Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez demon 15 paź 2007, 20:35
anand22 napisał(a):demon uwierz mi, że posiadanie przyjaciółki w której jesteś zakochany to bardziej tragedia niż coś miłego. Kiedyś miałem taką przyjaciółkę(na nic więcej liczyć nie mogłem :( ) i nie masz pojęcia jak się czułem, gdy ona patrzała na innych facetów zupełnie inaczej niż na mnie, gdy oni mieli szansę ją zdobyć, a ja nie, gdy oni mogli ją dotykać, całować, a ja nie.


Do tego nie dojdzie, bo staram sie nie przyzwyczajać do ludzi. obojętnie do kogo.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 paź 2007, 21:12

przez Michael 17 paź 2007, 12:13
Witam. Anand, zgadzam się z Toba w 100% że posiadanie przyjaciółki w której się jest zakochanym to straszna sprawa. własnie jestem w takiej sytuacji, strasznie cierpie. Ja jestem dla niej kimś naprawde ważnym, zawsze może na mnie liczyć, mówi mi wszystko,jak nikomu innemy, zrobiłaby dla mnie naprawdę dużo. Ja robie dla niej wszystko i gdy idziemy na imprezę ona nagle flirtuje z kimś innym, mnie olewa totalnie, czuje się jak ostatni śmieć, nikomu nie potrzebny. Najgorsze uczucie jakiego w życiu doświadczyłem. Jestem już na tym etapie desperacji że postanowiłem jej o tym powiedziec. Wóz albo przewóz, bedziemy razem, albo nie będziemy się znac. I tu pojawia się wielki problem, boje sie że nie sprostam. Ona jest doswiadczona, ja nigdy nie miałem dziewczyny. Boje sie kontaktu fizycznego z nią. Boje się że sie zbłaźnie. Panicznie się boje i to mnie paraliżuje. Nie mam pewności że ona na pewno by mi powiedziała "nie". Wydaje mi sie że jest szansa ale ja jestem takim nieudacznikiem że nie potrafie się przekonać.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 paź 2007, 11:19

przez Michael 18 paź 2007, 15:56
Wiesz że doszedłem do podobnych wniosków :D Wzbudzanie zazdrości to cos co staram sie robic juz od dawna bo ona jest o mnie zazdrosna nie mniej niz ja o nia. obawiam sie ze drugi plan nie wypali bo gdybym cos takiego powiedzial to po prostu dostane po twarzy i ona stwierdzi ze nie jestem nic wart. Pierwszy plan jest calkiem dobry, sam szukam kogos z kim mogłbym sie zaczac spotykac po to zeby zwrocic jej uwage na siebie i zeby to ona sie zaczela o mnie starac, bo to naprwde skutkuje. ale to jest troche niemoralne i nie w porządku. Musze po prostu doprowadzic do tego zeby ona zabiegała o moje względy i dzieki temu moge sie wiecej dowiedziec co tak naprawde ona o mnie sądzi.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 paź 2007, 11:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez morpheus 18 paź 2007, 21:16
przytulam wszystkich ;)
"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
05 sie 2007, 03:21
Lokalizacja
Fantazja

Avatar użytkownika
przez monikaaa 24 paź 2007, 15:38
dawno mnie tu nie było..
a więc próbowałam i próbuję nadal. Byłam u niego. Niestety nie zastałam go gdyż jak później się okazało wyjechał na 2 dni do rodziny. pech
napisałam list. Przeczytał - przynajmniej tak myśle.
Zero odpowiedzi. Zero. Wogóle nie poruszył nawet tego tematu, nic;/
wiem, że jest już lepiej z nim. Polepsza się.

wiedział że u niego byłam. kolejne brak reakcji. Nawet głupie 'szkoda że mnie nie było'
chyba jestem za bardzo naiwna i uwierzyłam w coś co jest nierealne..

cisza jest najgorsza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

przez mampytanie 25 paź 2007, 09:32
A ja miałem znajomego ktory na to chorował i miał pannę, związek nie przetrwał, ale z innej przyczyny
Polecam serwis internetowy znaleziony w sieci mianowicie forum forum bezglutenowe i serwis dla bezglutenowców.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
27 wrz 2007, 08:05

przez Kornel Lone 25 paź 2007, 12:31
Depresja to bardzo cieżki orzech dla samego chorego, i jest bardzo prawdopodobne że czuje się na tyle źle że nie jest w stanie odwzajemnić Twojego uczucia, zainteresowania (nie wiem na ile poważny jest jego stan, jeżeli wychodzi, wyjeżdza to nie jest całkiem beznadziejnie).

Zastanowiłbym się tylko nad kwestią całkowitego braku jakiejkolwiek odpowiedzi - tym bardziej że jak piszesz, jego stan poprawia się - powinien jednak jakolwiek (choćby przez zwykłą grzeczność) zareagować np. choćby puścić sygnałka.....
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
14 sty 2007, 18:47
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez monikaaa 25 paź 2007, 17:54
no właśnie- powinien, a tak nie jest
Nawet głupiego sygnału;/

jestem obojętna..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

"Ja,On i jego załamanie" Jak do niego dotrzeć?

przez liukin 25 paź 2007, 19:22
Witam wszystkich
Zastanawiałam sie gdzie znaleźć pomoc i trafiłam na to forum. Otóż nie chodzi bynajmniej o mnie ale o moją drugą połówke. Ja i on jestesmy ze sobą miesiac jako para , wcześniej przez 2 lata byliśmy najlepsyzmi przyjaciółmi. Wiem że coś jest nie tak, ale On od zawsze zyjacy według zasady "nigdy na nikogo nie mogłem liczyc licze na siebie" nie mowi nic kompletnie o ty co go gryzie gnębni. Trzyma to mimo wszystko w sobie. Ok rouzmiem można sobie tak radzic każdy sobie radzi ze swoimi problemami na swój sposób. Ale wiem ze teraz coś wnim pękło. Jest w kompletnej rozsypce nie widzi sensu niczego. Poddaje sie. Po dłuugiej rozmowie otowrzyłs ie troszeczke. Dalej nie iwem co jest głownym problemem ale ogólnie choci o to że wszystko sie sypie i po co cokolwiek ma robic skoro i tak wszystko jest do niczego , i ze on spoko zrozumie ze w koncu sie kwurze i odejde bo i tak nie bedzie lepiej. Twierdzi z enie umie sie cieszyc z niczego. Z tego że ze mna jest chociaz jest to jak mowi najlepsze co go spotkało w zyciu, że czasami czuje zwątpienie i nawet nie wie po co mnie cąłuje skoro i tak wszystko jest bez sensu. Zapewniam go ze jestem po to zeby mu pomóc, że skoro nie mogł liczyc na kogos wczesniej nie oznacza ze nie ma osob którym na nim nie zalezy. Nie wiem co mam robic. Kompletnie sie poddał. Nie padło słowo "depresja" ale i ja i on w głebi chyba wiemy czy cos jest już z tym nie tak. I ze nie jest to taka mała jesienna chwila na smutek.
Była bym wdzięczna gdyby ktoś z was , chyba bardziej dośiwadczonych w tym temacie niż ja , doradził mi co powinnam z nim zrobic. Jak z nim rozmawiac?
I chyba najbardziej boli mnie to że nie umiem albo nie wiem jak mu pomóc jak do niego dotrzec zeby sie w końcu otworzył.
Z góry dziękuje
A.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
25 paź 2007, 18:57

przez Pstryk 25 paź 2007, 20:18
Cześć liukin. Miło Cię poznać.

Przede wszystkim, podziwiam Cię, że zwracasz się o pomoc w sprawie osoby trzeciej. Świadczy to o Twojej wielkoduszności, wrażliwości i szczerości uczuć. Tak 3mać ;)
Co do Twojego chłopaka to ciężka sprawa. Mi też to wygląda na depresję. Niestety ciężko mi cokolwiek doradzić poza ogólnym: musisz przy nim trwać, ponieważ nie piszesz o przyczynach tego stanu.
Osoby z depresją potrzebują bliskości psychicznej. Absolutnie nie wolno ich wypytywać.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 25 paź 2007, 21:09
Mi na przykład głupio było opowiadać o swoich problemach, chociaż dałbym wtedy wiele, żeby mieć kogoś, kto by wysłuchał, zrozumiał.. Chociaż kogoś, kto by po prostu był przy mnie i akceptował wszystko co robię i mówię.. Żebym nie czuł się sam, tak jak się właśnie czułem przez cały okres mojej depresji.

Liukin jeśli Ci na nim zależy to opiekuj się nim, a nie wymagaj, żeby było na odwrót! Bo tego właśnie mu potrzeba, nie fachowej opieki, ale ciepłej i czułej...
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do