Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez bezsilna85 17 mar 2008, 16:36
nie mam z nim kontaktu od 2 tygodni...sama zerwalam kontakt bo on chcial sie przyjaznic a ja w koncu powiedzialam ze tak nie umiem.teraz usycham z milosci i nie wiem co robic. nie chce sie odezwac do niego bo co to zmieni? on nie chce wrocic do mnie,nie chce rozmawiac o tym wszystkim bo mowi ze juz wiele razy rozmawialismy na ten temat. czy on sie jeszcze odezwie? wiem ze pisze jak jakas wariatka ale niestety milosc robi z czlowieka wariata.wszyscy mowia ze najlepiej zerwac kontakt tylko ze mi jest tak ciezko jak nigdy:((( przeciez to on powinien zawalczyc ile razy ja mam plakac i sie ponizac? :(
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

przez SebastianWaWa 17 mar 2008, 17:30
Hej bardzo wam wspolczuje i nie zycze nikomu tego piekła wewnetrznego na ziemi .

Sam mam porabana historie

Niemoge przestac kochac mojej pierwszej milosci ktora mnie zostawila 8 lat temu z typkiem ktory okazalo sie niedawno ze mieszka niedaleko mnie.

3 lata cierpialem bardzo mocno potem mi przeszlo bylem w innych zwiazkach i nic nie wyszlo (ona ponoc chciala wrocic a ja nie chcialem)

Teraz niedawno zobaczylem jej zdjecia slubne z nim i jak sa zadowoleni bardzo mi smutno sie zrobilo.

Cierpie wlasciwie od 8 lat bylem u psychologa,bralem prochy i nawet chcialem emigrowac i wszystko na nic .Caly czas uciekam zeby tylko jej nie zobaczyc a w glebi duszy smutek (bez sensu)

Smutno mi cholernie z tego powodu bo przez to co sie stalo niemoge sie zwiazac z nikim innym na dluzej niz 6 miesiecy .A teraz ogolnie juz unikam zwiazkow (od 2 lat jestem sam) bo boje sie odrzucenia.

Mam dusze romantyka i nie moge sie pogodzic.
Rodzina ,znajomi wszyscy maja to w 4 literach tak naprawde bo co mi po slowach a zycie leci a ja sam i zadnych perspekty a juz 27 lat na karku.

Czemu tak jest ze ludzie buduja szczescie na czyims nie szczesciu a los ani drgnie.

Czemu wszystko domnie wrocilo jak bumerang.

I jeszcze jedno mialem wyjechac daleko jak najdalej zerwalem kontak ale jednak niemoge odejsc mimo wszystko chce miec ja kolo siebie i patrzec i cierpiec.Nie wiem sam czemu ?

Ciagle sie bije z myslami czy goscia obic i ulzyc sobie a potem dopada mnie przygnebienie ze jak sie kocha to sie nie krzywdzi .

masochizm w czystym wydaniu :(
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

przez bezsilna85 17 mar 2008, 18:00
hej sebastian! ja przerabiam to teraz, tyle ze u mnie trwa to 'dopiero' 3 miesiace. mowisz ze rozstaliscie sie 8 lat temu. nie wydaje ci sie ze po tak dlugim czasie to juz wszystko powinno sie skonczyc? moze sam ja wyidealizowales a moze to fakt ze ma innego i wziela slub? MUSISZ sie otrzasnac, mi tez mowia ze tego kwiatu to pol swiatu ale cos w tym jest. wtedy byles mlodszy, inaczej patrzyles na zycie. skad wiesz ze tylko ona da ci szczescie? gdyby tak bylo to teraz bylaby przy tobie. czlowiek na szczescie ma mozliwosc zakochania sie kilka razy w zyciu ( chociaz jak na razie sama w to nie wierze) ale chociaz jest mi bardzo ciezko to tlumacze sobie ze to nie bylo to i koniec. pomysl czy naprawde bylo ci w tamtym zwiazku tak fantastycznie? uczucia uczuciami ale nie mozna tez dac sie zwariowac. teraz jest taki moment w twoim zyciu ze jestes sam i sprobuj sie zajac tylko soba, nie szukaj innej dziewczyny, nie poznawaj na sile i nie probuj sie na sile zakochac bo przy okazji mozesz kogos jeszcze skrzywdzic. pamietaj ze nic nie dzieje sie przypadkiem w zyciu i napewno los cos dobrego dla ciebie przygotowal po takim czasie cierpienia.
moze ja nie powinnam ci radzic, ale mysle ze powinienes przestac ogladac jej zdjecia itp. nie wiem czy masz z nia jakikolwiek kontakt, ale on napewno w niczym nie pomaga:( pozwol odejsc temu co bylo i co najwazniejsze nie wpadaj na pomysl zeby zrobic cos tamtemu!!! to najglupsze co moze byc bo niczego nie zmieni, ona do ciebie przez to nie wroci a jeszcze nabawisz sie klopotow i wyrzutow sumienia. ten chlopak nie jest niczemu winien! sprobuj zbudowac wszystko na nowo a odpowiednia osoba napewno sie trafi, a moze juz jest w twoim otoczeniu tyle ze jej nie zauwazasz, bo jestes pochloniety swoim malym wewnetrznym swiatem pt'ona'. trzymam za ciebie kciuki i wierze ze wszystko ci sie ulozy!!!! :)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez SebastianWaWa 17 mar 2008, 19:30
Dziekuje ci za te piekne slowa ale ja to juz przerabialem i zawsze wychodzi tak samo.W moim przypadku chyba juz nic nie pomoze.Raczej powoli juz sie nastawiam ze bede sam do smierci.Z bylekim nie potrafie byc ani oszukiwac kogos.
Zeby byc szczesliwym trzeba kochac a ja chyba juz nie umiem.

Przez to wszystko najprowdopodbniej dorobilem sie BPD tzw Osobowsci Borderline i to mnie zdolowalo jeszcze bardziej.

Niechce tu sie uzalac życze wszystkim przedewszystkim siły do przelamania sie bo to jest najwazniejsze.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

przez bezsilna85 17 mar 2008, 21:24
ehhh.ja cie rozumiem. ale sprobuj chociaz, bo NIC innego ci nie zostalo. nie zakladaj ze bedziesz sam do smierci. teraz jestes sam i kropka, nie mysl co bedzie dalej, zajmij sie soba i swoim zyciem. jesli sam ze soba sie nie pogodzisz i nie nauczysz zyc to nie bedziesz w stanie byc z kimkolwiek w zwiazku...:(
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

przez SebastianWaWa 18 mar 2008, 00:10
Zajolem sie soba ale wiesz jak to jest jak tobie nie wychodzi a ten ktos jest szczesliwy i dobrze mu sie powodzi mimo ze ty dostales po tylku.

strasznie to dobija i wtedy zaczynasz watpic w Boga ,sprawiedliwosc itd bo tak naprawde to fikcja

Gdyby sie czlowiekowi ulozylo to pewnie inaczej by dalo to sie przezyc a tak .. ehh mniejsza z tym

Ktos powie to nic walcz ale tu juz rezerwy silowe i wszystko potluczone.

Pech goni Pech
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

przez bezsilna85 18 mar 2008, 00:23
ty masz walczyc ale nie o nia ale o siebie w tym momencie. skoro ona nie chce, skoro ona sobie ulozyla zycie to dlaczego ty masz je sobie zmarnowac? w imie czego? milosc jest piekna ale jest ODWZAJEMNIONA.minelo strasznie duzo czasu, nie mozesz caly czas zyc fikcja. mysle ze w twoim przypadku to juz nawet nie jest milosc tylko jakies chore przyzwyczajenie, cos co sobie nakladles do glowy i w to uwierzyles ze tylko ona i nikt inny. tracisz swoje najlepsze lata na myslenie o kim? o kims kto cie nie chce. po prostu. i kto na dodatek juz dawno ulozyl swoje zycie. pomysl co bedzie za 10 lat, obudzisz sie i powiesz wtedy : o rany, co ja najlepszego narobilem. zycie jest za krotkie zeby sie zameczac. trzeba probowac odnalezc swoje szczescie bo rzadko jest tak ze ono samo do ciebie przychodzi.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

przez SebastianWaWa 18 mar 2008, 00:28
No masz racje ale to nie jest takie proste

Ja juz niemam sil probowac i kolejnych porazek doznawac a to od znajomych a to od rodziny itd. Cholernie sie wypalilem wewnetrznie.Brakuje mi sily zycia ze tak powiem lece na rezerwie
Dobija mnie to wszystko


A o walke to nie chodzilo mi o nia

Druga sprawa ze znajomych sobie zawsze znajde i dziewczyny tez ale jakos nie mam ochoty byc w zwiazku .Np ostatnie pol roku siedzialem w domu praktycznie .Zmienilem tel,odczepilem sie od starych znajomych i wlasciwie zamknolem sie w domu z komputerem .Niechcialem ludzi widziec .

Teraz poswiecilem sie sportowi ale ciekawe na jak dlugo energi mi starczy heh
Ostatnio edytowano 18 mar 2008, 00:36 przez SebastianWaWa, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

przez bezsilna85 18 mar 2008, 00:32
kazdego dobija. mnie tez. ale chociaz sprobuj sobie wytlumaczyc. rozmawiaj sam ze soba, zacznij prowadzic jakis dziennik. to pomaga. musisz sprobowac nabrac dystansu. pamietaj,ze milosc nie trwa cale zycie, to po prostu przyzwyczajenie:) zastanow sie czy naprawde bylo ci z nia az tak cudownie? nic w zyciu nie dzieje sie przypadkiem. wszystko sie zacznie ukladac jesli sam bedziesz chcial zmienic swoje nastawienie.tak naprawde nikt ci nie pomoze tylko ty sam...
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

przez SebastianWaWa 18 mar 2008, 00:55
Niewiem czemu sie tak uzaleznilem ,moze dlatego ze to byla prawdziwa dla mnie milosc qrewsko niemoge zniesc tego ze mi sie nie udalo i przegralem .Chyba wychodzi moj egoizm ze jej sie udalo a ja mialem nadzieje ze dostanie po tylku heh Taki niedosyt sprawiedliwosci.


Ogolnie to jest bezsensu bo wogole nie pasowalismy do siebie pod wzgledem charakterow.

Milosc jest slepa

Pewnie mi przejdzie jak poznam kogos wartosciowego ale czy to nastapi gdy czlowiek z zewnatrz udaje skale a w srodku galareta uczuciowa heh dziwne to
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 mar 2008, 16:59

Avatar użytkownika
przez silaqui 18 mar 2008, 04:29
moja meka trwa zdecydowanie krocej.... moj byly zakonczyl nasz zwiazek w listopadzie. i wszystko bylo by pieknie - zostalibysmy przyjaciolmi, spotykali we wspolnym gronie itd itp. pisze "byloby" bo sie tak nie skonczylo. zostalam pozbawiona dachu nad glowa, a wsrod naszych wspolnych znajomych zaczely krazyc niesamowite historie ze mna w roli glownej. nie musze chyba nadmieniac, ze nie byly to mile slowa.
i jak zrozumialam koniec mego zwiazku - i tak przez ostatnie 3 miesiace nie zaslugiwal nawet na ta nazwe - to nienawisc tego czlowieka mnie zniszczyla.
kiedys wypowiadalam sie tu na forum o problemach z alkoholem. jakos z tego wyszlam.
ale ten sk.... rozwalil mi cala konstrukcje. i to dlaczego??? bo nie chcialam byc mu ulegla po tym jak ze mna skonczyl. bo walczylam wszystkimi mozliwymi spoosobam,i aby chodzic z podniesiona glowa i nie dac mu tej satysfakcji ze mnie zniszczyl.
no to on postaral sie jeszcze bardziej. dzisiaj na dzwiek jego imienia wszystko leci mi z rak, bo boje sie co znowu wymyslil..
i po co to wszystko???
(...)Miałam serce dla wszystkich - ktoś klucz do niego obmyslil(...)
(...)Mialam mysli spokojne - lecz ktoś wywołał w nich wojne(...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 sty 2007, 21:33
Lokalizacja
Leszno

przez bezsilna85 18 mar 2008, 15:26
silaqui...bardzo ci wspolczuje.ile byliscie razem?macie dzieci?moze napisz troszke wiecej. chyba najgorsze co moze byc to juz nawet nie sam fakt rozstania ale jego forma i to co dzieje sie pozniej.domyslam sie co sie z toba dzieje i mam nadzieje ze jakos sobie radzisz. moze sprobuj zrobic cos co pozwoli ci jakos wyjsc na prosta. ja bym sie zastanawiala nad tym jak teraz zniszczyc jego, jak mu dac popalic,zeby w koncu dal ci swiety spokoj. wiem ze to moze glupi pomysl dzialac na zasadzie 'jak kuba Bogu tak Bog kubie' ale uwazam ze powinnas sprobowac bo z jakiej racji ten czlowiek ma ci niszczyc zycie??? walcz o to co ci sie nalezy i co jest twoje. i nie poddawaj sie, my kobiety mamy podobno w sobie bardzo duzo sily tylko o tym nie wiemy:)pozdrawiam cie cieplutko!
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

przez Vessus 18 mar 2008, 16:17
Sebasian, czytałeś moja historię, więc wiesz że przerobiłem to samo. Bardzo mi pomógł psycholog. Mimo ze zostały we jeszcze pewne blokady, to przynajmniej „wyrzuciłem z serca” tą pseudo miłość. Uwierz mi jest to do zrobienia.
Myślę że przede wszystkim musisz w końcu zamknąć pewien rozdział i przestać interesować się tą dziewczyną i jej życiem. To sprawia że nie dajesz szansy aby rana się zagoiła, wciąż ją odświeżasz.
Bardzo ci polecam wizytę u psychiatry/psychologa, tym bardziej że chyba masz lekką depresję, więc sytuacja zaczyna się komplikować.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 mar 2008, 14:48
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez silaqui 18 mar 2008, 23:00
bezsilna85 - z moim bylym mieszkalam prawie rok. moze nie wydaje sie to duzo czasu, ale faktem jest, ze przez ten czas on zdazyl uzaleznic mnie od siebie. to on placil za mieszkanie, to on zostawial pieniadze na jedzenie czy tez srodki czystosci. ja wtedy studiowalam i tlumaczyl mi ze najwazniejsze sa studia, ze on mi wszystko zapewni, o nic nie musze sie martwic itp. i nie powiem, bylomi z tym dobrze. pochodze z niezbyt bogatej rodziny wiec swiadomosc, ze nie musze sie o nic martwic byla dla mnie czyms nowym, zwlaszcza ze do niedawna rodzice nie byli mi w stanie pomoc bo mieszkaja daleko (ponad 300 km).
i teraz wyobraz sobie ze to wszystko - ta pewnosc z godziny na godziny zostaje przerwana - po prostu wracasz do domu i nie mozesz sie do niego dostac, bo masz zmienione zamki.
na szczescie chyba naszza kobieca intuicja zadzialala we mnie jakis czas wczesniej bo zaczelamm dorywczo pracowac jako barmanka.
ale faktem jest ze przez 3 tygodnie spalam po znajomych.
nie chce sie na nim mscic. nie jestem takim typem czlowieka. poza tym wydaje mi sie ze wtedy to on by do konca wygral. bo ja staram sie byc dobrym czlowiekiem. i nie pozwole zeby przez jednego sk... zmienilo sie moje podejscie do ludzi. aczkolwiek bylam juz tego bliska.
ale dalam rade. a przynajmniej wokol sprawiam takie wrazenie.....
(...)Miałam serce dla wszystkich - ktoś klucz do niego obmyslil(...)
(...)Mialam mysli spokojne - lecz ktoś wywołał w nich wojne(...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 sty 2007, 21:33
Lokalizacja
Leszno

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do