Uzależnienie od miłości

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

przez spinoza1988 01 sty 2009, 06:36
co facet Cie rzucil i masz dola? Forum sie zajmuje powaznymi zaburzeniami i chorobami oraz ich leczeniem a nie pocieszaniem bo facet powiedzial Ci w sylwestra ze ma cie w d* i sie trzeba gdzies w internecie wyzalic.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

przez sogamw 01 sty 2009, 15:56
nie nie rzucił facet i to tez moj problem wiec jesli nie masz nic do powiedzenia w temacie to po co wogole sie wypowiadasz??
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 21:04

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

Avatar użytkownika
przez linka 01 sty 2009, 16:00
sogamw, ja zacznę od drugiej strony, jak wygląda małżeńswtwo twoich rodziców, jak wyglądają twoje kontakty z nimi?
Co do psychoterapeuty - on sam nie pomoże, al napewno wytłumaczy ci dlaczego postępujesz tak a nie inaczej, że są to reakcje obronne twojego organizmu, gdzie leżą przyczyny takiego postępowania, jak możesz powoli wyćwiczyć w sobie inne zasady rozwiązywania problemów........napewno wizyta u psychologa nie zaszkodzi a może bardzo dużo rozjaśnić ci w głowie :smile:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

Avatar użytkownika
przez pyzia1 01 sty 2009, 21:17
Mam podobny problem, zresztą pisałam o tym już na forum. Takie uzależnienie od facetów to podobno nałóg i tak go trzeba leczyć. Ale szczerze mówiąć nie wiem, od czego można by zacząć, może terapeuta tu pomoże, zależy czy trafisz na dobrego, ja tego szczęścia nie miałam :( Znalazłam jakieś grupy terapeutyczne, gdzie się tym zajmują, ale oni bardziej zajmują się uzależnieniem od seksu.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

przez chloe 02 sty 2009, 21:14
sogamw, ja tak mam. 9 stycznia minie rok odkąd nie jesteśmy razem, mimo to nie potrafię się związać z nikim innym, nie znoszę go - nie mogę na niego patrzeć, ale z drugiej strony... czuję, że to on był ten 'naj' i nikt inny nie będzie mnie tak świetnie rozumiał etc. Często się widujemy, czasem chcę żeby zniknął, a czasem ciągnie mnie do niego jak cholera. Ta chora relacja trwa już za długo. I ten koszmarny kac moralny następnego dnia...

Nie wiem, czy psychoterapia tu pomoże. Myślę, że najlepszym lekarstwem jest czas... U mnie to się powoli wypala... powoli, ale konsekwentnie, chociaż nadal... sama wiesz :)
(...) Jest ciemno
jest ciemno jak najciemniej
mnie nie ma
nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma (...)
Offline
Posty
217
Dołączył(a)
09 gru 2008, 18:19
Lokalizacja
Poznań

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

przez sogamw 03 sty 2009, 13:10
linka656 :) relacje moich rodziców sa raczej normalne tzn nie sa po rozwodzie są raczej kochajacym sie malzenstwem no czasem są kłotnie jak wszędzie...druga prawa do chloe ja mam tak, ze własnie w Sylwestra poznałam fajnego chłopaka i chyba cos się kroi iiiiiiii znów mi mineło z tamtym ale jak cos jest nie tak np sparze się jakims mezczyzna i nic z tego nie ma to wracam myslami do tamtego tzn nie ze cos chce ale napisze mu wyzale się, popłacze jak mi zle a to jest chore bo on ma juz dawno dziewczyne pozniej zaczynam obrazac i jego i ją bo sobie przypominam jak mnie potraktował i po tym wszystkim mam kaca moralnego ze do jasnej cholery! jak ja sie zachowuje:/ale ta przeszłosc mnie meczy chyba ze ktos byl tak okrutny dla mnie i dlatego go obrazam ale czemu mu sie zale? mam przyjaciol i wogole aa no i własnie teraz poznalam chłopaka naprawde uroczego:D i znow jest wszystko ok o tamtym nawet nie mysle ale wszedzie sa raz lepsze raz gorsze momenty to nie moge do tamtego ciagle wracac jak cos jest nie tak, sama powinnam sobie radzić...no skomplikowane:) mysle ze z kims trzeba o tym pogadac i mam nadzieje ze mi pomoga i rozjasnia czemu tak mam;) pozdrawiam! jak ktoś jeszcze ma jakiekolwiek doswiadczenia i z czynms podobnym sie spotkal albo ogolnie to niech pisze ja sobie chętnie poczytam:) buziaki
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 21:04

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

Avatar użytkownika
przez Zmorek 04 lut 2009, 05:04
sogamw, myślę, że coś jest na rzeczy. Przeżyłem coś podobnego i też tak mam, że wracam, kiedy jest źle. Nie tylko wtedy, ale wtedy najczęściej i najgorliwiej. Uważam, że ta moja fatalna miłość miała bardzo istotny wpływ na rozwój mojej nerwicy. Teraz staram się pamiętać, że kiedyś zostałem skrzywdzony, więc po co się pakuję w to samo g***o po razu drugi... Tyle, że w nic innego też już nie chcę się pakować, nie wierzę w ogóle. Polecam Ci książkę "Dzikie noce", tam jest opis chorej miłości dziewczyny do faceta. Który w efekcie nią pogardza i staje się dla niego przezroczysta. I to jest wg mnie realne niebezpieczeństwo, że kiedyś możesz zostać zraniona po raz drugi przez tego samego człowieka. Wiej od niego:)
Jeśli masz do wyboru myśli głupie albo mądre, to dlaczego nie wybierasz tych mądrych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
06 sie 2007, 22:52
Lokalizacja
Z Zagubinowa

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

przez basiape 04 lut 2009, 22:27
Chciałam poruszyć inną stronę tego tematu. Czy ktoś z Was znalazł się w sytuacji uzależnienia od partnera seksualnego? Od jakichś 3 miesięcy sypiam z moim sąsiadem. Przyzwyczaiłam się do tego, że, kiedy szłam z facetem do łóżka, on chciał to zamienić w związek. Teraz także bałam się, że tak będzie. Tym bardziej, że mój sąsiad, chociaż jest bardzo sympatycznym człowiekiem, pochodzi z zupełnie innej bajki i nijak nie widziałam nas razem.
Ale on nie chciał niczego takiego. Kumpelski seks. Tylko tyle. Jednak problem pojawił się, kiedy zauważyłam, że to ja zaczęłam się "wkręcać". Czekałam na jego telefony. Sama częściej dzwoniłam. W końcu powiedziałam mu, że zaczyna mi na tym zależeć. Na nas. On na to: że boi się, że mnie skrzywdzi. Itd. Ale, po jakimś wspólnie spędzonym wieczorze, stanęło na tym, że próbujemy. "Próba" skończyła się po 2 tygodniach, kiedy to zadzwonił do mnie po Sylwestrze i opowiadał, że całował się z jakimś małolatami i że on raczej nie jest stworzony do mongami.
Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek była w takim stanie, jak wtedy. Tak chyba wygląda histeria. Po tym jak do niego zadzwoniłam z pytaniem: to po co to wszystko? Skończyło się na tym, że powiedziałam mu, żeby dał sobie święty spokój.
Ale minął tylko tydzień...była impreza u mnie w domu. I od słowa do słowa, drinka do drinka znowu wylądowaliśmy w łóżku. I tak to wszystko trwa. Nie dostaję od niego wsparcia, ani psychicznego bezpieczeństwa, na których mi zależy. Tylko pierwszy raz w życiu mam wrażenie, że naprawę "kocham się" w łóżku, a nie "uprawiam seks". I to jest bardzo piękne uczucie.
Jednak ciągle stawiam sobie pytanie: czy gra jest warta świeczki. A nawet, kiedy sobie na nie odpowiadam, od razu zaprzeczam. I chociaż bardzo chcę, nie mogę tego skończyć. Bo bardziej od emocjonalnych katuszy tkwienia w takim układzie przeraża mnie samotność. Chociaż czym jest stan, w którym teraz jestem?
ps. wiecie coś może o warsztatach samorozwojowych w Warszawie, skupiających się na budowaniu poczucia własnej wartości? byłabym wdzięczna za informację
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 lut 2009, 22:04

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

Avatar użytkownika
przez pecek 15 lut 2009, 22:06
basiape napisał(a):czy gra jest warta świeczki



Nie jest.
Jeżeli jesteś na tyle mało obiektywna żeby z dystansem przyjrzeć się temu "układowi" to powiem Ci iż z mojego punktu widzenia ta osoba liczy tylko i wyłącznie na seks bez zobowiązań.
Argumenty typu "boję się" ; "skrzywdzę cię" świadczą same za siebie.
Głupie niedojrzałe wymówki;)

Sama zadaj sobie pytanie czego właściwie chcesz.
Co tak kukosz jak rekin do łódki ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 12:34

Re: uzaleznienie od chorej"milości"

przez Korba 15 lut 2009, 22:55
Hmmm. Ja osobiście nie znam innej miłości niż chora, heh.... (nie wiem, czy się teraz uśmiechnąć czy zasmucić...)
Korba
Offline

Re: Uzależnienie od miłości

Avatar użytkownika
przez Gorianis 04 lut 2010, 10:19
Pyzia1 Dlaczego tak się dzieje ze ciągle poszukujemy kolejnego partnera?Według mnie po rozstaniu zaczynam odczuwać pewien brak kogoś z kim przeżyło się cudowne chwile, a z braku możliwości powrotu szukam tego w innych i tu Moderator ma racje, jakość w związkach powinno się poprawić.Coltrane-Powiada się, że człowiek mądry uczy się na własnych błędach, a sprytny – na błędach cudzych.
Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dobrze wyuczony, będzie jak jego nauczyciel.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
04 lut 2010, 00:57

Re: Uzależnienie od miłości

przez Viki 04 lut 2010, 21:04
Spadająca_Gwiazda napisał(a):moim zdaniem niektórzy tak bardzo pragną miłości.. że nie patrzą na człowieka, czy on tej miłości jest tak na prawdę wart..


Bardzo trafnie ujęte, zgadzam się w 100%.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
23 sty 2010, 14:48
Lokalizacja
Białystok

Re: Uzależnienie od miłości

przez Anulcia 23 06 lut 2010, 15:38
witam!
temat uzależnienia od miłosci partnera i desrtukcyjnych związków.
Jestem studentką psychologii i w tym roku pisze prace magisterską na temat uzaleznienia od partnera i motywów skłaniających kobiety
do pozostawania w tym układzie. Temat ten nie jest mi obcy. Jestem na etapie organizowania grupy badawczej, osób którym mogłabym przesłać ankiety do wypełnienia. Oczywiście zapewniam
anonimowość oraz indywidualną odpowiedz o wynikach
i przemyśleniach, polece również literature z tego tematu. Proszę bardzo o pomoc
w moich badaniach. Osoby zainteresowane proszę o odpowiedz naposta i zostawianie swojego adresu mailowego lub napisanie do mnie kojotka111@wp.pl. Każda osoba jest dla mnie na wagę złota.

Pozdrawiam Ania W.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 lut 2010, 15:29

Re: Uzależnienie od miłości

Avatar użytkownika
przez Erg 11 lut 2010, 15:54
Też jestem uzależniony ale chyba zupełnie inaczej niż większość z was. Nie radze sobie z byciem sam. Byłem w toksycznym związku na który się godziłem byłem też toksycznym (w pewnym sensie i moim własnym rozumieniu) partnerem.
Ale mam też za sobą związki które były "normalne" oraz zwykłe porażki uczuciowe. Toksyczne mniej lub bardziej...
Pyzia1
Wydaje mi się że nie chodzi o samo bycie z kimś ale jak już pisaliście o leczenie własnych ran. Które zadali nam inni ludzie a które próbujemy teraz przy pomocy niewinnych wyrzucić z własnej głowy. Ale prosze uważajmy przy tym! Przecież dobrze wiadomo że jeśli zostaliśmy skrzywdzeni to prawdopodobnie sami zaczniemy krzywdzić. Jeśli byliście kiedyś traktowani okrutnie przez kogoś dla was bardzo ważnego. Uważajcie byście sami nie stali się kolejnymi w łańcuszku.

Spotkałem ponad pół roku temu cudowna kobietę. Mój własny ideał postanowiłem że jeśli tylko będzie chciała zbudujemy zdrowy i udany związek. Minęło 8 miesięcy od kiedy jesteśmy razem. Wiem że to nie wiele ale spędzamy ze sobą dużo czasu i zdążyliśmy się poznać. Jestem co do tego związku przekonany w pełni i postanowiłem odłożyć moją tarcze i pokazać prawdziwego siebie, co do uczuć jestem pewny. Jeśli teraz się zawiodę stracę kompletnie wiarę w miłość o jakiej mi od dziecka mówiono... trzymajcie prosze kciuki :)
Avatar użytkownika
Erg
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 lut 2010, 14:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do