył(a)
14 mar 2011, 00:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Uzależnienie od alkoholu

przez ziomek118118 22 lut 2012, 17:13
...no cóż..chciałem przekazać niektórym (szczególnie tym młodym ludziom)do czego może doprowadzić nałóg.
Nie chciałem nikogo urazić.Opisuje swoje przeżycia.
w moim przypadku wóda doprowadziła mnie do ciężkiej depresji (albo było na odwrót,to początki depresji doprowadziły mnie do alkoholizmu)
czego nikomu nie życzę.Każdy z nas musi znależć indywidualną drogę wyjścia z nałogu,jeśli Tobie Michał pomaga terapia,leki,rodzina albo już
nie wiem co...to się tego trzymaj ......,ale uwierz mi niema ani leku ani żadnej reguły ,która wyrwie Cię ze szponów alkoholizmu
Ps.Myślałem że alkohol chcesz zastąpić benzodiazepinami....tak to widziałem
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 18:50

Uzależnienie od alkoholu

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 lut 2012, 23:23
paweł...i gdzie ta sielanka o której piszesz na około same problemy.

Ziomek 118118 ,nigdy nie powiedziałem i raczej nie powiem ,że życie bez alkoholu to sielanka. Przez gardło by mi to nie przeszło. Takie życie bywa miejscami bardzo trudne ,bo trzeba stanąć już bez żadnych znieczulaczy twarzą w twarz w twardą i niestety okrutną rzeczywistością. A jaką ja mam alternatywę ,jako człowiek chory? Gdybym dalej pił, tego czasu co niepiję już by mnie dawno nie było,lub skończył bym w jakiś rynsztoku z poobijana mordą.
Niepicie to konieczność ( którą z czasem polubiłem) i tylko w ten sposób mogę zachować życie z całą jego godnością.A ,że zdarzają się depresje ,lęki ,załamania to w tej chorobie normalka . Nie jestem jednak w tym wszystkim sam ,jest AA- mityngi, terapie- terapeuci, etc. I wierzę ,że jeśli ktoś w tym kraju szczerze chce zerwac z nalogiem musi mu sie udać. Są gorsze uzależnienia ,przy których alkoholizm to bułka z masłem ,a jednak ludzie powracają do pionu.
Ziomek 118118 ,jak widzę Twoja abstynencja Cię nie cieszy ,ale czy zawsze tak masz ,czy tylko teraz ,niejako w dołku? Pozdro.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Uzależnienie od alkoholu

przez ziomek118118 23 lut 2012, 12:26
paweł
...widzę ,że temat ;sielanki...znasz jak mało kto w tym temacie...
To co teraz przeżywam to nie jest... jakiś tam dołek....to przepaść...głęboka,ciemna i głucha studnia z której nie wiem jak się wydostać.
Nawet nie wiem jak to opisać..nie wiem czy ktoś jest w stanie mnie zrozumieć...kiedy proste czynności...jak wymiana uszczelki w kranie
(woda kapie już od miesiąca) urastają do rangi problemu nie do przejścia,kiedy patrząc w okno w niewiadomy punkt widzę wszystko czarnych
kolorach..a tłumaczenia ...weż się w garść,otrząśnij się wreszcie,wszystko będzie dobrze,więcej optymizmu....wpychają mnie na jeszcze niższy
poziom tej przepaści.
Pytasz czy zawsze tak miałem...NIEEEEEEEEE.....
Mam normalną rodzinę(jeśli tak można to nazwać)..żonę ,córkę..od czasu kiedy zacząłem walkę z nałogiem,kupiłem domek na wsi ,wykupiłem dla
córki mieszkanie (to tylko Kielce ale ..zawsze coś),mam samochód,ładną działkę z której żona zrobiła jeden wielki ogród...moje hobby to wędkarstwo
więc wykopałem sobie staw na działce w którym pływają kolorowe rybki....więc oprócz problemów finansowych jakie mnie teraz dopadły
wydawać by się mogło ...wszystko w porządku....Wiem.. problemy finansowe są do opanowania..kwestia czasu.
Nie pracuje już od dwóch miesięcy(nie jestem w stanie)....mam własną działalność..(.jednoosobowa firma których mnóstwo w tym kraju)
zajmuję się budowlanką więc wystarczy dwie dobre roboty żebym stanął na nogi.Tylko jak stanąć na nogi kiedy zerwanie się z łóżka i
wyjście z domu....jest niewykonalne...
Należę do ludzi zawziętych i wytrwałych w swoich postanowieniach(chociaż coraz mniej siły na tę wytrwałość)..chyba dopiero teraz uświadomiłem
sobie że nigdy nie wytrzymałem bez wpadki dłużej jak osiem lat...teraz jestem czysty od siedmiu lat...
...czyżby niechybnie zbliżała się kolejna....
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 18:50

Uzależnienie od alkoholu

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 23 lut 2012, 17:39
Ziomek 118118 ,
to fakt dopadła Cie DUŻA depresja.Mogę tylko współczuć,ale to i tak nie pomoże .
Chciałbym się Ciebie zapytać ( bo zauważyłem ,że megatotal wpadki masz średnio co 7-8 lat) ,czy nie sądzisz ,że w ten sposób ciało domaga się zachlania. Organizm ma swoją wewnętrzna pamięć ( zegar) ,i w ten sposób(depresja) manifestuje swoje pragnienie zapicia.Wszak zbliża się jego godzina i zawsze co te 7-8 lat dostawał alkoholowego kopa . To tylko takie moje dywagacje . Przemyśl to.
Ja również po zaprzestaniu picia dość intensywnie leczyłem się trawą. Z nałogu w nałóg .Jednak w wieku 27 lat zrezygnować tak ze wszystkiego ,to na tamten czas nie było dla mnie.Ale co za często to i niezdrowo . Dziś palę raz na miesiąc ( dwódniówka) ,lecz kiedy zbliża się ten czas czuję bardzo wyrażnie, jak we mnie w środku bije zegar oznajmiając ,że nadszedł właśnie ten CZAS. Może u Ciebie jest podobnie ,tyle,że to nie trawa ,a alkohol i nie miesiąc ,a 7-8 lat. Pozdrawiam i proszę mimo wszystko nie zachlej pały. Picie po takiej przerwie często kończy się na cmentarzu ,a już nie jesteś silnym 20 latkiem żeby ,być może takie jebnięcie przetrzymać.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Uzależnienie od alkoholu

przez basia_m 24 lut 2012, 09:25
ja chciałam tylko powiedzieć, że w mojej rodzinie tez był alkohol (tata), ale wtedy dawniej to górnik musiał się napić, inaczej nie był prawdziwym górnikiem. On nie przestał pić aż do śmierci, ale dzięki jego chorobie poszliśmy z rodziną do AA (grup Al- Anon i Al-Ateen) i poznałam wielu wspaniałych trzeźwiejących alkoholików i wiem, jaka to jest trudna walka. Dlatego podziwiam Was i trzymam za Was kciuki. I uważam, że to wspaniałe, że znajdujecie siły na pomaganie innym w walce dzieląc się swoimi doświadczeniami.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
21 lut 2012, 12:52

Uzależnienie od alkoholu

przez ziomek118118 24 lut 2012, 11:32
Dzięki za wsparcie!!!!
Jest pewna zbieżność w tym wszystkim(7-8lat i znowu wpadka)ale mnie takie doły dopadają nie tylko w tym okresie .Nawet jeśli wszystko jest
w najlepszym porządku zaczynam wpadać w tę otchłań ,wydawać by się mogło bez powodu.
Paweł..jeśli Ty uważasz ,że jaranie raz w miesiącu(dwudniówka) ..nie jest wpadką i możesz to robić tylko przez dwa dni to naprawdę Ci ZAZDROSZCZĘ.
Ja kiedy odkryłem maryhe paliłem przez pół roku(na koniec po 8-10 skrętów dziennie)aż zrozumiałem że wyląduje w rynsztoku..skończyło się odwykiem...
...potraktowałem to jako kolejną wpadkę.Wódy nie piję już chyba od 14 lat(nigdy nie przywiązywałem wagi do dat) i nigdy dokładnie nie liczę ile
czasu minęło od poprzedniej wpadki.
Spróbuj (jeśli tylko chcesz) odpuścić na jakiś czas taką dwudniówkę ...może co 4 miesiące?..nie wiem ..skoro nie jesteś uzależniony od tego
"lekarstwa" to powinna to być ...bułka z masłem..jak to nazwałeś.
Dzisiaj bardziej boję się zapalenia pierwszego skręta jak wypicia pierwszego kieliszka.
W następnym tygodniu idę kolejny raz na wizytę do psychiatry(chyba go zmienię)moja pani doktor jest ordynatorką na oddziale odwykowym
i traktuje mnie jak niepokornego alkoholika (którym tak naprawdę jestem)...ale mnie wydaje się, że mam większy problem.Poproszę znowu o zmianę
leków które w moim przypadku i tak gówno pomagają....ostatnio Mozarin,Depakine 300..Może kolejne coś zdziałają .Chciałbym poczuć się choć
trochę lepiej.
Paweł cieszę się, że jesteś ...traktuje to forum jak coś w rodzaju terapii....
....a co z resztą gości ..czyżby wszyscy wyzdrowieli????
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 18:50

Uzależnienie od alkoholu

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 24 lut 2012, 15:46
Spróbuj (jeśli tylko chcesz) odpuścić na jakiś czas taką dwudniówkę ...może co 4 miesiące?..nie wiem ..skoro nie jesteś uzależniony od tego
"lekarstwa" to powinna to być ...bułka z masłem..jak to nazwałeś.

Witam ,
wiesz Ziomek odpuściłem sobie chyba ze trzy razy po roku (zielone) i raz na 2,5 roku, oraz kilkanaście po ponad miesiąc ,dwa ,nie licząc tych kilkudziesięciu po ponad tygodniu. I co ? Wcale mi się nie poprawiło na lepsze w tym czasie ,a nawet było miejscami jeszcze gorzej niż teraz. Palę raz w miesiącu ,bo tak to sobie ustawiłem ,ale jestem uzależniony od trawska i gdybym miał to ciągle pod ręką paliłbym non- stop aż do totalnego zidiocenia i nie byłoby chyba takiej siły abym przestał. Nie chcę jednak rezygnować z palenia ,bo taki tego styl jaki teraz z tym stosuję nie szkodzi mi wcale , a w jakimś stopniu przynosi mi okresowe odprężenie. Broń Boże (jak kiedyś) nie traktuję tego jak lekarstwo ,a jedynie jako rozrywkę ,"inny rozkład dnia", przyjemność i nic poza tym. Mam osobowość nałogowca ,i jak coś mi się chociaż raz spodoba (jak tym szczurom doświadczalnym) mógłbym powtarzać dopoki nie zdechnę. Lecz my jesteśmy czymś więcej niż szczyry ,mamy Rozum ,uczymy się na doświadczeniach swoich i cudzych owszem, znamy to i tamto i do czego to może prowadzić. Z tego trza zrezygnować zupełnie ,bo to nas zabije ,tamto bardzo ograniczyć , a to itd.
Ziomek ,wierzę że w końcu pokonasz deprechę i jakoś wrócisz do pionu . Jest jeszcze wiele leków ,których nie przetestowałeś , a które mogą okazać się trafionymi . Jak Ci jedne nie pomagają łap się za inne. W końcu prędzej ,czy póżniej coś zaskoczy. Tak widocznie wygląda Twoje trzeżwienie ,że są doliny ,górki , depresje ,mniejsze i większe wzniesienia i opady. I im szybciej to zrozumiesz ,tym bardziej i lepiej będziesz na to przygotowany i uzbrojowy w wypróbowane narzędzia ,które nie zawioda na trudny czas.
Ja ku**a mam za to bardzo częsty problem ze złością ( odkąd niepiję ,a i wcześniej też nie było lepiej ,ale wszystko wtedy zapijałem i nie ciążyło mi to tak bardzo).Reaguję niewspółmiernie dużą złością na nawet błahe wydarzenia i wydarzeńka. W AA mówi się czasami " zły jak niepijący alkoholik".To o mnie, niestety. Zdiagnozowali mi tam "mądrzy" ADHD , i tam jeszcze inne terminy ,ale co mi po tym. Biorę różne lekarstwa ,jedne pomagają ,inne wcale , a większość raczej bardzie szkodzi niż pomaga.
Co zrobić ,trzeba nieść ten Krzyż ,aż do Zmartwychwstania i od czasu do czasu podrapać się po głowie ,pogadać z drugim człowiekiem ,a najlepiej zapomnieć o sobie...

....a co z resztą gości ..czyżby wszyscy wyzdrowieli????

według moich skromnych obserwacji ,bardzo niewielu uzależnionym ludziom chce się przestać pić .A nawet jak chce to tylko kończy się na pustych słowach bez pokrycia w rzeczywistości i oszukańczych obiecywankach ( najczęściej na megakacu). Może stracili instynkt samozachowawczy ,może tak im wygodniej i lżej bez względu na dalsze konsekwencje w przyszłości. Może z niewiedzy ,że taka "zabawa" ma ZAWSZE smutny i tragiczny finał. Nie wiem ,to ich wajcha. Jednak wiesz ,z drugie strony żyjemy w Społeczeństwie ,jeden obok drugiego i każdy jeden "uleczony - obudzony" alkoholik ,a nawet nadużywająćcy pijak to JEDNO URATOWANE ŻYCIE ( jak nie więcej ŻYĆ- pijani kierowcy). Jakby na to nie spojrzeć ,zaliczam się (Ty też ,Michał 72,i wielu Innych - moje zdanie),do superszczęściarzy ,którym była dana Łaska godnego i prawdziwego ŻYCIA. Trochę,żem się rozpisał ,ale tak to widzę i nie dało rady krócej.Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Uzależnienie od alkoholu

przez ziomek118118 25 lut 2012, 15:34
paweł
........czyżbyśmy zostali we dwóch na placu boju(przeciwnik ogólnie znany)masz rację ich wajcha .
Dobrze że piszesz tak dużo....otwierasz się w ten sposób na siebie i innych...dobrze że przyznajesz się do uzależnienia od zielska
ale proszę uważaj ...nie chciałbym żebyś popełnił te same błędy co ja.Jesteś chyba na tyle szczery wobec siebie że jeśli zauważysz
problem będziesz wiedział co z nim zrobić.
Uważam,że jeśli ktoś przyznaje się( przed samym sobą i innymi) że jest alkoholikiem i próbuje z tym walczyć to już odnosi pół
sukcesu ...druga połowa jest trudniejsza(ale wykonalna)....przecież to cała reszta naszego życia ze wszystkimi niespodziankami
jakie nas spotykają i bez znieczulacza który pozwolił kiedyś na ucieczkę od problemów.
Ale są też chwile szczęścia,radości,możliwość spełnienia się w różnych sytuacjach i duma z trzeżwości(niektórzy co roku wpadają jak śliwki
w kompot)...i to co osiągnąłem w życiu...przecież gdybym pił pewnie już by mnie tu ni było.
Mój ojciec był alkoholikiem...nigdy nie przestał pić i nigdy do tego się nie przyznał....zapił się w wieku 48-lat i mnie pewnie też by to czekało.
Trzymaj się!!!
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 18:50

Uzależnienie od alkoholu

Avatar użytkownika
przez Michał 1972 28 lut 2012, 09:35
ziomek118118, piszesz o wymianie uszczelki w kranie, a co powiesz na to, że przez ponad miesiac nie byłem w stanie napisac e-maila, ktory zawierał dosłownie dwa zdania i trzy załaczniki z dokumentami od którego tak naprawdę zależała przyszłość mojej rodziny. Albo, że za domem walały mi się dziesiatki worków ze śmieciami porozszarpywane przez mojego psa mimo, że kontener stoi niecały metr od bocznych drzwi, albo,że połowę lata cała jesień i połowę zimy kiedy wychodziłem do sklepu ubierałem czpkę bo przez pół roku nie miałem siły pójść do fryzjera. Nie potrafiłem też szczerze cieszyć sie z narodzin mojego pierwszego syna, na którego czekałem 19 lat !!!!!!! Nawet uśmiechnać się do niego !!!!!!!!! Moje życie to była wegetacja, która pewnie nie trwała by już długo bo z każdym dniem czułem większe obrzydzenie do siebie i do swojego trybu życia. Kilkanaście razy podejmowałem rękawicę za każdym razem dostajac kopa nie tylko w dupę ale i w ryj. Wtedy w święta na mega kacu powiedziałem sobie,że spróbuję ostatni raz, leżałem w łóżku zdychajac na lękach ,majac jeden dylemat, albo jebnać z gwinta ćwiartkę i "stanać na nogi" albo poratować się benzo i spędzić resztę dnia w domu w łóżku. Zdecydowałem się na drugie rozwiazanie, zadzwoniłem do teściów, rodziców, że ze wspólnych świat nici i spędzilem następne dwa dni leżac w łóżku i analizujac swoje całe życie.

Mój dzisiejszy dzień zaczyna się o 5 rano, kiedy budzi się synuś a kończy o 22, ciekawym filmem lub ksiażka. Po drodze znajduję czas na pracę, dzieci,hobby i przyjemności. Jednego na ta chwilę jestem pewny,że przez najbliższy czas nie tknę tego gówna bez względu na okoliczności. Straciłem bezpowrotnie najwspanialsze lata swojego życia i nie małe pieniadze przez pijaństwo i alkoholowe wybryki. Trzy lata spędziłem w kryminale a co najgorsze mało brakowało a straciłbym najcenniejsze, rodzinę.
Życie jest jak transwestyta, wszystko ładnie pięknie , a tu nagle ch...!

Velaxin 150sr 1-0-0
Chloroprothixen 15 0-0-2
Velaxin 75er 0-0-1
Avatar użytkownika
Offline
Posty
367
Dołączył(a)
14 mar 2011, 00:36

Uzależnienie od alkoholu

przez ziomek118118 28 lut 2012, 11:56
Michał..fajnie, że jesteś ...miałem pewne obawy...
W moim przypadku leczenie mega kaca benzodiazepinami..niby pomagało...ale nie wiedziałem kiedy z nimi skończyć....płynąłem dalej.
Dobrze ,że Tobie się udało.Jeszcze dziś po tylu latach abstynencji (w momentach męczarni psychicznej) myślę czy nie walnąć czegoś....
i nie tylko leki chodzą mi po głowie.
Jeśli Tobie problem stwarza tylko alkohol to masz dużo więcej szczęścia niż ja.
Właśnie niedawno (dwa tygodnie temu)miałem koszmarny nawrót choroby...widziałem siebie pijącego jakieś mózgojeby ,kolegów z dawnych lat,
dawne balangi... i myśli czemu tak paskudnie jest żyć w trzeżwości...trwało to kilka dni...nawet żona widząc co się dzieje wyrzuciła każdy alkohol
jaki był w domu .Miałem już jechać na odwyk ale próbowałem czymś się zająć ... nie myśleć o tym co się ze mną dzieje.Chociaż sprawiło mi to wielką trudność(odśnieżanie chodników,wyjście z psem na spacer) ...to chyba odpuściło...chociaż czy do końca nie jestem pewien.
Ps.
Spróbuj (jeśli masz czas i ochotę) opisać coś w temacie który właśnie założyłem ;Choroby psychiczne a uzależnienia;
Moim problemem nie jest tyko uzależnienie ale ciężka depresja ...chyba jedno z drugim ma nie małe powiązania.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w postanowieniach.
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 kwi 2011, 18:50

Uzależnienie od alkoholu

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 05 mar 2012, 22:59
witam,
często chodzi za mną Takie jedno wspomnienie z czasów gdy piłem już prawie codziennie.Przyszedłem do domu po skończonej wcześniej robocie ,stanąłem w drzwiach ,spojrzałem na pusty stół i powiedziałem sobie ,sam do siebie z największą wiarą do jakiej zdolny jest człowiek: " NIE MA TAKIEJ SIŁY W CAŁYM WSZECHŚWIECIE ,ABYM SIĘ DZIŚ NIE NAPIŁ,NIE MA!!!!" Często to sobie teraz wspominam ,gdy już nie piję alko ,że jednak koniec końców ,Ta SIŁA ISTNIEJE ,ta o której mówią na AA "większa od nas samych " a od której wszystko zależy ,czy będziemy chlać i zdechniemy w delirium,czy może uda nam się coś z NIEJ zaczerpnąć i ocalejemy prawdziwie ,prawdziwie zachowamy ŻYCIE.
Bogu niech będą za to dzięki ,że przejrzałem na oczy w jakim gównie wtedy tkwiłem , a i tego kopa ,że mnie stamtąd pogonił...ŻYJĘ.
Paweł alkoholik.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do