Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez albenka 09 maja 2013, 15:51
Ciekawa historia .Czytałem ją z zapartym tchem.Oby moich dzieci to nie spotkało.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
09 maja 2013, 13:48

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez ntit 23 maja 2013, 21:08
Witam wszystkich forumowiczów
Dobrze, że jest miejsce, gdzie można podzielić się swoimi doświadczeniami. No więc pora dorzucić swoje trzy grosze. Piszę to dlatego, że wyszedłem z ciężkiego uzależnienia, mam nadzieję, że opisując swoją historię pomogę komuś w podobnej sytuacji. Ale po kolei:
Źródło
Najbardziej szczytowy okres uzależnienia przypadł u mnie na czas grania w WoWa. Zaczęło się w wakacje kupiłem podstawkę plus wszystkie dodatki i zacząłem grać. Na początku było to dość niewinne. Pierwszy tydzień upłynął na zasadzie niemożliwej fascynacji, że wreszcie gram na globalu ( wcześniej były to prywatne serwery i wtedy potrafiłem się ograniczać, w szkole szło mi całkiem nieźle, brak konfliktów ze znajomymi itd.) także granie po 7 godzin mnie nie martwiło, potem się o dziwo ograniczyłem kilkukrotnie ( do ok. 2 godzin ). I w końcu.... przestałem grać.
Rozwój
Wróciłem do gry chyba w następne wakacje (później się dowiedziałem, że wakacje to okres najsilniejszego oddziaływania takich uzależnień, ze względu na dużą ilość wolnego czasu i brak jakichś większy obowiązków). Tu się już zaczęło na poważnie. Nawet nie potrafię dokładnie wskazać, kiedy się dokładnie uzależniłem. Teraz jak sobie to staram przypomnieć to wydaje się jakbym przeszedł od normalnego życia i rekreacyjnego grania do nawalania w ciągu dosłownie tygodnia. Grałem może po 6 godzin w tygodniu i po 10-15 w dni wolne. Gdy udało mi się znieść zakaz rodziców na granie do 21 potrafiłem siedzieć 24-1 nic sobie nie robiąc z tego, że mimo wszystko to jednak za długo i będzie kolokwialnie mówiąc opieprz.
Okres uzależnienia
Oczywiście wystąpiły u mnie te stereotypowe objawy typu olewanie szkoły ( średnia spadła mi z powyżej 5 do poniżej 4, mimo to nie dawało mi to do myślenia), izolacja (praktycznie brak jakichkolwiek, bliższych kontaktów), niechęć do jedzenia (przecież to cenny czas, który można poświęcić na granie, mógłbym powiedzieć, że nie jadłem tylko przełykałem potrawy, nawet nie czując smaku, chyba gdyby ktoś mnie zapytał co jadłem to nie potrafiłbym odpowiedzieć), mania (natrętne myśli o grach praktycznie non-stop, nie będę pisał kiedy się pojawiały, bo pojawiały się po prostu zawsze, gdy robiłem coś innego niż granie. Chociaż nawet podczas gry już myślałem jakim to zaraz będę ekstra szamanem i że zaraz będę miał talent, który da mi ekstra atak),bezsenność.
Kupiłem sobie w końcu słuchawki, jak dołączyłem do polskiej gildii i muszę powiedzieć, że moja izolacja była już wtedy tak silna, że nawet na komunikatorze głosowym przez pierwszy dzień nie potrafiłem się odezwać.
Dalej też wszystko stereotypowo: expienie, cały czas, cały dzień, potem gdy już osiągnęło się max level teraz tylko instancje cały czas te same instancje byle coś wypadło, byle lepsza postać, byle móc iść w końcu na ICC. Potem zacząłem dzielić konto z moim znajomym, gdy on wchodził mnie wywalało, a żeby odciągnąć swoje myśli od WoWa i nie mogąc znaleźć sobie innego zajęcia zacząłem grać dosłownie we wszystko co miałem i co mi wpadło w ręce, obrazowo powiem że gier miałem tyle, że nie mieściły się na pasku szybkiego uruchamiania (rozciągniętym na całą szerokość ekranu!). Nie potrafiłem się skupić na żadnej grze dłużej niż godzinę. To kolejny skutek uboczny WoWa który bardzo mocno rozprasza uwagę, ponieważ uczy nas aż wręcz niezdrowej wielozadaniowości, od gracza wymaga się robienia 5 czynności naraz i monitorowania naraz kilkudziesięciu wskaźników,komunikatów,buffów itd.
Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszyły codzienne kłótnie o moje lenistwo i nic nie robienie. Wiadomo o co chodzi nie będę się nad tym rozpisywał tak samo jak nad tym, że po zakończeniu grania te kłótnie po prostu się skończyły.
Wyjście
Hmmm to było blisko moich urodzin (niezły zbieg okoliczności) i pamiętam, że pewnej nocy około 1 rano pokonałem ostatniego bosa w grze. To było wspaniałe uczucie. Kilka dni wcześniej rozsypała się gildia do której należałem. Kończył się mój prepaid. Więc... postanowiłem się skończę grać i już. Początkowo grę zarchiwizowałem, jakby mi się odwidziało ale potem ją usunąłem do końca. Konto nadal istnieje.
Jak sobie z tym poradzić
Po pierwsze warto znać mechanizmy uzależniające takich gier. W MMO są aż dwa: nagroda za ulepszanie swojej postaci ( zauważmy, że cały czas idziemy do przodu, doświadczenie, ekwipunek, osiągnięcia, poziom. Cały czas zdobywanie i zdobywania, a twórcy za pomocą dodatków i patchów sprawiają, że to zdobywanie się nigdy nie kończy) i współzawodnictwo z innymi (rankingi, osiągnięcia, realm first, szacunek "progamerów" żeby wzięli nas na instancje).
Takiej gry się nie da przejść, a nasze mózgi bardzo silnie przywiązane do mechanizmu nagrody chcą go cały czas pobudzać co prowadzi do uzależnienia. Na podstawie swojego doświadczenia i wiedzy naukowej (interesuję się psychiatrią i mam na to czas bo NIE gram już tyle, ale to swoją drogą) udzielę kilku rad, którzy chcą się wyrwać z tego nałogu.
-Musisz się zastosować do tych, jak je przeczytasz to NIC Ci to nie da, trzeba to wprowadzić w życie, a jak się nie coś nie uda to nie stosować mechanizmu -"już teraz zawaliłem, więc to co zrobię dalej nie ma znaczenia" tylko wziąć się w garść i próbować dalej
-Ustal sobie moment w którym zakończysz grę, (np. pokonam tego bossa i koniec), moment musi być na tyle doniosły, żeby dał Ci na tyle duża satysfakcję jakbyś ukończył jakąś grę, a zarazem niezbyt odległy w czasie (powiedzmy miesiąc)
-Często można usłyszeć rady typu: skasuj konto, połam płyty. Co za brednie. Przecież wiadomo, że nikt nie połamie płyt na które wydał kupę kasy i konto w które włożył masę pracy. Lepszym rozwiązaniem jest. Zapakowanie płyt w karton i oddanie komuś na przechowanie na powiedzmy dwa lata i żeby Ci oddawał gdy o to po prosisz. To samo z kontem: dajesz komuś hasło i login a on je zmienia i Tobie ich nie udostępnia też powiedzmy przez dwa lata.
-Może powinienem na tym wspomnieć na początku, bo jest to bardzo ważne. Zdawać sobie sprawę z problemu. Olej jakieś internetowe testy. Po prostu porównaj swoje życie przed i po tym jak zacząłeś grać. Zobacz jak żyjesz, jakie masz relacje z rodziną, co robisz poza graniem, co wywiązujesz się ze swoich obowiązków. Ale najważniejszym i najlepszym testem na to czy należy co zacząć z tym robić jest sprawdzenie czy wytrzymasz miesiąc bez grania. Dla człowieka bez uzależnienia to żaden problem. Jeśli Ci się nie uda trzeba działać i to już.
-Pomocne może okazać się opisanie sprawy na takim forum jak to bo wtedy analizujesz swoje życie i widzisz jak wygląda sytuacja
-Zadeklaruj się komuś, że przestajesz grać i poproś tą osobę o pomoc
To tylko kilka rad, ale w mojej opinii, byłego maniaka powiem, że mogą być Twoją główną obroną.
Współcierpiący
Jeżeli osoba Ci bliska nie potrafi ograniczać sobie grania i jest nałogowcem, powinieneś/aś uświadomić mu to jak bardzo jest w to wciągnięta (taki ktoś sam tego nie zauważa, po prostu uważa, że jest to jego hobby, też tak sądziłem. Ale to nie jest pasja tylko przymus) i ustalenie planu działania w zwalczeniu nałogu. Najważniejsze to przede wszystkim być bez względnym w respektowaniu go. Tak, dokładnie, nie iść na żadne układy, bo taka osoba, gdy zasiada do gry to tak jakby zmieniał się jej obraz postrzegania świata i tego jak pojmuje gry (to też wynika z mojego doświadczenia)
Gdy już się skończyło
Wiele osób zadaje sobie pytanie czy można wrócić do grania. Ja na przykład kilkakrotnie próbowałem i zawsze to kończyło się "mini-nałogami", gdzie grałem non-stop dopóki nie skończę gry. Teraz znowu spróbowałem i stwierdziłem, że to bezsensu i kończę definitywnie z graniem, gdyż prościej będzie mi w ogóle nie grać niż grać z umiarem. Mimo to ciągle, gdzie siedzi we mnie chochlik, który próbuje mówić: jest piątek zagraj sobie masz dużo czasu; zainstaluj grę teraz będziesz grał z umiarem. Nie. Głupotą jest się ładować do tego samego bagna. Trzeba odczekać kilka lat, aż bagno wyschnie. Inaczej mówiąc trzeba sobie dać czas na "urealnienie siebie" tj. nie grać wcale w żadne gry (nawet on-line) przez rok, dwa, pięć, może się zdarzyć, że niektórzy w ogóle nie będą już grać. Ale trzeba uważać bo nie wiadomo czy bagno wyschło czy teraz to ruchome piaski, które wyglądają niewinnie, ale gdy tylko na nie staniesz jesteś uziemiony tak samo jak kilka lat temu.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 maja 2013, 19:23

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez monk.2000 23 maja 2013, 21:33
ntit, pierwszy post i taki rzeczowy. Wyślę pirva do moderatora żeby gdzieś przypiął.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez c++ 27 maja 2013, 19:25
ntit, zawszę miło usłyszeć że ktoś wyszedł z tego bagna. Ja już po raz któryś próbuje skończyć z graniem na dobre. Od dziś spróbuje jeszcze raz podjąć wyzwanie nie granie przez miesiąc. Mam dużą motywację gdyż mam znaczne zaległości w tem sem a można powiedzieć iż sesja się już u mnie zaczęła. ntit miałeś jakiś znajomych\przyjaciół z "reala", którzy grali z tobą w WoWa? A jeśli tak to jakoby odciąłeś się od nich czy udało Ci się przestać grać mimo że oni dalej graja ?
c++
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 mar 2013, 19:31

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez ntit 10 lip 2013, 15:20
Udzielanie odpowiedzi po czasie chyba trochę mija się z celem jednak coś napisze, ponieważ w ciągu ostatnich 2 miesięcy nasunęły mi się nowe spostrzeżenia.
Znajomi
Jeśli chodzi o WoWa to nie miałem kogoś blisko przy sobie, który by ze mną grał, czasem się widywaliśmy, więc wpływ tej osoby w fazie gdy już grałem można uznać za znikomy. Ale za to ludzie wciągali mnie w różne inne gry np. Minecraft.
Co zrobić w wypadku, gdy ktoś kogo znamy również gra? Wiadomo, że niewątpliwe taka znajoma osoba potrafi zachęcać do grania, ale nie wiem czy odcinanie się ma jakikolwiek sens... Popatrzmy realnie - teraz większość (nawet dziewczyny) w coś lubi sobie pograć - skończysz ze znajomością z kimś kto gra w WoWa, to zaznajomisz się z kimś kto gra w GTA. Dodatkowo taka projekcja całkowitej winy za swoje uzależnienie na drugą osobę, no nazwijmy to delikatnie jest odsuwaniem odpowiedzialności za uzależnienie od siebie samego.

Dobrze, teraz pora na te dodatkowe spostrzeżenia.
Cały czas ludzie mówią co należy zrobić, aby przestać grać, ale nie jest problemem przestać grać tylko utrzymanie tego stanu.
Zastanówmy się co głównie może nas przymusić do powrotu do nałogu.
Uzależnienie to jest typowo psychiczne, więc objawy somatyczne jeśli już się pojawią, będą praktycznie nie zauważalne, lub będą wynikiem stanów i zachowań stricte psychicznych.

Najważniejszym chyba czynnikiem są natrętne myśli i wyobrażenia na temat gier.
Każdy, lub przynajmniej większość domyśla się o co chodzi - ponowne przeżywane niesamowitych momentów z gry, wyobrażanie sobie przyszłych zachowań w grze, która pomogą nam umocnić swoją pozycję w rankingu, wbić kolejny poziom, czy posunąć o krok dalej do ukończenia gry. Dalej są myśli (obsesyjne, natrętne) o standardowej treści: "muszę jak najszybciej ukończyć grę/osiągnąć kolejny poziom" itd.
Są jeszcze myśli za pomocą, których sobie staramy wmówić, że granie 5 godzin dziennie wcale nie jest złe. Często używane są argumenty typu: to moje hobby, sprawia mi to radość, ludzie czytają książki 5 godzin dziennie i nikt nie uważa tego za uzależnienie.
Oczywiście to wszystko wynika z tego, że nasz mózg (ego) dwoi się i troi, aby tylko przekonać nasze superego, żeby wydało "pozwolenie" na to, żeby mógł sobie zagrać. Trzeba do tego wiedzieć, że mózg bardzo lubi utarte szlaki i zawsze w działaniu dąży do względnej homeostazy, odbywa się to przez stosowanie utartych pętli nawykowych, unikanie sytuacji w których coś może się nie udać/ wymagają wysiłku.

Jakie z tego wynikają rady:
1.NIGDY nie można sobie pozwolić na JAKIEKOLWIEK tłumaczenie swojego nałogu. Zawsze jak się w czymś zatraca bez reszty (idee nad wartościowe, nałogi ) kończy się to źle ( weźmy na przykład ćwiczenie na siłowni: Kilka godzin w tygodniu pomoże nam rozwinąć masę mięśniową/ schudnąć/ poprawić kondycje, ale jak będziemy ćwiczyć przez 3 godziny dziennie to po 1-2 latach zamienimy się w Pudziana, nawet jeśli nie będzie to naszym celem, a podrzucać ciężary będziemy tylko dlatego, że to lubimy ). Nałogowe granie szkodzi (patrz poprzednie 27 stron) i nie ma tu miejsca na jakiekolwiek dyskusje, wszelką argumentacja jest błędna i spowodowana chęcią powrotu do grania (zauważmy, że osoby nieuzależnione nie widzą racjonalnego wytłumaczenia dla nadmiernego siedzenia przy komputerze).
Oczywiście, może się zdarzyć, że ktoś sobie znajdzie jakieś niemożliwie ważne usprawiedliwienie, ale jeśli porówna je z argumentami "przeciw" to na pewno nigdy nie otrzyma rachunku dodatniego (pozytywnego).
2. Wyobrażenia - polecam osobiście poczytać na temat medytacji, wbrew pozorom nie jest to siedzenie po turecku i wydawanie z siebie mniej lub bardziej dziwnych dźwięków i odgłosów buczenia. Jest to po prostu sztuka... nie myślenia ( Chodzi rzecz jasna o uświadomione procesy myślowe nad którymi mamy kontrolę). Zainteresowanych odsyłam do literatury lub szybkich poradników na stronach internetowych.
Ewentualnie można najzwyczajniej przerzucić myśli na coś innego, lub starać się bardziej skupić na aktualnie wykonywanej czynności, ale to już zależy kto jak woli.
3. Natrętne myśli - Tu warto zastosować połączenie punktu 1. i 2.

Jak już komuś uda się pokonać to wszystko to ma już praktycznie z górki oczywiście nie stanie się to wszystko z dnia na dzień.
Ale jest jeszcze jedna ważna zasada: żadnych kompromisów, nie "negocjuj" z uzależnieniem (np. od dziś gram 2 godziny zamiast 7 godzin) zniszcz je, dopiero gdy masz pewność, że jest wolny możesz wrócić do gry. Jeśli jeszcze nie jesteś wolny, a cały czas wracasz do niej, to zastanów się co Cię do tego przymusza i zrób coś z tym.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 maja 2013, 19:23

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez c++ 11 sie 2013, 20:24
Lepiej po czasie niż wcale :)
c++
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 mar 2013, 19:31

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Angella 10 paź 2013, 23:41
Byłam chyba uzależniona od gier a dokładniej od jednej, która pochłaniała zbyt dużo czasu i pieniędzy też trochę. Czasem jeszcze wchodzę dlatego, żeby nie stracić całej kasy tam włożonej bo juz część się zmarnowała. Myślę, że się uwolniłam od nałogu, chociaż nie wiem czy u mnie to już nałóg był bo na tle innych graczy to ja mało czasu tam spędzałam;) jednak szkoda mi to wszystko przekreślić tak zupełnie bo oprócz kasy zostawiłam tam przyjaciół, którzy nie zrezygnowali z gry jak ja i po prostu nie umiem sobie ot tak usunąć tej gry i zniknąć z tamtego świata. Zrezygnowałam ale jednak nie na stałe, a jak już wejdę baaardzo rzadko to się schooodzi... dlatego gram juz tylko średnio raz na 2tygodnie :( a z drugiej strony dziwne jest to, że nie mam często wcale chęci wchodzić tam bo to już nie to samo jak wcześniej grając regularnie i nawet jak mogłabym chwilę zagrać to nawet nie wchodzę gdy jestem np. zmęczona, robię to tylko wtedy kiedy mam dobry nastrój a nie za wszelką cenę jak kiedyś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 wrz 2013, 15:11

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Ginewra88 11 paź 2013, 21:11
Mój były chłopak grał namiętnie w gry online, ale nie wiem jakie, bo się na tym nie znam. Spędzał przy nich kilka godzin dziennie, kilka razy będąc u niego musiałam czekać aż skończy żeby poświęcił mi swoją uwagę :roll: Ze wszystkich uzależnień, uzależnienie od gier jest chyba najbardziej żałosne
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 paź 2013, 20:48
Lokalizacja
wawa

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Reiben 11 paź 2013, 21:14
Ginewra88 napisał(a):Ze wszystkich uzależnień, uzależnienie od gier jest chyba najbardziej żałosne

Srsly? :? Ja tam myślę, że najbardziej żałosne jest szukanie metra kw. za murkiem żeby sobie przypierdolić w kabel no ale co ja tam wiem, w końcu jak się przedawkuje gry to można wyjść na ulice i od razu zacząć zabijać :P
Reiben
Offline

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Sorrow 11 paź 2013, 21:40
Ginewra88 napisał(a):Mój były chłopak grał namiętnie w gry online, ale nie wiem jakie, bo się na tym nie znam. Spędzał przy nich kilka godzin dziennie, kilka razy będąc u niego musiałam czekać aż skończy żeby poświęcił mi swoją uwagę :roll: Ze wszystkich uzależnień, uzależnienie od gier jest chyba najbardziej żałosne

Nie mówiłabyś tego jakby przychodził do ciebie pijany mąż i nigdy byś nie wiedziała co zrobi. Czy Ci da wpierdol czy zdemoluje mieszkanie, itp.
Aha i jakbyś się dowiedziała że po pijaku obmacuje waszą córkę.

No, ale gry online są dość okropne poza tym. Najgorsze jest to że robią je umyślnie po to by uzależniać młodych ludzi. Posługują się przy tym psychologią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez c++ 06 lis 2013, 23:42
Podobno najbardziej można się wciągnąć w grę w czasie wakacji gdy ma się nadmiar wolnego czasu, ja jednakże mam większym problem z grą podczas studiów. Przez całe wakacje nie grałem w grę na którą poświęcam bardzo dużo czasu w czasie studiów, pogrywałem jedynie nie dłużej niż 1h dziennie w gre przeglądarce i ograniczało się to raczej do gry w wolnej chwili typu 10-20 min mi się nudzi to włącze jedna czy dwie rudny. Dopiero pod koniec wakacji na tydzień się wciągnąłem w fife, ale po tygodniu skończyłem z tym, co więcej przez wakacje nawet jakoś specjalnie nie chciało mi się grać. Natomiast gdy zaczął się rok akademicki to odrazu wróciłem do gry. Co potwierdza niestety iż w moim przypadku gra to przede wszystkim ucieczka od świata realnego, od jego problemów, w szczególności od studiów, które niestety bardzo mnie meczą i stresują, przez co robię wszystko byle nie to co powinienem, czasem aż boje się otworzyć książkę, czy zacząć zadanie które mam zadane, no i oczywiście tu wkraczają gry dzięki którym mogę godzinami o nie myśleć o niczym co bo mnie stresowało czy dołowało. Jednakże to oczywiście tylko powoduje błędne koło gram, aby nie musieć o tym myśleć, nie stresować się -> nie robie tego co powinienem tworze sobie zaległości, dołuje się gram. Do tego mam juz takie zaległości, że chociaż wiem iż to wszystko jest błędnym kołem i nie ma sensu na dłuższa metę to jednak dalej nie mogę tego przerwać, z drugiej strony jestem już tak blisko ukończenia studiów że ich zmiana nie wchodzi w rachubę a dziekanka to ostateczność.
Piszę tego posta dlatego iż dziś po raz kolejny spróbuje przerwać to błędne koło, oczywiście to nie tyczy się tylko zaprzestania gry ale ogólnie zaprzestania wszelkich czynności, dzięki którym uciekam od problemów. A przede wszystkim tyczy się to stworzenia planu dnia i trzymania się go choćby nie wiem co. Oraz planowania każdej minuty spędzonej przed komputerem zanim jeszcze do niego usiądę.
c++
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 mar 2013, 19:31

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez wilzyx 11 lis 2013, 03:21
c++ napisał(a):Podobno najbardziej można się wciągnąć w grę w czasie wakacji gdy ma się nadmiar wolnego czasu, ja jednakże mam większym problem z grą podczas studiów. Przez całe wakacje nie grałem w grę na którą poświęcam bardzo dużo czasu w czasie studiów, pogrywałem jedynie nie dłużej niż 1h dziennie w gre przeglądarce i ograniczało się to raczej do gry w wolnej chwili typu 10-20 min mi się nudzi to włącze jedna czy dwie rudny. Dopiero pod koniec wakacji na tydzień się wciągnąłem w fife, ale po tygodniu skończyłem z tym, co więcej przez wakacje nawet jakoś specjalnie nie chciało mi się grać. Natomiast gdy zaczął się rok akademicki to odrazu wróciłem do gry. Co potwierdza niestety iż w moim przypadku gra to przede wszystkim ucieczka od świata realnego, od jego problemów, w szczególności od studiów, które niestety bardzo mnie meczą i stresują, przez co robię wszystko byle nie to co powinienem, czasem aż boje się otworzyć książkę, czy zacząć zadanie które mam zadane, no i oczywiście tu wkraczają gry dzięki którym mogę godzinami o nie myśleć o niczym co bo mnie stresowało czy dołowało. Jednakże to oczywiście tylko powoduje błędne koło gram, aby nie musieć o tym myśleć, nie stresować się -> nie robie tego co powinienem tworze sobie zaległości, dołuje się gram. Do tego mam juz takie zaległości, że chociaż wiem iż to wszystko jest błędnym kołem i nie ma sensu na dłuższa metę to jednak dalej nie mogę tego przerwać, z drugiej strony jestem już tak blisko ukończenia studiów że ich zmiana nie wchodzi w rachubę a dziekanka to ostateczność.
Piszę tego posta dlatego iż dziś po raz kolejny spróbuje przerwać to błędne koło, oczywiście to nie tyczy się tylko zaprzestania gry ale ogólnie zaprzestania wszelkich czynności, dzięki którym uciekam od problemów. A przede wszystkim tyczy się to stworzenia planu dnia i trzymania się go choćby nie wiem co. Oraz planowania każdej minuty spędzonej przed komputerem zanim jeszcze do niego usiądę.


Been there, done that. Ja sobie spieprzyłem jeden rok studiów własnie przez takie zachowanie, czas wolny wtedy poświęciłem na introspekcję i terapię grupową plus oczywiście farmakologia. Jeśli nigdy jeszcze nie przerywałeś studiów to musisz zrozumieć, że zazwyczaj to żadna katastrofa.Postaraj się nawet na siłę próbować się uczyć, żeby nie zmarnować czasu który poświęciłeś edukacji. Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z tego co odczuwasz a nie spychasz to do świadomości. Oczywiście sugeruję lekarza i leki (i tak pewnie za jakiś czas ludzie będą mówić, że każdego do tego namawiam..) plus grę (sic!), która naprawdę cie cieszy, jest relaksująca ale nie na tyle, żeby można przejść z jednego uzależnienia do drugiego. Taka metoda ograniczenia się z grami to tzw. metoda na "cold turkey" i jest naprawdę mało grono osób które może od tak temu sprostać. Powoli, małymi kroczkami.

-- 11 lis 2013, 04:37 --

Nitt - wiem, że troszkę niepotrzebnie wskrzeszam topic, ale nie zgadzam się z pewnymi kwestiami, które napisałeś. Zdarza mi się czasem grać 5h dziennie czy tam więcej, przy czym utrzymuję normalne stosunki z moimi znajomymi, mam studia i obowiązki. Czy naprawdę możesz mnie uważać za uzależnionego skoro plus to co napisałem mam też inne hobby, którymi aktywnie się zajmuje? Jeśli nawet to uzależnienie to tak naprawdę co z tego? Prowadzę względnie normalne życie i w niczym mi to nie przeszkadza. Dopiero wtedy kiedy takie "uzależnienie" impregnuje w egzystencję, a co gorsza bardzo boli to daną osobą to wtedy należy się zastanawiać nad ewentualnym wyjściem z tego syfu.

Btw. Moja metoda na Wowa była taka, że nie widziałem już sensu w tej iluzji pracy polegającej na expieniu i zdobywaniu nowych itemów. A tak na bonus dodam, że Blizzard poprzez pewne swoje decyzje, mające na celu zwiększenie puli graczy, całkowicie mnie zniesmaczył każualizacją swojego tytułu. :mrgreen:


Przepraszam za double posta lecz już nie mogę zmienić wcześniejszego ;)
Hope rides alone
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
09 wrz 2013, 01:01
Lokalizacja
Kraków

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Toosiek 13 sty 2014, 19:46
Witam. To moj pierwszy post na tym forum. Poszukuje rady, byc moze pomocy.
Jestem mezatka od pol roku, razem w zwiazku jestemy ponad cztery lata. Od poltora roku mieszkamy sami: my dwoje, telewizor i playstation.
Nie potrafie wytlumaczyc mojemu mezowi, ze za duzo gra w Fife (tylko to go wciagnelo, jest sportowcem i gra w pilke online). Za kazdym razem kiedy dochodzi do rozmowy na ten temat zaczynamy sie klocic i obrazac. Maz nie potrafi zrozumiec ze to nie jest zdrowe a ja nie potrafie mu tego spokojnie wytlumaczyc. Byl juz nawet placz, chowanie gry (za jego zgoda ale i tak ja znalazl po kilku tygodniach). Dzis przychodze z pracy o 17 a on siedzi w pizamie przy playstation. Obiecywal ze odkurzy, zrobi obiad... w domu nic nie zrobione.
To nie jest pierwszy taki przypadek bo maz zarywa noce, gra nieraz do 5 rano, denerwuje sie, wyzywa. Kiedy prosze go zeby skonczyl i szedl spac to mowi "po tym meczu" i i tak nie konczy, zawsze zajmuje mu to kilka ladnych godzin. Od dlugiego czasu tlumacze mu, ze czuje sie zaniedbana (o problemach w sypialni glupio mi pisac... ale sa... takie ze chyba mam depresje).
Zaczynam myslec o separacji. Wzielismy slub niedawno, wszystko bylo jak w bajce ale problem z gra byl juz wczesniej bo zaczelo sie rok temu, kiedy dostal ja na gwiazdke (i to ode mnie, ale nie przewidzialam takiej historii).
Dzis oczywiscie klotnia, bo wczoraj naobiecywal nie wiadomo czego a dzis jak zwykle przyklejony do playstation. Powiedzialam mu, ze ta gre wyrzuce a on ze sie wyprowadzi... nie wiem jak mam z nim rozmawiac, jak go przekonac zeby spedzal czas bardziej aktywnie. Kiedys doszlismy do porozumienia na miesiac, pozwolil mi gre zabrac i obiecal ze wroci na silownie (bo oplaca czlonkostwo a nie ma czasu chodzic). Tym razem jest strasznie uparty a ja juz nawet nie mam cierpliwosci. Prosze o pomoc.

-- 14 sty 2014, 18:41 --

Zapomnialam jeszcze dodac, ze kiedy go poznalam juz obstawial regularnie wyniki sportowe. Dalej to robi ale wiem ile na to wydaje bo widzialam kilka wyciagow z konta bankowego i wiem, ze nie sa to duze sumy. Mysle, ze jest na tyle odpowiedzialny, ze to kontroluje. Bardzo duzo czasu spedza czytajac o sporcie, ogladajac mecze, turnieje itp ale wiem, ze sport to jego hobby wiec jakos szczegolnie sie tym nie przejmowalam. Uzaleznil sie (a przynajmniej tak mi sie wydaje) rowniez ostatnio od gry zwanej "football manager" i caly czas opowiada o tym, w ktorej jest lidze, ile meczy musi wygrac, zeby byc najlepszy itp, itd. To jeszcze nie wydawalo mi sie straszne ale czerwona lampka zapalila sie kiedy sobie nastawil budzik na czwarta nad ranem bo wtedy mial miec mecz...

Od wczoraj ze soba nie rozmawialismy. Wyszlam z domu po klotni, maz wiedzial gdzie poszlam bo byly urodziny naszej wspolnej znajomej, nie zadzwonil, nie napisal do mnie ani zyczen kolezance nie zlozyl. Mielismy isc tam razem. Wrocilam okolo 22, obiad byl zrobiony ale nie rozmawialam z mezem, poszlam sie wykapac i polozylam sie spac na kanapie. Rano poszlam do pracy a teraz on jest w pracy. Postanowilam nie odzywac sie do niego dopoki nie zrozumie o co mi chodzi bo wiele razy tlumaczylam mu ze mnie zaniedbuje. On mysli, ze mi chodzi o to, ze obiadu nie ugotowal.... a ja gdzies mam ten obiad. Od kilku tygodni probuje z nim rozmawiac o tym, ze czuje sie samotna, ze sie mna nie interesuje, ze jest mi zle. Poruszam tez tematy seksu i tego jak bardzo mi go czasem brakuje... jednak do meza nie dociera. Mam nadzieje, ze kilka dni ciszy uswiadomi mu o co mi chodzi a jak nie to sie wyprowadze do brata lub kolezanki na kilka dni...


Chyba, ze ktos ma inne pomysly.... naprawde nie wiem czy dobrze postepuje ale robie to co podpowiada mi intuicja.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 sty 2014, 19:33

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Rico 15 sty 2014, 21:42
Toosiek napisał(a):Byl juz nawet placz, chowanie gry (za jego zgoda ale i tak ja znalazl po kilku tygodniach). Dzis przychodze z pracy o 17 a on siedzi w pizamie przy playstation. Obiecywal ze odkurzy, zrobi obiad... w domu nic nie zrobione.
To nie jest pierwszy taki przypadek bo maz zarywa noce, gra nieraz do 5 rano, denerwuje sie, wyzywa. Kiedy prosze go zeby skonczyl i szedl spac to mowi "po tym meczu" i i tak nie konczy, zawsze zajmuje mu to kilka ladnych godzin. Od dlugiego czasu tlumacze mu, ze czuje sie zaniedbana (o problemach w sypialni glupio mi pisac... ale sa... takie ze chyba mam depresje).
Zaczynam myslec o separacji. Wzielismy slub niedawno, wszystko bylo jak w bajce ale problem z gra byl juz wczesniej bo zaczelo sie rok temu, kiedy dostal ja na gwiazdke (i to ode mnie, ale nie przewidzialam takiej historii).
Dzis oczywiscie klotnia, bo wczoraj naobiecywal nie wiadomo czego a dzis jak zwykle przyklejony do playstation. Powiedzialam mu, ze ta gre wyrzuce a on ze sie wyprowadzi... nie wiem jak mam z nim rozmawiac, jak go przekonac zeby spedzal czas bardziej aktywnie. Kiedys doszlismy do porozumienia na miesiac, pozwolil mi gre zabrac i obiecal ze wroci na silownie (bo oplaca czlonkostwo a nie ma czasu chodzic). Tym razem jest strasznie uparty a ja juz nawet nie mam cierpliwosci. Prosze o pomoc.

Football manager świetna gra, bardzo wciągająca, jak się wkręcisz to cały czas myślisz, że kupię tego, tak będę grał, taką politykę klubu będę prowadził itd. :D.
Ale jak często zarywa noce lub mając cały dzień tylko gra a obiadu nie zrobi nawet to już jest problem. Od czasu do czasu można się zapomnieć, wyłączyć, ale cały czas to już jest poważna sprawa.
Wydaje mi się, że dobrą metodą jest właśnie znalezienia innego zajęcia, formy spędzania czasu. Sam w tym semestrze, najluźniejszym na studiach, zamiast ćwiczyć choćby siłowo, to głównie grałem online, ale specjalnie też imprez żadnych nie było, spotkań więc mnóstwo czasu miałem. Jakaś tam aktywność była, piłka np. ale chyba za mało tych "innych" zajęć. Żałuję, że chociaż na siłkę nie chodziłem, ale trudno.
"Zaniedbuje sprawy, wkurwiający nawyk mam, byle dalej od problemów, obowiązków, oto ja! Cały czas byle jak, byle brak koncentracji, na znikających dniach ciągły brak akceptacji dla świata, który zjada mnie od środka niczym rak."

http://youtu.be/Y5qKI95C0FQ

Łajz lajf...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
473
Dołączył(a)
03 gru 2013, 00:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 2 gości

Przeskocz do