Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Twilight 03 wrz 2007, 09:37
Ślubem, złotko, ślubem. Ciekawe, czy trafi tu do nas na forum za jakiś czas ktoś z tej rodziny. Może następne pokolenie? (optymizmem powiało, wiem)
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 03 wrz 2007, 13:32
Najgorsza głupota jaką można zrobić to tkwić w toksycznym związku dla rzekomego dobra dziecka!!!! bo tego dobra tu nie widać jak by człowiek nie patrzył, nasze dzieci są jak "tabula rasa" my je kształtujemy, dziecko żyjące w atmosferze awantur i braku szacunku z góry jest skazane na niskie poczucie wartości brak autorytetu, wartości i norm odbiera dziecku poczucie bezpieczeństwa niezbędne do prawidłowego rozwoju funkcjonowania, doprowadza do aspołeczności takiej małej jednostki.... Szlag jasny mnie trafia jak słyszę mamusie, które tłumaczą swoje bytowanie u boku delikatnie mówiąc nieprzystosowanego tatusia dobrem dziecka, to czysty egoizm a nie dobro dziecka!!!!! Ja broń Boże nie upieram się przy rozwodzie ale jesli rodzice nie wykazują oboje chęci pracy nad związkiem nie walczą o rodzinę to jedna zdesperowana mam nic nie wskóra do tego trzeba dwojga!!!! i jeszcze jedno szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko!!! dzieci to barometry wyczuwające nasze złe nastroje, frustracje jak nikt inny, nie łudźmy się, że dziecko nie zauważy, bo robimy coś po cichu czy za jego plecami to kolejna głupota rodziców tzw " morlaność Pani Dulskiej" w tym wypadku się nie sprawdzi....
" na ustach uśmiech a sercu ból to najtrudniejsza ze wszystkich ról" banalne to ale jakże życiowe dziecko widzi to co w sercu nie na twarzy- pamiętajmy o tym!!!!!!!!!!
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Kolejna nieszczęśliwa miłość...

przez BmB 03 wrz 2007, 20:40
witam. jestem nowym użytkownikiem tego forum, a postanowiłem napisać bo po prostu sobie poradzić z życiem nie umiem... sprawa dotyczy miłości... mimo iż brzydki nie jestem to szczęścia do miłości nie mam... i to zazwyczaj nie jest tak że coś między mną a dziewczyną się nie układa... tylko głównie moje nieszczęśliwe miłości są spowodowane losem... głównie te znajomości z dziewczynami a później "związki" były podczas wakacji... a wiadomo jak to jest koniec wakacji= koniec "związku"... taką sytuacje miałem już kilka razy w życiu i to nie tylko podczas wakacji... może podam pierwszą taką nieszczęsliwą miłość: to było rok temu, kiedy po 6 miesiącach bycia razem z dziewczyną którą bardzo kochałem ona mi powiedziała ze się razem z całą rodziną przeprowadza do Anglii... było ciężko, ledwo się pozbierałem po tym... Nadmieniając to że jestem osobą bardzo uczuciową i która bardzo mocno kocha. w te wakacje przygoda się powtórzyła... poznałem cudowną dziewczynę, taką która idealnie do mnie pasowała i takie same elementy w związku były dla niej ważne co dla mnie. Historia się niestety powtórzyła, koniec wakacji= koniec związku. Tylko że teraz tym bardziej cierpię gdyż naprawdę coś do niej czuje, coś wielkiego. Mimo iż mieszka raptem 80km ode mnie to wiem że związek na odległość jest niezwykle ciężki a nawet rzekłbym bezsensu...
Po tym rozstaniu czuje się okropnie samotny... czuje ze powoli wpadam w jakąś depresje... Nic mnie nie interesuje... Nic mi się nie chce...
Proszę o pomoc, rade bo sam sobie nie daje rade. I dla osób które próbowałby mi "dowalić" proszę o powstrzymanie się bo już w życiu się wiele przykrych słów nacierpiałem...
BmB
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 wrz 2007, 20:15
Lokalizacja
Dark Side Of The Moon

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

miłość, a depresja

przez przemasiuk 05 wrz 2007, 10:09
witam forumowiczow :),
poznałem na nowo dawną miłość borykającą się obecnie z depresją.
I stąd moje pytanie: jak jej pomóc?
Chodzi do psychologa, bierze leki, ale co mogę dla niej fizycznie/psychicznie zrobić?
Proszę o jakąkolwiek odpowiedź.
Ostatnio edytowano 05 wrz 2007, 10:16 przez przemasiuk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 09:55

przez Goplaneczka 05 wrz 2007, 10:14
Być przy niej, rozmawiać, wyciągać ją jak najczęściej z domu.
I się nie zamartwiać, gdy jest smutna.
Pozdrawiam :mrgreen:
Goplaneczka
Offline

przez przemasiuk 05 wrz 2007, 10:29
Hm, ale jak ją zmotywować jeśli np. nie chce się ruszyć z domu? Ciągnąć na siłe :>
Rozumiem, że mam jej dawać małe radości życia, coś spontanicznego, miłego?
Nie użalać się nad nią, tak? Rozmawiać z nią i ją rozumieć.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 09:55

przez Goplaneczka 05 wrz 2007, 10:35
Tak. Depresja jest specyficznym stanem ducha-to ciągłe przygnębienie, niechęć do wszystkiego. Najlepiej, jak po prostu będziesz. Często teksty w rodzaju:"Nie dawaj się, musisz być silna itp" są odbierane jako brak zrozumienia. Motywowanie tu nic nie da, może tylko zrazić. Proponuj różne rzeczy, ale bez nacisku. Jak poczuje się lepiej, sama chętnie się ruszy.
przemasiuk napisał(a):Nie użalać się nad nią, tak? Rozmawiać z nią i ją rozumieć.

To to to :mrgreen:
Goplaneczka
Offline

przez przemasiuk 05 wrz 2007, 10:42
Hm, a czy mam się obawiać, iż ta 'miłość' to tylko iluzja?
Czyli po prostu nic nie gadać/motywować, tylko robić, tak?
Nie gadać, żeby się wprowadziło tylko prosto z mostu twardo postawić fakt przed nią :) 'Kiedy się wprowadzasz?' zamiast, 'Chciala bys sie do mnie wprowadzic?'
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 09:55

Avatar użytkownika
przez efekt6 05 wrz 2007, 13:05
Staraj się nie posuwać w takim myśleniu zbyt daleko. Ona nie jest życiową inwalidką, a to że radzi sobie jakoś z tą chorobą oznacza, że w gruncie rzeczy jest bardzo silną osobą.

Boisz się, że odmówi wprowadzenia się do Ciebie. Rozumiem. Dziewczyna ma swój rozum, więc zbierz się na odwagę i po prostu zapytaj. Nawet jeśli odmówi to jeszcze nie koniec świata. Przecież może się zgodzić za miesiąc, albo dwa.

Swoje strategie dobieraj na zasadzie "jak tu dogadać się z kobietą", a nie "jak tu dogadać się z jej depresją"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
07 sie 2007, 21:07

miłość, a depresja

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 05 wrz 2007, 14:16
efekt6 napisał(a):Swoje strategie dobieraj na zasadzie "jak tu dogadać się z kobietą", a nie "jak tu dogadać się z jej depresją"

No i to jest najlepsza rada jaką mogłeś otrzymać!!!
Jak jej nie zapytasz czy chce się do ciebie wprowadzić to możesz czekać jeszcze wieki.... Rozmawiaj z nią normalnie!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez Twilight 05 wrz 2007, 14:19
A ja polecam lekturę tej strony tego tematu: (do którego, zresztą, ten topic powinien być dołączony)

http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=5445&postdays=0&postorder=asc&start=195
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

miłość, a depresja

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 05 wrz 2007, 14:25
Twilight napisał(a):A ja polecam lekturę tej strony tego tematu: (do którego, zresztą, ten topic powinien być dołączony)

O, widze, że ktoś tu próbuje sprzątać....
Ale w sumie racja, tam są dobre rady w podobnym temacie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez przemasiuk 06 wrz 2007, 07:18
Dziękuje za linka, szukałem ale niestety nie znalazłem :)
Zabieram się za czytanie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 09:55

przez Raf 06 wrz 2007, 14:16
ja mam odwrotnie. przez moją depresje wygasa uczucie mojej partnerki do mnie. ona juz chyba nie daje sobie rady ze mna i ztym że nie wypelniam już żadnych męskich obowionzków – jestem kompletnie bezużyteczny.
Raf
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
27 sie 2007, 14:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do