ZDRADA - Czy to dalej ma jeszcze sens?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 29 sty 2008, 10:19
Przestańcie ją tak obwiniać! :( nie widzicie jak dziewczyna się męczy?
wystarczającą karą jest to, jak teraz cierpi... wyrzuty sumienia bolą nawet bardziej niż wasze słowa. Alfi to prawda, że nic nie jest w stanie cię usprawiedliwić. stało się.... ale byłaś sama, w tamtym czasie wiele się kłóciliście, pisałaś nawet, że czułaś się zaniedbywana, z dala od domu... takie chwilowe kryzysy często doprowadzają do zdrady.
co nie znaczy oczywiście, że nie potępiam tego... nie uważam ciebie za pustą dziewczyne jak stwierdził anand. bo gdyby tak było nie czuła byś się źle z tego powodu....
ten cały wyjazd był niezbyt dobrym pomysłem...
a co do żonatych facetów.... po prostu brak słów. większość nie szanuje swoich małżeństw szukając pocieszenia u młodszych, zagubionych osób. niestety to prawda i dlatego trzeba uważać....

myśle, że powinnaś powiedzieć o tym swojemu ukochanemu. jeśli naprawde go kochasz to postaw na szczerość. inaczej będzie cię to dręczyło przez całe życie. miłość opiera się na wzajemnym szacunku i zaufaniu, więc albo stworzycie coś na nowo, albo.... niestety...

trzymaj się!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Pstryk 29 sty 2008, 10:21
Alfi napisał(a):Wiedziałam, że zostanę źle przyjęta, ale po Twojej wypowiedzi to mam ochotę podciąć sobie żyły, a Ty byś pewnie przyklasnął.

Oj, przeoczyłam tą wypowiedź - to Cię pogrąża do reszty kobieto. Jakim prawem odgrażasz się ludziom, którzy nic Ci nie zrobili :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?:
Pstryk
Offline

przez Pstryk 29 sty 2008, 12:03
Bad Girl napisał(a):myśle, że powinnaś powiedzieć o tym swojemu ukochanemu. jeśli naprawde go kochasz to postaw na szczerość. inaczej będzie cię to dręczyło przez całe życie. miłość opiera się na wzajemnym szacunku i zaufaniu, więc albo stworzycie coś na nowo, albo.... niestety...

A chłopaka może to zniszczyć :!: Chyba sama nie wierzysz w to co piszesz. Myślisz, że jak się dowie, że go drugi raz zdradziła to będzie mu lżej? NIE :!: Lżej będzie tylko Alfi. Co za pieprz egoizm :!:
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 29 sty 2008, 13:58
wcale nie poczuje się lepiej... jeszcze napewno przez dłuższy czas będzie się to za nią ciągnęło.
i nie jestem egoistką.. ja bym wolała wiedzieć co jest grane i dlaczego ktoś ode mnie odchodzi.
może po prostu jestem zbyt wrażliwa i mimo wszystko jak ktoś cierpi to staram się pomóc.

jeśli ktoś tutaj jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Tromgenn 29 sty 2008, 14:09
ja jestem bez winy i rzucam :D
Offline
Posty
187
Dołączył(a)
21 gru 2007, 06:12

przez Pstryk 29 sty 2008, 14:19
Tu nie chodzi o interpretację czynów Alfi. Jedno co mnie denerwuje to to, że nikt nie zasugerował, co powinna zrobić w tej sytuacji. Uważam, że nie powinna obarczać swojego chłopaka informacją, że ponownie go zdradziła. To byłoby zbyt podłe. Uważam, że powinna zaproponować chłopakowi wspólną terapię, lub przynajmniej sama powinna pójść na nią. Z takimi sprawami do końca życia nie przechodzi się do porządku dziennego. Można wybaczyć wiele rzeczy, ale nie zapomnieć. Jedyne co oboje mogą zrobić, to nauczyć się z tym żyć.

Bad Girl napisał(a):jeszcze napewno przez dłuższy czas będzie się to za nią ciągnęło.

Żartujesz... Czy można zapomnieć o czymś takim :shock: :shock: :shock:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Alfi 29 sty 2008, 15:09
Bethi, nie odgrażam się, napisałam co poczułam. Przepraszam wszystkich których to uraziło.

Nie zgadzam się z Wami, że jestem pustą dziewczyną, która zrobi to ponownie.

Każdego dnia czuję jakbym nie znała tej osoby, która to zrobiła. To zupełnie nie pasuję do mojego charakteru. Każdego dnia mam ochotę strzelić jej w twarz i zwyzywać tysiąc razy gorzej niż wy. Co za problem? Wystarczy stanąć przed lustrem. Tylko patrząc w odbicie, widzę siebie zahukaną, zaniedbaną dziewczynę, która dałaby wszystko aby zamienić się na życie z kimś innym. Gdzieś znikło to całe wyrachowanie i myślenie... Nawet nie wiem o czym, nie mam pojęcia co ja do <censure> wtedy sobie myślałam.
Mogłam napisać, zgodnie z prawdą, że za pierwszym razem byłam pijana i nie wiedziałam, co robię, a za drugim omamiona nowym życiem, z dojrzałym mężczyzną, mówił o rozwodzie, szukaniu mieszkania blisko mojego miasta, a mój chłopak okazał się w tym czasie nieodpowiedzialnym i ofermowatym chłopczykiem. Dwa przeciwieństwa. Ale nie chcę się usprawiedliwiać w ten sposób. Wiem, że wina jest tylko we mnie.

Wiele razy chciałam powiedzieć mojemu facetowi, chciałam żeby poznał prawdę i mnie zostawił (wiem że nigdy by tego po raz drugi nie wybaczył), ale tak jak napisała Bethi to by tylko przyniosło ulgę mi. Prędzej odejdę bez pożegnania. Tyle, że nie potrafię tego zrobić, tu wykaże się egoizmem, ale prawda jest taka, że gdybym i jego w tej chwili straciła to nie miałabym już po co żyć. Poza nim nie mam innego życia, innej bliskiej osoby, a do samej siebie nie mam szacunku, więc już bym nawet nie zastanawiała się nad ostatecznym rozwiązaniem tej sytuacji.

Popełniłam dwa razy ten sam błąd, za pierwszym razem nic się nie nauczyłam. Teraz żyje ze swoim haniebnym piętnem. Nikomu nigdy o tym nie powiem, nie będę na tyle samolubna żeby sobie ulżyć, a komuś sprawiać dodatkowy ból, za dużo już go jest. Nie potrzebuję głaskania po główce. Chcę tylko zapytać, czy nie ma już dla mnie szansy na powrócenie do starego porządku? Czy nie mam już absolutnie prawa poukładać sobie życia z moim chłopakiem? Nie piszcie jakim prawem w ogóle o to pytam, naprawdę żałuję moich zachowań i chcę wiedzieć co teraz zrobić żeby w końcu nie popełniać błedów.

EDIT: Żle napisane, powrócić do starego porządku, nigdy nie będzie już nic tak jak dawniej... Ale bardzo bym chciałażeby tak było....
Ostatnio edytowano 29 sty 2008, 15:19 przez Alfi, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 sty 2008, 04:41
Lokalizacja
Z Nadziei :)

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 29 sty 2008, 15:14
Alfi, może czas przestać uciekać ? Może należałoby zatrzymać się i stanąć naprzeciw problemom ?
Z "toksycznego" domu uciekłaś za granicę (prawdopodobnie z wbitym do głowy niskim poczuciem wartości). Tam spotkałas faceta, który zaimponował Ci tym, czego prawdopodobnie Ci brak - poczuciem własnej wartości, dojrzałością, samodzielnością,odpowiedzialnoścą (iluzoryczą o czym przekonałaś się później). Możliwe, że w jego ramiona uciekłaś przed samą sobą, może myślałaś, że dzięki temu będziesz bliżej tych jego porządanych cech. Po tym, bałaś się pomyśleć, że Twój chłopak mógłby Cię przez to zostawić. Nie zostawił, dał Ci szansę. Ale ponownie wykorzystałaś okazję do ucieczki, w te same ramiona, które tak Cię dowartościowywały, które stwarzały wrażenie poczucia własnej wartości. Jednak ponownie dopadły Cię wyrzuty sumienia. Uciekasz od pracy, zaszywasz się w swoim "bezpiecznym kącie". I tak trafiasz na nasze forum... masz prawdopodobnie cichuteńką nadzieję, że ktoś Cię "rozgrzeszy", że znów uciekniesz... w poszukiwaniu kogoś, kto podejmie decyzje za Ciebie i kto poniesie odpowiedzialność za nie.
Przestań uciekać !

Potrzebna Ci jest terapia, być może leki. Na dobrej terapii zrozumiesz, że wszyscy popełniamy błędy, doznajemy porażek, a to nie oznacza, że jesteśmy nic nie warci. Chyba jesteśmy tyle warci, ile potrafimy wziąść odpowiedzialnosci za siebie, za własne decyzje, błędy. Czeka Cię sporo bólu, ale da się wyprostować w dużym stoniu te poplątane ścieżki życia.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez Alfi 29 sty 2008, 15:48
anand22 chciałam Cię przeprosić za tamtego posta, troche mnie poniosło. Twoje słowa są ostre, może i po części prawdziwie, ale dla mnie trochę zbyt idealistyczne.

Różnica między drugą a trzecią jest taka że trzeciej nigdy nie będzie. Zbyt wiele bólu i upokorzenia przed samą sobą. Analizując to wszystko, myślę że do drugiej zdrady doszło też że nie byłam pewna swoich i mojego faceta uczuć, a wspólne zamieszkanie razem potwierdziło początkowo moje obawy ze do siebie nie pasujemy. Skąd miałam wiedzieć że później się dotrzemy, jestem jeszcze młoda i nie znam dobrze brutalności życia.

Mój chłopak nie jest dla mnie osobą nieatrakcyjną. Paradoksalnie przez to wszystko zrozumiałam że tylko Jego tak naprawdę kocham. Życie dało mi brutalną lekcję że nie wszystko jest złotem co się świeci.n Zrozumiałam o co chodzi w wspólnym życiu, o tym że nie każdy ma ciagłe pasmo sukcesów, a za porażki nie zawsze trzeba obwiniać tylko tą osobę. Ja oprócz zdrady odsunęłam się też od Niego, czego takze do dziś żałuję. Żeby nie było, ze to tylko ja jestem tą zołzą , ktora mu marnuje życie, mój chłopak też w tym okresie przyczynił się do naszego oddalenia się od siebie. Rozmawialiśmy na ten temat i oboje się przepraszaliśmy. Dziś nasz związek jest ucementowany i wiem że przetrwa wiele.

Tylko ja nie wiem czy to będzie słuszne dalej Go ciągnąć.
A czas płynie jakby nigdy nic, głośno liczy moje łzy...

Zapłaciłam za swoje błędy wysoką cenę.

Jestem w trakcie walki o NOWE życie...

http://alfonso.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 sty 2008, 04:41
Lokalizacja
Z Nadziei :)

..

przez człowiek z lasu 29 sty 2008, 16:07
A mialem dosc dobry humor..., jestem tolerancyjny ale kiedy czytam takie "cos" to bym wolalbym byc sam do konca zycia. Dobrze ze jeszcze wierze ze napewno sa porzadne dziewczyny, ale chyba wszystkie zajete ...:P
Posty
41
Dołączył(a)
17 sty 2008, 12:30
Lokalizacja
z lasu

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 29 sty 2008, 16:35
Ja też wierze,że porządne dziewczyny jeszcze istnieją.
Ale posty alfi zmniejszyły poziom mojej wiary znacznie :(
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Alfi 29 sty 2008, 16:59
Osobami głównie potępiającymi mnie są faceci. Dla mnie to troche dziwne, bo z opowiadań znajomych i przypadków na własne oczy widzianych, myślałam że to oni są głównie niewierni. Życie potrafi zaskakiwać.

anand22 mam wrażenie, że nie czytasz moich postów. Dotarło do Ciebie jedno słowo: zdradziłam i tylko na jego podstawie mnie oceniasz. Nie wierzysz też, że potrafiłam się zmienić. Jak pisałam wcześniej, to cała tam zaistniała sytuacja pokazała mi kto naprawdę jest dla mnie najważniejszy. Nie możesz mi zarzucić, że od razu planowałam zrobić to kolejny raz. Prawdę mówiąc, też to pisałam wcześniej, nie mam pojęcia co ja sobie wtedy myślałam. Z perspektywy czasu wiem, że nie zostawiłabym mojego chłopaka bez wzgledu na wszystko. Wzięłam brutalną lekcję od życia i sporo z niej wyniosłam.

Chcę poukładać wszystko raz jeszcze, nie wiem tylko w jaki sposób i czy mam prawo kontynuować mój związek. Największej kary ciągle doświadczam: nienawidzę siebie...
A czas płynie jakby nigdy nic, głośno liczy moje łzy...

Zapłaciłam za swoje błędy wysoką cenę.

Jestem w trakcie walki o NOWE życie...

http://alfonso.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 sty 2008, 04:41
Lokalizacja
Z Nadziei :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do