Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Vulpes 27 kwi 2009, 18:24
sebcio napisał(a):Tak wogole ile czasu potrafisz spedzac na graniu, grasz bez przerwy, tyko siusiu, zakupy jedzonko??? aha i w co grasz???
A na czym polega ten ciag, co by sie stalo gdybys MUSIAL zagrac a bys nie mogl???
A jak sie czujesz w momencie kiedy zaczyansz grac??? jak na chaju???a czy sam fakt gdybys tylko pogral 5 minuy wystarczylby do rozladowania napiecia, czu juz musialbys grac az do upadlego???


Pisałem chyba w pierwszym poście...nie ma limitu wewnętrznego...w domu ograniczali mnie rodzice, szkoła, rodzeństwo ale kiedy wyjechałem na studia, miałem swój pokój i nie byłem zależny od nikogo, było inaczej. Konkretnie to w Szkocji spędziłem w pokoju około 4 miesięcy drugiego półrocza, bo w pierwszym zamiast komputera była trawka, jeszcze coś się uczyłem i nie czułem takiej potrzeby grania...no i przede wszystkim, nie znałem jeszcze tej konkretnej gry która mnie tak wciągnęła. Poznałem ją na przerwie świątecznej. Cztałem Władcę Pierścieni i ktoś powidział mi, że ponoć jakieś MMORPG robią na bazie świata Tolkiena więc zacząłem szukać i do Szkocji wróciłem już z tą grą. Od stycznia praktycznie do maja grałem non stop...to znaczy jeszcze w styczniu czasem chodziłem na jakieś imprezy, czasem nawet na wykład, czasem na stołówkę ale luty-maj było tylko granie.
Żeby nie było wątpliwości- grałem ile tylko miałem siły. Jedyne przerwy jakie były to był sen ale nie kładłem się spać wieczorami czy nocami, w sumie to grałem do godziny około 8 rano, potem, ze zmęczenia zasypialem..zazwyczaj na łóżku ale czasem przed komputerem nawet...budziłem się różnie...od 13 do 18 i siadałem grać. Raz na kilka dni,koło 23-24 wieczorem wychodziłem kupić coś do żarcia, zazwyczaj starczało mi na kilka dni gdzie spędzałem je tylko w swoim pokoju na spaniu i graniu. Nie było zmęczenia grą. Czasem się nudziłem konkretną czynnością ale wtedy wystarczało przełączyć na inną "postać" i wszystko zaczynało się od nowa. Najgorzej było, keidy nie było internetu...wtedy cała ta pustka zwalała się na głowę, zaczynałem zdawać sobie sprawę z tego co ja robię, przychodziły napady rozpaczy czy smutku...zazwyczaj oglądałem wtedy jakieś filmy czy po prostu odsypiałem na zapas...

nie było limitu wewnętrznego...nawet denerwowało mnie, że muszę spać, że śpiąc marnuję czas który mógłbym wykorzystać na rozwój postaci w grze. Dzięki temu byłem pierwszą osobą na serwerze, która osiągneła najwyższy poziom w swojej klasie, czego się jednak wstydziłem bo wiedziałem jak to wygląda naprawdę ale sukces był, poczucie siły było...złudne- tak ale lepsze to niż być zerem w realu. tak myślałem.

Jak się czuję kiedy zaczynam grać? Fajnie, przyjemnie, pewnie. Nie ma chaju żadnego ale jest przyjemne uczucie.

Ostatnio odcinałem sobie komputer....pierwszy raz był plan trzech miesięcy bez komputera. nie wytrzymałem po 3 tygodniach, po 4 już grałem jak wcześniej. Teraz skończyłem miesiąc bez komputera ale to też nie był miesiąc- już po 6 dniach grałem po kryjomu, co prawda nie długo bo to było niemożliwe, tylko wtedy, kiedy byłem pewien że nikt się nie dowie. Teraz jednak mija drugi tydzień bez gry, pierwszy nawet bez forum o tej grze, z czego wcześniej ciągle korzystałem (taki zamiennik grania ale ciągle gra siedziała mi w głowie) teraz mam zero gry, zero forum i jest nieźle. czasem myślę o grze ale to już tylko myśli i sny ewentualnie. dzisiaj jest wyjątkowo dobrze. cały dzień pracuję, próbuję "bić rekord" w tym ile słów z niemieckiego mogę wykuć w ciągu jednego dnia, bez pomijania innych obowiązków, już jestem na 90 :) a i samopoczucie jest bardzo dobre

LucidMan napisał(a):Walcząc" z uzależnieniem, stajesz się bardziej uzależniony. Z czym walczysz, czemu się opierasz, temu dodajesz siły. Tu potrzeba zrozumienia. Jeśli dogłębnie zrozumiesz dlaczego grasz, przestaniesz grać ot tak ;)


Ja wiem dlaczego gram...bo to jest moim źródłem poczucia własnej wartości, do niedawna- jedynym takim źródłem. Problem nie polega chyba na zrozumieniu i po sprawie. Bardzo ważne było dla mnie zrozumienie czemu gram, bo teraz mogę z tym walczyć ale sam rozum nie wystarczy. Muszę sobie stworzyć źródła poczucia własnej wartości w świecie realnym, które stopniowo pozwolą mi uniezależnić się od gry. Nie będę musiał grać, żeby uciec przed własną beznadziejnością ale będę mógł grać dla przyjemności jeżeli to będzie jakaś przyjemność dla mnie :)

[Dodane po edycji:]

piszę po dłuższej przerwie, bo msm kolejny problem..

i to pytanie kieruję do płci przeciwnej.

mam duży problem z nieśmiałością. ostatnio próbowałem zrobić sobie sprawdzian- kupiłemw kwiaciarni różę i chciałem ją wręczyć jakiejś nieznajomej atrakcyjnej dziewczynie.
stanowiło to dla mnie ogromny problem. próbowałem sobie to wszystko logicznie wytłumaczyć- dziewczynie byłoby bardzo miło usłyszeć coś takiego, że jeżeli do mnie ktoś by podszedł, rónież zareagowałbympozzytywnie ale nic nie działało. po prostu byłem spraraliżowany, wytraszony, później już wręcz wściekły na siebie i cały świat, poczucie wartości szybko spadło do zera (cały czas tylko kręciłem się po mieście z różą w ręce, do nikogo nawet nie podszedłem)...oczywiście róży nie dałem, było to zbyt wielkie wyzwanie. dlaczego nie mogę zrobić czegoś takiego, dlaaczego wydaje mi się, że dziewczynie taki ktoś wydawałby się idiotą a ja tylko bym się skompromitował?

czy dziewczyny obecne tu na forum mogą przedstawić mi taka sytuacjęz innej strony, z ich punktu widzenia? jak byscie zareagowały na taką sytuację gdy zaczepia was "ja" wręczając różę, cały w nerwach...czy wyszedłbym na idiotę, sierotę i ostatnia niedojdę, całkowicie sie kompromitując?

jak w ogóle widzicie problem nieśmiałości u płci przeciwnej...nawet u was samych? jak wypada porównanie nieśmiałego faceta z facetem pewnym siebie, ekstrawertycznym? czy zawsze nieśmiały jest gorszy a dziewczyny wolą tych, dla których nic w kontaktach z dziewczynami nie stanowi problemu?

jest to dla mnie duża przeszkoda, problem, powód wstydu. to właśnie kontakty z dziewczynami potrafią rozwalić mnie w mgnieniu oka, choć z drugiej strony czasem zdarzało się, że zwykły uśmiech, parę słów z ust atrakcyjnejdla mnie dziewczyny sprawiały mi ogromną radość...proszę o opinie...=/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 kwi 2009, 11:59

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez gryszka 17 maja 2009, 14:51
Cześć Wam wszystkim. Jestem Grzesiek, mam 24 lata i właśnie się zarejestrowałem na forum. O dziwo w sprawie prawie identycznej jak Vulpes. Już nerwy mnie brały gdy czytałem inne fora, najczęściej pod artykułami o uzależnieniach od gier komputerowych właśnie. Najczęściej każdy kończył się masą komentarzy typu: "nie wiem o czym oni w ogóle piszą", "ja gram 3/ 4 godziny dziennie i potrafię to kontrolować i mi to w ogóle nie przeszkadza". "Adaś gra, Tomek gra , Ja gram... i nie rozumiem jak się można uzależnić". Domyślam się że pisały to, oprócz zmartwionych matek i zaniepokojonych producentów gier, głównie dzieciaki gimnazjalne. Zastanawiałem się czy tylko ja, mając 24 lata mam taki problem ? czy może tylko ja sobie zdaję z tego sprawę...
Mój problem polega na tym, że również uciekam w świat gier. Uciekam w niego odkąd pamiętam czasy podstawówki. Byłem dzieciakiem zamkniętym w sobie raczej i żyjącym w przeciętnej polskiej patologii (ojciec alkocholik). Ulatniałem się z kolegami lub bez nich do salonów gier a potem pegazus, gry z dyskietek.
Ok 3 lata temu miałem problem z silkroadem. Wtopiłem się w tamten świat całym sobą. Gdyby nie obrobili mnie hakerzy z całego majątku jaki zebrałem i wyhandlowałem w wirtualnym świecie, to nie zdecydowałbym się ... na rytualny pogrzeb mojej postaci. Rozdałem znajomym z gry wszystkie śmieci jakie mi zostawili hakerzy i zaprosiłem znajomych, którzy aktualnie byli na serwerze, na... mój rytualny pogrzeb. Pożegnałem się z nimi i wytłumaczyłem że ta gra zaczęła panować nad moim życiem. O mało mnie wówczas nie wywalili ze studiów. A tym, co mnie do mojej decyzji najbardziej skłoniło, to był pewien poranek, kiedy to zerwałem się z łóżka i zacząłem okładać pięściami szafę, bo myślałem że jestem moją postacią z silkroada i katuję właśnie jakiegoś stworka. Pieniążki z szafy wprawdzie nie wyskoczyły, ale pięści mnie bolały niemiłosiernie.
Udało mi się w pewnym stopniu uniezależnić od gier sieciowych. Nie potrafię poradzić Ci Vulpesie jak dokładnie masz to zrobić, abyś również sobie poradził.
Niedługo po zakończeniu z silkroadem wyjechałem do Angli na 2 miesiące. W pewnym momencie nie miałem już kasy i myślałem ze bede łapał gołębie w parku na obiad. Udało mi się jednak znaleźć fajną prackę i podszkolić język. Wprawdzie nic nie zarobiłem, ale odetchnąłem przez ten czas od kompa. Po powrocie dalej czułem głód, ale starałem się korzystac ze starszych, znanych mi już kilku ulubionych gier strategicznych bez udziału innych graczy. Do silkroada nie właziłem w cale. Udawało mi się powstrzywywać coraz skuteczniej od grania. Najgorsze były chwile gdy czułem presję z zewnątrz, zwłaszcza na sesji. Studiuję architekturę, i uważam że pożądny zapieprz fundują tu studentom. Również cierpiałem do niedawna na niską samoocenę. Fakt- to cholernie ważna sprawa i ważne aby zrozumieć ile samemu jest się wart.
W tym roku zwaliło mi się na głowę wiele ciężkich i niefajnych spraw, między innymi załapałem bolerioze, zaczęłą mi się rozwijać astma. W rezultacie zaobserwowałem na sobie początki nerwicy. Moja narzeczona musiała pewnej nocy wzywać karetkę bo dostałem jakichś drgawek od nerwów. Na szczęście się okazało że garść leków uspakajających pomogła. Dodatkowo w miarę narastania góry obowiązków i coraz większej presji ze strony rodziców, studentów, z grupy i wykładowców, ja coraz więcej grałem. Nie potrafiłem przestać grać, bo bałem się spojrzeć na to, ile rzeczy mam do zrobienie. Najlepsze jest również to, że nie popadłbym w taki stan psychiczny, gdybym w ogóle nie grał od początku semestru. grałem, więc marnowałem czas- marnowałem czas więc narastaly zaległości i kłopoty- więc grałem!!! Jedynym rozwiązaniem było wzięcie dziekanki i podleczenie zdrowia ... a najbardziej psychicznego. takie małe zatrzymanie się w czasie i przyjrzenie się samemu sobie, aby wiedzieć nietylko jak przestać grac , ale jak nie zacząć znowu.
Przykro mi Vulpesie. Uważam że jesteśmy UZALEŻNIENI od gier do końca życia. Tak samo jak anonimowi alkoholicy i narkomani- naszym jedynym ratukiem jest abstynencja od gier. WIELE razy próbowałem grać z umiarem i nigdy mi się nie udało. Najważniejsze jest jak sam sobie zdajesz sprawę powiedzieć sobie: " Jestem uzależniony od gier." Musimy zrozumieć, jak sam mówisz, dlaczego w to uciekamy. W tym miesiącu zdałem sobie sprawę, że mój problem polega na tym, że potrafię już przestać grać, ale niestety najszybciej po 2 miesiącach grania (tak było ostatnio), ale nie potrafię zdać sobie sprawy kiedy znowu wpędzam się w granie. Bardzo często zaczynałem grać kiedy myślałem sobie, że skoro tyle wytrzymałem ( np. pół roku) to teraz sobie moge pozwolic, np na banalnego pasjansa. I nawet nie zauważałem kiedy znowu siedziałem przy heroskach. Wiem teraz że nie potrafię grać i nie będę potrafił z umiarem.
Kiedy słuchałem ostatnio programu telewizyjnego o narkomanii, zdałem sobie sprawę, że to cholernie podobne do tego, co ja czuje w mojej walce z moim nałogiem. Mianowicie: zaraz po "odstawieniu" gry, podobnie jak po odstawieniu narkotyku, czuję się, jakbym był bogiem !! wierzę, że moge wszystko, że czas wolny (od gry), jaki teraz mam do wykorzystania, przeznaczę na naukę programowania stron internetowych, wyrzeźbię ( bo z zamiłowania jestem rzeźbiarzem) coś tak niesamowitego , że zbiję fortunę. Po pewnym czasie okazuje się, że nie jestem herosem i wcale nie potrafię "levelować" samego siebie w realu w takim stopniu i tak szybko, jak to jest w świecie wirtualnym. Dodatkowo masa niezwiązanych spraw uprzykrza mi mój rozwój: a to muszę pomóc mamie, ato kotka mojej kochanej przejechał samochód itp itd.... A w grach nasze postaci skupiają się tylko na wyznaczoych zadaniach. Może jakoś podświadomie szukam łatwiejszych sposobów na levelovanie samego siebie i niezauważam jak znowu siedzę zatopiony w kompie.
Oczywiście intensywna praca jest najlepszym sposobem aby się powstrzymać od niegrania, ale po pewnym czasie zapał ucicha. I wtedy najczęściej się wraca do nałogu. Ten moment trzeba po prostu zauważyć i zabić pokusę w zarodku. Ja zacząłem ostatnio prowadzić dziennik, w którym zapisuję wszystko, co czuje kiedy przestaję grać lub kiedy mnie kusi, żebym zaczął na nowo. Więżę, że kiedy znowu przyjdzie moment, kiedy znowu będę myślał, że mogę sobie troszeczkę zagrać, wyciągnę dziennik i przeczytam dlaczego nie chcę znowu grać i przypomnę sobie, czemu przestałem.
Czytałem ostatnio, że takie uzależnienie może też wynikać z hormonu szczęścia (dopaminy chyba), jaki wydziela organizm w czasie grania, i prawdopodobnie to od niego się ludzie uzależniają.
Ja sam tego do końca nieogarniam. Ale Ciągle z tym walczę i się nigdy nie poddam. Mam nadzieję że jakoś pomogłem i mam też nadzieją, ze sam też znajdę tu jakieś wsparcie :( mam też nadziejęze nie zaszkodzilem ... ;/
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 maja 2009, 00:17

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 17 maja 2009, 15:20
Do Gryszki. Witaj Grzesiu na forum. Jestem tu od niedługiego czasu z powodu zdiagnozowanej nerwicy lękowej, ale nie o sobie chciałabym z Toba porozmawiać ale o moim mężu. O tak naprawdę o naszym problemie, którego istotą jest to, że do mojego męża nie dociera, że jest uzależniony od gier komp. Gra teraz w jakąś on-line, nawet nie wiem w jaką, bo dostaję białej gorączki jak go widzę przy kalwiaturze. Zawala pracę, potrafi wcześnie rano wstać przed pracą (nastawia sobie budzik!) i przed wyjściem loguje sie i gra z godzine a ja nie mogę pojąć, że woli opuścić małżeńskie łoże :) i i grać. Kilka dni temu nie wytrzymałam i wyprowadziłam sie do mamy na jakis czas, ale to nie rozwiazało problemu, mysle nawet, że ten czas zmarnował właśnie na granie. Postawiłam mu ultimatum, albo pójdzie do psychiatry albo koniec z naszym małżeństwem, bo ja to wszystko później odchorowuję. Mówię Ci , że nie daję psychicznie z tym sobie rady. Próbowałam nie zwracać na jego granie uwagi przez jakis czas, ale po jakims czasie odbijało się to na mnie poprzez somatyczne objawy newricowe. We wtorek ma pierwsze spotkanie z Panią psychiatrą, zobaczymy co z tego wyjdzie. Byłoby świetnie, gdybyś zechciał i mógł sie za jakiś czas odezwać do mnie nawet porzez forum i dobrze byłoby gdybyś może pogadał z moim facetem, jeśli tylko zechcesz. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez gryszka 17 maja 2009, 20:04
znalazłem właśnie ciekawy tekst w którym bardzo trafnie opisane jest uzależnienie od gier :
http://www.open-mind.pl/Ideas/PsychI.php
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 maja 2009, 00:17

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 maja 2009, 20:43
Dwa lata gier on-line dzień w dzień. Rok na studiach w plecy, porzucona praca i totalne odcięcie od świata.

Od 4 klasy podstawówki zaczęła się moja przygoda z wirtualnym światem gier. Amiga, Pegasus, Super Nintendo, komputer, gry jednoosobowe kończąc na MMORPG - Lineage.

Grubo od ponad pół roku nie gram w nic. Czasami tylko z nudów w coś przytnę, ale to jak pooglądanie TV lub filmu na kompie. Pragnienie grania wypaliło się, po prostu nie chce mi się. Każda myśl o grach on-line jest dla mnie odpychająca.
Nie wyobrażam sobie teraz zarywać noce, wstawać dużo wcześniej, marnować całe dnie na grę. Moje nastawienie uległo zmianie.

Aktualnie kończę pracę mgr i jest OK.
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez gryszka 18 maja 2009, 00:22
o... niezauważyłem , że pojawił się komentarz, kiedy dopisywałem link do mojej wypowiedzi...
Honey_lady.... wprawdzie nie jestem jeszcze żonaty, ale również mieszkam z narzeczoną. Moje uzależnienie różni się tym, że zdaję sobie sprawę z nałogu i mówię to zarówno sobie jak i innym, łącznie z moją mamą. Uważam, że to najważniejsze.
W okresach kiedy wracałem do grania, zachowywałem się identycznie jak twój mąż. Nie potrafiłem się powstrzymać, aby nie wymknąć się rano z łóżka i nie zacząć grać. Miałem cholerne wyrzuty, że tak robię. To co czułem w głowie, przypominało mi szum. Zagłuszał wszystkie myśli, nie potrafiłem się skupić na niczym. Nawet w najbardziej intymnych momentach myślałem o grze!! Nie potrafiłem tego powstrzymać i miałem straszne wyrzuty sumienia. Zapierałem się łokciami i nogami ale to było jak spadanie w przepaść. W tekście którego link podałem powyżej, autor pisze o zjawisku "efekt Zeigarnik”:

"W każdym przypadku, u gracza zaobserwować możemy tak zwany „efekt Zeigarnik”. Polega on na tym, że jeśli osoba nie ukończyła zadania (czyli misji, etapu, planszy) wówczas lepiej pamięta szczegóły tego zadania oraz odczuwa silne pragnienie ukończenia go, nawet jeśli sama gra nie sprawia już satysfakcji. W trakcie gry, o godzinie trzeciej nad ranem, pojawiają się autosugestie typu „jeszcze tylko dokończę tą misję”. Po przejściu go, gracz odczuwa ulgę, ale ponieważ gra uzależnia, w chwilę później graczowi wydaje się, że będzie odczuwał przyjemność kończąc kolejny etap, chociaż ukończenie poprzedniego było męczące niczym nie zakręcony kran po drugiej stronie miasta w godzinach szczytu."

Przyznaję że dopiero dziś przeczytałem, że ma to jakąś swoją nazwę. Wcześniej nie potrafiłem wyjaśnić narzeczonej, czemu gram, skoro NIE CHCĘ grać i dlaczego gram, skoro ciągle jestem świadom, że nie sprawia mi to przyjemności , nawet w czasie grania. Najgorsze jest poczucie potrzeby, wręcz jakiejś autorytarnie narzuconej na mózg potrzeby... ba! obowiązku ukończenia ETAPU gry!! Nawet kiedy jakimś cudem udawało mi się na siłę przerwać grę, Myślałem o tym etapie, kusiło mnie jak alkoholika do wódki, aby SKONCZYĆ planszę, aby rozwinąć postać, którą grałem, do maksymalnych możliwości. Nie pamiętam dokładnie po jakim okresie, ale, powiedzmy, po tygodniu- dwóch udawało mi się uśpić tą potrzebę. Jednak przy najbliższym okresie stresu, wysiłku intelektualnego potrzeba wracała. Dopiero po przejściu wszystkich planszy/ misji . byłem w stanie wyrwać się z gry.
Gry MMORPG są najgorsze i cholernie niebezpieczne z prostego względu. NIGDY nie mają końca !! albo prawie nigdy. Równie ważne w zwalczaniu nałogu jest nie ściąganie żadnych dodatków do gier (nowe plansze i misje) lub nowych gier, aby nie narzucać na siebie nowych potrzeb ukończenia misji.
Kiedy ostatnio zrywałem z grą, wytłumaczyłem narzeczonej tą włąśnie dziwną potrzebę. i poprosiłem aby wytrzymała jeszcze kilka dni żebym mógł ukończyć misję, bo wtedy łatwiej będzie mi całkiem skończyć granie. Najbardziej się bałem, że będzie to wyglądać, jak u alkocholików i narkomanów, tzn na zasadzie: " jeszcze ostatnia butelka", albo jak to jest filmie "Wszyscy jesteśmy Chrystusami": "wypiję to co mam w lodówce i kończę", po czym główny bohater idzie po następne butelki do sklepu.
Nie znam żądnego innego mężczyzny lub chłopaka, który by mi powiedział osobiście o tym, że jest uzależniony od gier. Myślę, że to chyba jest ciężkie do wyobrażenia w dzisiejszym społeczeństwie polskim, a tym bardziej- ciężkie do pogodzenia się przez osoby uzależnione z faktem, że panuje nad nimi jakaś, wydawać by się mogło, "banalna gierka".
Nie potrafiłem dotychczas rozmawiać z moimi kolegami, którzy są uzależnieni od gier i nie zdają sobie z tego sprawy, z prostego względu- bo nie wiedziałem skąd to uzależnienie się bierze. Nie potrafiłem pomóc sam sobie, a tym bardziej innym.
Moja przyjaciółka związała się przed paroma laty z chłopakiem który również popadł w gry. Się rozstali. Tak samo jak przez alkohol rozpada się wiele małżeństw. To fakt niestety.
Mam nadzieje, że twój partner sam zrozumie, że jest uzależniony i zrozumie również to, że to nie jakiś wymysł ani słabość ale poważna choroba do której musi jak najbardziej poważnie podejść. Nie potrafię dokładnie poradzić co i jak ma robić. Leczenie wymaga pomocy ze strony bliskich, ale nikogo nie wyleczy druga osoba, nawet ukochana- tylko on sam. Ja gralem i uciekałem z łóżka od mojej ukochanej rano identycznie jak twój mąż, mimo że cholernie mi na niej zależy i chcemy się pobrać po studiach. Zrozumienie z Twojej strony się przyda, no ale matką Teresą to raczej nie jesteś. Jeśli on sam nie będzie się chciał leczyć to mu nic nie pomoże.
Myślę również, że leczenie uzależnienia to nie kwestia dni ale LAT !! Po zerwaniu z grą Twój mąż będzie prawdopodobnie nieraz do niej wracał i kończył. Założę się że zaraz pojawi się masa protestów w stylu: "ja sobie radzę", "a ja potrafię grać z umiarem", lub po prostu że przesadzam. Wcale nie przesadzam. Jedni są podatni bardziej, drudzy mniej.
Muszę już kończyć ale wkrótcę się odezwę. Podkreślam, że to wszystko to tylko moje własne obserwacje samego siebie i tego co się dzieje ze mną. No ale jak narazie myślę... że myślę dobrze.

[Dodane po edycji:]

Jeszcze pytanie: czy też uważacie że sprawa możliwości uzależnienia się od gier jest za mało nagłośniona i bagatelizowana, że po prostu jest traktowana jako coś śmiesznego?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 maja 2009, 00:17

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Sorrow 18 maja 2009, 01:57
Wow, ale hardkor, nie wiedziałem, że uzależnienie od gier może być tak ostre XD .

gryszka napisał(a):Jeszcze pytanie: czy też uważacie że sprawa możliwości uzależnienia się od gier jest za mało nagłośniona i bagatelizowana, że po prostu jest traktowana jako coś śmiesznego?

Dlatego, że media, kiedy piszą o grach wolą je demonizować i robić z nich sensację. Gry mają być czymś, co zmienia ludzi w morderców a nie czymś co sprawia, że siedzą przy komputerze i grają.

A znowu prasa growa woli tego nie robić, bo robią kasę na sprzedaży gier. A sprzedaż gier polega na wywoływaniu uzależnienia i religijnego wręcz oddania.
No bo chodzi o to, by ludzie kupowali gry na, które muszą pracować wielokrotnie dłużej niż na zachodzie i kupowali ciągle nowy sprzęt. Nie zabija się kury, która znosi złote jajka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Ridllic 18 maja 2009, 10:01
ja to pamiętam jak kilka lat temu kupowało się kratę piwa i w Małysza do 5 rano ciupało z kumplami jakież to było mile uzależnienie ;)
Ridllic
Offline

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez gryszka 18 maja 2009, 10:59
Sorrow napisał(a):A znowu prasa growa woli tego nie robić, bo robią kasę na sprzedaży gier. A sprzedaż gier polega na wywoływaniu uzależnienia i religijnego wręcz oddania.

Dokładnie . Łapałem załamki, jak czytałem artykuły o przypadkach zgonów w Azji, tzn ludzi którzy umarli przed komputerem, oraz ataków dzieci na rodziców, którzy z kolei odłączali pociechom komputery! Przyznaję, że sam nieraz również czułem identyczną złość, jak ten dzieciak w linku poniżej:

http://www.youtube.com/watch?v=huqbI4Pw ... re=related

Dosłownie miałem ochotę zrobić to co on, kiedy coś mi się nieudawało w grze !!! Klawiaturą waliłem (no ale jeszcze jej nie rozwaliłem) i to jeszcze 3 lata temu, gdy grałem w silkroada !! Najśmieszniejsze jest to , że prasa (nietylko growa) i media skupiają się na przemocy w grach, jakby to ona była najistotniejsza... Szukają sensacji. Masa artykułów pisze też o tym tak, jakby to była wyłącznie domena małych chłopców w wieku szkolnym.
Ale faktem pozostaje, że rodzice nie zdają sobie zagrożenia z gier.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 maja 2009, 00:17

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 18 maja 2009, 18:52
Dzięki Gryszka za twoj post. Pokażę go mężowi, nie wiem na ile cokolwiek do niego dotrze, bo cały witz w tym, ze on jest przekonany, że nie jest uzależniony i w każdej chwili może przestać grać. Ok, przestaje w momencie jeśli go o coś poproszę, ale mam wrażenie, że wtedy daną czynność wykonuje tak szybko, aby móc wrócić jak najszybciej do kompa. Ostatnio mnie zdołował podczas naszego wspólnego (miało być
romantycznie)spaceru. Szedł zamyslony i gdy zapytałam go o czym tak intensywnie myśli( czekałam na komplement:)) to powiedział, że zastanawia się nad założeniem jeszcze jednej kolonii i wysłaniu tam wojsk! Ludzie, myślałam że padnę! Jutro ma wizytę u psychiatry a ja ide do psychologa:) Ciekawe co z tego wyniknie...
A tak swoją drogą, to ludzie nie mają świadomości, że uzależnienie od gier jest przez psychiatrów traktowane tak samo jak uzależnienie od narkotyków czy alkoholu i podobnie leczone. I zero grania, całkowite odstawienie od gier. Wiem bo rozmawiałam ze swoja lekarką. We Wrocku są specjalne oddziały w poradniach dla uzależnionych od gier. Pozdr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez gryszka 19 maja 2009, 00:04
Wow. Teraz to Ty mnie zagięłaś. Nie wiedziałem tak szczerze o opinii psychiatrów. Cieszę się, że udało mi się wiele zaobserwować na samym sobie :)
Trzymam kciuki za Twojego męża i za Ciebie. Daj znać jak było u Waszych lekarzy. Może sam dowiem się czegoś jeszcze. Najważniejsze, żeby mąż SAM SOBIE powiedział: "tak, jestem uzależniony".
Swoją drogą dużo zawdzięczam mojej drugiej połówce. To Ona właśnie mnie uświadamiała ile tak naprawdę czasu spędzam przy grze!
Poszukam w moim mieście podobnych grup wsparcia.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 maja 2009, 00:17

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez amama 01 cze 2009, 20:09
witajcie

jestem zona uzaleznionego od gier komputerowych i nie mam pojecia jak z tym sobie poradzic. Jestesmy malzenstwem od kilku miesiecy, i mamy dziecko- prawie roczna dziewczynke.
Ostatnio moj maz gra w gry strategiczne, nazywa sie to EVONY. Ta gra nie ma konca...
I ja nie potrzebuje nikogo aby widziec jak zly wplyw na nasze zycie rodzinne ma to jego uzaleznienie.
NIe wiem co mam robic i jak z nim rozmawiac. Probowalam, kilkakrotnie. I to, co otrzymalam w riposcie: jestes terrorystka, nie pozwalasz mi rozwijac moich zainteresowan, jestem jak wiezien w wlasnym domu itd. I co najgorsze: moj maz nie przyznaje sie do swego uzaleznienia. Zaproponowalam mu wizyte u psychologa-odmowil.
Probowalam sie do niego nie oddzywac i pokazac mu ze jezeli tyle czasu poswieca na gry, to ja nie bede taka sama: kochajaca, czula, zrobie obiad itd. On gral, gral kilkanascie godzin. Dalam mu ultimatum, nie potraktowal tego powaznie. Ja jestem coraz bardziej zmeczona tym faktem, ze mam zamiast jednego dziecka w domu, dwoje dzieci-z ta roznica ze jedno raczkuje a drugie siedzi przy komputerze...
oto moje gg: 3331760

[Dodane po edycji:]

Honey_lady,

witaj

ja tez jestem zona uzaleznionego od gier komputerowych.
MOj maz gra w strategie ( to nigdy sie nie konczy) i strzelanke.
Mamy prawie roczne dziecko.
Jestem tym juz zmeczona, swoja niemoca zwlaszcza. Probowalam z nim rozmawiac> to, co uslyszalam w riposcie brzmialo nastepujaco: jestes terrorystka, nie pozwalasz mi rozwijac moich zainteresowan, jestem wiezniem w tym domu, nie moge nawet na chwile zrelaksowac sie przy grze....itd.)
Moj maz nie potrafi przyjac tego faktu ze jest uzalezniony.
A jest uzalezniony, bo nawet w trakcie ogladania wspolnego filmu on musi ''na kilka sekund'' podejsc do gry, by ''ustawic wojsko''....

Probowalam juz roznych rozwiazan.
Dawalam mu tez ultimatum, ze albo gry albo rodzina.
On zignorowal ten warunek tlumaczac mi ze nie mam podstaw, bo to ze on gra to jest moja wina- ja nie daje mu czulosci itd, a komputer na niego nie krzyczy, nie ma pretensji itd. Ja w to uwierzylam.
Znowu stalam sie mila, czula, gotowalam obiady, ale moj maz nie przestawal grac, a wrecz szukal dla mnie zajecia aby samemu zajac sie gra...

W czwartek ide do psychologa.

pozdrawiam

amama

[Dodane po edycji:]

gryszka,

witaj

czy mozesz mi powiedziec, jesli chcesz oczywiscie, w jaki sposob Twoja druga polowka pozwolila Ci uswiadomic ze jestes uzalezniony?

MOj maz jeest uzalezniony, ale ja nie umiem do niego dotrzec.
ON odpowiada mi ze jestem terrorystka i furiatka i ze on ma prawo do rozwijania wlasnych zainteresowan, a nie byc wiezniem w domu itd....

Prosze o odpowiedz

serdecznie pozdrawiam

amama
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 cze 2009, 18:25

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 01 cze 2009, 22:40
amama, mój maż poszedł co prawda do psychiatry, bo to było moje ultimatum. Ale poszedł sam i przedstawił się w znacznie korzystniejszym świetle, niż jest naprawdę. Wrócił i powiedział, że nie jest uzależniony. Jak to nie jest, skoro ja po rozmowie z ta sama lekarką usłyszłam, że jest i powinien sie leczyć. Ta jego konsultacja była bez sensu. Powinniśmy iść razem. Wiesz, amama, on też mówi, że skoro nie współżyjemy tak często jak kiedyś ( odkąd mam problemy wegetatywne sex zszedł na boczny tor) to sobie chociaż znajdzie zastępcze zajęcie.
To jest błędne koło, bo ja nie chcę rywalizować z komputerem, staję się bardziej oziębła itd, itd. To jest ogromny problem. Radzę ci idź najpierw sama do psychologa i porozmawiaj jak masz postępować. Może da ci jakąś sensowną radę. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Sorrow 02 cze 2009, 03:12
Honey_lady napisał(a):Ostatnio mnie zdołował podczas naszego wspólnego (miało być
romantycznie)spaceru. Szedł zamyslony i gdy zapytałam go o czym tak intensywnie myśli( czekałam na komplement:)) to powiedział, że zastanawia się nad założeniem jeszcze jednej kolonii i wysłaniu tam wojsk!

amama napisał(a):Moj maz nie potrafi przyjac tego faktu ze jest uzalezniony.
A jest uzalezniony, bo nawet w trakcie ogladania wspolnego filmu on musi ''na kilka sekund'' podejsc do gry, by ''ustawic wojsko''....

Tzn. gra w jakąś przeglądarkową grę strategiczną online? Z tego co zaobserwowałem, to one są zaprojektowane tak by uzależniać i by się wkręcać w psychikę. Paru moich znajomych w to gra/grało - gry są zaprojektowane tak by wymagać ciągłego zaangażowania - jak się nie jest zaangażowanym to się zbiera razy od innych graczy.
Gra nagradza ciągłe planowanie, wstawanie o dziwnych porach by wysłać wojska, rozbudowywać się, itd.
Czyli w przeciwieństwie do normalnych gier, gracz nie ma kontroli nad tym kiedy gra. Jak się gra w normalna grę single player, to zawsze można zasejwować i grać później jak sie ma czas. W sieciowych strzelankach zawsze można wejść na serwer, trochę pograć i wyjść. Tutaj mechanika gry odbiera graczowi możliwość podjęcia takiej decyzji bez "przegrania".
To jest celowy mechanizm budowania uzależnienia od gry po to by móc robić kasę na frajerach. Wiem to, bo jeden mój znajomy się zajmował tym od strony projektowej.

Generalnie rzecz biorąc, to gry online oparte na subskrypcjach albo na "kontach premium" są bardzo niebezpieczne. To nie są zwykłe gry. Nad rozwiązaniam do nich często siedzą goście z książkami na temat psychologii tak by móc wciągnąć w to jak najwięcej ludzi i doić od jak największej ilości ludzi kasę.
Tu już są po prostu stosowane mechanizmy manipulacji.

Podobnie jest z MMORPGami. Inny z moich znajomych był w zespole pracującym nad takim. W pewnym momencie powiedzieli mu żeby wziął podręcznik do psychologii i szukał różnych fetyszy tak by uzależnić od gry jak najwięcej napalonych nastolatków :roll: .

amama napisał(a):ON odpowiada mi ze jestem terrorystka i furiatka i ze on ma prawo do rozwijania wlasnych zainteresowan, a nie byc wiezniem w domu itd....

Taaa...
"Zainteresowania"... Bo granie w grę w, której sukces zależy tylko od podchodzenia do komputera o bezsensownych porach, totalnie jest "zainteresowaniem" :roll: .
Najgorsze jest to, że cała ta tandeta online wypiera ambitniejsze gry z rynku. Bo po co robić kolejnego Fallout'a albo Planescape Torment, jak można zrobić kolejną online'ową maszynkę do masturbacji ego na, której się będzie robiło o wiele większą kasę dużo mniejszym wysiłkiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do