Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez lech bogdanowicz 27 cze 2007, 17:32
Czy twoj koles ma rzeczywiscie zdiagnozowana depresje?
Posty
17
Dołączył(a)
21 cze 2007, 01:34
Lokalizacja
warszawa_londyn

przez vegge 27 cze 2007, 18:06
jestes strasznie zaborcza, zazdrosna nawet o siostre i matke meza


to naturalne ze siostra przyjezdzajac do obcego miasta zamieszka nazjpierw z wami zanim sie usamodzielni

ps
pilnuj sie dziewczyno bo maz sie z toba pozegna jak sie nie zmienisz
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez Róża 27 cze 2007, 18:16
Hm,co ci się stało Vegge?Miałam cię za rozsądnego człowieka,a tu taka wypowiedź? :roll:
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez aga1980 27 cze 2007, 21:43
Czyli rozumiem Vegge ze twoim zdaniem to zupełnie naturalne i ty nie miałabys zadnych oporów... no cóż... A nie przyszo ci do głowy ze mieszkanie z kims jest wejsciem w najbardziej intymna relacje jaka mozna z kims stworzyc. Wspolne mieszkanie nie daje ci wyboru- musisz znosic ta osobe cały czas, ze wszystkim co to ze sobą niesie. Nie wiem czy brak zgody na wspolne zamieszkanie jest oznaka chorej, jak to okreslasz zaborczosci. Według mnie to raczej wynaczenie pewnych granic- oznaka asertwnosci. Nie wiem czy juz masz meza, czy nie pamietasz jak to bylo kiedy zamieszkaliscie razem. To czas docierania sie, dogrywania, pierwsza próba...Jesli ty nie miałabys problemów z tym zeby uczestniczyly w tym osoby trzecie to gratuluje silnej osobowści i mądrości. Dobrze ze takie osoby tez sa na tym forum (ciekawe swoja droga czemu- pewnie z pobudek czysto altruistycznych....)Wybacz, ale twoje uwagi wydaja mi sie mało cenne i puszcze je jednak mimo uszu.
Co nas nie zabije to nas wzmocni!
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
08 cze 2007, 12:24

przez Młoda 27 cze 2007, 21:46
do vegge!!!
Człowieku zanim coś napiszesz zastanów się kilkakrotnie. Wydawanie opinii w tej sytuacji jest kompromitujące, a udzielanie tego typu rad - sorry, jeśli to są Twoje priorytety w życiu z głębokim żalem i ubolewaniem mówię POWODZENIA!!! Kobieta ta ma swoje życie i nie musi się godzić na zamieszkiwanie z siostrą męża - to jest problem Agi teściowej, a w żadnym wypadki Agi, troszczyć się będzie musiała o swoje dzieci, biorąc pod uwagę, że na studia wymagany jest pewien próg wiekowy i bynajmniej nie są to dzieci. Niech się usamodzielnia swoim kosztem, a nie kosztem młodego małżeństwa!!! Jeśli będzie miała potrzebę pogadać, poprosić o pomoc czy radę zawsze będzie mogła do nich przyjść, o każdej porze dnia i nocy... niemniej jednak prywatność w małżeństwie jest ponad wszystko...oni mają żyć dla siebie skoro zdecydowali się założyć rodzinę. Ja bym sobie nie wyobrażała gdyby któreś z rodzeństwa rodziców miałoby z nimi mieszkać!!! Jest w tej sytuacji wyjście z sytuacji: są akademiki, stancje, mieszkania do wynajęcia - nie jest tak, że nagle zabrakło jej dachu nad głową! Tak więc nie ma podstaw dla których Aga miałaby się na to zgadzać i czuć się w SWOIM domu niekomfortowo!!!!!!!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:49 pm ]
Aga DOKłADNIE :smile:
NIE WYTRZYMAM DłUżEJ Z NIMI...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 cze 2007, 23:48

przez vegge 28 cze 2007, 17:55
i to jest wlasnie glos rozsadku, to samo powie jej psycholog

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:04 pm ]
maz nie jest jej wlasnoscia i nie wolno ograniczac kontaktow z bliskimi cz przyjaciolmi

ograniczanie to najkrotsza droga do rozpadu w zwiazku

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:04 pm ]
maz nie jest jej wlasnoscia i nie wolno ograniczac kontaktow z bliskimi cz przyjaciolmi

ograniczanie to najkrotsza droga do rozpadu w zwiazku
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez Młoda 28 cze 2007, 18:50
vegge o jakim ograniczeniu Ty piszesz... ??? Nikt nie zabrania mu kontaktów z rodziną ani znajomymi. Tu mowa zupełnie o czymś innym... Tu mowa tylko i wyłącznie o tym, że ona nie musi się zgadzać na to co jego rodzina postanawia w stosunku do ich małżeństwa, co przede wszystkim nie będzie służyło dobru temu małeństwa, a pogorszy ich wzajemne relacje zarówno sfery swobodności, prywatności, intymności i można by tu wymieniać w kółko!!! Ona nie ma żadnych absolutnie żadnych obowiązków w stosunku do siostry męża - tym bardziej, że są inne wyjścia z sytuacji - nie jest to bynajmniej sytuacja podbramkowa! Oni mają żyć dla siebie,a nie wypełniać zachcianki rodziny! W imię czego miałaby się czuć nieswojo? Ja bynajmniej vegge się nie zgadzam z Twoją opinią.
NIE WYTRZYMAM DłUżEJ Z NIMI...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 cze 2007, 23:48

Trace sens życia i nadzieje ;(

przez Kamil81 29 cze 2007, 00:11
Nie bardzo wiem jak zacząć co mam napisać bo humanistą nigdy nie byłem ale postaram się to opisać tak żeby miało ręce i nogi.
Mam 26 lat i od pewnego czasu zaczynam się dziwnie zachowywać. Jakieś 2-3 lata temu miałem myśli samobujcze, straciłem cel w życiu, nie miałem ochoty na nic,miałem problemy na studiach, żeby sobie z tym poradzić uciekłem w narkotyki i alkohol, pewnego razu o mało nie przedawkowałem i dostałem zapaści. Od tamtego czasu nie biore, troche się w moim życiu zmieniło, poznałem super dziewczyne, skończyłem studia, aczkolwiek nie mogę znaleść pracy w zawodzie ale przez 2 lata było dobrze.

Od jakiegoś czasu mam znowu dziwne myśli, boję się że stace dziewczyne, jestem o nią chorobliwie zazdrosny, mam dziwne myśli kiedy nie jesteśmy razem, co robi z kim jest, ona planuje rozpocząć studia za granicą, a ja nie mam ochoty wyjeżdzać tam, nie poradzę sobie kiedy się rozstaniemy, pozatym mam problemy z pracą i wogóle nie chce mi się żyć. Moi rodzice jak i siostra są wykształconymi ludzmi, pracują, dobrze zarabiaja, a ja nic nie moge znaleść takiego co bym chciał. Spędziłem pare miesięcy za granicą gdzie pracowałem fizycznie i gdzie moja kondycja psychiczna jeszcze bardziej podupadła. Teraz siedzę w domu, żeby nie myśleć staram się uciekać w sen, zapisałem się na siłownie żeby się troche fizycznie wyżyć - to pomaga ale nie na długo, spotykam się z przyjaciółmi, to też pomaga ale po powrocie do domu znowu nachodzą mnie dziwne myśli, czasem płacze jak dziecko, po co żyć skoro i tak mi się w życiu nie udaję, nikt za bardzo nie będzie po mnie płakał, jaki sens w tej wegetacji. Najbardziej boje się że strace dziewczyne, KOCHAM JĄ NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE, a niestety nie potrafie konkurować z jej mażeniami, ona chce wyjechać za granice, a ja jej nie potrafie powiedzieć nie jedż. Nie wiem co się ze mna stanie kiedy ją strace, chyba znowu zaczne ćpać i będę chciał się albo zaćpać na śmierć albo skończyć ze swoim życiem.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 cze 2007, 00:02

przez fendi 29 cze 2007, 15:29
a tak naprawdę to w poście kkdm zobaczyłam jedynie tęsknotę za seksem z byłą dziewczyną - o samym uczuciu do niej jakby mniej, chociaż seks też może opętać...
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
16 sie 2006, 11:18

przez Pstryk 30 cze 2007, 21:35
To ja z innej beczki.
Jak można się przekonać, czy jest się z kimś szczęśliwym?
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Iwoncia 04 lip 2007, 18:54
witam, ja mam ten sam problem z rodziną mojego męża!! jestem już u kresu wytrzymałości, teściowa zmarła 3 lata temu i tak naprawdę nic się nie zmieniło bo została cała reszta!!! mąż potrafi mnie zostawić na cały dzień i pół nocy bo robi siostrze remoncik ( cały miesiąc dzień w dzień) i uważa że jest w porządku w stosunku do mnie i dzieci, nadmienię, że siostra 4 lata temu wymeldowała go z domu i wyrzuciła na bruk bez zameldowania i gdybym go nie miała u siebie to by spał pod mostem, mało tego częstuje go alkoholem wiedząc że pić nie może bo robi się agresywny!!!! jestem u kresu wytrzymałości i czuję ,że to się skończy rozwodem!!!! już nie wiem co robić, dodam, że jesteśmy 8 lat po ślubie i strasznie tego żałuję!!! mój mąż jest największym błędem mojego życia!!!!! :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 cze 2007, 09:19
Lokalizacja
Toruń

Avatar użytkownika
przez Ccv 06 lip 2007, 15:12
aga1980 napisał(a):aha, i jeszcze jedno, chciałam was prosic o rade odnosnie tej rzeczy- czy waszym zdaniem to naturalne ze mąż po niecałym roku wspólnego mieszkania proponuje młodszej siostrze zeby sie do nas wprowadzała?


Nie, to nie jest naturalne. Naturalne by było, gdyby mąż o tym z tobą porozmawiał i ty nie miałabyś nic przeciwko. Ale skoro piszesz, że nie chcesz, a on próbuje to wymóc, to jest już wg mnie chora sytuacja. I nic tu do rzeczy nie ma twoja zaborczość. To nie jest przenocowanie kogoś z rodziny na noc czy kilka nocy, ale wprowadzanie go do swojego mieszkania / małżeństwa na stałe (albo kilka lat). A dziewczyna nie będzie przecież sama. Będą nowi koledzy, nowe koleżanki - to może być dla ciebie niekomfortowe. Moim zdaniem zachowanie męża jest mało poważne.
Avatar użytkownika
Ccv
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 lip 2007, 17:46

depresja a zwiazki

przez Majka_ 09 lip 2007, 13:45
czesc:)

jestem z moim chłopakiem 10 miesięcy. to był wspaniały czas. po około 7 miesiącahc powiedział mi, że jest chory, że sie leczy. bierze effectin i lamitrin. Powiedział, że juz od roku nie miał żadnych ataków choroby i że zaczyna byc coraz lepiej. ale.... ostatnio zauważyłam, że nie może spać w nocy, cały czas jest zmyślony, a gdy pytałam to mówil, że wsyztsko w porządku jest i mam sie nie martwić. Zapewniał, że to ja nadałam jemu zycie sens i ze kocha mnie całym swoim sercem. Niestety stało sie coś przez co starciłam zaufanie do niego. napisał esa do mojej koleżanki, że sie nią zauroczył, że chciałby sie z nia spotkać i takie tam. dodam, że nie on widział ją może ze 3 razy i to kilka miesięcy temu. zaraz następnego dnia wydało sie oczywsicie co zrobil. przyjechał aby mi wsyztsko wyjasnić.... Był zrozpaczony, płakał, że to chorba, że on nie poradzi nic za takie mysli, że nie wie skąd sie zjawiły bo on tak nie czuje, że chce byc ze mną bo mnie kocha. A cała ta sytuacja to jego choroba. nie zostawiłam go wierzę ze to przez chorobę zrobił to. ale powiedziałąm mu, że ja muszę sie upewnic od kogoś innego. idziemy do jego lekarza razem.
Proszę poradźcie, jak wy sobie radzicie i co w ogóle myslicie o tej sytuacji. wiem, że to trudne tak doradzać, ale muszę sie dowedzieć, Wiem również ze nigdy tak do końca go nie zrozumiem, bo nigdy nie byłam chora.

pozdrawiam i dziekuje za jakkolwiek odpowiedź
majka
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 lip 2007, 19:18

Avatar użytkownika
przez Nelka 10 lip 2007, 00:42
Kurczę...poznałam kogoś...tzn...narazie tak bardziej wirtualnie niz na żywo...i troszke szybciej zaczęła mi krew w żyłach płynąć...wiem, nie robię sobie żadnych nadziei :)...traktuję to na luzie...przynajmniej staram się...a co najdgorsze...boje się spotkac z ta osobą...chyba w myśl, że przypadkiem mogloby być miło :(...uciekam jak zwykle w sytuacji, w ktorej jest mi się trudno odnaleźć...kurde...ile jeszcze?...jak dlugo? :(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:45 pm ]
bethi To sie chyba czuje - albo i nie - całym sobą? :)

Jak Twój związek?...lepiej?...piękniej? :)
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do