ZDRADA - Czy to dalej ma jeszcze sens?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Jovita 06 sie 2007, 18:14
tak jasne to znaczy ze tak na prawde nie kocha jezeli zdradzil czyli to nie ten!! kazda prawdziwe zakochana osoba ci to powie, chyba jesli ktos zdradzil to zrobil to rozumnie!!!!! nikt nim nie sterowal.... logiczne chyba co?? no chyba ze chodzi o glebokie zauroczenie a nie milosc a to juz roznica!!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez TARITA 06 sie 2007, 18:49
Nie mam już dwudziestu lat. Z mojej perspektywy życie wygląda już inaczej, jest mnie romantyczne, bardziej "krwiożercze". I odejść też nie jest łatwo. Próbowałam, ale mam dzieci, wspólny dom z którego nikt z nas nie zrezygnuje, wspólne finanse... Nie mam "swojej"pracy, jest wspólna firma (raczej jednak jego niż moja, w zasadzie ja nie pracuję)... A kilkanaście lat wspólnego życia też niełatwo przekreślić. Dla dzieci byłby to koszmar.
Trudno zyć bez miłości. On pyta czy kocham, ja odpowiadając kłamię. On się stara aby było dobrze, ja nie potrafię być szczera. Mam nerwicę lękową,paniczny strach przed byciem sama, przed własną nieporadnością, przed biedą.
I jestem zdania, że wina zawsze leży po środku, czasem bliżej lub dalej od tego środka ale zdrada to wina obu stron, niestety...
I można żyć ze sobą dla dzieci, uwierzcie... Dla dzieci można zrobić wszystko, nawet wybaczyć zdradę ... Zeby tylko dzieciaki były szczęśliwe...
Tylko jak pokochać" na nowo" małżonka tego nie wiem..
Ostatnio edytowano 06 sie 2007, 19:09 przez TARITA, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
01 sie 2007, 15:55

Avatar użytkownika
przez Jovita 06 sie 2007, 19:00
TARITA napisał(a): jestem zdania, że wina zawsze leży po środku, czasem bliżej lub dalej od tego środka ale zdrada to wina obu stron, niestety...

wina obu stron? acha..!!!
TARITA napisał(a): można żyć ze sobą dla dzieci, uwierzcie... Dla dzieci można zrobić wszystko, nawet wybaczyć zdradę ... Zeby tylko dzieciaki były szczęśliwe...

owszem nie podwazam twojej decyzji bo to twoje zycie i twoja sprawa a z moim zdaniem nie musisz sie liczyc ale ja napisalam jak uwazam!!! samatez boje sie samotnosci ale zdrady nigdy nie wybacze nawet dla dzieci ktore beda potem patrzec na nie kochajacych sie rodzicow!
Nie masz 20 lat owszem a twoj maz ma? bo jesli zdradzil to zachowal sie jak smiec!! jak szczeniak wiedzac tym bardziej ze ma zone ale bardziej ze ma dzieci!! niektorzy 20letni maja wiecej rozumu i wiedza co to milosc i jakie sa jej granice a z tego co piszesz to po prostu boisz sie zostac bez pieniedzyi tu jest tez problem.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez TARITA 06 sie 2007, 19:14
Masz rację, boję się zostać bez pieniędzy. I to chyba zrozumiałe. Przez tyle lat przyzwyczaiłam się do życia na pewnym poziomie, nie ukrywam. Pieniądze, niestety, w dzisiejszych czasach to ważana część życia. To smutne, ale prawdziwe. Takie właśnie jest życie...Dorosłe. Nie proste. Brak pieniędzy byłby dla mnie dużym problemem....
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
01 sie 2007, 15:55

Avatar użytkownika
przez Twilight 06 sie 2007, 19:16
Oczywiście, że to Twoje życie i Ty decydujesz, ale... sorry za brutalność,

Tarita napisał(a):I można żyć ze sobą dla dzieci, uwierzcie... Dla dzieci można zrobić wszystko, nawet wybaczyć zdradę ... Zeby tylko dzieciaki były szczęśliwe...


Nazwałbym bardziej zasłanianiem się dziećmi, niż życiem dla dzieci. O ile doskonale rozumiem obawy przed wielkimi zmianami, gdy okraszone takimi komplikacjami, to zdaje sobie też sprawę, ile ''logicznych'' powodów do nie zmieniania nic te obawy podsuwają, od wieku, (raz za młody, raz za stary) przez finanse, aż po dzieci.

Oczywiście, że finanse są problemem. Ale nie życiowym. dom można sprzedać i spłacić kredyt za niego, nieruchomości drożeją z czasem, nie tanieją. A poza tym, nie tylko wspólny majątek, ale i wspólne zobowiązania finansowe są dzielone na połowę. Nie wierze też, by wspólna firma była ważniejsza od życia. Jesteś młodą kobietą i zastanów się, czy chcesz sobie na złość przekreślać resztę, dla spijania ''dramatyzmu''.

Tak naprawdę, wszystko zależy od tego czy chcesz to rozwiązać czy nie, co czujesz - jeśli mimo wszystko, chcesz z nim zostać, nie robisz nic złego i nie musisz sie niczym usprawiedliwiać. (finansami, dziećmi) Jeśli nie - potrzebna Ci ta ''odrobina niezbędnej odwagi". W każdym razie, jeśli podejmiesz decyzję niezgodna ze sobą, to zrzucanie za ileś lat, nawet tylko w duchu, ''zrobiłam to dla dzieci, domu i finansów" będzie dość puste.

Pozdrawiam

Ps.

Tarita napisał(a):Masz rację, boję się zostać bez pieniędzy. I to chyba zrozumiałe. Przez tyle lat przyzwyczaiłam się do życia na pewnym poziomie, nie ukrywam. Pieniądze, niestety, w dzisiejszych czasach to ważana część życia. To smutne, ale prawdziwe. Takie właśnie jest życie...Dorosłe. Nie proste. Brak pieniędzy byłby dla mnie dużym problemem...


A to już tak zwane wygodnictwo, do którego oczywiście masz prawo. (to nie jest zarzut) Ale z dorosłością nie ma to nic wspólnego ;) nie pomyśl, że sugeruje gówniarstwo - po prostu nie ma wspólnego NIC ani z jednym, ani z drugim.

Zauważ, przy okazji, jak ładnie od razu ubiera się postawy w ''ciuszki'', zwane też przyprawianymi ''gębami'' - brak determinacji do postąpienia zgodnie ze swoimi uczuciami - ciuszki troski o dzieci. Przedkładanie finansowego komfortu - dorosłością. "Sweet, sweet sweet the sting"...
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Jovita 06 sie 2007, 22:29
a i na pewno nie zgodze sie z toba ze zdrada to wina obu stron!!! kompletna bzdura!!!! to tylko jego wina po co wchodzil w zwiazek malzenski skoro jest niedojrzaly!!!! nie jeden 20 latek jest madrzejszy od twojego meza, a wiec prawda jest taka ze nie chcesz zostac bez pieniedzy to twoj wybor ale zle robisz do konca zycia tak na prawde bedziesz przy nim samotna!! wybierz pieniadze czy szczescie bo nie uwierze ze on cie tak bardzo kocha...!!! na pewno nie kocha!! sory za takie slowa ale pisze to co mysle.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Twilight 06 sie 2007, 22:35
W sumie, to nie wiemy, czy kocha czy nie, ale sprawa rozbija sie o to, czy kocha go Tarita - bo z jej słów wynika, że już nie, ale <tu wstaw dowolny powód>.

Tak czy siak, każdy ma prawo do swojej decyzji i szanujemy ją, nawet jeśli się z nią nie zgadzamy. Right, Jovita? :smile:

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Jovita 06 sie 2007, 22:42
right right ale i tak jescze pomarudze na ten temat milosci.. :D w zwiazku

ps. nie kocha
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez TARITA 07 sie 2007, 13:11
Macie rcję, nie kocham...Ale jestem z nim.I tak , na razie, być musi...
Jovita, pomarudź trochę na temat miłości, może topamaga innym co nieco zrozumieć.
Desperado, bez wielkich uczuć nie ma szans przebaczyć zdrady i dobrze czuć się w związku, weź to pod uwagę. Jeśli wiesz jednak że bardzo kochasz to walcz o Wasz związek, ale trochę czujności nie zaszkodzi (tak na wszelki wypadek....)
Jovita, Twilight -pozdrawiam ciepło (mam dziś trochę lepszy dzień...)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
01 sie 2007, 15:55

Avatar użytkownika
przez Jovita 07 sie 2007, 13:22
taritko zle przeczytalam poczatek!! tzn ze oboje sie zdradziliscie??? a ja myslalam ze tylko twoj maz! sory za nie uwage, ale cala reszta ktora pisalam jest prawda. Mialam racje twilight co do tego ze oni siebie nie kochaja to logiczne, jezeli ktos nigdy nie zakochal sie tak na prawde to co oze o tym wiedziec, ja wiem bo bardzo kocham i nigdy nie pozwolilabym xsobie na zdrade ani moj partner, logiczne bo sie kochamy! a jak ktos kogos zdradza to nie kocha moze tylko glebokie zauroczenie, pomylka.... i nic wiecej !
powtarzam sie ale taka jest prawda.
tez pozdrawiam tarita.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez .Kinga. 07 sie 2007, 13:38
Jovita ja się tam z Tobą nie zgadzam w jednym.
Można kochać i zdradzić. Wystarczy choroba, czy jakieś zaburzenie osobowości i z powodu impulsu zdradzić. Oczywiście ta sytuacja to trochę co innego, bo zdrada była planowana.
Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

http://www.youtube.com/watch?v=_N_Ck1KcAEo - dla Was wszystkich chwila wytchnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:30
Lokalizacja
W-wa

Avatar użytkownika
przez Twilight 07 sie 2007, 13:43
Co bynajmniej nie usprawiedliwia zdradzającego ;) Ale zgadzam się, że są różne sytuacje.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Jovita 07 sie 2007, 14:37
chyba ze rzeczywiscie choroba!!!! lub zaburzenie osobowosci , bo nic poza tym, a wprzypadku tarity to nie milosc !! i o to chodzilo mi glownie, ale ciezkiej choroby osobowosci nie wzielam pod uwage.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Twilight 07 sie 2007, 14:54
A widzisz,jak dochodzi do rzecz które znamy lepiej, to już trochę inne ''standardy''. Osoby zdrowe też dotykają rozterki - może sie zdarzyć, że ktoś zdradził, a dopiero PO uświadomił sobie, że zrobił wielki błąd i że stracona osoba jest tą jedyną. Wcale nie oznacza, że zdradzi ponownie - jeśli kocha naprawdę.

A, że większość zdradzających oszukuje, to inna sprawa.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do