Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez pisklaczek1 09 lis 2011, 17:59
Ja nie jestem aż taki uzależniony ale czuję że jeśli szybko czegoś nie zrobię to tak będzie. (nie mam ani 1 kolegi/przyjaciela)
i coś w tym jest że gra się dlatego że odnosi się sukcesy i wydaje ci się że osiągnąłeś tak wiele ale tak naprawdę jestem zerem :bezradny:
Jeśli macie komputer w domu nie ściągajcię żadnej gry bo komputer wbiję ci nóż w plecy ja już mam wadę wzroku -2 i leci o 1 na rok
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 lis 2011, 17:32

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez ziemek17 26 lis 2011, 19:19
Ja jestem teraz w szóstej klasie i wciągnąłem się w Minecrafta i Shakes&Fidget. Wiadomo, że szósta klasa i za rok już idę do gimnazjum i trzeba szukać gimnazjów, do których chce się pójść, poza tym chciałbym mieć zwierzątko domowe, a ja siadając przed komputerem zamiast wchodzić na różne strony z informacjami o gimnazjach czy też zwierzęciu, które chciałbym mieć wchodziłem na shakes&fidget, odpalałem Minecrafta i przez całą godzinę, przez którą mogłem siedzieć przy komputerze grałem. Dopiero niedawno coś się zmieniło. Od chwili rozmowy o tym czy jestem czy nie jestem uzależniony ustaliliśmy z rodzicami, że jeśli nie będę grał, patrzył jak ktoś gra wszkole, ani rozmawiał o grach to znaczy, że nie jestem uzależniony, ale jednak trzeba będzie coś zmienić, niestety w ostatni dzień już nie mogłem wytrzymać ( :why: ) i poszedłem popatrzeć jak inni grają, poza tym zapomniałem wypakować książki do szafki chyba właśnie przez to, że patrzyłem jak inni grają :( . No i awantura była gotowa. Nie wiem co się stanie dalej jednak wychodzi na to, że jestem uzależniony od gier na jakieś 16%.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 lis 2011, 19:07

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Zmęczonyyy 26 lis 2011, 19:32
Nie wiem co się stanie dalej jednak wychodzi na to, że jestem uzależniony od gier na jakieś 16%.
:shock: Jak ty żeś to wyliczył?
Zmęczonyyy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez ziemek17 26 lis 2011, 19:46
Bazując na tym, że to było ósmego i ostatniego dnia, no to tak uogólniłem tak jak mi się wydawało i nawet trochę przesadziłem, bo to jest dokładnie 12,5% (obliczyłem trochę w pamięci, trochę na kalkulatorze).
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 lis 2011, 19:07

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Zmęczonyyy 26 lis 2011, 19:55
:smile: To tak nie działa, nie obliczysz stopnia uzależnienia w %. ;)
Zmęczonyyy
Offline

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez ziemek17 26 lis 2011, 20:06
No wiem to tylko tak po to, że nie uważam, że całkowicie jestem uzależniony od gier, żeby siedzieć nad nimi dzień i noc i zaniedbywać dla nich wszelkie obowiązki. Jednak rozumiem, że przed całkowitym uzależnieniem ratuje mnie ten godzinny limit czasu na granie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 lis 2011, 19:07

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez paradoksy 26 lis 2011, 20:31
zaprzeczanie, że nie jest się uzależnionym to jeden z objawów uzależnienia
paradoksy
Offline

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez CichoCiemny 27 lis 2011, 02:58
o lol, ale się uśmiałem z tego "wyboru gimnazjum" :lol: (bez urazy)

paradoksy, ehh zluzuj, to samo można powiedzieć jak ktoś zaprzecza, że nie jest głodny :P
Offline
Posty
866
Dołączył(a)
19 lip 2011, 01:24

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez ziemek17 27 lis 2011, 12:41
No, jak już mówiłem ratuje mnie ten limit.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 lis 2011, 19:07

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez kastorr 30 lis 2011, 15:31
Witam, mam na imię Kamil mam 20lat i jestem uzależniony od gier komputerowych.
Nie chciałem zakładać nowego tematu, bo widzę, że wszystko o tym uzależnieniu znajduje się w tym jednym dwuletnim temacie. Z uwagą czytam każdy post i jestem już na 12 stronie :). Przejdę zatem do sedna sprawy i zacznę może od początku.

Kontakt z grami miałem już jako dziecko ( pegazus - gry telewizyjne ) Rodzice na I komunie postanowili kupić mi komputer czyli już mniej więcej od 11 lat mam z tym kontakt. Jestem jedynakiem ( lubie i nie przeszkadza mi samotność ), mój ojciec miał ojca pijaka i nie zaznał przyjemności dlatego jako dziecko uznał sobie za cel sprawienie, że jego dziecko będzie miało najlepiej, rozpieszczając mnie na wszelkie sposoby. Mama miała zupełnie inny pogląd i ograniczała go na różne sposoby (na szczęście), jednocześnie będąc bardzo pracowitą, prostą kobietą zajmującą się gospodarstwem domowym. Nigdy nie miałem problemów z kontaktem z ludźmi w gimnazjum miałem naprawdę bardzo dobrą przyjaciółkę potem znalazłem dziewczynę z którą jestem do dzisiaj czyli około 5lat. W liceum odnalazłem swoje towarzystwo i byłem lubiany z wieloma osobami do dzisiaj utrzymuje kontakt. Obecnie studiuje na Politechnice Poznańskiej Automatykę i Robotykę, mieszkam ze swoją dziewczyną już od roku w Poznaniu, jestem na 2 roku studiów.

Wszystko wygląda pięknie jak dotychczas jednak teraz opowiem jak wygląda mój problem z grami. Dopóki nie miałem internetu raczej nie przypominam sobie, żeby komputer przeszkadzał mi jakoś w życiu, można powiedzieć że wszystko zaczeło się od zamontowania internetu. Zacząłem grać wtedy w Ogame - prócz dostosowania swojego planu dnia do gry, wstawałem dokładnie o 3 rano aby odbierać swoją flotę, odbierałem ją po czym szedłem dalej spać by rano pójść do szkoły. Oczywiście długo tak się nie da, wkurzyłem się i oddałem konto - zacząłem grać za to w fpsy typu call of duty 1, 2 później 4. Mimo iż spędzałem przed nimi dużo czasu, jakoś nie przeszkadzały mi w codziennym życiu. W liceum ponownie wróciłem do ogame teraz jednak miałem już zabezpieczenie w stylu internetu na telefonie, więc z nowym zapałem wróciłem do maniakalnego grania w ogame, trwało to dokładnie 2 miesiące i skończyło się po osiągnieciu 1 miejsca w rankingu na około 10 tys. graczy w danym uniwersum po tym coś pękło osiągnąłem swój cel i nagle nic nie poczułem prócz zmęczenia grą - sprzedałem konto znajomemu za 400zł i tak skończył się mój epizod z ogame. Wróciłem znów do swoich ulubionych fpsów. Rok temu we wrześniu przeprowadziłem się do Poznania ze swoją dziewczyną, przy okazji w wakacje kupiłem sobie świerzo po premierze grę strategiczną starcraft II, wciągneła mnie niesamowicie jak miałem wolny dzień potrafiłem cały przesiedzieć od rana do samego wieczora z małymi przerwami zapominając o całym świecie. To trwało około 8 miesięcy po zakończeniu pierwszego sezonu w sc2 i osiągnięciu naprawdę dobrego wyniku 1 miejsce w swojej dywizji diamond czyli byłem w 2% graczy najlepszych w europie, kiedy jednak miałem przerwy od tej gry, np. grałem przez jakiś czas w inną moja forma spadała nie stawałem się lepszy tylko wręcz odwrotnie co mnie frustrowało i przestałem grać, skarżąc też się na bóle nadgarstków. Zacząłem wtedy grać w starą moją ulubioną grę mmorpg - Silkroad - to już było całkiem niedawno ponad pół roku temu, poznałem tam fajnych ludzi, którzy zachęcili mnie do grania w inną grę - league of legends - no i się zaczęło. (dodam, że nie zarywałem nocek z powodu innych gier jak ta, a jak już to było to bardzo żadko nie przypominam sobie). Kiedy wkręciłem się na dobre w lola spędziłem na nim całe wakacje - dosłownie, kiedy byłem przez dwa tygodnie samemu w domu (moi rodzice wyjechali do chorwacjii na wakacje), grałem od 12 do 5 nad ranem i tak przez bite dwa tygodnie. Kiedy już nie byłem sam wyglądało to podobnie tylko godziny się zmieniły z 10rano do 2 w nocy + doszły jakieś obowiązki które i tak szybko wykonywałem żeby jak najszybciej wrócić do komputera. Pod koniec sierpnia poszedł format i uczenie się do poprawek (na szczęście wszystko zdałem). Miałem niecały miesiąc przerwy, kiedy wszystko pozaliczałem miałem mnóstwo wolnego czasu opierałem się kilka dni przed instalacją lola ale w końcu nuda wzięła górę nad mną i zacząłem grać dokładnie od 22 września. I tak do mniej wiecej zeszłego tygodnia kiedy cały weekend przegrałem a w pon. miałem dość ważne kolokwium, powiedziałem sobie dość - poszedł format xD.

Już nie gram od 3 dni. Zauważyłem, że dość częstą przyczyną uzależnień jest ucieczka od rzeczywistości, problemów - ja nie mam raczej od czego uciekać w moim życiu jest wszystko tak jak sobie to zaplanowałem. Jednak to co mnie uzależniło chyba od gier to chęć bycia lepszym a czasem nawet najlepszym, analizowanie rankingów, opracowywanie nowych technik, szukanie sposobu na przeciwnika to było moją domeną, równie dużo czytałem fora o call of duty, sc2, lolu (zależy w co maniakalnie grałem) wszystko po to by być lepszym graczem, oglądałem różne streamy, audycje ze świata esportu, dreamhack, iem itp. Zawsze to była droga to bycia najlepszym. Niestety zaniedbywałem przy tym całą resztę życia - na studiach ledwo przechodzę na kolejny semestr prawie wszystko zdaje na poprawkach, nie chodzę na wykłady limit nieobecności na ćwiczenia zawsze mam wyczerpany. Strasznie mnie to boli, że przez moje uzależnienie nie mogę realizować swoich celów, nie mogę się skupić na nauce - to chyba mój największy problem z którym się borykam co za tym idzie moja sytuacja na studiach z brakiem tej umiejętności jest niepewna na co nie mogę sobie pozwolić, nie potrafię się skupić na książkach, straciłem pewność siebie dostrzegając jak moi rówieśnicy są przygotowani do zajęć, potrafią sprawnie liczyć i czerpią wiele przyjemności ze studiowania. Dziewczyna też często narzeka, że nie mam dla niej czasu. Przez te 11 lat próbowałem już różnych innych zainteresowań (bieganie, pływanie, fotografia, rysunek, jazda wyczynowa na bmxie i wiele innych) w każde z nich angażowałem się bez reszty niestety żadne z tych hobby nie zatrzymało mnie na tak długo jak komputer i gry. Teraz mam tylko bóle pleców, nadgarstków i generalnie małą sprawność fizyczną wynikającą z braku ruchu - przez komputer poprostu niczego mi się nie chce, czuje się źle w swojej skórze. Nie wiem co mam robić chciałbym to wszystko pogodzić, ale wydaje mi się że się nie da i muszę zrezygnować całkowicie z grania, chciałbym przenieść ten zapał - tą chęć doskonalenia się z gier do świata rzeczywistego na naukę, zawsze fascynowała mnie fizyka, matematyka lecz nigdy nie miałem na nią czasu - przez swoje uzależnienie.

Z góry dziękuję wszystkim za pomoc i pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 lis 2011, 14:04

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Pan Spontan 30 lis 2011, 22:15
Cześć
Może będziecie mi w stanie pomóc. Otóz sądze ,że zmarnowałem sobie najlepsze lata życia.
Przed przeprowadzką do pewnego miasta czułem się spełniony, zawsze miałem o czym gadać. Czas biegł szybko, nad niczym się nie zastanawiałem i to było najlepsze.
Miałem kumpli, koleżanki, z którymi spędzałem czas. Jenak nadszedł dzień, w którym przeprowadziłem się. Stałem się bardzo małomówny, zamknięty w sobie, aż cud, że znajomi mieli tyle cierpliwości, żeby spędzać ze mną czas. Jednak miało to swój koniec. Od dwóch lat stałem się totalnie oziębły, nie potrafię rozmawiać z dziewczyną, na której mi zależy najbardziej, po prostu nie czuję się wystarczająco interesujący dla niej. Na pewno ma na to wpływ moje 1 roczne doświadczenie w pewnej grze MMO. Wydawało mi się, że w niej znajduję swoje spełnienie. Miałem kupę "wirtualnych znajomych". Całe szczęscie, że jeden z nich uświadomił mi , że marnuję się. Postanowiłem zerwać z grami. Ale bardzo cięzko mi zacząć życie od nowa. Chciałbym przeprosić swoich dawnych przyjaciół, za moje dwuletnie odcięcie i zacząć wszystko od nowa. Niestety przypięto mi etykietę skrajnego introwertyka. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Zacząłem pić, to okropne, ale przynosi ulgę. Daje mi to kilka godzin od ciągłego rozmyślania o zmarnowanej młodości. Obecnie mam 20 lat, pracuję i czuję się potrzebny w robocie, ale brakuje mi tego , co miałem za młodu.
Jeśli macie jakieś sugestie, prosze podzielcie nimi ze mną bo naprawde czuje się zagubiony...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 lis 2011, 21:45

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez wega.wega 06 gru 2011, 12:05
Przeczytałam wszystkie posty. I jedno mogę napisać: ratujcie się póki jest czas!
Mam radę dla wszystkich młodych kobiet żyjących z takimi uzależnionymi partnerami, mężami:
Ani chwili się nie wahajcie!! Nie będzie lepiej tylko każdego dnia coraz gorzej!!
Trzeba odejść i zacząć żyć z dala od uzależnionego.
Najlepiej zapomnieć lub choćby przeczekać z pół roku, rok.
To ON musi chcieć się zmienić
Wasze chcenie tylko go wnerwia, a Was ogłupia bo tracicie dystans do osądu całej sytuacji.
Jeszcze chwila, a mu uwierzycie, ze to Wami coś jest nie tak.
Bo gdyby nie Wasze zachowanie to on przecież by ...itd itd.

Moja sytuacja.
Mam syna 32 lata. Od roku siedzi przy komputerze i gra w grę sieciową.
Żałuję dnia w którym zaakceptowałam jego pomysł powrotu do domu. Miał być krótki urlop i po dwóch tygodnia szukanie pracy. Mam niewielką emeryturę. Razem jest łatwiej w tych trudnych czasach. Chciałam pomóc stanąć mu na nogi.
Nie pytajcie o więcej szczegółów, nie chce mi się już analizować przeszłości i szukać źródeł problemu.
Rok temu przeszłam zabieg z powodu raka. Teraz chyba jest ok, ale jak tak dalej będę żyła to co będzie?
Stres to mój największy wróg.
Syn nie pracuje, żyje na mój koszt i wpędza mnie w długi rachunkami za utrzymanie, prąd.
Zaprzecza swojemu uzależnieniu.
Najpierw pracy szukał, zza klawiatury, gdzieś poszedł zapytać - wszystko bez szału i nadmiernej gorliwości.
Teraz właściwie nie wychodzi z pokoju. Śpi do 13-tej, albo dłużej, wstaje, robi kawę, trzy minuty w łazience i komp.
I tak do 4, 5 godz rano. W ciągu dnia, jak się jakieś zapachy z kuchni dobywały, to do stołu, talerz umył i do kompa. O 12 w nocy remanent w lodówce i kanapki do pokoju.
I tak dzień po dniu. Z nikim się nie widuje, rzadko wychodzi z domu...już nie ma kogo prosić o pieniądze na papierosy.
Od trzech tygodni trwa milczenie w domu bo matka (ja) nie kupuje kawy, nie daje na tytoń, z rzadka coś ugotuje, w lodówce najczęściej margaryna i chleb. Obraził się.
Dojrzewa we mnie decyzja o sprzedaży mieszkania i wyprowadzce do innego miasta.
Co z nim zrobić? Wypchnąć na ulicę? Wynająć mu coś na krótko i zostawić samemu sobie?
Szukam w sobie odwagi i siły oraz potwierdzenia, że decyzja do której dojrzewam jest słuszna.
Że potrafię potem żyć z konsekwencjami tej decyzji.
Coś muszę zrobić bo się wykończę. CO zrobić?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 gru 2011, 10:45

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Sorrow 06 gru 2011, 13:28
Czasem nie ma jakiejś depresji, czy coś w tym stylu?

Taka ciężka choroba w najbliższej rodzinie i brak pracy raczej wystarczyłyby by człowieka wpędzić w ciężką depresję.
A w depresji łatwiej jest się uzależnić od gier bo nie wymagają jakiś szczgólnych zdolności a potrafią odwrócić uwagę od beznadziei codzienności.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez wega.wega 10 gru 2011, 11:13
Moją chorobą to syn się akurat bardzo nie przejął...Kiedy byłam na radioterapii to nawet moich telefonów, do niego, nie odbierał.
Stresy, które teraz przeżywam, niewiele go obchodzą. A jest tego ogrom!
Dramatyczne wydarzenia w rodzinie córki, lęk przed nawrotem choroby i przede wszystkim jego zachowanie.
Zachęciłam syna do kontynuacji nauki w szkole pomaturalnej w jego ulubionej dziedzinie, od października.
Zaczął z wielkim zapałem, opowiadał o zajęciach, planował jak i kiedy napisze prace itd.
Szkoła jest bezpłatna, tylko koszty dojazdu do innego miasta...ja ponoszę...
I co? Skończyło się! Nie był już na dwóch zajęciach.
Trzeba wstać o szóstej, żeby zdążyć na autobus. Ale jak się gra do 3,4-tej rana?
Pierwszy raz kiedy nie wstawał obudziłam go, dzisiaj już nie próbowałam...
Od wielu miesięcy mam kłopoty ze snem, zasypiam tylko po tabletkach nasennych.
Jestem u kresu wytrzymałości!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 gru 2011, 10:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do