ZDRADA - Czy to dalej ma jeszcze sens?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez moczymordka 05 sie 2007, 10:30
hej, współczuję Ci, zdrada to bardzo bolesne doświadczenie, i to rozdarcie potem..
wiesz co, może powinniście oboje, razem wybrać się do psychologa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez Twilight 05 sie 2007, 10:39
załamana369 napisał(a):Zdradził mnie dlatego, że brakowało mu w naszym związku imprez i zabaw.


:shock: To ja teraz bardzo ''nieprofesjonalnie'' (jakie to szczęście nie być profesjonalistą) napisze, że mój komentarz do tego zdania nie nadaje się pod cenzurę.

W zasadzie, czytając to co napisałaś... Nie traktuj tego jako przekonywanie do jakiejś decyzji, zrobić musisz to, co będziesz czuć - ale wygląda to tak, jakby uważał zdradę za winę wspólną. Bullshit, to totalne gówniarstwo, sa inne metody rozwiązywania problemów i własnego poczucia niespełnienia w związku, od rozmów i wspólnego starania się, po decyzję o rozstaniu. Nic nie usprawiedliwia zdrady.

IMO, jeśli szanowny mąż nie uświadomi sobie, że zachował się gówniarsko i jakby mu źle nie było, (sorry, za taką formę) to sprawił, że 150 % winy jest po jego stronie, to nic z tego nie będzie. Ale to moje zdanie, powtarzam, w ogóle mnie nie słuchaj, jeśli czujesz inaczej.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Goplaneczka 05 sie 2007, 10:42
No, wspólna terapia to dobry pomysł.
Według mnie przede wszystkim w tej chwili powinnaś się zająć sobą i dziećmi, męża odstawić na boczny tor. Jeśli możesz-wyjedź na kilka dni do rodziny, na działkę, przyjaciół, lub choćby dziś na spacer do lasu. Musisz się zdystansować do tej sytuacji, nabrać sił na dalsze rozmowy z mężem. Rozpieszczaj się teraz. Dbaj o siebie, pozwól sobie na egoistyczne zachcianki.
Poczekaj, aż nabierzesz wiary w siebie, wtedy przystąp do naprawy sytuacji. Wobec męża chyba przede wszystkim trzeba być szczerym i nie ukrywać ani bólu ani swoich potrzeb.
Goplaneczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 05 sie 2007, 10:52
zalamana369 napisał(a):Zdradził mnie dlatego, że brakowało mu w naszym związku imprez i zabaw.

:shock: Jeju, najdurniejszy powód jaki w życiu słyszałam. Jestem w związku z młodszym facetem 4 lata, oboje jesteśmy młodzi i zdarzyło się, że mi coś podobnego powiedział (ja jemu też), wówczas nie było problemu z pokombinowaniem co gdzie wyjść aby się rozerwać, to wydaje mi się nawet normalne, ale mężczyzna, który od 19 lat jest mężem i w międzyczasie również ojcem to świadczy tylko - przepraszam - o jego niedojrzałości! No bo sama powiedz zalamana369, czy to jest poważne? Takie sprawy po tylu latach wspólnego obcowania załatwia się inaczej. Czy on traktuje Wasz związek poważnie? Mam nadzieję, że to tylko chwilowe wykolejenie i zaraz wskoczy z powrotem na swój tor. Tak, teraz niestety wiele zależy od niego. Jeśli będzie się starał (życzę Ci tego), będzie dobrze. Ale jeśli nie (tfu tfu)?
Pstryk
Offline

przez TARITA 05 sie 2007, 13:46
Twoja historia...podobna do mojej, no może niezupełnie...Kiedyś przeczytałam smsa pisanego do tamtej kobiety i zatkało mnie; "kocham cię, mam doła, w domu nieciekawie, moja się czepia(!)".... To chyba największy szok w moim życiu...Ta znajomość (bliższa, bo znał ją dłużej , trwała kilka miesięcy, znalazłam bilingi więc wiem...) Zwłaszcza, że zaczęło nam się wszystko dobrze układać.Ja też kiedyś zdradziłam,on dowiedział się, i nie myślałam że zrobi to samo, skoro wiedział jak to boli... Nic już nie jest tak samo. Ja nie znoszę słowa "kocham", nie mówię mu tego bo już sama nie wiem co czuję. Nie mamy do siebie zaufania, każde spóźnienie to koszmzr, zafundowaliśmy sobie piekło, wypominanie, złośliwe aluzje, itp. Spotykam ją czasem przypadkiem i wpadam w doła, nie potrafię nad tym zapanować... I nie wiem już czy on mnie kocha (patrzy co prawda jak w obrazek, ale ja już w nic nie wierzę...), bo u mnie wszystkie gorące uczucia się wypaliły. Z własnego doświadczenia wiem, jak można oszukiwać, udawać...I mówić komuś coś co chce usłyszeć...
Chyba trzeba kogoś naprawdę bardzo kochać, aby wszystko się ułożyło, jeśli nie ma miłości to nie ma sensu... Zyję bez takiego sensu, ale Tobie tego nie życzę.
Przemyśl wszystko, spokojnie i podejmij najwłaściwszą decyzję.......
Pozdrawiam
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
01 sie 2007, 15:55

Avatar użytkownika
przez Twilight 05 sie 2007, 13:59
Tarita, nie życz też sobie - skoro jesteś pewna, że związek nie ma sensu, to po co się ukrzyżowujesz na siłę? Ten numer już był, osobistym Jezusem nie zostaniesz. Wbrew temu co Ci się wydaje, masz jeszcze mnóstwo życia przed sobą, kobieto, Ty na upartego mogłabyś być moją siostrą!

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

zdrada

przez zalamana369 06 sie 2007, 08:04
Dziękuję wam za rady. Jest mi trochę lżej, potrzebowałam tych rad. Dzisiaj jest lepiej niż wczoraj. Mam nadzieję, że mi sie uda. Dużo dają rozmowy, które teraz są już bez emocji i takich nerwów. Mój mąż od wczoraj stara sie bardzo, a ja go nadal kocham i mam nadzieję, że nam się uda.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 sie 2007, 21:38

A to moja historia ze ZDRAdą małżeńską

Avatar użytkownika
przez przędka 06 sie 2007, 08:48
mój mąż pracował i pracuje za granicą, rzadko był w domu, zajęłam się pracą i dokształcaniem, poszłam w drugi kierunek , pierwszy był do kitu!!!
to było moją pasja uczyć, ale tak , aby ludzie pokochali angielski;
rodzina wyśliżnęła mi się spod palcw2, dzieci robiły co chcialy, efekty zbieram teraz !!!
a więc mój małżonek znalazł sobie przyjaciółkę , zakochał się w niej ( starsza!!!) czy możecie sobie wyobrazić, aby zakochać się w starszej kobiecie - ja nazywam ją Szmatą - sorry!!! można zakochać się w facecie - dojrzały, stateczny, ma rozum, ale w babie!!!
w końcu poszedł z nią do łóżka- ale i tak kiedyś zrobił ze mnie rogacza, jak mieszkaliśmy w innej miejscowości; doznałam szoku, tręśiawka, pieczenie w klatce itp itd tak ryczałam, że nawet łzy nie leciały, nie spałam sprawdzałam czy jest jeszcze na poduszce, ale i tak przebaczyłam mu, chociaż nie mogłabym mu darować do śmierci, że on mi to zrobił, a ja bezgranicznie mu ufałam, był dla mnie ostoją był- żyje, ale dla mnie jest nicością taki śmieszny, mały i pusty moralnie, takie zero!!! siedział przed telewizorem i wzdychał, był nieobecny- należał do niej!!!! nawet myślałam,że gdyby poszedł do łóżka, aby się przespać nie byłoby tak ciężkie do zniesienia, ale to że zakochał się NIE!!!!
znosiłabym to dalej, gdybym nie dostała książki do tłumaczenia, wtedy zrozumiałam,że chciałam kogoś innego tylko nie mogłam Go znaleźć, nie stanął na mojejścieżce życia TEN KTOŚ- ten WIELKI z kim mogłabym wypić tą truciznę i położyć się w sarkofagu - obok, komu mogłabym czytać na głos książki przy kominku i zrobić mu pled, aby było mu ciepło itd;opowiadać o obrazach, mieć ogród z posągami, fontannami i kwiatami - tj moje marzenie życia - niespełnione, moje życie się kończy, pozostała gorycz życia- ale mam to co najcenniejsze książki, kt. mogę czytać i przeglądać i smakować słowo w nich ukryte;

NIE żałuję rozwodu, dzieci nie są takie małe, one sa za nim, ale trudno, nawet ta wIEDŹMA jest dla nich miła, ja położe się w mogile czarnej- z moim skarbem największym- moją książką , kt. jestem autorką, gdyby to był grobowiec byłby tam jeszcze kuferek ze skarbami najcenniejszymi;
trawa usycha więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
27 lip 2007, 20:00

przez Markus11 06 sie 2007, 08:52
Na murze ktoś napisał sprayem "ciało puszczone raz... puszcza się stale". W moim przypadku ta teoria sprawdziła się w stu procentach.
To gorzkie co pisze TARITA ale bardzo mocno rzeczywiste wręcz obdarte ze złudzeń.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 lip 2007, 13:50
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Twilight 06 sie 2007, 09:07
W sumie to chyba szło ''ciało puszczone w ruch raz... puszcza się cały czas'' ale może są różne wersje.

Anyway, wszystko zależy od indywidualności człowieka i od uczuć.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Twilight 06 sie 2007, 09:15
Przędka, Ty masz dopiero 48 lat, a jak to czytam, to zachowujesz sie, jakbyś miała 98. A i wtedy byś przesadzała. do grobowca Ci jeszcze bardzo daleko, jesteś kobietą w średnim wieku, (i to wcale nie późnym średnim, to nie czasy, gdy 60 latek jest starym człowiekiem) masz przed sobą mnóstwo życia i tylko od Ciebie zależy, czy będziesz je grobować.

Po drugie, owszem, przeszłaś wiele, ale co ma wiek do płci? Problem tkwił w tym, że Twój były facet zachował się jak gówniarz, bo nie miał odwagi postawić sprawy szczerze i wyjść ze związku, gdy zakochał sie w kimś innym - zrobił to więc po kryjomu i przejął na siebie 100 % winy. Rozumiem, co czujesz w stosunku do tamtej kobiety, bo ona również zachowała się gówniarsko, jeśli wiedziała jak sprawa wygląda - ale nie ma tu nic do rzeczy, czy ktoś zakochał się w kobiecie czy w facecie.

Pomyśl też o sobie, zamiast ''ręce zaplatać i składać" w trumiennej pozie, (owszem, to JEST poza) jeśli myślisz, że jesteś stara, to źle myślisz. Faceta mogą zauroczyć oczy, sylwetka, spojrzenie itp, ale tak naprawdę, kręci tylko to co w głowie. Nie rób sobie z głowy Bema Pamięci Rapsodu Żałobnego.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Jovita 06 sie 2007, 10:30
Jeżeli ktos zdradził to znaczy ze nie kochał!!! w zyciu bym nie mogla zyc z kims kto mnie zdradzil patrzec na niego i udawac jak to nie jest fajnie lub robic to dla dzieci!! zdrada to najgorsza sprawa w zwiazku jezeli zdradzil raz to znaczy ze chcial przeciez nikt nim nie sterowal ale nie byl nieprzytomny ludzie!!! zrobil to bo chcial innej kobiety a to znaczy ze nie kocha a tylko mowi ze kocha ale nie czuje tego.. Nie rozumiem czegos takiego ze ludzie wracaja do siebie po zdradzie i udaja szczesliwych....!!!! totalny brak rozumu!!! sory jesli kogos urazilam ale taka jest prawda i ja tak sadze nikt nie musi sie liczyc z moimi słowami!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:32 am ]
Jezeli zdradzil raz to skad pewnosc ze nie zrobi tego jeszcze.....
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez Martusia 06 sie 2007, 13:06
a ja powiem rób jak czujesz. Masz ochotę wrzeszczeć na niego, wrzeszcz, masz ochotę dać mu w twarz, daj. Masz ochotę wzbudzić w nim zazdrość i sprawić by on poczuł się fatalnie? zró to. Gorzej nie będze i nikt nie ma prawa Cię bezkarnie ranić. Nawet jeśli on będzie mial pretensje o Twoje zachowanie, przecież nie Ty zepsułaś wasz związek.

Ale jest tez druga strona medalu. Uważam, ze wina zawsze leży po środku. Czy szukalby gdzie indziej jeśli miałby wszystko czego mu potrzeba? Może przegadajcie "na spokojnie" dlaczego.

Mimo wszystko nie zadręczaj się, bo on też mogł powiedzieć że coś nie jest w porządku.
Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć, ale teraz gorzej ie będzie, przynajmniej dla Ciebie. Może być tylko lepiej.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez Twilight 06 sie 2007, 17:29
Wina nie leży po środku - jeżeli komuś jest źle w związku, próbował rozmawiać o tym czego mu brakuje, załóżmy, nie pomogło - to, w całkowicie beznadziejnym przypadku może związek zakończyć i niech sobie ''hula'' z innymi partnerami. Zdrada ukrywana to tchórzostwo i gówniarstwo. Może zdarzyć się, że ktoś poprzez ''impuls'' zdrady uświadomi sobie, że jego związek nie jest prawdziwy i zakończy go po Niej (mówię o zdradzającym) ale ukrywana zdrada... W takim wypadku zdradzający bierze na siebie 100 % odpowiedzialności i nie ma żadnych ale.

Nie zgadzam się z Jovitą, że zdrada oznacza na 100 % brak miłości. Są różne sytuacje, wszystko zależy od człowieka i nawet jeśli ktoś postąpił gówniarstwo, sukinsyńko itp, ale zdaje sobie sprawę z 100% swojej winy, naprawdę kocha zdradzoną osobę - może i są szanse dla takiego związku, jeśli to jest (mimo wszystko) prawdziwa miłość.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do