Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez .Tomek 10 sie 2007, 22:06
Dino napisał(a):
ja czyli nikt napisał(a):ale jaki lekarz mi pomoże nie informując o tym rodziców? a już wolę sama się z tym męczyc niż żeby moja matka się o tym dowiedziała....


to przepraszam nie rozumiem lek przed matką jest większy niż twoje cierpienie?


A ja ją rozumiem. Też mam ten sam problem. Chcę się wybrać do psychiatry ale nie chcę żeby moi rodzice wiedzieli. Dlaczego? Bo to by mnie jeszcze bardziej dobiło. Ich współczucie i pocieszanie...gadanie, że będzie lepiej, żebym się trzymał. Ogólne włażenie w dupę co powoduję, że czuję się gorzej niż było. Nie lubię po prostu jak ktoś biega koło mnie bo coś mi jest. To tylko przypomina że mam problem.

ja czyli nikt napisał(a):nie. ale jak ona się dowie to tylko mnie wyśmieje i będzie jeszcze gorzej... ona mnie nigdy nie traktuje poważnie....


To się w takim razie nie przejmuj tylko szukaj pomocy dla siebie. Potraktuj swój stan poważnie i idź do lekarza.

ja czyli nikt, chyba musisz po prostu iść. Nie ma wyjścia. Lepiej sobie pomóc niż się zniszczyć albo zabić. Zapytam z ciekawości: Ile masz lat?
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez Dino 10 sie 2007, 22:09
ja czyli nikt napisał(a):nie. ale jak ona się dowie to tylko mnie wyśmieje i będzie jeszcze gorzej... ona mnie nigdy nie traktuje poważnie....

to wpadłaś sama w swoje błędne koło,szukasz pomocy,a zarazem boisz sie krytyki matki,wyśmiania,ale to jest twoje zdrowie ty musisz o nie zadbać ,może dobrze jakbyś matkę przekonała na rozmowę z dobrym psychologiem,może słowa fachowca do niej dotrą?
nie ma ludzi zdrowych są tylko nie przebadani.
normalność to zbiorowe szaleństwo
ja jestem odlotowym kierowcą zawodowym
kryzys wieku średniego?-kupiłem sobie YAMAHE XS 400
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
06 sie 2007, 21:11
Lokalizacja
Dolnośląskie

przez ja czyli nikt 10 sie 2007, 22:21
ile? mało. i wszyscy mnie traktują jak gówniarę. ale ja zawsze byłam bardzo dojrzała jak na swój wiek. to podobno dlatego że wychowywałam się bez ojca. i musiałam sobie od małego sama radzic i jeszcze bratem się zając jak matka była w pracy. i wszyscy mi mówią że psychicznie jestem bardzo dojrzała. tylko że ja nie umiem sobie poradzic ze swoimi problemami, ze swoim życiem. nie mam już na to siły.
a matce też nie chce powiedziec bo ona najpierw by mnie wyśmiała a późnej jak jej się znudzi nabijanie ze mnie to by udawała dobrą mamusię która się interesuje córeczką o bardzo jej współczuje. tylko że ona nigdy się mną nie interesowała. i nie chcę żeby się nade mną użalała. i nie chcę znosic wyśmiewania i szyderstw całej rodziny itp. bo zaraz poleci wszystkim powiedziec.
-Puchatku...??
-Tak, Prosiaczku...?
-Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę.
-Chciałem się tylko upewnic, że jesteś...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 sie 2007, 21:53
Lokalizacja
boulevard of broken hearts

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez .Tomek 10 sie 2007, 22:49
Nikt tutaj Ciebie nie traktuje jak gówniarę. Ja też jestem bardzo młody. Prawdopodobnie młodszy niż Ty. Też wyróżniam się pod względem dojrzałości wśród moich rówieśników.
Wiesz co do lekarza, to wydaje mi się, że oni nie mają prawa ujawniać nikomu informacji na temat pacjenta czy coś takiego, nawet rodzinie, jeżeli wyrazisz taką wolę. Więc powinnaś się o to dowiedzieć i zatroszczyć się o siebie. Olej teraz innych. Ty jesteś najważniejsza.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez ja czyli nikt 10 sie 2007, 23:01
.Tomek jesteś dokładnie o miesiąc ode mnie starszy. co do dnia. więc wiesz... nie jestem pełnoletnia więc nie wiem czy lekarz w ogóle może mnie przyjąc bez wiedzy rodziców a już na pewno ma obowiązek poinformowac ich o moim stanie zdrowia... a nie chcę tego... jeszcze w domu by było źle... teraz jak mnie wszyscy olewają nie jest tak źle. przyzwyczaiłam się... ale nie chcę im sama dawac powodu do nabijania się itp... a poza tym matka zaraz by chciała wszystko wiedziec a ja nie umiem z nią rozmawiac o swoich problemach... wstydzę się...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:12 pm ]
dlaczego musi tak byc? dlaczego muszę tak cierpiec? wiem, powiecie że wcale nie muszę. ale ja już nie wiem co mam robic. nie mam siły. tak bardzo mnie to wszystko boli, przytłacza. a jeśli znów postąpię źle? i będę tego dłuuugo żałowała. i cierpiała jeszcze bardziej. chociaż nie wiem czy da się jeszcze bardziej bo czuję jak cierpienie rozrywa mi serce. nie mam już siły. i chyba się poddaję. nie umiem już dłużej walczyc. o swoje szczęście. o swoje życie.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:22 pm ]
:cry:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:35 pm ]
ja tylko chciałam byc szczęśliwa. żeby ktoś mnie kochał. dał mi ciepło, zaopiekował się mną. po prostu był przy mnie. chciałam choc raz w życiu poczuc się przy kimś bezpiecznie. chciałam byc komuś potrzebna. miec dla kogo życ. budzic się rano i uśmiechnąc się na myśl o kimś kto czeka na spotkanie ze mną. ale widzę że wymagałam zbyt wiele....

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:36 pm ]
poddaję się już... już nie daję rady

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:40 am ]
:cry:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:48 pm ]
kuuuuuuuuuuuuur****aaaaaaaa nie dam rady!!!!!! mam dośc tego zasranego życia.
-Puchatku...??
-Tak, Prosiaczku...?
-Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę.
-Chciałem się tylko upewnic, że jesteś...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 sie 2007, 21:53
Lokalizacja
boulevard of broken hearts

moj maz mnie krytykuje

przez margi 11 sie 2007, 16:29
jestem zalamana moj maz jest najblizsza osoba jaka mam i problem polega na tym ze caly czas mnie krytykuje twierdzac, ze mnie ulepsza i to dla mojego dobra.twierdzi ze mnie ciagnie do gory a ja od lat dlatego zeby go nie zawiesc staram sie zmienic i robic wszystko tak jak odemnie oczekuje.tylko ze jemu zawsze sie cos nie podoba.jednego dnia mnie zasypie gora pieknych slow a nastepnego mi tak przywali z grobej rury,ze albo jestem na tyle silna i obracam w zart udajac,ze nie zrobilo na mnie to zadnego wrazenia,albo biore wszystko do siebie.i co on jest idealny i nie jestem w stanie mu wytlumaczyc,ze mnie rani bo on twierdzi, ze tylko zwraca mi uwage jak to w rodzinie przystalo powinni to robic najblizsi.tylko,ze jak to robia najblizsi to bardzo rani.po czym rozmowa sie konczy jego stwierdzeniem,ze nie slucham co do mnie mowi i ze nie jestem wstanie rozmawiac o sobie i z nerwow sie az cala trzese.nie wiem co mam robic gdybym go nie kochala to przynajmniej nie byloby problemu.jestem z natury bardzo twardym charakterem ale tak dluzej nie dam rady.jak mam sobie poradzic z ta cala sytuacja?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
11 sie 2007, 15:59

przez Goplaneczka 11 sie 2007, 16:56
Hej, może nim wstrząsnąć? Pokaż mu swoje emocje-pokaż, że Cię rani, nie tylko mu o tym mów. Może raz walnąć pieścią w stół i zmusić do wysłuchania Twoich racji? Przekonać, że jego zachowanie ma na Ciebie toksyczny wpływ przez naśladowanie? Nikt nie lubi krytyki, a ta ukrywana pod płaszczykiem żartu lub "dla Twojego dobra" jest najbardziej niszcząca.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez viper_88 11 sie 2007, 17:59
Wiem, że rzadko tutaj piszę, ale witam Cię i pozdrawiam :smile:

A teraz do rzeczy: Szczerze powiem, że opis tego, jak traktuje Cię Twój chłopak, jest naprawdę okrutny. Nie będę też oryginalny, jeśli powiem, że pozostawienie go, to najlepsza rzecz, jaką możesz zrobić (a co widzę, nie jest dla Ciebie łatwe).

Ze wszystkich rzeczy, które tu opisałaś, tylko jedna jest, w zasadzie, prawie identyczna, jak w moim przypadku. Rzeczą tą jest to, że ja też szukam tej jednej osoby, do której mógłbym poczuć jakąś bliskość i być może kiedyś się w niej zakochać. Szczerze powiem, że wiem, jak to jest usilnie kogoś takiego szukać, ale dodam także, iż jak na razie ostałem na kimś, do kogo zaczynam czuć coś więcej, niż tylko chęć zaprzyjaźnienia się i jest mi z tym dobrze :smile:

Jestem pewien, że jeśli odrzucisz swego obecnego chłopaka, to z pewnością sama również kogoś takiego znajdziesz, choćby w tym, sąsiednim mieście :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 sty 2007, 19:17

przez Mr.nobody 11 sie 2007, 18:28
Hej...

Jeśli pozwolisz... Myślę, że powinnaś zebrać w sobie garstkę siły i przeprowadzić z nim bardzo poważną, spokojną i co najważniejsze długą rozmowę, nie ustępuj gdyby próbował przerwać. Piszesz, że z natury masz twardy charakter - użyj go i postaw tym razem na swoim... A jeśli nie wiesz co powiedzieć, poprostu to samo co napisałaś tutaj. W końcu też masz uczucia, a skoro rzeczywiście się kochacie to napewno on nie chciałby Cię dłużej ranić... Jak to nie zda egzaminu to masz pełne prawo poddać się emocjom, czasami trzeba palnąc kogoś mocno w łeb, żeby zrozumiał, że robi... źle... (nie dosłownie)

Albo próbuje Cię zdominować, albo poprostu kocha Cię do tego stopnia, że chce żebyś była doskonała... A, że robi to twoim kosztem... Nikt nie jest i nie będzie doskonały... Pozdrowienia.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 sie 2007, 17:11

przez ja czyli nikt 11 sie 2007, 19:04
żeby to jeszcze takie proste było. ale ja nie potrafię. a poza tym już i tak mam wszystko gdzieś. mam gdzieś moje życie. bo nie mam po co życ. i nie chcę już dłużej.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:33 pm ]
chcę już zakończyc to cierpienie.
-Puchatku...??
-Tak, Prosiaczku...?
-Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę.
-Chciałem się tylko upewnic, że jesteś...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 sie 2007, 21:53
Lokalizacja
boulevard of broken hearts

Avatar użytkownika
przez Twilight 11 sie 2007, 19:49
Viper, szkoda, że rzadko piszesz, bo mądrze ;)

ale jaki lekarz mi pomoże nie informując o tym rodziców? a już wolę sama się z tym męczyc niż żeby moja matka się o tym dowiedziała....


Każdy porządny, a nieporządnych należy zmieniać na tych dobrych.

Jedna rzecz ode mnie - nie potraktuj tego jako złośliwość czy wyśmiewanie sie, bo tak nie jest, piszę to naprawdę z serdecznością do Ciebie. Kompletnie nie rozumiem, jak chcesz być w szczęśliwym związku, skoro sama siebie nie szanujesz. Pozwalasz sie najzwyczajniej w świecie poniżać, uwiesiłaś się na jednym gościu i tyle. Nie będziesz szczęśliwa, póki nie nauczysz się kochać siebie, a nie będziesz w pięknych relacjach z drugim człowiekiem, póki nie nauczysz się żyć szczęśliwie sama - wtedy możesz być z kimś naprawdę szczerze, nie traktując go jako ''uszczęśliwiacz'' z promocji z supermarketu. (akurat wystawili nadający się towar, w sumie miły, ciepły, to spróbuję, może akurat będzie mi pasował?)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Twilight 11 sie 2007, 19:58
Goplaneczka ma rację, niech nie będzie taki zadufany w sobie z tym ''ciągnięciem do góry''... W sumie, chyba należy mu się porządny opieprz. Z wytknięciem całej śmieszności i małości tego, jak się Twoim kosztem dowartościowuję.

Bo to w tym właśnie chodzi, jeśli twierdzi, że Cię ''ulepsza'' i ''ciągnie do góry'', to pod tandetną maską twardości charakteru musi być cholernie niedowartościowany.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez vegge 11 sie 2007, 20:07
napisz do niego list, w ktorym zawrzesz wszystkie swoje mysli, ktore chcialabys mu przekazac

na papierze bedzie to uporzadkowane, unikniesz emocji zwiazanych z rozmowa na zywo, skupisz sie i dzieki temu powiesz mu wszystko co myslisz o jego zachowaniu i co bys chciala zeby sie w tym zachowaniu zmienilo
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez ja czyli nikt 11 sie 2007, 20:23
wiesz, już na niczym mi nie zależy. już nie mam siły. już nie chcę zyc. oby tylko starczyło mi odwagi. i już nigdy więcej nie poczuję bólu....
-Puchatku...??
-Tak, Prosiaczku...?
-Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę.
-Chciałem się tylko upewnic, że jesteś...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 sie 2007, 21:53
Lokalizacja
boulevard of broken hearts

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do