Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez kaysha 06 paź 2007, 17:28
Witaj

Reakcja Twojego kolegi jest naturalna. Ktoś mający depresje nie wierzy w siebie a co za tym idzie w jakikolwiek sens bycia z kimś. Osoba taka bardzo cierpi, i w tym momencie nawet nie ma siły mysleć o drugiej osobie, jest ambiwalentna a więc nawet nie czuje uczuć. Tak działa niestety ta choroba.

Powinnaś dać jemu czas, jak najabrdziej wspierać go w trudnych chwilach, ale narazie nie zmuszać go do wydobycia uczuć wzgledem Twojej osoby...
Pisze to, ponieważ bardzo dobrze znam taką sytuację, w której kilka razy sie znalazłam. Człowiek w takim stanie nie ma siły na nić a tymbardziej nie mysli o związkach...przyszłość jest niewiadomą, a terażniejszość cierpieniem..

W kazdym razie jesli go bardzo kochasz, bądź z nim , pomagaj, wspieraj na tyle, ile on sam pozwoli..
Kiedy wyjdzie z depresji wszystko sie ułozy..
pozdrawiam
"Cała wiedza, suma wszystkich pytań i wszystkich odpowiedzi zawarta jest w psie" Franz Kafka
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
12 paź 2006, 11:04
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Avatar użytkownika
przez monikaaa 07 paź 2007, 13:01
wiem, że cierpi.. i wiem, że będzie ciężko.. sam mi mówił że lepiej byłoby dla mnie, gdybym w to nie brnęła -on doskonale zdaje sobie z tego sprawe jakie to niesie za sobą konsekwencje.. nie chce mnie w to wciągać ale z każdym dniem coraz bardziej utrwalam się w tym uczuciu.. pierwszy raz takiego czegoś doświadczam.
Nie mamy z nim zbyt dobrego kontaktu bo cała jego rodzina 'izoluje go';/ na smsy nie odp;/ dzwoniłam - chciałam go odwiedzić- powiedział że nie mam po co bo z nim i tak nie będę miała o czym rozmawiać bo on nie umie rozmawiać.. pytał mi sie czy myśle że to jest prawdziwy on? -zaprzeczyłam. czułam że mu było lepiej:) Pojechałam wtedy do niego ale nie zastałam..

może rzeczywiście potrzeba czasu..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

przez Pstryk 07 paź 2007, 13:12
Czy on się leczy?
Zadawanie pytań w sytuacji, gdy jest tak zdezorientowany jest bez sensu. Przede wszystkim należałoby go namówić na pomoc sobie, na pomoc specjalisty. Cóż, niewiele możesz zrobić jak trwać przy nim.
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez monikaaa 07 paź 2007, 13:16
czemu zdezorientowany?

tak, leczy się. Jest w trakcie terapii. Chce się leczyć i powrócić do dawnego 'ja'. Raz czuje się lepiej, a raz gorzej..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

przez Pstryk 07 paź 2007, 13:19
Depresja powoduje duży chaos wewnętrzny. Mój facet na przykład non stop pytał, co się dzieje, jak pomóc itp. Mnie to załamywało jeszcze bardziej, ponieważ nie umiałam odpowiedzieć na takie niby proste pytania. Być może on obawia się tego samego. Dobrze, że się leczy. Wahania nastroju to najcięższy orzech do zgryzienia dla osoby towarzyszące choremu (tu: dla Ciebie). Tego na pewno też się obawia Twój kolega. Chce Ci tego oszczędzić.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez monikaaa 07 paź 2007, 13:24
Pytał? czyli wyszedł z tego? (twój facet)

Czasami najprostsze pytania są najtrudniejsze..

Czasami mam wrażenie, że mnie unika.. czasami czuje jakby chcial nawiązać kontakt, ale się boi.. Wie że może we mnie mieć oparcie- wiele razy mu to mówiłam i dawałam do zrozumienia ale jest to 'ale'..lęk przed czymś? Że mnie zrani? A może właśnie tym mnie rani że nawet nie daje szans, żeby sobie pomóc..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 07 paź 2007, 14:18
wydaje mi się, że to jest lęk przede wszystkim przed spotkaniami, rozmowami. Jeśli on nie widzi w tym sensu i nie umie znaleźć słów dzięki którym mógłby wyrazić uczucie, to spotkania będą go tylko męczyć.

Bo jeśli on coś w tobie widzi, to raczej cię nie zrani a będzie bał się, że cię do siebie zrazi...

Musisz się dowiedzieć jak najwięcej o chorobie i rozmawiać z nim.. o nim.
Żeby wiedział że dobrze go rozumiesz.. Żeby dobrze czuł się w Twoim towarzystwie.

Powinnaś zachowywać się raczej jak terapeutka:) Sama inicjować rozmowy i nie zadawać zbyt wielu trudnych pytań.

I tak jak powiedzieli poprzednicy.. Nie oczekuj od niego wyrażania uczuć do Ciebie.. Jedynie sama powinnaś go utwierdzać w przekonaniu że Ci na nim zależy.
Powinno pomóc..
Mnie by pomogło :)
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Avatar użytkownika
przez monikaaa 08 paź 2007, 17:04
dziękuję serdecznie za odpowiedzi..

wcale nie oczekuje wyrażania uczuć, wiem że to jest zbyt odległe.. i niemożliwe teraz.
miejmy nadzieje, że wszystko się ułoży

czas pokaże

pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

przez vegge 08 paź 2007, 18:09
uswiadom koledze, ze ci na nim zalezy, niech poczuje ze ma kogos bliskiego

i to wystarczy

depresja to choroba samotnosci, wiec sama mysl ze jestes i czekasz, mu wystarczy i pomoze
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez hoyka 09 paź 2007, 12:18
ja uważam że najwazniejsze jest to byś przy nim była w tym w najgorszych momentach.. może na początku będziesz niezauwazona.. niedoceniona.. bo teraz ten mężczyzna tkwi w depresji.. ale po wyjściu z choroby na pewno zrozumie jak wiele dla niego zrobiłaś.. jeśli jest to miłośc z wzajemnością to dlatego Ci tak odpowiedział że czuje sie beznadziejnie.. tak jak to piszą forumowicze w tym temacie.. wynika to z jego nastawienia do siebie.. więc wydaje mi sie, że to kwestia czasu.. noo i oczywiście musisz być przy nim.. by wiedział, że zawsze może na kogoś liczyć.. a pewnośc, że ma się bliskiego człowieka, który nie musi pytać ani robić wwnikliwych analiz.. po prostu rozumie bez słów sprawia, że człowiek czuje sie lepiej. Powinnaś zachęci go do wizyty u psychologa. trzymam za Was kciuki ;)
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez indigo.boy 09 paź 2007, 12:26
Moge powiedziec mniej wiecej jak to wyglada z jego punktu, poniewaz bylem w identycznej sytuacji. Osoba w takim stanie nie potrafi nazywac uczuc, wszystko jest wtedy bardzo rozmyte. Kiedy bylem w bardzo glebokiej depresji (juz na samej krawedzi), pewna dziewczyna powiedziala, ze mnie kocha. Nie potrafilem w to uwierzyc. Nie chcialem jej zranic, bo widzialem dokad moj stan prowadzi. Codziennie mowilem jej rozne rzeczy o sobie, wszystko co najgorsze, byle tylko zniechecic ja do siebie. Ale ona byla bardzo uparta (z czego dzisiaj sie bardzo ciesze). Zawdzieczam jej swoje zycie. Mysle, ze on bardzo chce tego kontaktu, tylko do konca o tym nie wie. Narazie opisuj mu swoje uczucia, staraj sie byc przy nim. Przekonuj go do siebie. Namawiaj go na spotkania i badz uparta.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 23:47
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez monikaaa 13 paź 2007, 12:37
Zadzwoniła do niego. Wkońcu. Usłyszała jego głos w słuchawce. Ucieszył się, że ona dzwoni. Zapytała czy jest bardzo zajęty. Odpowiedział że nie.Wyczuwała uśmiech. Poczym gdy zapytała czy może go odwiedzić stwierdził, że lepiej nie. Dlaczego?Nie wiem. Powtórzył jeszcze pare razy że lepiej nie. Izolujesz się? -zapytała. Usłyszała drżący głos tak. Zapadła cisza - jak zwykle. Bo czasem i ona jest potrzebna, choćby po to gdy się nie wie co powiedzieć. Przecież miało być inaczej, miałeś dać sobie pomóc..Cisza.. Odłożyła słuchawkę, zastanawiając się co dalej, lecz nie znalazła odpowiedzi.

:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

przez demon 13 paź 2007, 18:13
To ja moze powiem jak ja bym zareagował:

Po pierwsze, na początku bym nie uwierzył że ktos jest na tyle głupi aby zakochać sie w człowieku który ma sie za nic.

A jak juz bym uwierzył to... gorzej - chaos:
- bym robił wszystko co sie da zeby tą dziewczynę do siebie zniechęcić, wierząc że lepiej jej będzie beze mnie
- ale jednoczesnie działałbym w odwrotnym celu


Depresja to chaos. Czlowiek nie wie czego chce a nawet jak wie to nie zawsze ma moc. Jesli na prawdę kochasz to walcz, moze chłopak będzie miał szczęscie i go wyleczysz. Nie dosłownie "Ty" ale miłość potrafi wiele. Najważniejsze zeby uwierzył że to mozliwe aby ktos go szczerze pokochał i przyjął ten dar, potem juz powinno pójść z górki na szczyt.

Pomóż mu walczyć o duszę to i jego samego wygrasz dla siebie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 paź 2007, 21:12

Avatar użytkownika
przez monikaaa 13 paź 2007, 19:19
jest dokładnie tak jak mówisz..

chcę walczyć bo nigdy mi na nikim nie zależało tak jak na nim teraz..ale nie wiem jak?
Nie wiem czy to ma sens, jak coraz bardziej sie oddala.. Nie umiem do niego trafić. Ale sam przyznał że sie oddala, tylko czemu nie chce tego zmienić?
Nie wiem w jaki sposób mam o niego walczyć, żeby wiedział że może mieć oparcie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do