Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez Makcia 15 paź 2006, 18:14
Witaj...bardzo smutno mi po tym co przeczytałam:(..chciałabym Cie jakoś pocieszyć ale zdaje sobie sprawe że wszystko co teraz powiem nie ukoi tego co czujesz. Wiesz czasami tak bywa..dwojga ludzi sie kocha a potem nagle coś zaczyna sie psuć i jedna ze stron sie poddaje. Prawdopodobnie to nie była ta jedyna..ba nawet na pewno to nie ta osoba z którą powinieneś być...gdyby tak było mając jakiś problem przyszła by do ciebie a nie wykorzystała jednej z najgorszych metod godząc w najczulsze mejsce;(zdrada). Nie liczyła sie z twoimi uczuciami co świadczy o tym że była niedojrzała i nie zasługiwała na ciebie. Skoro potrafiła tak postąpić teraz to prawdopodobnie kiedyś powtórzyłaby to dwukrotnie. Masz szcęście że "to" sie rozpadło. Z tego co czytam jesteś bardzo uczuciowym facetem potrzebujesz jakieś ciepłej miłej osóbki która doceni to co chcesz jej podarować ze swojej strony. Pamiętaj o każdej miłośći mówi sie że to ta jedyna a potem nagle sie okazuje że z kimś innym może być jeszcze piękniej:)..tego Ci życze. Świat nie kończy sie na jednej dziewczynie która nie docenia piękna miłośći,oddania,szacunku i zaufania. Ona tego nie potrafiła. Znajdź tą jedyną a rozpoznasz ją po tym że odwzajemni to co najważniejsze. Trzymam za Ciebie kciuki każdy nadchodzący dzień będzie lepszy a Ty poczujesz sie silniejszy, takie wydarzenia budują i sprawiają że uczysz sie życia na nowo. Pozdrawiam
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Avatar użytkownika
przez Neśka 15 paź 2006, 18:16
Witaj,
Przykro mi z tego powodu... jednak obawiam się, że prędko nie przestanie boleć niestety.
Ja nauczyłam się jednego - CZEKAĆ, aż samo przejdzie. Nic nie goi ran, jak czas. Przerzywa się wtedy okropne rzeczy, ale z czaem przechpdzi... Nie mówię, że jest wtedy dobrze, ale jest coraz lepiej.

Podpinam się pod wypowiedź, że to ONA zdradziła...
Ja sobie w takich chwilach myślałam, że to nie ja zrobiłam tak wredną rzecz, a tak strasznie cierpię... To nie ja skrzywdziłam! Tak samo - to nie Ty skrzywdziłeś!!! I to ona nie nie chce się do Ciebie odzywać, więc z nia coś jest nie tak.

Może przykre to, co teraz powiem, ale musisz sobie to uświadomić. Wydaje mi się, że to na powinna wrócić, jeżeli czułaby, że popełniła błąd. Świadczyłoby to o tym, że ona nadal chce z Tobą być.
Uwierz mi - nie żyję się dobrze w związku, gdzie ktoś zdradził, bo choć może nie uwierzysz - to wyszłoby prędzej czy później na "tapetę" i bolałoby Cię jeszcze bardziej.

Pozdrawiam serdecznie.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez rafi 15 paź 2006, 18:18
Makcia... ale to byla ta jedyna... to wlasnie oda odwzajemniala przez 5,5 roku a pozniej pryslo... zawsze ejst wina obu strona ja tez na pewno jestem winny wiem to moja wina moja... ja dla niej moglem wszytsko moglem wszytko pokochalem bo to byla ta jedyna jeszcze miesiac temu mowila ze ... ehm jak teraz bede mogl komukolwiek zaufac jak... boje sie kazdego dnia przez 6 lat nie istniala dla mnie zadna dziewczyna teraz rowniez ... nie mam juz sil

kiedys myslalem ze zdrady nie wybacze nawet te klamstwa gdy przsiegala ze nic nic prosto w oczy mowila... ale teraz moglbym wybaczyc wszytko
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 paź 2006, 12:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Makcia 15 paź 2006, 18:37
Rafi..nie zamykaj sie na inne osoby..to że jedna dziewczyna cie skrzywdziła nie znaczy że inna postąpi tak samo. Nadal uważam że będąc tak długo twoją dziewczyną musiała wiedzieć co zrani Cie najbardziej. Musiała być naprawde bezwzględna skoro to wykorzystała. Rafi nic nie boli bardziej niż zdrada. Teraz gdybyście wrócili do siebie byłoby Ci jeszcze trudniej z tym żyć. Uwierz mi codziennie ktoś zmaga sie z takim problemem. Możesz wyciągnąć z tego jakies wnioski...z doświadczenia wiem że nie powinno sie być ze sobą za długo..mam na myśli podejmowanie co pewien czas jakiś kroków które by was "łączyły". Jest czas na chodzenie potem na dalsze plany (wspólne mieszkanie, zaręczyny, dziecko) wszystko to sprawia że dwoje ludzi "nie nudzą" sie sobą. Jeśli nie potrafiła wpłynąć na wasz związek a jeśli jej tego brakowało świadczy to o tym że nie była zdolna do trwałego związku. Nie wiem ile masz lat Rafi ..ale nigdy nie jest za późno na to aby sie ponownie zakochać i być szczęśliwym. Miłość jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka ale znalezienie odpowiedniej osoby trwa czasami bardzo długo. To że byliście ze sobą tak długo nie świadczy o tym że to ta jedyna...Ty potrafiłes sie poświęcić a gdzie ona wtedy była? zdrada nie jest wyjściem z sytuacji...chcesz sie liczyć całe życie z tym że bedąć z taką osobą nie będziesz w stanie jej już nigdy zaufać? gdyby była "fer" żałowałaby tego co zrobiła a jeśli ona zamyka sie na Ciebie jest nie wporządku..uwierz mi...lepiej żyć samemu niż poświęcać sie dla kogoś kto nie wart jest naszej miłości .Pamiętaj Rafi Ty też masz prawo do szczęścia...i nie musisz być przez nikogo krzywdzony...pozdrawiam
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Avatar użytkownika
przez Radison 15 paź 2006, 18:47
Możesz uwierzyć w to co napiszę lub nie. Jednak, jeśli nie chce z Tobą być, to na pewno to uczucie, które było między wami dla niej nie istniało w takiej formie jak dla Ciebie. Mnie było trudno się z tym pogodzić, ale musiałem przyjąć, że moje uczucia mnie oszukiwały przez długi czas. Tobie nie radzę, żebyś zrobił tak samo, tylko, żebyś się zastanowił, tak jak ja, co według niej było między wami, skoro Cię rzuciła. Ja rozumiem, że pewnie nie od zawsze, tylko od jakiegoś czasu, ale możliwe że od dłuższego niż na pierwszy rzut oka przypuszczasz. Wnioski wyciągniesz sam. Może będą one takie jak moje.

I zgadzam się z Neśką, że jeśli ona będzie chciała wrócić, to zrobi to sama, a jeśli nie, to i tak nie wróci. Twoje prośby, zrozumiałe zresztą że takie myśli powstają, mogłyby Cię tylko ośmieszyć w jej oczach lub może nawet wzbudzić litość, a tego nie potrzebujesz.

Musisz znaleźć siebie na nowo, bo cząstkę właśnie straciłeś, kiedy odeszła. To beznadziejnie trudne zadanie, a jednak to Cię właśnie czeka - moim zdaniem. Im szybciej zrozumiesz, że innej drogi nie ma (jeśli się ze mną zgadzasz), tym lepiej będzie się podnosić.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

przez rafi 16 paź 2006, 14:50
Zostawiilem dla niej wszytko zrezygnowalem z ludzi bo keidys byla o mnie zazdrosna pienila sie jak jakas dziewczyna puscila mi sygnal na tel... ja z czasem stalem sie taki sam jak ona pokazalem jej ze jest dla mnie wszytkim i ona tez pokazala nie moglismy bez siebie przezyc 2lata temu nie widzielismy sie zbyt czesto odliczalem kazda minute tak jak ona do naszego spotkania przysieglismy sobie ze nigdy wiecej nie rozstaniemy sie na tak dlugo jeszcze miesiac temu wysylala smsy ze mnie kocha i ze jest szczesliwa a tu jeden wyjazd ... kilka imprez... wiem pozwolilem jej za duzo mogla robic wszytko spotkania z kim nie chciala, imprezy sama wyjazdy ...a teraz po 6 latach chyba nie robi sie tak bez slowa zmiana numerow mieszkania... teraz zostalem sam ona wyjechala sam nikt praktycznie nie zostal... To ja popelnilem ogromny blad bo dalem po sobie poznac ze to mi zalezy i ona to wykorzystala kiedys sprawdzilem jej poczte i sie przerazilem (nigdy wczesniej bym tego nie zrobil dopiero po tym jak kazalem przysiegnac na wszytko co wierzy przysiegla a potem sklamala) jej wyznania do kolezanek pytania jak mnie zniechecic do siebie itd... bylem w szoku... i udalo jej sie zniecheci z najwiekszej milosci uczucia jest zal, nienawisc ale w sercu dalej jest to ze ja ja kocham... moze to tylko przyzwyczajenie i brak perspektyw na jutro... zwalila wszytko na mnie niewinna dziewczynka... rodzicow przekonala swoich ze to ja jestem zly a ja nie zamierzam im nic udowadniac latac z mailami itd co to da... tylko najgorsze ze ktos najblizszy tam mnie zawiodl i tak postepuje... wszytkie dowody zaciera... ale co to za dowody do sadu he stracilem wiare w ludzi w tej chwili jak kiedykolwiek bede mogl pokochac kogos i zaufac ciagle bede wracal do niej bo jak bede szukal osoby to podobnej do niej ale ona byla idealna... byla i juz jej nie ma ciezko mi sie bedzie pozbierac jeszcze ta swiadomosc ze specjalnie to robila, nic sobie z tego nie robi a ja nadal serce bym za nia oddal...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 paź 2006, 12:45

przez Makcia 16 paź 2006, 17:34
Witaj Rafi..bardzo mi przykro..naprawde...poradzisz sobie..teraz jest najtrudniej ale czas i każde kolejne dni będą sprawiały że odzyskasz wiare w siebie i obdarzysz innych zaufaniem. Faktycznie najbardziej boli gdy najbliższa osoba zadaje tak skuteczny cios niszcząc wszystko w co sie wierzy. Będziesz silniejszy, nauczyła cie tego aby kochać ale żeby również nie zapominać o sobie...Poznasz dziewczynę która odwzajemni twoje uczucie..doceni to kim jesteś..za jakiś czas spojrzysz na to z dystansem..czas leczy najbardziej bolesne rany...Uwierz tylko w to że potrafisz...a na pewno tak będzie..pozdrawiam
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Avatar użytkownika
przez Radison 17 paź 2006, 20:39
wiem pozwolilem jej za duzo mogla robic wszytko spotkania z kim nie chciala

To ja popelnilem ogromny blad bo dalem po sobie poznac ze to mi zalezy


Posłuchaj sam siebie...
Nie mówię tego złośliwie, wręcz przeciwnie. Moim zdaniem: dopóki nie zrozumiesz co w powyższych cytatach jest nie tak, nie zrobisz kroku naprzód.
Nikt nie jest w stanie "pozwalać komuś na coś", ani obwiniać się, że był szczery w swoich uczuciach
Zrobiłem co mogłem pisząc ten post i powyższy, starając się pomóc. Pomyśl nad tym. Ale wiesz - naprawdę, zastanów się na swój sposób, to Ci może wyjść tylko na dobre.
Co innego, że Ci współczuję, bo swoją drogą logika a swoją uczucia. Niestety, tak już właśnie musi być, ale walczyć trzeba!
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez korres1 17 paź 2006, 23:45
Witaj Rafi
Byłam kiedyś w podobnej sytuacji i zapewniam Cię, że można to przeżyć. Marna to pociecha, ale zawsze. Ze swojej sttrony mogę Ci poradzić, żebyś pogadał z przyjaciółmi (chyba Ci jacyś zostali mimo że byliście z dziewczyną tak związani?), to naprawdę przynosi ulgę. A prawdziwy przyjaciel wysłucha po raz dziesiąty tej samej opowieści, pocieszy cię, przytuli, wytrze nos. Naprawdę pomaga. Trzymaj się i powowdzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez magdalena4 18 paź 2006, 15:37
No i najważniejsze przestan sie za to obwiniac, stało się i nie masz juz na to wpływu. Nie obwianiaj sie za to ze zyłes z nieszczerą osobą, z czasem napewno zaczniesz dostzregac plusy tego co sie stało, a teraz nie zamykaj sie w sobie i staraj sie zyc dalej, a zobaczysz ze wszystko samo sie jakos ułoży. pozdrawiam
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

przez rafi 18 paź 2006, 18:50
Zostali... ale prawie wszyscy wyjechli co to za pociezenie przez gg albo cos... siedze calymi dniami w domu nie mam ochoty nigdzie isc, w nocy nie spie, nard ranem zdrzemne sie 3-4h obudzi mnie jakis koszmar jak wyjde gdzies to wlucze sie bez celu ehm w tej chwili nie widze sensu zycia minal juz miesiac dzis miesiac mija od tego jak sie zaczelo... dzis bylaby nasz rocznica... boze nie moge sobie z tym poradzic
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 paź 2006, 12:45

Avatar użytkownika
przez Toshiro 18 paź 2006, 19:50
Współczuje rafi.

Kiedyś byłem w podobnej sytuacji. Zostałem zdradzony po 5 latach związku (moje pierwsza miłość). Pamiętam poranki i ciężar na piersi przytłaczający do łóżka. Pamiętam też spontaniczne ewakuacje i nieokreślony strach gdy widziałem ją z nowym. Po roku pozwoliłem jej wrócić, po dwóch zdradziła mnie kolejny raz i historia się powtórzyła... Choć dziś te wspomnienia są dla mnie za mgłą, to z całej sytuacji najmocniej zapamiętałem przyjaciela któremu ja, dorosły gagatek dosłownie beczałem na ramieniu na blokowej ławce. Odkryłem wtedy, iż obok mnie jest prawdziwy przyjaciel o to był cud w tym całym nieszczęściu.

Wiem że to co powiem wyda Ci się abstrakcją, ale przeżyjesz to i będzie naprawdę dobrze. Z czasem wszystkie żale, cały ból zanika - bez względu na to jak bardzo dziś wydaje się to niemożliwe. Jeśli uczucie było prawdziwe pozostaje serdeczność i życzenie drugiej osobie spełnienia na zawsze. Miesiąc to relatywnie mało by Ci przeszło, bądź cierpliwy.

Moja pierwsza miłość również mieszkała ok. 200m ode mnie. Dosłownie po przeciwnej stronie ulicy. Była to miłość praktycznie od piaskownicy, można by tak rzec. Po rozstaniu ze względu na bliskość było strasznie trudno. Jednak tłumaczyłem sobie to tak, że skoro udało mi się znaleźć miłość w promieniu 200m to być może na całym świecie znajdzie się jeszcze jedno serduszko do pokochania. Pomagała mi wtedy również pewna bardzo wyjątkowa dla mnie fraszka, napisana przez człowieka którego mądrość płynęła z głębi. Sztaudynger: „Jest obok daru blasku - Łaska cienia. I obok daru uczuć - Dar zapomnienia.„

By nie było zbytnio rozczulająco w tym moim poscie. Dodam jeszcze że następną miłość znalazłem w promieniu 800m. Aktualnie jestem sam, ale aż się boję wychodzić na ulice czy zaglądać na forum – by nikt nie zmącił mojego spokoju. A fajne tu kobitki są ;)
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

przez rafi 18 paź 2006, 20:00
Toshiro jak czytam twojego posta to tak jak bym widzial moje zycie wszytko sie zgadza pierwsza milosc, 200m tuz za ulica boze ile ja bym dal aby to juz minelom ile ja bym dal za takiego PRAWDZIWEGO przyjaciela ... nie mam juz sil na nic teraz jej nie ma ale niedlugo wolne bede bal sie wyjsc z domu...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 paź 2006, 12:45

Avatar użytkownika
przez Toshiro 18 paź 2006, 20:46
rafi napisał(a):nie mam juz sil na nic teraz jej nie ma ale niedlugo wolne bede bal sie wyjsc z domu...


Może to trudne co teraz napisze, ale proszę Cię nie powtarzaj tego błędu co ja. Nie możesz się ukrywać przed nią. Musisz zrozumieć że nie zrobiłeś niczego złego. Tak naprawdę chodzenie z głową do góry (nawet jeśli płaczesz) przyniesie więcej pożytku niż ukrywanie się w uliczkach. W takiej sytuacji u osoby która zdradziła bardzo często dochodzi do samousprawiedliwiania – nie chcesz przecież w tym jej pomagać. To ona powinna doskonale odczuć że Cię zraniła. Jeśli cierpisz niech to widzi – zrobisz jej tym przysługę. Moje zdanie potwierdza jej postawa. W ten sposób być może pomożesz jej uniknąć podobnego traktowania partnerów w przyszłości. Poza tym wróć na studia, poświęć się czemuś co zajmie Ci czas. Pamiętaj że w bólu można góry przenosić.

Fraszkę którą Ci podałem nosiłem wtedy (jeszcze jako sms) w komórce. Gdy było bardzo źle wracałem do niej. Nie czytam dużo literatury pięknej, poezji czytam jeszcze mniej ale śmiało mogę powiedzieć że ta fraszka mnie zbawiła. ...Albo to ja nadałem jej taką moc. Sam nie wiem. Jeśli ten amulet nie zadziała - poszukaj swoich amuletów. Na pewno będzie dobrze. Pozdrawiam ;)
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do