Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez szatz 29 mar 2008, 11:56
zmieniona:(( wiem,że to trudne,ale wierzę,że dasz radę.Mi moze było łatwiej,bo to ja się wyprowadziłam.Pakowałam walizki,a on najpierw patrzył niedowierzająco,potem płakał i prosił.Byłam jak skała nieczuła na jego błagania,ale miałam naprawdę dość po 8 latach walki.
Faktycznie początkowo czułam pustkę,ale z czasem mi ulżyło i przyszło uczucie wolności.To jakbym na nowo nauczyła się oddychać i wreszcie nabrałam głębokiego oddechu.Dziś jestem dumna,że się od niego uwolniłam.Tobie też tego życzę :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

pustka

przez scar 02 kwi 2008, 20:14
nothingman,SebastianWaWa; jestem przerażony, ale z drugiej strony, bałem się, że tylko ja tak mam...

najgorsze jest to, że nie mogę spać i nie mogę sie na niczym skupić, tylko myślę co mogłem zrobić inaczej, lepiej....

wiem, wiem... wyjść to ludzi, zająć się czyms i tak dalej, tylko, że żeby ratować sytuację przeprowadziłem sie do innego miasta i nawet nie mam z kim pogadać

wydaje mi się, że wiem co może mi powiedzieć psycholog ( no właśnie, zająć się czymś itd), więc czy jest sens iść do psychologa?
chciałbym spać i zapomnieć, więc może jakieś leki?

...pustka...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 19:28

przez nothingman 02 kwi 2008, 20:53
Czesc Scar. Widze ze masz problem taki sam jak ja. Przezywam to samo. Jestesmy za bardzo wrazliwi i dlatego to tak strasznie boli. Własnie probowalem porozmawiac z moja miloscia niestety nie chciała. Czuje sie strasznie i kolejne kilka dni mam juz z glowy. To tak strasznie boli i nie pozwala normalnie zyc. Rozumiem Twoje cierpienie, bardzo dobrze rozumiem. Ja tez mam problemy ze zrobieniem czegokolwiek. Apatia. Wlasnie zaczyna sie mecz w tv. Futbol to kiedys byla moja pasja a dzis nawet nie chce mi sie wlaczyc telewizora ;(
Za co ona mnie tak nienawidzi? Za to ze poswiecilwm jej cale swoje zycie. Mija kolejny dzien zalany lzami. Wiesz dzis probowalem pokasowac smsy od niej. Niestety udalo mi sie skasowac tylko dwa, rozryczalem sie jak dziecko jak tylko przeczytalem pierwszy z nich. Zlapalem przez to strasznego dola, a ta proba rozmowy z nia tylko ten dol jeszcze bardziej poglebila.
Najgorsze sa te nawroty depresji, Sebastian ma calkowita racje. Czasem wydaje mi sie ze jest juz lepiej, ze w koncu sie otrzasne i wtedy przychodzi taki moment ktory ten dobry nastroj calkowicie niszczy i cala walke trzeba zaczynac od nowa. Wizyta u psychologa to chyba dobry pomysl w koncu to specjalista, wie i doradzi jak zwalczyc w sobie ten straszny bol. Sprobój z nim porozmawiac jesli chcesz w koncu nic nie tracisz a zyskac mozesz bardzo wiele. Mnie to tez wszyscy radza i wiem ze maja racje ale jakos nie potrafie sie przelamac. Moze za jakis czas.
Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jak czlowiek przed kims sie wygada to jest mu troche lzej, wiec jesli nie masz z kim pogadac to nie krepuj sie i pisz. Wyzal sie w tym miejscu, tu kazdy przezywa to co ja i Ty wiec kazdy Cie zrozumie i doda otuchy czy udzieli rady jak sobie radzic z ta trudna sytuacja. Takie wyrzucenie z siebie tego co Cie gnebi naprawde pomaga, przynajmniej tak jest w moim przypadku.
Pozdrawiam i trzymam kciuki, walcz o siebie, warto.
Przyjaciele są jak ciche anioły, ktore podnoszą nas kiedy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
20 mar 2008, 05:02
Lokalizacja
Nibylandia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez SebastianWaWa 03 kwi 2008, 09:00
Dokladnie najgorsze sa "Nawroty Depresji" a to glownie jest zwiazane z widzeniem tej osoby,bo wtedy wszystko wraca.Dlatego trzeba sie starac unikac tej osoby jak sie da.

Kumpel powiedzial ze bedzie to trwac puki sie nie zakocha tak prawdziwie w innej osobie z wzajemnoscia to potem czlowiek zapomina calkowicie.

Wiec po otrzezwieniu emocjonalnym trzeba szukac.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

przez SebastianWaWa 03 kwi 2008, 10:44
A wiecie co jest najgorsze patrzec jak sie komus uklada a ty jestes ten zły i nie dobry.

To tak jakby los kazal ci byc ,takim popychadlem przejsciowym.

Oni sa tacy szczesliwi i pieknie sie usmiechaja tacy super i idealni jakby byli dopasowani do siebie.A ja taki nieudacznik ,przejsciowe scierwo gdzie los nie byl laskawy.

I za co za to ze szczerze kochalem ,moze nie bylem idealny ale czemu tak dostaje od zycia .Co ja takiego zrobilem ? Codziennie zadaje sobie to pytanie.

Czasami czuje sie taki nie potrzebny

To jest qrewsko smutne i ja to mam :(


Co do postu wyzej ja mam podobnie ,zadna panna mi sie nie podoba mimo ze wkolo tyle.Jakos tak stracilem wiare a moze czekam na gwiazdke z nieba. Druga sprawa ze chyba jestem zbyt wymagajacy i szczery do bólu,dlatego jestem sam.


I tak jak pisalem te ciagle wachadlo w mojej glowie.

Jednego dnia mowie sobie dlaczego ja mam ciepriec odplac sie ! a drugiego mam wyrzuty i tak w kolko i czas leci leci i nic z tego nie wynika.

Mam trudnosci z podejmowaniem decyzji ,zabardzo analizuje ale chociaz z jednego jestem z siebie dumny ze jestem soba i nie gram mam swoje zasady i ich nigdy nie zlamalem ale wlasnie kosztem smutku.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

przez nothingman 03 kwi 2008, 16:13
Ech Panowie, jak was czytam to mam wrazenie jakbym czytał o sobie. Rafik jestem taki sam jak Ty, ja tez nie wyobrazam sobie ze moglbym w kimkolwiek sie jeszcze zakochac. Wiem ze nie chce mnie znac, wiem ze przegralem a mimo to ja nadal nie potrafie przestac jej wiernie kochac. Obiecalem jej ze kochal bede ja do konca zycia i pewnie to glupie ale mimo ze odeszla i zostawila mnie jak niepotrzebna zabawke ja nie mam sily i ochoty nawet spojrzec powaznie na inna kobiete, bo czuje sie jakbym ja zdradzal. Nie interesuja inne kobiety, pewnie to chore ale niestety tak jest. Nie potrafię sobie wyobrazic ze jest gdzies jeszcze na swiecie dziewczyna ktora moglbym pokochac. Choc z drugiej strony nigdy nie mozna mowic nigdy. Kiedys juz pisalem ze ja wierze w milosc od pierwszego wejrzenia wiec moze kiedys przyjdzie jeszcze niespodziewanie dla mnie samego z nienacka taki dzien kiedy spotkam przypadkiem kogos i znowu mnie trafi. Nie wiem naprawde co wtedy bym zrobil, ja tak bardzo boje sie kolejnej porazki. Sam nie wiem moze jak ktos pokochalby mnie szczerze to zaryzykowalbym jeszcze raz. Choc to tylko i wylacznie teoria, nikt mnie juz nie pokocha.
Sebastian rozumiem Cie doskonale , jak widze na ulicy jakos szczesliwa pare, czy malzenstwo z dzieckiem tez czuje sie jak ostatni nieudacznik, ktoremu w zyciu nic nie wychodzi. Robi mi sie tak strasznie smutno, zazdroszcze im tej radosci i tego szczescia.
Po wczorajszym dole nie mialem nawet sily wstac do pracy, zwoklem sie jakos z tego lozka ale te kilka godzin w szkole dzis to byl prawdziwy koszmar.
Czlowiek sie stara, kocha do bolu, poswieca wszystko aby byla szczesliwa, jest na kazde zawolanie, zawsze ma czas a potem zostaje tylko... pustka.
Przyjaciele są jak ciche anioły, ktore podnoszą nas kiedy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
20 mar 2008, 05:02
Lokalizacja
Nibylandia

przez scar 04 kwi 2008, 16:34
ciągle nie jestem przekonany co do pomocy psycho...

no wlaśnie nie wiem; psychologa, psychiatry, psychoterapeuty, do kogo iść?

kiepski dzień, po co ona do mnie napisała sms-a?!, jest chora, ale przecież ma się kto nią opiekować, uwielbiałem się nią opiekować...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:52 pm ]
ciągle nie jestem przekonany co do pomocy psycho...

no wlaśnie nie wiem; psychologa, psychiatry, psychoterapeuty, do kogo iść?

kiepski dzień, po co ona do mnie napisała sms-a?!, jest chora, ale przecież ma się kto nią opiekować, uwielbiałem się nią opiekować...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 19:28

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 06 kwi 2008, 14:28
ech chłopaki trochę wam zazdroszczę...
wiecie jak to jest - nie czuć nic...? kompletnie nic?
od wielu, wielu miesięcy (czy to już lat?) nikt nie wywołał we mnie nawet złudzenia prawdziwego uczucia...
To jest dopiero smutne.
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Rozstanie

przez mironek 07 kwi 2008, 09:11
W jednej chwili cały świat się zawalił, wszystko straciło sens, serce pękło. Siedzę jak w jakimś letargu, wpatruję się w jeden punkt, nie chce mi się jeść, pić, nie mogę się skupić. Po 8 latach małżeństwa a wczesniej 8 latach chodzenia dowiaduję się od najbliższej mi osoby, że to już koniec, uczucie się wypaliło, że musi zrobić wreszcie coś dla siebie a nie patrzeć na innych, dowiaduję się że nasze drogi rozeszły się dawno temu, nie chce już ze mną być. Powiedziała mi to na chłodno, bez mrugnięcia okiem, beznamietnie. Wniosła pozew o rozwód. Sprawa odbyła się 5 marca. Nie jesteśmy już małżeństwem. Nie mogę po tym wszystkim dojść do siebie. Wciąż kocham i nie potrafię zapomnieć. Każdy dzień jest koszmarem - muszę walczyć ze sobą żeby wstać z łóżka, umyć się, zjeść i pójść do pracy. Straciłem chęć do życia.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 18:50
Lokalizacja
Gdańsk

przez szatz 07 kwi 2008, 20:28
Cześć mironek!
Co się stało?Jak do tego doszło?Zawsze mi tak przykro,kiedy słyszę o rozpadzie małżeństwa,ale nie dziw się,że pytam o przyczynę.
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

przez Pstryk 07 kwi 2008, 21:27
Oj, mironek, brak mi słów, nie wiem co mogłabym powiedzieć, aby dodać Ci otuchy, czy w ogóle jest to możliwe :?: W głowie rodzi się nieskończona ilość pytań, a na większość pewnie nie ma odpowiedzi... Dlaczego tak się dzieje i jak z tym sobie poradzić - jeszcze nie odkryłam. Czas niby leczy rany, ale tak ciężko odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie było czasu aby się przygotować. Powolutku człowiek uświadamia sobie, że wszystko wygląda, odbywa się inaczej. I te powracające pytania: dlaczego...
Pstryk
Offline

przez mironek 08 kwi 2008, 09:44
Jak to się stało? Wiele bym dał żeby poznać przyczynę - może byłoby mi łatwiej. Coś przeoczyłem, czegoś nie zauważyłem. Nie zdobyła się na szczerą rozmowę chociaż próbowałem z nią porozmawiać. Usłyszałem, że mnie nie kocha. Powiedziała to z kamienną twarzą, bez uczucia, bez jednej łzy. W uszach wciąż słyszę - myślałeś że zawszę będę z tobą?
Próbowałem ratować to małżeństwo ale ona tego nie chciała. Wszystko stało się nagle, niespodziewanie...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:58 am ]
Tyle pieknych chwil, tyle radości i smutków. Wydawało mi się, że wiem czego pragnęła moja żona: ciepła, miłości, czułości, zrozumienia, wsparcia. Starałem się dawać jej to wszystko. Poświęciłem znajomych, kumpli a nawet rodzinę bo myslałem, że tak powinienem.
Teraz jestem sam. Zawsze myślałem, że prawdziwa miłość nie przemija, że kochamy nie za coś ale pomimo wszystko.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:10 am ]
Była dla mnie całym światem, brak mi jej bliskości, dotyku, zapachu, ciepła...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:24 am ]
Próbowałem walczyć! Chciałem porozmawiać, uzyskać jakieś wyjaśnienie ale niestety spotkałem ścianę lodu.
Czuję się jak niepotrzebna zabawka, którą kiedy się znudzi wyrzuca się na śmietnik. Jak zbity pies, którego ktoś przygarnął po to żeby wywieźć do lasu i przywiązanego do drzewa pozostawić na pastwę losu. Nie potrafię zrozumieć.
Już raz ratowałem ten związek, było to dwa lata temu. Wybaczyłem zdradę, upokorzenie, dałem szansę i możliwość wyboru pomiędzy mną a tym drugim. Wtedy zadałem żonie jedno pytanie: czy mnie kocha. Twierdziła, że tak, że tamten był tylko chwilowym zauroczeniem.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 18:50
Lokalizacja
Gdańsk

przez szatz 09 kwi 2008, 09:11
Naprawdę współczuję.Nie wiem czego chcą takie kobiety,czego szukają.Mój obecny mąż też został tak potraktowany przez swoją byłą.Pierwszą zdradę też jej wybaczył,próbował wszystkiego,walczył rok czasu.Po 15-tu latach małżeństwa też nie powiedziała mu dlaczego.To samo co Twoja:juz cię nie kocham.Do dziś w chwilach słabości zadręcza się tym.Ona i dzieci były dla niego całym światem.Po rozstaniu też praktycznie został sam,bo spotykali się tylko z jej przyjaciółmi,z jej rodziną.Zaczął pić żeby zabić pustkę 4 ścian.Popadł w depresję.Próbował skończyć ze sobą.Wyciągnęła go siostra,która jedyna zauważyła co się z nim dzieje.Zaciągnęła do lekarza,po roku brania leków stanął na nogi.Po dwóch latach od rozstania zaczął próbować na nowo ułożyć sobie życie.Po kilku niepowodzeniach,spotkał mnie.Mówi,że byłam jego ostatnią szansą.Dał sobie czas do swoich 41.urodzin w sierpniu.Powiedział sobie,że jeżeli do tego czasu kogoś nie znajdzie skończy to wszystko.Poznaliśmy się w lutym.Dziś nazywa mnie swoim ratunkiem i miłością swego życia,bo dopiero teraz wie co znaczy być kochanym.
Opowiadam Ci to wszystko,żebyś wiedział,że są ludzie,którzy przeszli to samo.Wiem,że nie jest łatwo się pozbierać,ale nie trać nadziei.Po czasie "żałoby" przyjdzie czas,że będziesz gotowy na nową miłość.Naprawdę jest mnóstwo wspaniałych kobiet,które pragną uczucia,wrażlwości,czułości i potrafią to docenić a także odwzajemnić.Tego Ci życzę z całego serca. :smile:
Pozdrowienia od mojego męża.
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

przez SebastianWaWa 09 kwi 2008, 09:16
Bo baba odpier..... proste
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do