ZDRADA - Czy to dalej ma jeszcze sens?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

ZDRADA - Czy to dalej ma jeszcze sens?

przez desperado 11 lip 2007, 10:39
Witam,

Nigdy nie przypuszczałam, że trafię na takie forum, ale nie mam przyjaciół i nie mam komu się wyżalić a chyba tego potrzebuję.

Jestem od 12 lat mężatką i w zasadzie nigdy się nie kłóciliśmy, mielismy związek partnerski - znamy się jak łyse konie i nadal się kochaliśmy (tak sądzę). Zaczęło się też spełniać nasze największe marzenie zaczeliśmy budowę domu (wzięłam duży kredyt z pracy na ta inwestycję). Byliśmy bardzo szczęśliwi i podekscytowani.
W sobotę dowiedziałam się, że mój mąż mnie zdradził, wyjechał w piątek z koleżanką z pracy na noc do zajazdu a mi powiedział, że jedzie w delegację sprawdzić stan techniczny swoich wyrobów. W piątek odstawiliśmy córkę na zbiórkę na kolonię i nawet nie czekał aż odjedzie (zresztą sama go do tego namawiałam bo długa droga była przed nim a pogoda paskudna) tylko pojechał dalej. Kiedy wróciłam do domu nie mogłam się za nic zabrać nic mi się nie chciało byłam pełna niepokoju przeczuwałam, że coś złego się stanie ale próbowałam sobie to wytłumaczyć, że to zła pogoda. Mój mąż też o dziwo jak nigdy nie dzwonił do mnie, tylko ja dzwoniłam. Powiedział mi, że jest w jakimś hotelu pod Koninem ale dziwnie zapał, kiedy się zapytałam dlaczego powiedział, że wydaje mi się i że jest zmęczony i idzie spać. Następnego dnia miał jeszcze jechać do Piły i już wracać do domu. I wrócił ok. 14 jak dla mnie zaskakująco szybko powiedział, że mnie kocha i żebyśmy położyli się i przytulili, a potem mieliśmy iść do kina. Kiedy się przytuliłam znowu poczułam niepokój i zrobiłam coś czego wcześniej nie robiłam ale to było silniejsze poszłam do kuchni zajrzałam do jego portfela i znalazłam rachunek za Hoten na kwotę 200 zł trochę dużo jak za jedną, a nie jak mi wcześniej mówił, że zapłacił 120 zł. Sprawdziłam w internecie gdzie znajduje się ten hotel i wszystko było juz jasne był w zupełnie innym kierunku niż Piła. Zawołałam jego do kuchni i wprost zapytałam się gdzie był szedł w zaparte, ale ponieważ miał robić zdjęcia to powiedziałam żeby mi je pokazał, powiedział, że zawiósł po drodze do pracy ale jak chcę to możemy pojechać i mii pokaże powiedziałam, że oczywiście chcę po czym powiedziałam żeby nie kłamał, że znalazłam rachunek za hotem i żeby powiedzial mi prawdę. Popatrzył i powiedzial, że już przecież wiesz. Nawet zgadłam z kim był. Nie mogłam i nie mogę zrozumieć dlaczego. Zaczął mnie przepraszać, że nie wie dlaczego i że to był jeden jedyny raz i bardzo tego żałuje i tylko mnie kocha i chce być tylko ze mną i to był wypad tylko na jedną noc z jawną deklarację, że nic z tego nie będzie że więcej nie będzie się z nią kontaktować iże ona i tak odchodzi z pracy.

Kocham go ale nie wiem czy będę potrafić kiedykolwiek wybaczyć. Nie umiem sobie z tym poradzić nie wiem co mam zrobić. Od soboty spałam w sumie ok 5 godzin i cały czas płaczę. Do tego muszę siedzieć w pracy i udawać że jest wszystko ok. a łzy mi same lecą nie mogę wziąć dnia wolnego bo w poniedziałek wróciłam z 2 tyg. zwolnienia.
Może latwiej by mi przeszło gdyby to była impreza alkohol chwila zapomnienia ale to było zaplanowane parę dni wcześniej i był czas żeby się wycofać.

Zdobyłam numer telefonu do niej ( nie od niego nie po powiedział, że ona nie jest tak silna jak ja i to tylko jego wina). To mnie jeszcze bardziej zabolało bo ja mogłam cierpieć, ale ona nie - w moich oczach jej bronił. Powiedziałm jemu że zadzwonię do niej i powiem co o niej myślę a on miał jeszcze czelność mnie prosić żebym tego nie robiła.
Napisałam na kartce co mam jej powiedzieć ( same niemiłe rzeczy)i zadzwoniłam ale nie byłam w stanie czytać powiedziała że przeprasza i może jakoś sobie ułoźymy życie - nic więcej nie pamiętam z tej rozmowy. Wcale nie zrobiło mi się lepiej ale chciałam, żeby ona wiedziała że ja wiem i cierpię.

Nie wiem czy mam wybaczyć i udawać, że nic się nie stało, trwać w tym i zadręczać się czy zakończyć moje małżeństwo. Każdy dzwonek w jego telefonie powoduje ,że serce zaczyna mi szybciej walić w obawie, że to ona i dalej jestem oszukiwana.
Kupiłam PERSEN sądząc, że pozwoli mi się uspokoić ale nie pomaga. Siedzę skulona za komputerem w pracy płacząc uważając żeby nikt mnie nie zobaczył.

Może Wy wiecie co mam zrobić ?

Nie mam ochoty już żyć wszystko straciło sens.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
11 lip 2007, 09:08

ZDRADA - Czy to ma dalej sens?

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 11 lip 2007, 16:15
Drga desperado!
Nigdy nie byłam w twojej sytuacji, więc mogę tylko próbować zrozumieć co czujesz. Ale mam do ciebie rade! Pokaż mężowi, że potrafisz być bardziej interesującą kobietą niż tamta! Idź do fryzjera, kup sobie jakies seksowne ciuchy.... A gdy on będzie szalał za twoim punkcie ty go ignoruj. Uwierz mi, że nic tak nie drażni facetów jak seksowna kobieta w zasięgu ręki której nie można mieć!
Ja na twoim miejscu nie kończyłabym tego małżeństwa. Daj wam jeszcze jedną szanse, ale najpierw pokaż mu jasno, że to był pierwszy i ostatni raz. A przede wszystkim przestań płakać, nie pokazuj mu że cierpisz przez niego! Nie jest wart twoich łez.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez vegge 11 lip 2007, 17:25
musisz sobie odpowiedziec na pytania:
1. cz on jest dobrym ojcem?
2. cz on jest dobrym mezem?

zdrada nie oznacza ze on cie przestal kochac, poprostu ulegl fascynacji erotycznej

miedzy sexem a miloscia jest przepasc, a maz cie przeciez kocha skoro tyle lat jestescie razem, macie dzieci

nie ma sensu poswiecac rodziny dla glupiej zdrady, zwyklego sexu

na tym polega wlasnie prawdziwe malzenstwo by sobie wybaczac takie ekscesy


jesli on jest dobrym ojcem, dobrym mezem to powinnas mu wybaczyc
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 11 lip 2007, 18:22
Witaj Desperado. Przykro mi, że poznajemy się w takich okolicznościach...
Popieram Vegge w stu procentach - poza słowem "powinnaś". Dalszą drogę musisz odnaleźć w sobie.
Poznałam kiedyś wspaniałą kobietę, która tak jak Ty przeżyła zdradę męża i w żaden sposób nie potrafiła sobie z tym poradzić. Ciągle pytała: "dlaczego?". Jej małżeństwo było przykładne i szczęśliwe. Mąż po fakcie stawał na głowie, żeby wynagrodzić jej swój fatalny błąd. Ale ona z dnia na dzień popadała w coraz większą rozpacz. Na własne życzenie zamknęła się w szpitalu psychiatrycznym. Tam ją poznałam. Ta wspaniała osoba była szczępkiem człowieka. Straciła sens życia. Trwało to parę dobrych miesięcy i tak ją pogrążyło, że usiłowała się zabić. Ten wyjazd - odizolowanie - jednak sprawił, że odnalazła siebie i stała się na tyle silna, że mogła zdecydować, co dalej z jej życiem.
Wydaje mi się, że dla Ciebie w tej sytuacji jedynym przyjacielem jest czas i właściwe otoczenie, które nie będzie Cię oceniało ani Ci doradzało, abyś mogła przeżałować w ciszy i spokoju swój ból i uporać się z nim. Najgorsze co możesz teraz zrobić to odpłacać mu pięknym za nadobne, udawać, że nic się nie stało.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez mirabelle 11 lip 2007, 18:42
Zgadzam się z bethi - najgorsze, co mogłabyś teraz zrobić, to próba zemsty.

Nie wiem, czy kiedykolwiek mu to zapomnisz. Ale jeśli go kochasz, a on na to zasługuje, może Ci się uda wybaczyć. To jest teraz kwestia Twojej siły... Wiem, że to on zniszczył zaufanie, to on zaprzepaścił wspólne lata. Tylko że nie powinnaś, oślepiona bólem, wyrzucać 12 lat do kosza.

Daj czasowi czas. Uspokój nerwy. Pozwól sobie odreagować jakoś. A potem zastanów się, co czujesz, co da się odbudować, a czego już nie.
Wezmę z twoich rąk
To wszystko co mi dasz

To na naszej drodze rozstąpi się morze:
Będę wiedział ze pokonam ból, pokonam lęk

Są ludzie, są serca, jeden żar
Są głosy, są słowa, których brak...
Są myśli... i w Tobie będę ja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2007, 11:29

przez Pstryk 11 lip 2007, 18:47
mirabelle napisał(a):Nie wiem, czy kiedykolwiek mu to zapomnisz. Ale jeśli go kochasz, a on na to zasługuje, może Ci się uda wybaczyć.

Na pewno nie da się zapomnieć a i o wybaczeniu ciężko mówić. Jedyne co można to nauczyć się z tym żyć. Jeśli zdecydujesz się na danie szansy Wam, zapewne będzie to bardzo bardzo długo trwało, aż pewnego dnia przytulicie się i wtedy nie przejdzie Cię zimny dreszcz, nie poczujesz lęku i nie przyjdzie Ci na myśl tamto.... Wiesz Kochanie jest takie powiedzenie stosowne chyba w tym miejscu: co Cię nie zabije, wzmocni Cię.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez mirabelle 11 lip 2007, 18:58
bethi napisał(a): zapewne będzie to bardzo bardzo długo trwało, aż pewnego dnia przytulicie się i wtedy nie przejdzie Cię zimny dreszcz, nie poczujesz lęku i nie przyjdzie Ci na myśl tamto....


O tym właśnie pisałam. To jest możliwe, choć szalenie trudne. Ale życzę Ci tego, desperado, jak najmocniej.
Wezmę z twoich rąk
To wszystko co mi dasz

To na naszej drodze rozstąpi się morze:
Będę wiedział ze pokonam ból, pokonam lęk

Są ludzie, są serca, jeden żar
Są głosy, są słowa, których brak...
Są myśli... i w Tobie będę ja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2007, 11:29

przez desperado 11 lip 2007, 21:46
Dzięki za słowa otuchy zawsze to lżej jak się można z kimś podizelić swoimi smutkami i ktos cie wysłucha.
To prawda jakoś nie moge sobie wyobrazić że te lata mają pójść na marne przeżyliśmy tyle ciężkich lat wiążąc ledwo koniec z końcem co było jak sądziłam najplepszym testem na przetrwanie związku. Ale nie zapomnę i nie wybaczę. To wiem zbyt bardzo boli i nie znajduję swojej winy.

Zdrada w odwecie jakoś nie pasuje do mnie wydaje mi się że pogrążyło by mnie to bardziej. Od kilkunastu lat obracam się wyłącznie w męskim towarzystwie najpierw studia jedyna na roku, a poźniej praca jedyna dziewczyna. Często tez wyjeżdżam w delegacje z samymi facetami ale nigdy nie przyszło mi do głowy na skok w bok. Nawet nie dopóciłam do jakiejkolwiek prowokacji z mojej strony. Może ja nie nadaję się do życia w tym świecie.
Czego teraz żałuję to że dopuściłam że wygasły moje szkolne przyjaźnie córka okazała się być strasznie chorowita, w szkole okazało się że jest dyslektykiem i wolny czas poświęcam jej w nauce, w weekendy jeździmy w sobotę do jednych, a w niedzielę do drugich rodziców. Więc zostałam sama ze swoimi smutkami. Nie jestem silną osobą, nigdy nie umiałam się przed kimś w oczy wypłakać i powiedzieć, że jest mi źle tłamszę to w sobie czekając że kiedyś minie.

Zawsze starałam się przestrzegać dwóch zasad "Żyj tak żeby nikt przez Ciebie nie pakał" i "Traktuj ludzi tak jak sam chciałbyś być traktowany" i dobrze mi z tym było sądząc druga osoba odpłaci tym samym.

Boję się, że to się powtórzy bo skoro raz się zdarzyło to można spróbowac jeszcze raz popłacze popłacze i przejdzie, a tego bym już nie wytrzymała.
Jedyne co mnie teraz pociesza to, że znalazłam to forum i tak wspaniałych ludzi.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
11 lip 2007, 09:08

Avatar użytkownika
przez blackwitch 12 lip 2007, 11:54
Desperado! Bardzo Ci wspólczuje. Ja ze swoim męzem jestem od 10 lat a mysl o tym ze moglby mni zdradzac wywoluje we mnie lek i przerazenie. Na razie nie mam takiego problemu i mam nadzieje ze mnie to nigdy nie spotka. Ale po przeczytaniu twojego posta wydaje mi sie ze "udawanie" ze nic sie nie stało, podgrywanie czy "mszczenie sie" nie ma najmniejszego sensu. Tym bardziej ze piszesz ze byloby to wbrew Tobie. Jesli moge wyrazic swoje zdanie-wydaje mi sie ze dobrze byloby zebys byla dla siebie bardzo wyrozumiala, dala sobie czas na przezycie tego bólu, zaakceptowała swój stan. To co zwykle troche lagodzi rany w takich sytuacjach to czas. Twój mąż nie ma prawa wymagac teraz od ciebie tego zebys byla silna, Tobie natomiast należy sie wszelka wyrozumialosc i spokój. Da pocieszenia moge jedynie poiedziec ze to że ludzie sie zdradzaja czasami jest po prostu wpisane w dlugoletnie zwiazki...Zdrada, tak jak pisali moi poprzednicy, nie jest zaangazowaniem emocjonlanym, niczym głebszym, jest- z mojego punktu widzenia- odskocznią, chwilowa gonitwa za czyms innym, bardziej ekscytującym itd. Ale czasami potrafi tez otworzyc oczy osobie która zdradzila i uzmysłowic jak bardzo zwiazana jest ze swoim partnerem, jak nieistotne sa takie przelotne "miłostki"i ze nie warto ryzykowac prawdzwych więzi dla glupiej, krótkiej chwili ekscytacji. Twój mąż na pewno juz to wie. Trzymam za ciebie kciuki, pozdrawiam i sciskam:)
“You can't always sit in your corner of the Forest and wait for people to come to you... you have to go to them sometimes.” Winnie the Pooh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Avatar użytkownika
przez Tygryska 12 lip 2007, 15:29
Ja uwazam przede że wszystkim dobrze by było jakbyście poważnie i szczerze do bólu porozmawiali. Dlaczego do tego doszło?Czego mu brakowało w małżeństwie? Co zamierza zrobić by odbudować twoje zaufanie? Mysle że taka rozmowa jest tymbardziej potrzebna gdyz to nie był jakiś impuls tylko świadoma,zaplanowana decyzja.Jestem zdania że małżeństwo po zdradzie da się odbudować, ale wymaga to pracy, chęci i szczerosci po obu stronach.

wydaje mi sie ze tego sie nie da uniknac w zwiazku chociaz nie wiem jakby sie kochało ..

Z tym się nie zgodzę.

osoboscie chyba nie znam takiego zwiazku który bylby z obu stron czysty takie rzeczy to chyba tylko w bajkach :)

Ja znam i to nie jeden.


Kazdy sam decyduje czy wybaczyć taka rzecz czy nie. Nie twierdze że nie nalezy wybaczać, ale też nie trywializowałabym pewnych rzeczy, umniejszać tego co zrobił, bo to tylko "głupia zdrada". Jak dla mnie nie ma czegos takiego, tak samo jak sex to nie tylko sex ;) Jest jeszcze zaufanie, szczerość, dojrzałość, wiernosc temu co się przysięgło i pare innych "drobnych" rzeczy.

desperado trzymaj się ciepło. Teraz naprawdę czeka was cięzka praca nad zwiazkiem.Mam nadzieję że wam się uda, że twój mąż jest na to gotowy i że zasługuje na daną mu szansę.Życzę ci tego z całego serca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez misiek265 14 lip 2007, 15:13
a ja zostalem kiedys zdradzony i wybaczylem - pozniej dostalem jeszcze gorzej po dupie.

tylko ,ze ta osoba uwazala ,ze jej zdrada to moja wina - wiec sytuacja juz zupelnie skrajna - tez nie wiedzialem o co chodzi i wzialem wine za to na siebie - popelnilem blad - wiem to dopiero teraz
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 sty 2007, 13:06
Lokalizacja
warszawa

przez Pstryk 14 lip 2007, 21:21
Lepiej późno niż wcale Miśku. Tak, w pewnych sytuacjach łatwiej jest wziąść winę na siebie - łatwiej wówczas odpowiedzieć na wiele pytań. Np: Dlaczego? Bo jestem do bani?
Ale to bardzo zły sposób rozwiązywania problemów :?
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez korres1 15 lip 2007, 11:15
[quote="Tygryska"]Ja uwazam przede że wszystkim dobrze by było jakbyście poważnie i szczerze do bólu porozmawiali. Dlaczego do tego doszło?Czego mu brakowało w małżeństwie? Co zamierza zrobić by odbudować twoje zaufanie? Mysle że taka rozmowa jest tymbardziej potrzebna gdyz to nie był jakiś impuls tylko świadoma,zaplanowana decyzja.Jestem zdania że małżeństwo po zdradzie da się odbudować, ale wymaga to pracy, chęci i szczerosci po obu stronach.

to chyba najlepsza rada, Desperado. Skoro się kochaCIE tyle lat, powinniscie to zrobić. Nie zadręczaj się. Wiem, że to łatwo mówić, mnie tez tak koleżanki pocieszały. Ale spróbuj.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez desperado 17 lip 2007, 09:44
Nie umiem dać sobie rady. Nie ma nic co mogłoby wywołać uśmiech na mojej twarzy. Nie jesetem w stanie zabrać się za cokolwiek i cokolwiek zrobić. Nic mi się nie chce. Każdy dzień jest gorszy chbyba dopiero doszło do mnie co się stało.
Dziś przywieźli cegły na budowę normalnie skakałabym z radości a ja tylko się rozpłakałam. Palę 3 paczki papierosów dziennie.
Nie chce mi się żyć.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
11 lip 2007, 09:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do