Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez żadna 06 lis 2007, 02:11
dzieki wielkie jovita za tak wnikliwa odpowiedz :)

Jovita napisał(a):. leczysz sie ? robisz cos w kierunku aby wyjsc z tego?

ciaxin od 3 tyg psychoterapia od 4tyg. jak na razie jest w kolko ta samo a moze nawet gorzej
Jovita napisał(a):nie masz swojego zdania lub go nie zauwazasz , teraz w twoim stanie to bardzo trudne


bo nie ma nic co mnie ineresuje i w czym jestem dobra-jestem dobra tylko w bezmyslnym kuciu .Brakuje mi kreatywnosci.
Jovita napisał(a):Decyzje czy byc ze swoim chlopakiem takze na razie odloz i nie zastanawiaj sie na razie nad tym , gdyz choroba moze cie do tego doprowadzac ze nie wiesz czego na prawde chcesz, czujemy wtedy ze zawazdzamy , ze nikogo nie kochamy itp , daj sobie czas , nie podejmuj zadnych decyzji na razie!

a kiedy mam je podejmowac??

Jovita, fajnie by bylo i latwo powiedziec: to choroba! Tylko :
a) czyli ta choroba trwa juz (conajmniej) 3 lata-przeciez od 3 lat boje sie wlasnego faceta nie wiem co z nim poczac, conajmniej 2 lata bo wtedy wlasnei wybieralam studia i wybralam takie ktore dadza kase i pewna prace
b) nawet jezeli to depresja to :co z tego????co to za wytlumaczenie?usprawiedliwienie??mam depresje wiec mam prawo non stop sie stresowac, isc na latwizne, rezygnowac ze zwiazku, nie odzywac sie prawie do nikogo,ryczec 10razy dziennie??
c) to choroba = mozna ja wyleczyc. Tylko cale"leczenie" sprowadza sie wlasnie do znienawidzonego przez nas ("chorych") WEZ SIE W GARSC wez zycie w swoje rece, odblokuj sie, zmien myslenie, polub siebie , uwierz w siebie,itd., wiec predzej czy pozniej i tak trzeba bedzie podejmowac decyzje i zaczac zyc.Ile ma trwac ten stan przejsciowy??terapia i leki nie naprawia mi tego, co teraz niszcze-bede musiala to sama naprawic-a im pozniej sie otrzasne, tym bedzie ciezej i tym mniej zostanie do uratowania...

Przepraszam jezeli kogos obrazilam ale po prostu juz nie mam sily myslec bo to nic nie daje i sie szarpie strasznie..i przepraszam za dlugosc posta

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:14 am ]
a co do wlasnego zdania to chyba nigdy go do konca nie mialam tylko zawsze ogladanie sie na innych ludzi, chorobliwa chec przypodobania :( itd
mam 20lat a psychike i inteligencje emocjonlna na poziomie 2 latka-zreszta analizowanie i logiczne myslenie tez :/

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:19 am ]
ups,cos nie wyszlo z cytowaniem
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
03 lis 2007, 23:03

Avatar użytkownika
przez pyzia1 06 lis 2007, 11:46
[quote="żadna"]b) nawet jezeli to depresja to :co z tego????co to za wytlumaczenie?usprawiedliwienie??mam depresje wiec mam prawo non stop sie stresowac, isc na latwizne, rezygnowac ze zwiazku, nie odzywac sie prawie do nikogo,ryczec 10razy dziennie?? [ /quote]

Owszem, to jest tłumaczenie i usprawiedliwienie i masz prawo do tego, wszystkiego, o czym napisałaś. Daj sobie takie prawo zamiast ciągle się obwiniać, a może poczujesz się lepiej.

[quote="żadna"]c) to choroba = mozna ja wyleczyc. Tylko cale"leczenie" sprowadza sie wlasnie do znienawidzonego przez nas ("chorych") WEZ SIE W GARSC wez zycie w swoje rece, odblokuj sie, zmien myslenie, polub siebie , uwierz w siebie,itd[/quote

Nie tylko do tego sprowadza się leczenie, a już na pewno nie do "Weź się w garść"(jak ja tego nie nawidzę!). Daj sobie trochę czasu, zobaczysz, jeszcze będzie dobrze.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez makanti 07 lis 2007, 19:14
Depresja to nie katar który można wyleczyć w kilka dni, ale można ją wyleczyć, tyle że potrzeba na to dużo więcej czasu i nie należy się niecierpliwić bo efekty nie są widoczne po kilku dniach...
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez magic 07 lis 2007, 20:18
nawiązujac do tej wspaniałej sentencji chciałbym zauwazyć ze depresja nieraz trwa miesiacami a nawet latami i co wtedy...

to że to nie jest katar to chyba każdy głupi wie a jezeli ona nawraca jeżeli rujnuje człowiekowi zycie tracisz ukochaną osobe przez to dobrą prace ,szkołe...

to jak z tego wyjść acha cierpliwością i kiedyś będzie dobrze...

ale chyba nie w moim przypadku :(
magic
Offline

przez Pstryk 07 lis 2007, 22:23
Wielki, rozumie Twoją irytację sytuacją, ale nie uważasz, że swoją złość źle kierujesz? Jak sobie wmówisz, że będzie dupa to będzie - na Twoje własne życzenie. A spróbuj na odwrót.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez pyzia1 08 lis 2007, 13:00
Wielki napisał(a):to jak z tego wyjść acha cierpliwością i kiedyś będzie dobrze...
:(

Jak z tego wyjść? LECZĄC SIĘ. A cierpliwośc i "będzie dobrze" mogą w leczeniu pomóc, nawet jeśli to Twoim zdaniem banały.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez Jovita 08 lis 2007, 14:56
Zadna Kochana czyli praktycznie dopiero zaczynasz , a wiec musiosz uzbroic sie w cierpliowsc , moze byc tak ze lek moze akurat na ciebie dobrze nie zadzialac , a jesli chodzi o psychoetrapie to kochana psychoterapia moze trwac nawet rok czasu lub wiecej, to nie jest tak ze hop siup i juz!


żadna napisał(a):bo nie ma nic co mnie ineresuje i w czym jestem dobra


tak jak juz ci napisalam choroba ci przyslania wszystko i dlatego nie zauwazasz nic, ale to normalne w tym stanie , a weic najpierw rozwiazuj swoje problemy po kolei a nie wszystkie naraz , na razie skup sie na tym aby przejsc dzielnie ten stan i aby z niego wyjsc , pamietaj teraz liczysz sie tylko ty.

Kochana nie nie nie , ty nie skupiasz sie na sobie tylko na innych , za malo poswiecasz sobie uwagi , na p[sychoterapie chodzisz dopiero 4 tyg wiec pamietaj nie przerywaj jej nawet wtedy gdy juz poczujesz sie lepiej , tylko wtedy gdy psychoterapeuta na to zezwoli, musisz wszystko poukladac sobie , pamietaj to czasem trwa bardzo dlugo.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:58 pm ]
Wielki ale ty dobrze wiesz ze w twoim wypadku to nie jest TYLKO depresja , u nas dluzsza i bardziej skomplikowana droga!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Mooni 08 lis 2007, 16:36
a ja powiem jedno: osoba "zdrowa" i osoba "dotknięta" maja marne szanse porozumienia. Pewnie jakieś wyjątki istnieją na tym nędznym padole, ale ja osobiście o takim cudzie nie słyszałam :evil:
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Re: depresja a związki

Avatar użytkownika
przez Monty 09 lis 2007, 00:43
Witam! Wiem, że pewnie odgrzewam wątek, ale... :) Jestem od paru miesięcy z osobą, która cierpi na depresję (niezdiagnozowaną, nieleczoną i chyba nawet nieuświadomioną) i szukam sposobów, żeby mu pomóc. Wiem, że tak na prawdę potrzebuje psychologa, ale na razie jest to niemożliwe :roll:
Ale do rzeczy: jest na etapie jak to nazywam 'tumiwisizmu' tzn. całkowitego zobojętnienia na wszystko, wzbudzenie w nim jakichkolwiek emocji to wyczyn na miarę zdobycia Mount Everest, a wzbudzenie czegoś pozytywnego... to jak wyprawa na Marsa. Rozumiem, że mam przy nim po prostu być, ale dla mnie pytanie brzmi raczej:jak "być"? Wiem, że mam go wyciągać w stronę życia, ale czy to ma być dosłownie "wyciąganie" czy też wręcz "kopanie" w stronę życia?? Mam być i delikatnie wskazywać: może zrobimy to, albo to; czy też raczej mówić oznajmującym tonem: robimy to; bo przecież On nie jest w stanie podjąć prawie żadnej decyzji. Co mam zrobić kiedy każda kolejna propozycja napotyka niewzruszalny mur: "nie wiem" lub "obojętne mi to"? Czy powinnam wskazywać powody, dla których coś obojętnym mu być nie powinno, czy raczej pozwolić, żeby sam o tym pomyślał???
Tak na prawdę w mojej głowie kłębi się miliard pytań i wątpliwości. Ale jedno wiem na pewno chcę z nim być, bo pomimo tej wstrętnej choroby to na prawdę wspaniały i wartościowy człowiek, chociaż on sam tego nie widzi.

Uff... przynajmniej sie wygadałam ;)

Pozdrawiam wszystkich borykających się z tą chorobą i tych szczęśliwców-optymistów jak ja.
No i czekam z nadzieją na jakieś pomysły.

Dzięki
:D
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
A miracle is simply a do-it-yourself project.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 paź 2007, 23:43
Lokalizacja
z domu

przez .Tomek 09 lis 2007, 00:51
Monty, osobę z depresją na prawdę trudno z dnia na dzień wyciągnąć. Na prawdę trzeba się postarać. I raczej trzeba wybrać politykę delikatnego kopania w stronę życia. A najlepiej nie to zabrać go do psychologa ;) Dlaczego jest to niemożliwe? To mogło by być pomocne na prawdę. Jak na razie staraj się nim opiekować i trzymać go zajętym. Ćwiczenia fizyczne spacery itp. to dobra sprawa. Nie wiem co więcej poradzić. Sam nie wyciągam osoby z depresją z depresji. Ja sam na nią cierpię. I to taka gó*niana odmiana dwubiegunowej. Ale mogę powiedzieć co nas denerwuje. Nadmierna natarczywość i mówienie "weź się w garść" ;) Unikaj tego :)
Pozdrawiam, trzymaj się :)
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez pyzia1 09 lis 2007, 21:27
Ciężko się żyje z osobą chorą na depresję. Patrzę na mojego męża i zastanawiam się czasem jak on ze mna wytrzymuje. Musi znosić moje płacze, rozdrażnienie o byle co i do tego ciągle się uśmiechać. Nie daj Boże, żeby tak miał gorszy dzień albo np nie chciało mu się akurat gadać. Zaraz wydaje mi się, że już mnie nie kocha, że go nudzę, że nie może wręcz na mnie patrzeć. Ogólnie jest to nawet śmieszne ale czasem to mam po prostu siebie dość.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez Monty 09 lis 2007, 22:13
Dzięki bardzo za posty. To na prawdę pomaga jeśli wie się co kogoś denerwuje a co mu pomaga... Wiem, że depresja mojego chłopaka nie zniknie z dnia na dzień, tak jak z dnia na dzień się nie pojawiła. Ale wiem, że kiedyś zniknie i dlatego warto z nią walczyć. Bo życie na prawdę piękne jest :)
Co do niemożności pójścia do terapeuty.. no cóż ja jestem "tu" a on "tam" i dochodzi do tego bariera językowa. Więc póki nie wróci muszę radzić sobie sama (ups.. przepraszam, z Waszą pomocą :) ).

Dziś mam jeszcze małą prośbę: Moglibyście stworzyć listę powiedzmy 5 najbardziej denerwujących rzeczy, które Wasi partnerzy robią żeby walczyć z Waszą depresją? Rozumiem, że pierwsze miejsce zajmuje "weź się w garść" :)
A miracle is simply a do-it-yourself project.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 paź 2007, 23:43
Lokalizacja
z domu

przez .Tomek 09 lis 2007, 22:16
hm to raczej trudne będzie. % najbardziej denerwujących rzeczy. Btw. skąd Twój chłopak jest? Jaz UK ale się tu leczę hehe ;)
Hm więc tak.
1. Weź się w garść.
2. nie wiem w sumie, wiele rzeczy mnie denerwuje a jak przychodzi co do czego to nie mogę sobie przypomnieć ;). Ale jak coś to dam znać! ;)
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 09 lis 2007, 22:41
Ja oprócz ''weź się w garść'' nie znoszę jeszcze jak ktoś kto nie ma takich problemów i wszystko mu się układa mówi mi ''wszystko się ułoży'' lub ''będzie dobrze''.Wiem że na tym polega wsparcie ale jak nie widzę pozytywów a ktoś tak gada to mam ochotę go udusić...
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do