Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez Aruns 01 lut 2007, 03:25
Może wpływać i to bardzo. Z reguły osoby z depresją zostają ostatecznie odtrącone. Takie są moje spostrzeżenia.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 01:25
Lokalizacja
znad morza

"Amor moim katem"

przez kkdm 04 lut 2007, 01:20
"amor moim katem"


bede sie streszczal

od lat depresja w moim mozgu jest jak glodne robale w kawalku miesa - tysiace wijacych sie malych gó*ien, z kazdym kesem wyzerajacych mi umysl i pozbawiajacych ochoty bycia wiecej chodzacym obiadem

ale szczesliwie przez nieszczesliwie zakochalem sie w kims rok temu i nie widze juz niczego procz niej

po prostu wyobraz sobie, ze ja jestem slepcem, a Ona ciemnoscia mnie otaczajaca - tak to wyglada

niestety, nie jestem z nia i nigdy nie bede

ma innego

a swiadomosc, ze robia to ze soba...

moze tak - gdyby moja psychika miala jaja, to wlasnie sa one zgniatane w imadle

mam sale tortur w swojej glowie

cierpie jakbym splacal grzechy za cala ludzkosc

moj swiat zamieszkuje kilka miliardow mezczyzn i tylko dwie kobiety - moja matka i Ona

i tak jak matki nikt nie moze mi zastapic, tak nikt nie zastapi wlasnie jej

ale nigdy z nia bede

ha ha

(odbija mi juz)

jak mam poradzic sobie z atakiem na moj umysl lasu rak trzymajacych kasety vhs z filmami pornograficznym "On i Ona", ktore to uruchamiane sa nalogowo w odtwarzaczu wideo mojej glowy?

z faktem, ze nigdy nie wezme z nia wspolnej kapieli przy swiecach, myjac jej cialo gabka i brudzac dusze grzechem?

macie jakis piep**ny eliskir?
Ostatnio edytowano 09 lut 2007, 02:43 przez kkdm, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
20 sty 2007, 03:12

przez Lukas12 04 lut 2007, 09:20
takie jest zycie !!:( niestety:( nie zawsze dostajemy to co chcemy..

ja dlugo bylem szczesliwcem..a dzis ? sm nie wiem.. wszystok pryska..
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 lut 2007, 09:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 04 lut 2007, 14:46
Co mogę powiedzieć... życie jest ciężkie... ale jednym mogę Cię pocieszyć - ludzie ze sobą czasem zrywają. Więc może i przyjdzie Twój czas...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 04 lut 2007, 17:44
Witaj kkdm.Sam stwarzasz sobie sale tortur we własnej głowie.Analizujesz coś czego już nie ma, skupiasz się na czymś co minęło zamiast iść do przodu.Wiem jak ci trudno i wiem jak trudno zapomnieć, szczególnie gdy zostaje się zranionym. Ból, cierpienie i zranienie najmocniej wiąrzą nas z innymi ludzmi.Paradoks... Ja wierze że wreszcie zrozumiesz, że to nie ma sensu a wtedy poczujesz się wolny i bedziesz mógł budować coś nowego, trwałego i bardziej dojrzałego, bo będziesz bogadszy w doświadczenia z przeszłości...
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez mono 04 lut 2007, 20:08
Pomyśl sobie że ja jestem zakochany ponad 3 lata... ;) Przez długi czas sam uciekałem od uczucia a jeszcze niedawno była okazja na to żeby zaryzykować krok. Nawet w pewnym sensie zaryzykowałem. Napisałem jej że chciałem pogadać i lekko zasugerowałem o co chodzi, ona na to że nie jest pewo czy to miało być do niej. NIe przewidziałem takiej sytuacji, "wystraszyłem się" i powiedziałem żeby to zignorowała. Po tym incydencie miała kogoś, przez jakiś czas znowu była wolna, teraz znowu chyba jest z kimś... Ale męczą mnie myśli że jednak może się udać. Jedyne co o niej wiem to to co ma napisane w opisie na gg. Wczoraj miała napisane coś "miłosnego" i uroiłem sobie że to jednak może być o mnie. Boję się że to wszystko co odbierałem z jej strony jako zainteresowanie - wszystko to sobie uroiłem bo tak bardzo tego chciałem.
Też nie widzę świata poza nią. Chociaż kilka razy zauroczyłem się w paru dziewczynach, to nie potrafię zakochać się pełną parą tak jak ją kocham (tak tak, kocham ją mimo że z nią wcale nie byłem :( )

Krótko mówiąc, nie jesteś sam, niektórzych nawet męczy to dłużej - może chociaz to cię pocieszy :D
Lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie żarzy się bez przerwy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
10 gru 2006, 21:52

przez kkdm 04 lut 2007, 21:44
mono napisał(a):Pomyśl sobie że ja jestem zakochany ponad 3 lata... ;)


za 3 lata

w menu mojego sniadania bedzie bobofrut, a w planie dnia ogladanie scooby'ego doo w salonie, tudziez gapienie przez okno na dzrzewo, drzewo i drzewo

juz to nawet widze:

yyy siostlo! niech siostla spojrzy jaki ladny ptasiek tam siedzi, yhy yhy *slini sie*
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
20 sty 2007, 03:12

Avatar użytkownika
przez mono 04 lut 2007, 22:07
Nie myśl tak... Byłeś u psychologa? U psychiatry? Jeśli nie to nie zwlekaj. Terapia i leki naprawde pomagają. A psychiatra od razu Ci nie każe iśc do szpitala, a nawet gdyby kiedyś... Człowiek jest tylko człowiekiem. Dużo ludziów z forum było w szpitalu i pewnie potwierdza że szpital jako ostateczność może pomóc.
Lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie żarzy się bez przerwy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
10 gru 2006, 21:52

Avatar użytkownika
przez IceMan 05 lut 2007, 02:12
kkdm - nie ubieraj wszystkiego w czerń...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 05 lut 2007, 13:15
Hej depresja jest okrutną chorobą poniewż zabiera wszystko co ważne-najważniejsze...Nie oznacza to jednak że musisz być sama.Samotność niczego nie rozwiąże, myśle że wręcz przeciwnie...Pocieszające jest to że depresja jest chorobą, chorobą uleczalną. Czas leczenia jest czasem niezwykle trudnym dla ciebie i twojego partnera, poniewarz wszystkie twoje głęboko schowane, wyparte wspomnienia zostają wyciągnięte na światło dzienne- stają się wręcz namacalne. To normalne że w tym czasie możesz być smutna, nerwowa, nieznośna, skupiona na sobie- ale... taki stan mija.Jeżeli przetrwacie ten trudny okres będzie to świadczyło o tym że wasza miłość może góry przenosić.
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Re: To mnie przerasta, nie umiem być w związku?

Avatar użytkownika
przez Margaret 05 lut 2007, 14:40
specyficzna napisał(a):leczę depresję od grudnia, mimo leków jest mi cholernie źle, nie cały czas tylko to tak nachodzi mnie, od 3 lat jestem w związku, pierwszy poważny.. tylko ja nie wiem czy to nie jest toksyczny zwiazek, czuje, sie nieszczesliwa, ciagle czegoś mi brakuje, mam pretensje do partnera, wystarczy, ze nie odzywa sie do mnie przez kilka godzin a ja wpadam w zly humor, odreagowuje to na nim i na sobie, kocham.. Boze kocham ale ja sama sie z tym mecze

czy to moja choroba moze wplywac na relacje w zwiazku ?

A może to Borderline?
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

przez asiii 08 lut 2007, 12:50
Takie zachowanie to niska samoocena
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 lut 2007, 10:16

przez kkdm 09 lut 2007, 02:40
krzywdy mi zadane, gdyby zostaly rozdzielone na innych, doprowadzilyby do ludobojstwa

jestem jednostka wymordowana po stokroc faktami

zyje, bo wskrzeszany jestem do zycia za kazdym razem, gdy ja tylko widze

umieram smiercia tragiczna, gdy tylko zdam sobie sprawe, ze na widzeniu sie konczy

nieodwzajemniona milosc to wyrok na mnie, to rak w moim sercu

nie boje sie piekla, mam juz je za soba.



gwalci mnie rzeczywistosc, nie chce byc juz wiecej jej dziwka - pomozcie... help... ajuto... cing ciang ciong...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
20 sty 2007, 03:12

przez specyficzna 09 lut 2007, 11:30
teraz to juz nie ma znaczenia, na wlasne życzenie zostałam sama.. niska samoocena ? ja nienawidzę siebie, nienawidzę
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
31 sty 2007, 23:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do