Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 30 sty 2008, 01:24
szept, najwyraźniej pogodziłeś się już z tym rozstaniem, skoro nie szukasz pomysłów na podnowne zejście się.
Co robić, by to znieść - zająć się czymś, co Cię pochłonie i nie będziesz tyle o tym rozmyślał. W takich wypadkach najlepiej czas leczy rany ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Ayumi-chan 30 sty 2008, 11:49
Grunt to tak jak mowi God's Top 10 znaleźć sobie zajęcie. Pomyśl o tym, co lubisz robić, co sprawia Tobie przyjemność, np. fotografowanie, jakiś sport, coklowiek, żeby jak najbardziej zapełnić sobie czas wolny. Najgorsza jest bezczynność i siedzenie w domu z własnymi myślami, dlatego przebywaj wśród ludzi, spotykaj się ze znajomymi, to odciągnie Ciebie od myślenia o przeszłości. Doskonale wiem, jak się teraz czujesz, bo sama byłam w sytuacji, że zostawiła mnie bliska mi osoba (tzn. on nawet nie dał szansy zakiełkować temu nasionku :( ale to historia na kiedy indziej) i w tej sytuacji również znalazłam pasję, nowe zajęcie i już nie rozmyślam o tym, co było kiedyś ze łzami w oczach, chociaż czasem, owszem zadaję sobie pytanie: dlaczego, ale jest już dobrze, czas to najlepsze lekarstwo. Wracając to tematu, nadszedł czas, żebyś pomyślał o sobie, o swojej przyszłości, bo tak naprawdę wszystko się teraz zaczęło na nowo, tamten rozdział jest już zamknęty i wszystko jest w Twoich rękach. Pomyśl tylko, ile możesz jeszcze osiągnąć, ile przed Tobą wyzwań, ile nowych możliwości daje Ci każdy dzień. Teraz jest Twój czas, by wybrać własną drogę i żyć teraźniejszością i z entuzjazmem patrzeć w przyszłość, a jestem pewna, że spotkasz tę prawdziwą właściwą osobę. :) Trzymam kciuki!
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 sty 2008, 13:55

DEPRESJA przez rozstanie

przez bezsilna85 13 mar 2008, 18:51
kochani...jestem ciekawa jak wy sobie radzicie z takim stanem? mnie zostawil chlopak 3 miesiace temu, tlumaczac ze chce byc sam i ze wszystko sie miedzy nami juz wypalilo...w ciagu tego czasu on sie odzywal a ja zrywalam kontakt:( teraz zrobilam to po raz kolejny bo on chce zebysmy byli przyjaciolmi a ja nie potrafie... nie radze sobie z cala sytuacja caly czas placze, nie chce nigdzie wyjsc, nie mam ochoty sie normalnie ubrac ani umalowac, nic mnie nie cieszy, caly czas tylko siedze i placze i nie umiem rozmawiac o niczym innym. jestem zalamana, bardzo bym chciala zeby on do mnie wrocil...moze mi cos doradzicie?? czy ja juz mam depresje, czy to normalny stan...?
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez an 13 mar 2008, 22:05
cześć Bezsilna85. Byłam rok temu w podobnej sytuacji.Byłam ze swoim partnerem 4 lata po czym zostawił mnie, a raczej wyrzucił ze swojego zycia jak niepotrzebny przedmiot. Kiedy mięło ok pół roku a mój stan nie poprawiał się spotkałam się z psycholożką, która stwierdziła, że ten stan to coś jak swoista żałoba - może trwać nawet rok. Dziś minął już rok i dwa miesiące - nie czuję już tego ogromnego żalu, od którego przychodzą do głowy najczarniejsze myśli, ale moje spojrzenie na świat i życie uległo diametralniej zmianie - niestety nie na lepsze.
W moim przypadku być może to depresja, a w Twoim raczej jeszcze nie , choć nie jestem psychologiem czy psychitrą, to raczej normalny stan, obrona organizmu przed ogromnym stresem. Jednak jeśli nie radzisz sobie sama z tym wszystkim dobrze będzie jesli komuś porządnie się wyżalisz np psychologowi. Wiem, że jest cholernie trudno ale trzymam za Ciebie kciuki. Najgorszą rzeczą towarzyszącą rozstaniu jest niskie poczucie własnej wartości, szczególnie gdy to |Ciebie ktoś zostawia. NIE DAJ SIĘ!!!!!!!!!! Nie udowadniaj nic na siłę, nie wchodź w przypadkowe związki, aby tylko z kimś być. Trzeba przeczekać. Czas leczy rany........
nieopisany pierwiastek nieład
an
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 mar 2008, 21:12
Lokalizacja
Kielce

przez barsaf 14 mar 2008, 18:22
Twoj stan jest bardzo powszachny po rozstaniu.
Bardzo dobrze postepujeszze nie widzisz sie z bylym.
To byloby jeszcze bardziej bolesne.
Mnie w tym stanie pomogla ksiazka "Kiedy partner odchodzi..." Doris Wolf
Jak dlugo bedziesz cierpiec zalezy od kilku czynnikow.
Od zaangazowania, od poczucia swojej wartosci, czy to bylo pierwsze rozstanie, anawet ile masz lat.
Czu pogodzilas sie z tym, czy nie. Jak dlugo byliscie razem.
W w/w pozycji sa podane cwiczenia, by przyspieszyc procez pozegnania.
Ten proces sklada sie z 4 faz.One moga nawzajem przeplatac sie.
Cala sytuacja moze trwac nawet do 4 lat, np.wac gdy bylo sie malzonkami i zostalo samotnie np z dzicmi
Jesli mieliscie plany wspolnego zycia to moze to trwac dluzej . Przecietna jest rok czasu.
U jednych trwa to krocej u innych dluzej
Trzymam za Ciebie, bys to przezyla w mire uplywu dni lepiej!!!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 19:09

przez bezsilna85 14 mar 2008, 18:56
to znaczy ze ja jestem na samym poczatku tej ciezkiej drogi. mam 23 lata, bylismy razem 2 lata.ciezko powiedziec zeby nie bylo jakichs planow po tak dlugim czasie bycia razem...ale to chyba tylko ja cos planowalam. wiem ze jestem zaangazowana bardzo, nigdy wczesniej cos takiego mi sie nie zdarzylo. czuje sie bardzo samotna, nie czuje sie bezpieczna bo wiem ze jego juz nie ma.dzieci nie mamy,slubu tez nie. najgorsze ze ja nadal zyje myslami o nim i nie radze sobie z codziennym zyciem, chce zeby wrocil bo bez niego czuje sie okropnie bezradna, nic mnie nie cieszy, strasznie sie denerwuje.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

przez Vessus 14 mar 2008, 19:12
cześć bezsilna85. Wiem co czujesz, wiem jaki to jest ból.
Musisz jednak powoli zacząć akceptować prawdę że z tego związku i tak by nic nie było. To nie była osoba dla ciebie. Moim zadniem dobrze robisz zrywając kontakt. Jakiś czas musi niestety minąć, zanim przestaniesz o tym myśleć.
Jeśli badzo się meczysz to proponuję ci pogadać z psychologiem, on pomoze ci przetrwać ten trudny okres.
Jesteś jeszcze bardzo młoda. Głowa do góry, ból minie, założę się że czeka na ciebie jeszcze prawdziwa miłość, całe życie przecież jeszcze przed tobą ;)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 mar 2008, 14:48
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez pyzia1 14 mar 2008, 21:39
Na depresję choruję już długo ale po rozstaniu z moim byłym mężem było ze mną dużo gorzej niż zwykle. To ja odeszłam ale samotność była dla mnie nie do zniesienia. Pierwsze kilka miesięcy to był koszmar ale potem było coraz lepiej. Tobie też tego życzę.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

przez Clon 14 mar 2008, 21:51
witam,

a ja walcze i mam mase dylematow dlaczego, wiem gdzie ja niedotrzymalem kroku, a teraz co najgorsze mam maly wplyw na to co sie dzieje, a to jest dopiero booool, praktycznie nie funkcjonuje tylko mysle o tym jak pokazac ze liczy sie tylko Ona i ja odzyskac, generalnie wiem i to robie rozniez dla siebie zmieniam swoje zycie i poprostu nie wiem czy czekac i robic swoje czy probowac na wszelkie sposoby spotykac sie rozmawiac, normalnie nigdy tak nikogo nie kochalem a mam 35 lat - i szczerze juz nie chce bo gdzies podswiadomie wierze, ze to nie jest koniec tylko zmiana zwiazku... a pogadalem troche moze komus to tez pomoze - a moze ktos mi cos podpowie, czy na priva czy tu...

dlaczego nie spotyka sie ludzi we wlasciwym czasie...
życie, najlepsze lekarstwo na życie,
bo czym się różni lek od trucizny?
Dawką!!! ...
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
11 sie 2006, 11:14
Lokalizacja
Warszawa

przez bezsilna85 15 mar 2008, 00:42
jesli ktos ma ochote to moze napisac na mojego maila, jest ponizej;)
wiem, ze jestem młoda, jednak to chyba nie ma znaczenia- niewazne czy ktos ma 50 lat czy 23, kazdy ma uczucia i sa one tak samo silne. najgorsze ze ja go caly czas kocham i nie potrafie sobie wyobrazic zycia bez niego...:( chcialabym zeby w koncu zaswiecilo slonce ale boje sie ze to predko nie nastapi i to mnie przeraza:(
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 15 mar 2008, 01:23
jestem w tej samej sytuacji. po prostu niktorzy boja sie odpowiedzialnosci za nas..... boja sie ze pewniego dnia cos sobie zrobimy i nas straca. tez sobie w ten sposob tak interpretuje. nie przejmujcie sie. tak naprawde faceci to tchuorze ./b oja sie wszystkkiego. a my musimy brnąc dalej przez życie i jakos dawać sobie rade. naprawde badzcioe dobrej mysli i nie przestawajcie wierzyc\!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez bezsilna85 15 mar 2008, 01:32
ja zawsze wierzylam w milosc i strasznie sie zawiodlam. ktos moze powiedziec ze w takim razie to nie byla milosc bo zwiazek nie przetrwal. tylko dlaczego ja go kocham i tak cierpie? moje widzimisie albo przyzwyczajenie? watpie...:(
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
13 mar 2008, 18:33

przez Clon 17 mar 2008, 11:45
Bezsilna bo to byla milosc, pewnie dalej jakos jest, moze czulas to co chcialas, kochalas wyobrazenie i przypisalas wiele cech mimo ze ich np nie bylo, ale reszta przykrywala, walcz jesli czujesz ze chcesz, tylko zastanow sie jak i obierrz jakas strategie, powodzenia
Clon
życie, najlepsze lekarstwo na życie,
bo czym się różni lek od trucizny?
Dawką!!! ...
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
11 sie 2006, 11:14
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 mar 2008, 13:13
naprawde faceci to tchuorze ./b oja sie wszystkkiego

Może nie w tym sensie,ale ja też jestem tchórzem.......... :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do