Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez didado1 08 sie 2007, 21:06
xxx
Ostatnio edytowano 03 mar 2008, 22:48 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez ja czyli nikt 08 sie 2007, 21:15
wiesz... kiedyś mialam jakieś plany, marzenia... chciałam skończyc studia. filologię polską. bo kocham to. a raczej kiedyś kochałam. chciałam założyc rodzinę, razem z mężem wybudowac dom, miec dzieci... chyba każdy o tym marzy... ale zawsze, nawet gdy wybiegałam myślami daleko w przyszłośc on był przy mnie. to z nim budowałam ten dom, z nim zakładałam rodzinę. teraz wszystko runęło. nie mam żadnych marzeń, planów, ambicji... nic.. jestem wrakiem człowieka który bez celu chodzi po tym świecie... i nie widzi sensu by dalej życ...
-Puchatku...??
-Tak, Prosiaczku...?
-Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę.
-Chciałem się tylko upewnic, że jesteś...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 sie 2007, 21:53
Lokalizacja
boulevard of broken hearts

Avatar użytkownika
przez didado1 08 sie 2007, 21:38
xxx
Ostatnio edytowano 03 mar 2008, 22:46 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez top23 09 sie 2007, 00:22
karolina28 a co jakby ten Twój kolega rozwiódł się z żoną i by Ci powiedział, że to z miłości do Ciebie? Pewnie byś rzuciła tego aktualnego od razu. I to ma być ta wielka miłość? :roll:
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 cze 2007, 23:39

Karolinko!!!czy to oznacza, że przespałaś się jakimś facetem

Avatar użytkownika
przez przędka 09 sie 2007, 08:19
no ładnie, wiem,że tak teraz jest!!! ale jak masz męża po diabła poszłaś do łóżka i to z żonatym , a teraz będziesz płakać bo z tym było Ci lepiej!!!!
chyba nie doprowadzisz do rozwodu, aby On zostawił żonę i dzieciska!!!!
takie kobiety ja nazywam bardzo brzydko, nie chciałabym tego zrobić Tobie!!! gdyby był wolny to co innego; czy ogarnął Twoje zmysły???
czy to było tylko tzw. 'dopasowanie seksualne" to trzeba było robić wcześniej, podobno to jest najważniejsze gdyż daje kobiecie szczęście, tj jak PROZAC codziennie po tabletce !!!
osobiście nie wiem co to jest takie szczeście , nie zaznałam tego , nie każda kobieta może być szczęśliwa dlatego jest nerwica, żal, zazdrość, nienawiść i tego typu inne rzeczy;
to nie lekcja BROń Boże, ale zastanów się- spróbowałaś 'lepszego miodu' i co teraz???pzdr.
trawa usycha więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
27 lip 2007, 20:00

sorry, może przeczytałam pochopnie!!!!

Avatar użytkownika
przez przędka 09 sie 2007, 10:42
jeśli, ślubu nie było to nie wychodź za niego, ale pewnie z nim mieszkasz to już nie takie proste powiedzieć, że zrozumiałam,że to nie to!!!!
nie będziesz szczęśliwa z tym z kt. jesteś!!!!
ale to już Twoja decyzja, chyba nie umiałabym powiedzieć NIE!!!!to będzie oznaczać twój ból i niechęć do zbliżeń, co powinno być dla Ciebie przyjemnością, może tem SEKSUOLOG Ci pomoże!!!!
trawa usycha więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
27 lip 2007, 20:00

Avatar użytkownika
przez Agigi 09 sie 2007, 10:51
Jesteś jeszcze bardzo młoda osóbką,ale uważam że tracisz czas przy takim brutalnym facecie.Rozumiem że bardzo go kochasz,ale dopóki z nim będziesz on cię będzie niszczył.Wydaje mi się,że to on potrzebuje psychiatry.Możesz mi wierzyć na słowo,ja byłam związana z kimś przez 7 lat i kochałam go bardzo,ale on mnie kochał tylko przez pierwsze 2 lata a potem traktował mnie jak znajomą.Straciłam przy nim moje najlepsze lata, i dopóki nie poznałam kogoś,kto naprawdę mnie kocha i szanuje byłam przekonana że nikt inny mnie nie będzie chciał.Teraz czuję się dowartościowana,kochana i potrzebna.Jesteś młoda,całe życie przed tobą,znajdziesz kogoś napewno,kto zasłuży na twoja miłość.A dranowi powiedz pa!zanim cię całkiem sponiewiera.Nie będzie łatwo,ale na to trzeba duzo czasu,wierzę,że ci się uda.Pozdrawiam :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 sie 2007, 20:11

Avatar użytkownika
przez Twilight 09 sie 2007, 11:56
Tak sobie czytam i nasuwa mi się jedno spostrzeżenie odbiegając już od szczegółów - Ty cały czas oglądasz się na innych. Czekasz, aż ktos z otoczenia ''da Ci znak'' że powinnaś to skończyć, prosisz o radę na forum, ale gdy ją dostaniesz, odpowiadasz ''zrobiłabym, ale..."

Nie krytykuje Cię. Zdaje sobie sprawę, że jest to dla Ciebie bardzo trudne - to co jednym wydaje się proste i łatwe, dla innych może być życiowym problemem.

Ale, wszystko sprowadza sie do jednego - Ty musisz w końcu wziąć odpowiedzialność za swoje życie. I tu wiek nie ma nic do rzeczy - cały czas, świadomie lub nie, czekasz aż popchnie Cię do decyzji kto inny, wtedy w razie czego, możesz ''dzielić odpowiedzialność'' za efekt na Tą osobę. Figa, nawet jeśli nie spodoba Ci się to co pisze - musisz podjąć swoje decyzję, bo to Twoje życie i otoczenie nie ma nic do tego. My tu możemy Ci radzić, ale to Ty będziesz z tym żyć.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez inez3 09 sie 2007, 12:41
Twilight jak najbardziej zgadzam sie z toba... "zrobilabym, ale..." to sa moje ulubione slowa. sami sie nimi ograniczamy... nie wiem, chyba ze strachu przed odpowiedzialnoscia...
ja czyli nikt wez sobie do serca to co ci tu wszyscy na pisali. nie szukaj wymowek, a moze poprostu sprobuj? jesli nie sprobujesz to sie nie przekonasz. a moze wlasnie okaze sie, ze twoja decyzja cos zmieni??
jestes mloda dziewczyna, ktora z braku ciepla i milosci w domu wybrala milosc chorobliwa wrecz, gdzie jakies oznaki sympatii przeplataja sie z nienawiscia i terrorem psychicznym...
nie mozesz szukac uczucia na sile, bo w ten sposob bedziesz za kazdym razem trafiac w ten sam schemat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez snaefridur 09 sie 2007, 13:30
Czasem nadal zależy nam na kimś,kto zachowuje się jak ostatnia szuja,bo ciężko uwierzyć,że mogliśmy AŻ TAK się pomylić.To naturalne i nie wiem,czy są na to jakieś złote rady,trzeba po prostu przez to przejść.Prawda jest taka ,że będąc w takim związku,znacznie utrudniasz sobie poznanie kogoś naprawdę wartościowego.
snaefridur
Offline

przez ja czyli nikt 09 sie 2007, 14:22
wiem, że powinnam się wziąc w garśc.... coś z tym zrobic... w sumie to powiedziałam mu że to koniec dwa razy. za pierwszym razem nic to nie dało. może tak na prawdę sama tego nie chciałam. myślałam, że jak zobaczy że nie żartuję i że na prawdę może mnie stracic zrozumie coś, spróbuje się zmienic. na początku owszem, próbował. ale nie wyszło mu. a poza tym nie za bardzo się starał... teraz jak mu powiedziałam że to już koniec na zawsze... ja sama nie wiem czego chcę. tak bardzo pragnę żeby był przy mnie, kochał... nie wiem czy nadal próbowac to reanimowac... w końcu to 2 lata. wspólne plany. marzenia... tyle wspólnych chwil. trudno to tak po prostu zakończyc... powiedział że nie umiem pójśc na kompromis co do tych jego koleżanek. że gdybym się zgodziła to byśmy byli razem i by było wszystko dobrze... ale ja mu nie ufam. i nie jestem w stanie zaakceptowac tych panienek... i nie wiem czy jest jeszcze sens budowac cokolwiek jeśli nie ma się zaufania... jeśli tyle razy znosiło się kłamswa... ale może miłośc jest silniejsza niż cierpienie... nie wiem co robic... tak bardzo mnie to wszystko boli... i tak bardzo go kocham.... z jednej strony wiem że powinnam z tym skończyc... ale nie potrafię... nie mam siły.
-Puchatku...??
-Tak, Prosiaczku...?
-Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę.
-Chciałem się tylko upewnic, że jesteś...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 sie 2007, 21:53
Lokalizacja
boulevard of broken hearts

przez gee 09 sie 2007, 16:27
popatrz troszke z innej strony
mowisz ze nie moglabys robic tak jak on bo go kochasz - on to robi a ty ciagle wierzysz w jego slowa i zapewnienia o milosci?
nie wiem co to musi byc za czlowiek bo osobiscie sobie nie wyobrazam zeby komus robic takie rzeczy, jak rowniez nie wyobrazam sobie tego ze twoja milosc jest az tak silna zeby przez to przechodzic
"nie ma ludzi niezastapionych" moze troche brutalne ale w pelni prawdziwe, ty jestes jeszcze bardzo mloda, zapewne byla (jest) to twoja pierwsza milosc i mam wrazenie ze wmowilas sobie ze to on jest tym jedynym i ze innego byc nie moze a przeciez zdajesz sobie sprawe z tego ze to nieprawda
przy takiej rodzinie rozumiem ze potrzebujesz kogos bliskiego, milosci itd ale w samotnosci tez da sie zyc (czego ja jestem dobrym przykladem) majac chociazby grupke dobrych znajomych
to ze zerwalas kontakty nie znaczy ze nie mozesz ich odnowic
i przede wszystkim - przestan sobie wmawiac ze nie mozesz zyc bez niego bo to nie jest prawda

p.s. z tym pistoletem to naprawde trzeba by z policja pogadac :?
ten kto poznal samotnosc zrobi wszystko, by znow przez nia nie cierpiec...
gee
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
26 cze 2007, 19:56
Lokalizacja
z przyszlosci narodu

Avatar użytkownika
przez korres1 09 sie 2007, 18:41
Myślę, że w Twojej sytuacji bez lekarza się nie obejdzie. Jeśli się wstydzisz, spróbuj najpierw zadzwonić na infolinię z pomocą psychologiczną, tam na pewno wskażą Ci specjalistę, który nie będzie pytał o zgodę Twoich rodziców. Nie wahaj się, bo bez wsparcia bliskiej osoby będzie Ci coraz ciężej.
pozdrawiam
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez ja czyli nikt 09 sie 2007, 19:09
szczerze mówiąc to chciałabym porozmawiac z kimś kto zrozumiałby moje uczucia, moją sytuację pomógł mi. i znów kolejne ,,ale" u mnie w domu nie da się rozmawiac przez telefon tak żeby nikt nie podsłuchiwał albo nawet niechcący nie usłyszał rozmowy... ciągle ktoś się kręci po domu. a nie chciałabym żeby usłyszeli taką rozmowę...

a co do znajomych... wolałabym znaleśc nowych przyjaciół. nie odnawiac kontaktów ze starymi bo nie było to zbyt ciekawe towarzystwo... imprezy, alkohol, czasem nawet marihuana... kiedyś mi to nie przeszkadzało. osobiście nie piłam tak jak oni a o narkotykach nawet nie chciałam słyszec ale teraz wolałabym zaprzyjaźnic się z bardziej wartościowymi ludźmi... i nie wiem od czego mam zacząc.... mieszkam w bardzo małej miejscowości. z ludźmi stąd nie mam szans się zaprzyjaźnic... oni tworzą jedną zgraną grupę. i dzięki mojemu bartu (bo on też się z nimi przyjaźni) mają o mnie nie najlepsze zdanie... i wiem że nie uda mi się tego zmienic. a nie wiem jak mam poznac nowych ludzi. co zrobic. od czego zacząc.... jest to dla mnie bardzo trudne.
-Puchatku...??
-Tak, Prosiaczku...?
-Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę.
-Chciałem się tylko upewnic, że jesteś...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 sie 2007, 21:53
Lokalizacja
boulevard of broken hearts

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do