Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez snaefridur 19 wrz 2007, 15:57
Związki na odległość to trudna sprawa,znam to z autopsji,ale przecież 80 km(!) to żadna odległość.To Twoja indywidualna sprawa,czy sprawia Ci to problem,ale ludzi czasem dzieli tysiące,czy setki kilometrów i taki związek funkcjonuje.
Może to nie jest fajna opcja,ale jak to mówią serce nie sługa,a może to nie gorsza szansa na szczęście ,niż wszystkie inne.Życie wszak nie jest idealne i pluszowe,o czym wszyscy wiemy.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Jessica ;) 19 wrz 2007, 17:35
snaefridur napisał(a):przecież 80 km(!) to żadna odległość

zgadzam się ;) ja żyłam w związku na odległość 300 km :!: w prawdzie związek nie przetrwał ale to dlatego że chłopak nic do mnie nie czuł :? było minęło ;)
kiedy z każdym dniem życie traci sens... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 23:50

przez Pstryk 19 wrz 2007, 17:40
A nie ma opcji przeprowadzki jednej ze stron? Nie ma takiej opcji nawet w przyszłości?
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re

przez BmB 21 wrz 2007, 19:24
bethi- może i będzie istniała taka opcja ale to dopiero w Przyszłości...
tylko ja żyje w ciągłej niepewności... bo tak naprawdę nie wiem co czuje ta druga osoba... a boję się jej zapytać... wszakże ona mówi ze jestem cudownym chłopakiem i że jestem naprawdę wyjątkowy... ale czy to to samo co miłość?? musimy się zdeklarować co do uczucia i pomyśleć co dalej...
BmB
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 wrz 2007, 20:15
Lokalizacja
Dark Side Of The Moon

jak namówić chorego na wizyte u psychologa/psychiatry?

przez demeter-r 22 wrz 2007, 22:22
Witam!
Jak namówić osobe ,która wyraźnie sprawia wrażenie cierpiacej na depresje , a nie chce slyszec o psychologu. Ta osoba sama mowi ,ze chyba jest chora, ze sobie nie radzi, ze meczy to ja i wszystkich dookola.Jednak gdy mowie chodź , pójdziesz raz, nie zaszkodzi ci ,a moze znajdziemy jakis sposób, zeby bylo lepiej to słysze '' byłem raz u prywatnego psychologa sranie w banie to jest ''. I martwie sie ciagle i nie wiem jak pomóc staram sie wytrzymac i jakos wspierac chociaz dokońca nie wiem co sie dzieje.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 wrz 2007, 20:58
Lokalizacja
--

przez .Tomek 23 wrz 2007, 21:48
Czasami prywatni psychologowie do bani są. Odwalają tylko jakąś robotę beznadziejną i kasę zgarniają. Lepiej chyba za darmo do tego państwowego iść. No cóż, nie wiem za bardzo co poradzić. Ja też bardzo długo odmawiałem ale w końcu się przekonałem. Nie wiem czemu, cały czas mnie namawiali i w końcu poszedłem. Myślę, że powinnaś próbować przekonać tę osobę, zaoferować, że z nią pójdziesz. Może się obawia po prostu? Dowiedz się dokładnie dlaczego ta osoba nie chce iść do psychiatry czy psychologa. Jak znajdziesz przyczynę to będzie łatwiej rozwiązać problem. Może po prostu ta osoba za bardzo nie wie jak to wygląda, różne mogą być przyczyny. Jesteś pewna, że ta osoba była u psychologa? Może kłamała dla świętego spokoju. Wybadaj sprawę delikatnie.
Pozdrawiam, powodzenia
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez czarny październik 24 wrz 2007, 15:36
musisz uświadomić tej osobie, że nie wszyscy psychologowie tacy są...
Myślę, że ta osoba zgodziła by sie na leczenie gdyby nie to pierwsze złe wrażenie...
Posty
6
Dołączył(a)
13 sie 2007, 13:57

przez Goplaneczka 24 wrz 2007, 18:07
Spokojnie porozmawiać, pokazać to forum, żeby ta osoba zrozumiała, że są osoby, którym lekarz pomógł, że w psychoterapii nie ma nic wstydliwego. Albo zapytać, jaką widzi dla siebie alternatywę- czy chce dalej trwać w marazmie, spadać niżej i niżej?
Niestety, depresja zostawiana odłogiem nie zniknie.
Goplaneczka
Offline

jak uświadomić partnerowi problemy depresji...

przez megi-i 04 paź 2007, 22:43
kupiłam mu książkę... "Jak żyć z osobami cierpiącymi na depresję"... nawet nie zajżał...
dużo płaczę ostatnio... boję się, że to zalążek powrotu tej cholernej choroby...
przeszłam już ją dwa razy.
Nigdy tak na 100% nie widział prawdziwej jej postaci - jak facet - sądził, że mam kiepski humor.
Jak uporałyście się z tym problemem?
.....
:(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 paź 2007, 22:26

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 05 paź 2007, 01:22
tiaaaaaaaaa skąd ja to znam stosy książek w domu, których mój luby nigdy nie tkną :roll: ja się nie uporałam z jego postawą tak do końca zamknęłam się w sobie nie liczę, że zrozumie mnie kiedykolwiek tak do końca bo nie da się zrozumieć nie będąc chorym nie doświadczając tego wszystkiego..... mój mąż próbował być wyrozumiały to chyba najlepsze słowo, bo on nie starał się zrozumieć pomóc czy choćby nie przeszkadzać on bywa wyrozumiały i tyle ..... na więcej nawet nie liczę
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Pstryk 05 paź 2007, 20:22
Cześć megi-i. Miło Cię poznać.

Jaśkowa napisał(a):mój mąż próbował być wyrozumiały to chyba najlepsze słowo, bo on nie starał się zrozumieć pomóc czy choćby nie przeszkadzać on bywa wyrozumiały i tyle ..... na więcej nawet nie liczę

Przykre, ale w moim przypadku dzieje się tak samo. Czasem on traci cierpliwość i rzuci mi: "Idź coś z tym zrób, bo mam tego dość".

Kochanie, przede wszystkim szczera rozmowa - musisz mu uświadomić, że ta wiedza jest mu potrzebna jeśli mu zależy na Waszym związku. Nie chodzi tu o zrozumienie rozumowania chorego, to nie możliwe, chodzi o nabranie przez niego dystansu do pewnych sytuacji a co się z tym wiąże - wyrozumiałości. Nie ma sensu na siłę ciągnąć go do specjalisty, nie ma sensu zmuszać go do pogadania o tym na forum. Sens ma jedynie rozmowa o tym co się z Tobą dzieje w danej chwili i szczere powiedzenie mu, jak może Ci ulżyć. Gdy będzie posiadał praktyczną wiedzę będzie Wam obu łatwiej.

Poza tym chyba dobrze byłoby gdybyś ponowiła leczenie.
Pstryk
Offline

przez hoyka 05 paź 2007, 20:50
bethi ma racje
ja także prop[onowalabym szczerą rozmowe.. bo chyba nie ma innej takiej osoby, która mogłaby go uświadomić o tym jaka to choroba. Najlepiej jeśli bedziesz to Ty... i najlepiej jeśli bedzie to tylko i wyłącznie szczera rozmowa.. bo tylko taka może pomóc.. obustronna szczera rozmowa..
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

Doradźcie!Związek z chorym na depresję.

Avatar użytkownika
przez monikaaa 06 paź 2007, 17:13
witam
mam problem. moj kolega ma depresje. nawroty sprzed pół roku. dopiero niedawno zdałam sobie sprawe ze jestem w nim na maxa zakochana. bałam sie mu to powiedzieć ze wzgledu na sytuacje i jego chorobe:( jednak zrobilam to.. usłyszałam że nie chce mnie zranić i że lepiej by było gdybym o nim zapomniała.. co mam zrobić?

Edycja tematu. //snaefridur
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 paź 2007, 17:05

przez Goplaneczka 06 paź 2007, 17:24
Jeśli Ci zależy-walcz.
Ale licz się, że nie będzie łatwo...
Może dajcie sobie czas, aż mu przejdzie i poczuje się lepiej? A do tego czasu zapewniaj mu wsparcie, rozmawiaj z nim, zapewniaj o swojej przyjaźni, nie gniewaj się o wybuchy, okazuj zrozumienie.
Goplaneczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do