Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Depresja a związki

przez Majka_ 11 lip 2007, 20:02
bethi

a może spróbuj to zorbic dla samej siebie, nie dla nikogo innego tylko dla siebie.....przecież jesteś tego warta, jak mówią w pewnej reklamie;)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 lip 2007, 19:18

przez Pstryk 13 lip 2007, 18:03
Nie lubię tego gnoja co w mnie siedzi. Nie gadam z nim. To nie ja. Jeśli coś robię, to musi mi sprawiać przyjemność żeby to zrobić lub muszę mieć motywacje. Za dobrze się znam. I to mnie chyba boli, bo czy mam prawo trzymać kogoś przy sobie dla swojego interesu :shock:
Pstryk
Offline

prosze o pomoc .....

przez paula90z 22 lip 2007, 09:12
2 dni temu rozstalam sie z najblizszą mi osoba na siwecie.byl to moj chlopak z ktroym bylam przez 2 lata.bylismy nierozlączni i to na prawe byla prawdziwa milosc. nie moge sobie wybaczyc ze pozwolilam nam sie oddalic od siebie :( sprawe pogarsza to ze to byl niezwykly chlopak, zabiegal o mnie przez pol roku wiedząc ze nie ma u mnie zadnych szans, tak dlugo mnie meczyl az sie w nim zakochalam :(bylismy najlepszymi przyjaciolmi, najpiekniejszą parą ,nasze uczucia byly wielkie, nieporownywalne do niczego. nie bylo dnia zebysmy byli osobno :( a teraz powiedzial ze jego milosc wygasla...ze to nie to co kiedys. wiem ze nie chcial mnie zranic i ze cierpi z powodu naszego rozstania bo bylam dla neigo wszystkim ale on nie moze mnie oszukiwac :(jestem w strasznym stanie, on zmusza mnie zebym zapomniala, widze lzy w jego oczach ale nie mam sily walczyc. od 3 dni nie jem, nie spie, nie myje sie. mam wielu przyjacoil ktorzy mnie wspierają ale sami nie mogą uwierzyc w to co sie stalo..nie poznają mnie-jstem wrakiem czlowieka. moja rodzina mnie wspiera,pryzjaciele....jego rodzina, i on sam chce mi pomoc ale ta pomoc do mnie nie dociera. czuje sie jak narkoman na glodzie, moje zycie to detox. sytuacje komplikuje to ze mieszkamy blisko siebie ja widze jego dom wychodząc na balkon:( moj dom jest nim przepelniony, posciel jeszcze nim pachnie...przez dwa dni schudlam 5kg. wszystko mi o nim przypomina, nie moge sobie z tym poradzic.....jak taka milosc mogla sie skonczyc, no jak?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 lip 2007, 08:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez paula90z 22 lip 2007, 09:15
musisz ratowac twoj związek ! ja tez bylam w podobnej sytuacji i nic nie zrobilam myslalam ze jak on kocha to prezetrwamy wszystko...nie przetrwalismy ,dlatego jesli go kochasz a on ciebie to musicie sie dogadac bo to was moze zniszczyc.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 lip 2007, 08:59

przez vegge 22 lip 2007, 09:23
dobrze by bylo jakbys wyjechala teraz na dlugie wakacje, zeby zostawic za soba wszelkie bodzce ktore ci o nim przypominaja

zeby pokonac ten stan musisz znalezc nowego partnera, inaczej bedziesz tkwila w tym cierpieniu nawet latami
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

nie moge wyjechac..

przez paula90z 22 lip 2007, 09:44
nie moge wyjechac , to niemozliwe mam tu szkole musze do niej za miesiąc wrocic :( za rok matura ale nie wiem jak mam sie cuzyc widząc go codziennie w szkole ...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 lip 2007, 08:59

przez smętny tygrys 22 lip 2007, 10:09
rybek w morzu dużo, a przed Tobą jeszcze mnóstwo czasu i zapewne pięknych chwil. trzymaj się Kochana!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
24 cze 2007, 14:02

Depresja a związki

przez padme34 22 lip 2007, 16:24
"bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal "
Aha! Cudowna dewiza życiowa! :? Znam kogoś, kto ma taką samą! I jest to psychiatra :( Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 lip 2007, 14:56
Lokalizacja
Tourń

Depresja i nerwica końcem miłości ...

przez suavemente_besame 22 lip 2007, 16:46
Byłam w związku,jeszcze do dziś. Przed tym związkiem miałam jeszcze inne które były tragiczne i odbiły się na mim życiu... także moje dziecinstwo nie było usłane różami. Wracając jednak do tgo mojego związku. Na początku wydawało się wszystko ok,byliśmy szczęśliwy,on kochał mnie pod niebiosa i żyć beze mnie nie mógł. Jednak z czasem zaczęło się psuć... dopiero wtedy uzmysłowiłam sobie że jest coś ze mną nie tak. Okazało się że mam depresje i nerwice a do tego jestem neurotyczką. Kiedy mój chłopak się dowiedział był przerażony ale przysięgał,że zostanie przy mnie i będzie się mną opiekował,że razem z naszą miłością damy rade...[ musze powiedziec ze i on ma problemy z samym soba]. Zaufałam mu i jeszcze bardziej pokochałam. Wczoraj pierwszy raz powiedziałam "kocham" i poczułam że naprawdę wyjde z tego bagna razem z nim. Spędziłam wczoraj cudowny dzień. Jednak dziś napisał do mnie że on nie nadaje się do takiej miłości,że moja choroba go przeraża i nie da rady z tym. Żebym sama sobie radziła. Nie potrafie wyrazić słowami co czuje... nie mam przyjaciół,nie mam rodziny ... teraz nawet nie mam już jego... zostałam sama,a moja wiara w to że wyjde z tego spadła do zera. Straciłam całą moją motywacje... Żeby minął atak paniki i płaczu musiałam nałykać się tabletek uspokajajacych i teraz czuje się jak naćpany manekin.... Moge powiedzieć że jest mi tak źle że aż nie potrafie tego napisać.
suavemente_besame
Offline

przez reneSK 22 lip 2007, 19:29
Wiem, że jest ci trudno i źle, ale żeby wyjśc z tego paskudztwa musisz to zrobić dla siebie, a nie dla kogoś. Walcz , tak jak my wszyscy.Pozdrawiam
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:46

przez vegge 22 lip 2007, 21:38
"Dowodem odwagi nie jest umrzeć, lecz żyć"
[Vittorio Alfieri]

to a propos twojego cytatu o smierci ktory umiescilas jako motto forumowe

daj sobie czas, a sama tez znajdziesz odpowiedzi i wlasne mysli, ktore pozwola ci zyc w koncu szczesliwie
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez arielka 23 lip 2007, 19:41
ja się zakochałam przez neta.....zaczęło się przez neta, o!
Jestem szczęśliwa, a jednocześnie czuję się winna.....skomnplikowana hisoria....ale myślę, mam nadzieję, że będzie dobrze... :roll:


Q....a tego h.....a za...ć...
"Cierpienia okalecza. Nie uszlachetnia. Okaleczeni nadal mamy prawo do dobrego życia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lut 2006, 16:20

przez Pstryk 24 lip 2007, 13:13
Eh, ja trwam w tym związku chyba już tylko dlatego, że nie wiedzę innego wyjścia. Żal mi mojego chłopa. On mnie tak kocha i tak się stara....
Pewnie tego posta przeczyta i będę miała niezłą jazdę ale cóż, my "rozmawiamy" już tylko w ten sposób: ja piszę tu, na forum, a on potem czyta ukradkiem moje posty...
Pstryk
Offline

przez Pstryk 24 lip 2007, 13:17
Twój chłopak, hm, myślę, że bardziej przeraża go świadomość, że z nim samym nie jest najlepiej... i Twoja choroba tylko mu to uświadamia. Jest bardziej bezradny niż Ty.
Eh, notabene, Twoja historia jest mi bliska. Tylko zakończenie inne...
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do