Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez SebastianWaWa 21 mar 2008, 14:38
nothingman WKRECASZ SOBIE jakby cie kochala to by tak nie postapila (poszla na latwizne ale to normalne u kobiet) taka jest prawda.Jak otrzezwiejesz emocjonalnie to zrozumiesz.

Piszesz ze masz jakas kobitke na oku DZIALAJ a wszystko sie potoczy,nic nie masz do stracenia.I pokasuj te smsy inne fotki naprawde to na nic cie sie nie przyda.Zacznij racjonalnie myslec.

Musisz zrozumiec ze zycie w przeszlosci to strata czasu
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

przez bezsilna85 21 mar 2008, 18:34
po pierwsze. kobiety nie ida na latwizne jesli sa naprawde zaangazowane.
po drugie. nothing. ja wiem ze ci ciezko. wszystko wiem. ale musisz choc troche sobie pomoc. malymi kroczkami. na poczatek proponuje skasowac WSZYSTKIE smsy. zeby nie czytac,nawet przypadkowo. po prostu zmus sie do tego zeby oproznic cala skrzynke. wierz mi, bez tych smsow mozesz zyc choc teraz w to nie wierzysz. zdjecia schowaj do piwnicy, wszystkie drobiazgi ktore ci ja przypominaja tez. i, co najtrudniejsze, najlepiej zebys skasowal swoj profil z naszej klasy. po co ci on? zeby patrzec czy ma nowe zdjecia albo ktora jej kolezanka wrzucila zdjecia z nia? to nie sprawi ze ona do ciebie wroci. wiem co myslisz o tym wszystkim, bo ja tak samo myslalam.ale z czasem dochodzisz do wniosku ze ci ktorzy ci radza nie sa debilami i wcale nie jest tak ze oni chca zle dla ciebie. oni chca dobrze. bardzo dobrze. ja nigdy nie sluchalam sie innych ale teraz stwierdzilam ze jednak sie poslucham. ze moze ktos inny ma racje bo wiecej przeszedl niz ja. dla ciebie pewnie jestem dzieckiem, bo mam 23 lata ale wierz mi - to nie jest wazne ile masz lat, bo uczucia sa zawsze takie same. lzy i smutek sa potrzebne, ale nie za dlugo. szkoda zycia dla kogos, kto ma to w nosie. nie mysl teraz o nowej dziewczynie. teraz masz sie bawic i robic to co tobie sie chce. jestes panem swojego czasu,mozesz rozrzucac skarpetki po pokoju i nikt ci nic nie powie:)
takie rozczarowania sa najgorsze na swiecie, ale z tego co widze po ludziach wokol, to im dluzej sie zameczaja myslami i im dluzej sa w stanie apatii, tym trudniej im pozniej wrocic do normalnego zycia. dlatego trzeba jak najszybciej probowac cos zrobic. cokolwiek!!! trzymam kciuki!:)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

przez nothingman 21 mar 2008, 19:52
Wiem Bezsilna ze powinienen juz to zrobic dawno. Macie racje z Sebastianem to pierwszy krok ku normalnosci ale jeszcze nie potrafie tego zrobic. W moim telefonie nadal mam tylko jeden numer, nie trudno sie domyslec do kogo. Tych smsów nawet nie czytam, nie umiem. Ja juz nawet nie licze na to ze wroci ,nie mam zludzen. Uwierz mi pogodzilem sie z tym i zycze jej jak najlepiej. Jej szczescie jest dla mnie wazniejsze od mojego. Ma dziecko a kazda matka mysli przede wszystkim o dobru swoich dzieci, to przeciez normalne.
O nowej dziewczynie to nawet nie ma szans abym pomyslal. Nie potrafie zaplanowac ze w kims sie zakocham. Ja jestem niepoprawny romantyk i wierze w milosc od pierwszego wejrzenia. Dwa razy w zyciu sie zakochalem i dwa razy w ten sam sposob. Pierwszy raz kilka lat temu, siedzialem znudzony w domu i gapilem sie w okno gdy nagle ulica przechodzila dziewczyna i jadla loda pamietam to jak dzis choc minelo juz tyle lat. Moze zabrzmi to surrealistycznie ale przez glowe przelecialo mi wtedy zdanie "Boze przeciez ja Ja kocham" Pozniej okazalo sie ze to kolezanka z klasy mojej kumpeli i tak sie poznalismy. Moja ostatnia milosc tez poznalem przypadkowo. Zobaczylem ja przypadkiem w sklepie i serce podeszlo mi do gardla a w brzuchu poczulem ten charakterystyczny scisk. Wiedzialem ze to ona.
Do tej mojej kolezanki ze szkoly nic nie czuje wiec nawet nie bede probowal nic robic, nie chce siebie a juz szczegolnie jej oszukiwac.
Ciesze sie Bezsilna ze podjelas walke ze swoim smutkiem i szczerze zycze Ci aby Ci sie udalo. Bede Ci kibicowal. Moze i mi sie w kocu uda go przezwyciezyc. Dziekuje Ci za slowa wsparcia.
Wcale nie uwazam Cie za dziecko i chetnie wyslucham kazdej Twojej rady. Wiek tu nie ma zadnego znaczenia liczy sie to czlowiek ma w glowie a nie w metryce. Najlepszym dowodem jest to ze w poniedzialek w nocy to do napisalem Ciebie maila, bylem w tak oplakanym stanie ze musialem przed kims sie wyzalic aby nie zrobic jakiegos glupstwa. Mam nadzieje ze sie nie gniewasz.
Przyjaciele są jak ciche anioły, ktore podnoszą nas kiedy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
20 mar 2008, 05:02
Lokalizacja
Nibylandia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 mar 2008, 20:46
nothingman,SebastianWaWa
Jestem taki sam jak Wy ...........jak się zakocha ktoś we mnie to pokocham i zaangażuje się bardzo mocno...<tyle tylko że mnie nikt nigdy nie będzie kochal........i nie pytajcie dlaczego........po prostu mam dola dziś dużego :cry: >
nothingman,SebastianWaWa-życzęWam tego aby Wam się w życiu dobrze ulożyło ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Dziwny układ z mężem...

przez aga1980 22 mar 2008, 00:22
Mój mąż jest osobą dla której bardzo liczą sie inni ludzie. Nigdy nie był w stanie stanąc po mojeje stronie, nigdy tez nie był do końca lojalny. Mam wrażenie że najważniejsi dla niego są jego matka, z która prowadzi codziennie godzinne rozmowy telefoniczne i przyjaciel, u którego co dwa tygodnie spedza noc. Poza tym jest też gro osób z którymi sie spotyka i które są dla niego bardzo ważne. Czuję sie niezauważana, aseksualna i odepchnięta. Poza tym pare lat temu kiedy weszłam w konflikt z jedną z tych osób nie był w stanie stanąc po mojej stronie i pozwolił na to by mnie skrzywdzono. Generalnie jestem strasznym wrażliwcem (to chyba tak jak wiekszosc tutaj) i bardzo mnie to zabolało. To ja byłam osobą która zachowała się fair i w moim odczuciu powinien dać mi to do zrozumienia. Nie opowiedział sie wtedy w żaden sposób. To co mnie najbardziej boli to jego brak lojalności i poczucie że nie mam w nim oparcia. Usłyszałam tez juz od paru osób że to dziwne że dorosły facet spedza noce u swojego kumpla... . Kiedys byłam osobą pełną energi i radości życia. Od ponad 3 lat cierpię na nerwice i fobie spoleczna, stracilam pewnosc siebie, pojawily sie lęki. Proszę o wasze komentarze
Co nas nie zabije to nas wzmocni!
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
08 cze 2007, 12:24

przez barsaf 22 mar 2008, 08:35
To bardzo dziwny uklad.
I nie dobry dla Ciebie.
On zyje blisko z innymi osobami.
A z Toba ?
Czy czujesz ze jest blisko z Toba?
W jaki sposob czujesz ze jestes potrzebna w jego zyciu?
Ze chce byc zToba?
To jest wazniejsze niz jego uklady z innymi ludzmi.
Czy w tej dziedzinie czujesz sie z nim dobrze?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 19:09

przez aga1980 22 mar 2008, 10:25
Czuje się tak jakby w tym układzie nie było dla mnie miejsca. Wydaje mi się, że on jest wciąż jak dziecko a nie facet. A mama wychowała go w przekonaniu, że musi dbac o wszystkich i że wszyscy będą go kochać, tylko musi z nimi być. W związku z tym chyba pomieszały mu sie priorytety i ja dla niego też jestem jedną z jego świty. Nikim więcej. Nie czuję sie z nim wyjątkowo, jak jedyna kobieta... Ponieważ on przymuje pozycje dziecka, to ja już najardziej mogłabym występowac w roli matki, ale matkę to on już ma... Nawet seksualnie czuję sie dla niego średnio atrakcyjna... . Nie ma między nami takiej jedności jak wyobrażam sobie, że powinna być w związku, nie ma partnerstwa, nie ma seksualności. Chciałabym rozwinąć skrzydła w związku, a z nim jest to bardzo trudne. Cały ten układ straznie zachwiał moją pewnościa siebie, godzi w moja kobiecość. Od 3 lat mam depresję i lęki. Czuję się zawiedziona i niedowartościowana.
Co nas nie zabije to nas wzmocni!
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
08 cze 2007, 12:24

przez ragnar 22 mar 2008, 12:12
Czy powiedziałaś mężowi, że czujesz się odepchnięta? Bo on może nie zdawać sobie sprawy z tego, jak bardzo cię krzywdzi. Jeśli nie, to warto, żebyście czym prędzej przeprowadzili ze sobą poważną rozmowę.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
16 lut 2008, 18:16

przez aga1980 22 mar 2008, 12:38
Starałam się nim o tym rozmawiać nie raz. Przerażające jest to, że jemu jest bardzo dobrze w takim układzie. tak jakby nigdy nie dorósł do roli mężczyzny w związku, tylko wciąż był ukochanym rozpieszczanym dzieckiem całej rodziny. Mam wrażenie że to jego styl postepowania i myślenia. Ponieważ jesteśmy niedługo po ślubie i jesteśmy młodzi, to ten problem wczesniej nie był tak duży. Ale od paru lat ja wciąz dorastam, jestem gotowa do stworzenia związku, coraz dojrzalsza, chcę spełniac rolę kobiety, chce widzieć pożadanie w oczach mojego męża, chcę z nim stworzać układ partnerski. A on się zatrzymał. I największym problemem w tej chwili jest dla mnie to, że trudno mi poczuc sie kobietą, czuje się przez to niedowartościowana. Nigdy nie należałam do ludzi bardzo pewnych siebie, ale ta sytuacja dodatkowo to poczucie pewności podkopuje. Już chyba mam plan co zrobić, ale wykonanie go, szczególnie dla mnie, teraz kiedy jestem słaba, będzie dośc trudne. Jak macie jakieś pomysły, piszcie.
Co nas nie zabije to nas wzmocni!
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
08 cze 2007, 12:24

przez SebastianWaWa 22 mar 2008, 14:41
człowiek nerwica nawzajem ci zycze spokoju i milosci prawdziwej.

Co do mnie teraz juz wiem czemu mam takie napady to wszystko spowodowane tym odejsciem i niemoca .Wmowilem sobie ze jestem niczym i cos mi zabrano co powinno byc moje !? mam jakies cholerne poczucie winy z duma ktora mowi mi ze jestem cieniasem bo stracilem cos co powinno byc ze mna i nic nie zrobilem !!!

Moje wewnetrzne ja domaga sie zemsty i pokazania ze jednak to ja wygralem.

Czemu niemoge sie pogodzic z porazka ? to jakas chora ambicja .Co jakis czas mam to z naprzemian z miloscia .Milosc przeplata sie z nienawiscia.


ide na silownie odstresowac sie
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

przez nothingman 23 mar 2008, 00:10
Najlepsze zyczenia z okazji Swiat Wielkanocnych dla wszystkich nieszczesliwie zakochanych i poszukujacych swojej drugiej polowki jablka :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:43 am ]
Przysnila mi sie dzis w nocy i znowu zlapalem dola :( A juz od kilku dni czulem sie troszke lepiej.
Przyjaciele są jak ciche anioły, ktore podnoszą nas kiedy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
20 mar 2008, 05:02
Lokalizacja
Nibylandia

:(

przez anyway 26 mar 2008, 21:35
Przyszla kolej na mnie.. MUsze sie poradzic. Chcialabym wiedziec jak wyglada to z obiektywnej strony, wiadomo mna kieruja uczucia.

Jestem z facetem ok 2 lat, roznica jest spora: ja 18 on 25. Od poczatku ukladalo sie dziwnie, mysle ze ta roznica wieku tak podziala. Nie chcial przychodzic do mnie do domu , krepowal sie troche moich rodzicow( w sumie go rozumiem) Ale powoli sie przyzwyczajal i teraz juz normalnie . Bylo nam ze soba wspaniale, on czesto mi to mowil. Nigdy niczego mi nie obiecywal , doslownie powiedzial , ze jeszcze mnie nie kocha i nie wie jak dalej to bedzie , dodam ze nie przedstawil mnie swoim rodzicom. Do tego wyjechal do Holandii, ale nie zdecydowal sie dokladnie , co z nami. Mowi ze chce byc ze mna bo mu dobrze , ale ma tez prace. Uznal, ze jakby powrocil do Polski stracilby wszystko. Ale ja tego nie rozumiem przeciez tutaj ma mnie , rodzine , miejsce gdzie sie urodzil , gdzie zawsze zyl. I caly czas sytuacja jest niepewna , czuje ze uzaleznia mnie od sytuacji ,bo jak stracilby prace tam ,to wroci tu i moze byc spokojnie ze mna , a jak powodzi mu sie za granica to ma mnie gdzies. Zawsze gdy poruszam ten temat co bedzie znami , konczy sie lzami w moich oczach , i jeszcze gorszym niedogadaniem. Skonczyl studia i moglby przeciez znalezc prace w Polsce. Najgorsze jest to ze jemu zalezy najbardziej na pieniadzach , jest strasznym hazardzista i potrafi przegrac na jakis glupotach bardzo duzo. To co mnie jeszcze boli , to to ze nie jestem dla niego taka wazna , jak on dla mnie. Ja moglabym poswiecic mu moj caly czas , nawet zrezygnowac z niektorych rzeczy by byc tylko z nim. A on przyjedzie z Hol i potrafi od razu isc na piwo z kumplami , a mnie ma gdzies , i jest to dla niego normalne.To tylko niektory epizody , jest tego wiecej. On czuje sie jak jakis narcyz , on jest dla siebie idealny. Kiedys lezymy razem , ja patrze mu w oczy a on do mnie,,Kochasz mnie , wiem " Mimo ze ja mu tego nie powiedzialam , ale chyba za bardzo zdradzilam jak mi zalezy na nim i on czuje sie teraz wspaniale . MImo tych wszystich wad , moge szczerze powiedziec ze KOCHAM GO. Jeszcze nikogo tak nie kochalam, nie wyobrazam sobie zycia bez niego. I teraz ta sprawa z jego byciem za granica i nadal nie wiem co z nami bedzie ... NIe wyobrazam sobie zycia bez niego...:( I to tak bardzo boli, wszystko kojarzy mi sie z nim, nie umiem sobie z tym poradzic , wszyscy i mowia zebym skonczyla to bo to nie facet dla mnie , nawet moi rodzice juz maja o nim zle zdanie , przez to jak mnie traktuje , ale ja nie umiem tego zakonczyc....:(
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

przez nothingman 28 mar 2008, 00:48
Anyway rozumiem doskonale Twoj bol, czlowiek jak zakocha sie tak bardzo przestaje racjonalnie myslec. Ja niestety mam tak samo.Tez nie porafie sie odkochac choc juz dawno powinienem. Strasznie mi przykro ze ten Twoj facet tak Cie traktuje. Wyglada na to Ty bardziej zaangazowalas sie w zwiazek i to Ty traktujesz go powaznie. W waszym zwiazku to Ty mimo ze masz dopiero 18 lat jestes osoba bardziej dojrzala i odpowiedzialna.Ukonczenie studiow jak widac w niektorych przypadkach nie powoduje automatycznej doroslosci.On zachowuje sie jak samolub i w dodatku nieodpowiedzialny samolub ( ten jego hazard). Robi to co jemu sprawia przyjemnosc a w zwiazku to myslec powinno sie nie o sobie tylko o tym aby uszczesliwiac ta druga osobe.On postawil sie w bardzo wygodnej dla siebie sytuacji. Wie ze bardzo go kochasz i to wykorzystuje. Wie ze co by nie zrobil Ty i tak bedziesz go kochac i czekac na niego. Co to w ogole za dziwna alternatywa praca albo dziewczyna, czy jednego nie mozna pogodzic z drugim? Napisalas ze uznal ze jego powrot do Polski oznacza ze straci wszystko. Wszystkim dla niego to powinnas byc Ty. Ja wiem ze pieniadze w zyciu sa wazne ale jemu to sie chyba pomylily priorytety.Czy on w ogole nie liczy sie z tym co Ty przez niego przezywasz? Ma gdzies Twoje emocje i uczucia. Mysli tylko o sobie. Przez niego zyjesz w niepewnosci a wiem jakie to straszne uczucie.Co to znaczy ze jeszcze Cie nie kocha? to po co z Toba jest i zawraca Ci glowe. Kiedy ma zamiar laskawie sie zakochac, wtedy kiedy bedzie mu wygodnie? Jak w ogole mozna byc w zwiazku z osoba ktorej sie nie kocha, nie potrafie tego zrozumiec. Dziwne to.
Bardzo mi Ciebie zal bo cierpisz z milosci podobnie jak ja. Najgorsze jest w tym wszystkim to, ze ludzi tacy jak my, wrazliwi i nieszczesliwie zakochani nie potrafimy przestac kochac, choc caly swiat wokol slusznie podpowiada nam ze to nie ma sensu. Kochamy nie zwazajac na wady kochanej osoby, poswiacamy dla niej cale swoje zycie w zamian dostajac bol i cierpienie.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:40 am ]
Szkoda, ze to forum zamiera.Tak bardzo chcialbym sie teraz przed kims wygadac. Dlaczego ja nie potrafie o Niej zapomniec? Dlaczego??? :cry:
Przyjaciele są jak ciche anioły, ktore podnoszą nas kiedy nasze skrzydła zapomniały jak latać.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
20 mar 2008, 05:02
Lokalizacja
Nibylandia

Jak to powiedziec?

przez zmieniona:(( 28 mar 2008, 10:30
Witam!!!Znow jetem tu z wami.od wczoraj nic sie nie zmienilo w mojej glowie,w moim mysleniu.Jest jeszcze gorzej a raczej bardziej przygnebiajaco,szaro,smutno,zle,duzo by wymieniac!wiem co mnie dreczy co miedzy innymi powoduje moj stan i obym sie nie mylila.Zyje w toksycznym zwiazku ktory opiera sie tylkjo na wypominkach,klotniach,awanturach obrazaniu i krzyczeniu!!!Razem z partnerem postanowilismy ze on sie wyprowadzi ale cos ostatnio on czesto powtarza ze nie chce,ze ludzie roznie maja i sie dogaduja.Ale ja juz nie chce go,ale jak mu to powiedziec on jest bardzo impulsywny wybuchowy i nie zrozumie tego ze ja nie chce dzieic z nim niccc!!!!!A czuje to w srodku ze to on po czesci mnie hamuje we wszystkim co chce robic ja mam tylko w glowie ugotowanie mu obiadu i posprzatanie mieszkania tak jak on by tego chcial zeby sie nie przyczepil.To jak ubrac to w slowa i powiedziec mu ze nic z nas nie bedzie i ze to koniec to mnie gniecie i tego sie boje!?Mam to w glowie dzien i noc zasypiam i mysle o tym a jak sie budze to placze i mysle o tym,tylko mam placz i zal.Wiem ze jak jesgo juz nie bedzie to po czesci stane na nogi pewnie bedzie ciezko na poczatku ale dam rade,tylko jak to zrobic tak sie boje!Moze to ja powinna, odejsc z tego Swiata zeby nie byc powodem do niczego zlego.Ludzie umieraja inni troche placza i sie z tym godza,takie mam mysli bo ile mozna,w kolko to samo tylko zle i zle!!!Mysli samobojcze nie sa dobre ale o czym tu myslec skoro czlowiek cierpi i dusza umiera.!!!Nikt nie zasluguje na taki stan rzeczy i takie samopoczucie to jest takie zle.Pomocy ja juz nie moge!Poprostu nie moge!
Każda rada jest dobra!!!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
23 mar 2008, 16:05
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do