Depresja a związki/miłość/rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Depresja a związki/miłość/rozstanie

przez chmurka 07 wrz 2006, 13:54
bardzo żałuję że nie ma teraz tu nikogo z kim mogę pogadać,już dwa dni czułam się lepiej nawet kilka godzin temu sama komuś doradzałam a teraz czuję się okropnie odwołałam moją pierwszą wizytchologa ,bo myślałam że jest dorze.Teraz znów zaciska mi gardło ,czuję lęk.Miałam przykrą rozmowę z mężem ,on poszedł po dziecko do szkoły i zostawił je na podwórku ja czekałm godzinę ,dwie i okropnie się denerwowłam.Jak tylko udało mi się do niego zadzwonić okazało się że to zwykłe nie porozumienie-poprostu pozwolił jej zostać ale ja o tym nie wiedziałam ,więc wydarłam się na niego przez ten telefon że tak się nie robi móg mi ktoś powiedzieć jak każda matka poprostu się martwię.Tak na mnie nawrzeszczał że nie mam prawa się unosić bez powodu ,Nie mogę napisać co powiedział dokładnie bo to stek wyzwisk.chodziło o to że policzymy się w domu.ZA byle co traktuje mnie jak śmiecia ,dzwoniłam jeszcze kilka razy żeby wyjaśnić sprawę ,żeby nie było takiego nastroju ,żeby nie popaść w doła, ale rozłanczał mnie. ZAdzwonił sam i powiedział że wstydzi się takiej żony że zawsze się mnie wsydził i że wróci jak będzie.Umówiłam się z koleżanką na grzyby tak się cieszyłam że wyjdę gdzieś w końcu że od tylu dni ,gapiąc się wyłącznie w to forum ,że odpocznę od tych dołów .A tym czasem znów mnie złamał ,za każdym razem bardzo mnie krzywdzi słowami i nie tylko.Wyzywa od warjatek i nie tylko .Przy dzieciach przy znajomych za byle co ,zabiera mi pieniądze ,stale kontroluje ,kiedy ja i tak prawie donikąd nie wychodzę.ZA to sam jest panem robi co chce ,nigdy nie rozmawia tylko wrzeszczy na wszystkich o wszystko.Nie pujdę na te grzyby bo i tak nie będę umiała odpocząć,znów wygrał bo nie mam nawet na bilet.Nie wiem kto krzywdzi mnie bardziej on czy ta depresja?Przepraszam za te przynudzanie ale byłam kompletnie sama-nie mam komu tego powiedzieć może zrobi mi się lżej.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 22:32

Avatar użytkownika
przez agapla 07 wrz 2006, 14:02
Chmurka ja wiem że to łatwo doradzać ale nie sądzisz że już czas zrobic coś ze swoim życiem ? jeżeli ten człowiek jest dla ciebie nie partnerem ale tyranem to chyba warto przynajmniej na początku porozmawiac (na spokojnie bez krzyku) a jezeli to nie pomoże to podjąc jakieś kroki .Nie mozna tak żyć! Masz jakąś rodzinę która ewentualnie ci pomoże?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez chmurka 07 wrz 2006, 14:21
Ja go kocham i jak jest dobrze to jest dobrze ,wkurza mnie to że on z byle gówna robi takie dramaty nie jestem święta ale nie mówię wielkich słów do maleńkich spraw a on naprawdę za byle co potrafi tak nagadać w dodatku te jego wulgaryzmy ,każdy klnie jedni po cichu drudzy głośniej a on na każdym kroku bez powodu i to kieruje do mnie jeśli mogę to za cytuję odrazu przepraszając co nie których -dziś na przykład powiedział jeszcze raz podniesiesz głos na mnie to cię /cenzura/ strzeli ,może wyda się to śmieszne ale to bywa przykre bo nie było aż takiego powodu.Albote teksty wsydzę się ciebie ,ja już sama nie wiem a może to on ma problem a nie ja.Jasne że czasem człowiek coś palnie ale to wszystko ma zazwyczaj jakąś logiczną całość ,ale tak nagminnie to też nie zdrowe.Niby człowiek na poziomie a w domu zwykła świnia.Przecież na pytanie która godzina?-nie trzeba zaraz odpowiadać-spierdalaj,kup pan se zegarek,och jak mi wstyd za ten kraj.Przecież to zwykłe prostackie chamstwo
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 22:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Wypalony 07 wrz 2006, 14:23
Popieram, ja tez na Twoim miejscu rozwiazalbym jakos sytuacje z mezem, bo teraz zadne z Was nie jest szczesliwe. A dodatkowo moga na tym stracic dzieci. Bo ze Tobie ten facet szkodzi to mam nadzieje sama dostrzegasz.
Poza tym uwazam ze zle zrobilas rezygnujac z wizyty u psychologa. Przeciez to zaden wstyd ze korzysta sie z uslug lekarza ktory moze nam pomoc. A Ty przeciez potrzebujesz teraz pomocy... A jesli chodzi o pogadanie, to moje GG jest ogolno dostepne. Jesli bedziesz kiedykolwiek miala ochote pogadac, to sie nie krepuj. :smile: Sprobuj zadbac o siebie, podjac jakas terapie, zobaczysz ze to pomoze...
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez agapla 07 wrz 2006, 14:30
Aha i nie rezygnuj z grzybów! pomyśl dlaczego on ma triumfowac że znów wyprowadził cie z równowagi? idz zrelaksuj sie i przynajmniej na troche olej sprawę.Pomyśl wreszcie o sobie a nie o innych , postaraj sie byc twarda pokaż mu co potrafisz a może w tym zwiazku to on a nie ty wymaga psychologa ;) pozdro jak masz problem to służę pomocą
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Zrozumienie podczas cieżkich dni!!

przez Tynka 13 wrz 2006, 20:24
jestem z chlopakiem prawie 2 lata, jest nam a raczej bylo wspaniale. najgorsze jest to , ze gdy zbliza mi sie okres on nie potrafi zromiec tego ze mam prawo do zlego samopoczucia. to prawda ze krzycze bez powodu ale ja naprawde nie moge nad tym zapanowac a raczej jest mi z tym bardzo trudno. rozstawalismy sie juz raz ale jakos po jakims czasie wrocilismy do siebie. teraz gdy znowu jestem przed mieisaczka on postanowil zerwac, powodem bylo moje zle samopoczucie i to ze chodze podminowana. nie wiem dam rade mu wybaczyc tego jak mnie traktuje po tym wszystkim co nas laczylo i ...chyba nadal laczy. jesli ktos ma podobne problemy prosze o kontakt. razem zawsze razniej. pozdrawiam i sle cipelutkie caluski.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 19:10
Lokalizacja
Strzegom

przez iman 14 wrz 2006, 01:42
...faceci niestety maja to do siebie, że wielu rzeczy nie sa w stanie zrozumieć ;) odwieczny problem z porozumieniem między płciami, ale nie zalamuj się- postaraj się z nim porozmawiać i wytłumaczyć swoje racje, pozdrawiam
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

przez Martusia 14 wrz 2006, 08:26
ja tez jestem okropna przed okresem, n aszczęśie mam wyrozumialego faceta. Choć wiem, że trudno mu to pojąć, nie robi mi żadnych scen.
Zawsze staram się byc mniej upierdliwa, niż "mam na to ochotę".
Bardzo mnie drażni takie ograniczone podejście.
To tak, jakbyśmy chcialy się tak czuć, albo byloby nam z tym dobrze.
Zawsze powtarzam, że facet przynajmniej może wyjśc np. do innego pokoju, my nestety nie uwolnimy się od tego i musimy to znosić co kilka tygodni.
To podłe(choć rozumiem), że takie przykre sytuacje z tego tematu wynikają, bo to przeciez sama dziewczyna sobie tego nie funduje.
Jakby malo bylo, że bardzo źle się czujemy fizycznie i musimy znosić zmianę nastojów itp. (każdy wie o czym mówię) to jeszcze foch ze strony faceta. To nie pomaga...
Okres i naturalny poród, to ( z calym szacunkiem) najbardziej nieudany pomysł Boga :)
Pozdrawiam.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez tony 14 wrz 2006, 12:36
W sumie mam to samo z moja dziewczyna. Podczas okresu jest inna. Ja w tedy mowie do niej - kochasz mnie mniej-hehe. Czasami sie na nia obrazam itd. Teraz juz wiem o co chodzi i postaram sie zmienic ;) pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 12:30

Rozstanie z partnerem (partnerką)

przez rafi 15 paź 2006, 12:55
Nie wiem wogole co ma oczekiwac od tego forum... porady, wspolczucia nie wiem wszytko juz dostalem i nic nie pomagac...
Bylem z dziewczyna -dlugo moze nawet za dlugo... i juz nie jestem. Juz to trwa prawie miesiac jak nie ejstesmy razem a kilka dni jak juz na pewno nie jestesmy razem zmienila nr tel wyprowadzila sie z mieszkania(razem mieszkalismy teraz mieszka u kolezanki i szuka mieszkania) nie odzywa sie wogole. Kazdy mowi ze jakos sie ulozy ze wszytko bedzie ok tylko musze zajac sie soba i z czasem zapomne... a ja juz miesiac nic nie robie tylko wstaje rano (w nocy prawie wogole nie spie jak zasne to mam koszmary) medze sie od okna do okna, wlucze sie po miescie bez celu nie mam ochoty i sil na prace...szkole z ktorej zrezygnowalem ciagle nachodza mnie wspomnienia i czasami sam w koncie rycze jak dziecko... nic nie pomagac. Wiem bardzo mnie skrzywidzila ona to tez wie ale w moim sercu zawsze bedzie bo to ta jedyna. Za dlugo bylismy razem jeszcze tydzien przed jej zdrada i wogole mowila ze ja jestem jedyny itd... mielismy plany, marzenia mialem wszytko a teraz nie mam nic. Ciagle kraza mi po glowie rozne mysli... NIe moge zaakceptowac ze juz nie ejstesmy razem i pewnie nie bedziemy (moja w tym tez jest wina niestety...) oddalbym wszytko gdybysmy nadal mogli zaczac... ja ja wciaz tak okropnie kocham, wiem ze nie powinienem sie odzywac mzoe jak odetchnie ale nie skoro podjela juz takie kroki to nic ich nie zmieni... a ja wciaz mysle i ...
Nie wiem co mam robic to nie tak prosto jakac sie soba bylismy dla siebie calym swiatem (albo tylko mi sie wyydawalo ale nie mozna klamac przez tyle) a teraz nie mam nic kompletnie nic...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 paź 2006, 12:45

Avatar użytkownika
przez ~Maja 15 paź 2006, 16:08
Cześć. Zdezorientowałeś mnie tym, że dostałeś już każdy rodzaj porady, bo teraz to tym bardziej nie wiem, co mam zrobić.
I może to co powiem nie będzie zbyt budujące, ale pomyśl w ten sposób - to ONA Cię zdradziła, a nie Ty ją. Ty tym bardziej powinieneś się postarać o niej zapomnieć, szczególnie wtedy, gdy jej to tak łatwo przyszło!
Pozdrawiam.
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

przez rafi 15 paź 2006, 17:21
Wiem ale to nie tak latwo... mieszkamy 200m od siebie... studia rzucilem wszytsko mi ja przypomina nie ma juz nic...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 paź 2006, 12:45

Avatar użytkownika
przez ~Maja 15 paź 2006, 17:27
Ale spojrzyj na Nią z tej obiektywnej strony. Nie oceniaj pod pryzmatem tego, że byliście ze sobą i było Wam dobrze, ale nawet gdybyśćie ze sobą byli, bo byś Jej wybaczył, to nie chciałbyś być ciągle zdradzany?
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

przez rafi 15 paź 2006, 17:39
wlasnie w tym polega moj tragizm wszytko moje jej wybaczyc abysmy byli razem... ale ona nie cche nawet ze mna gadac a ja nie mam sil juz dluzej zyc
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 paź 2006, 12:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do