a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 07 wrz 2016, 13:59
iiwaa, nikt nie mówi o tym, żeby zaniedbywać pracę czy postępować wbrew etyce zawodowej. Chodzi o coś zupełnie innego, o rodzaj empatii, zrozumienia cudzych odczuc czy po prostu bezinteresowną pomoc . Po prostu te wasze paragrafy + kasa zabiły w was zwykłą potrzebę ludzkich odruchów (sama napisałaś gdzieś tam na tym forum, że porad prawniczych nie udzielasz bezpłatnie), to dlatego nieraz nie rozumiesz o czym piszę.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3877
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 07 wrz 2016, 14:14
...aaa i żeby nie było, że to jakaś osobista antypatia do iiwy - osobiście uważam, że większość prawników to osoby bezwzględne (są wyjątki jak wszędzie). Zetknąłem się z tym środowiskiem i byłem świadkiem jak w obliczu prawa można zniszczyć człowieka.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3877
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 07 wrz 2016, 14:20
Ḍryāgan napisał(a):iiwaa, nikt nie mówi o tym, żeby zaniedbywać pracę czy postępować wbrew etyce zawodowej. Chodzi o coś zupełnie innego, o rodzaj empatii, zrozumienia cudzych odczuc czy po prostu bezinteresowną pomoc . Po prostu te wasze paragrafy + kasa zabiły w was zwykłą potrzebę ludzkich odruchów (sama napisałaś gdzieś tam na tym forum, że porad prawniczych nie udzielasz bezpłatnie), to dlatego nieraz nie rozumiesz o czym piszę.


Nie udzielam bezplatnie i nie prowadze urzedowek, a co to ma do ludzkich odruchow? :lol:
Sa tysiace adwokatow z urzedu, a porad bezplatnych udzielaja mlodzi - studenci nawet.
Nasz wspolpracownik idzie jeszcze dalej - bierze wylacznie sprawy z polecenia (ale on robi cywilne). Niewazne, ile ktos placi - po 40 latach praktyki nie musi nic brac.

Ale wiesz, ze nikogo nie interesuje z jakich powodow uchybimy terminowi? Niewazne czy to bedzie pies, choroba czy Armageddon?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1970
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 07 wrz 2016, 14:56
iiwaa, ano ma. Ale najwyraźniej nie rozumiesz. Chodzi o chęć samą. Mnie tam nie przeszkadza, że nie dostanę wynagrodzenia jak komuś pomogę w rzeczy na której się znam. A jeśli chodzi o tę drugą sprawę - gdybyś się znalazła (hipotetycznie) w takiej sytuacji, że spieszyłabyś się do sądu na rozprawę a na Twojej drodze zdarzyłby się wypadek i od tego czy pomożesz względnie wezwiesz pomoc zależałoby życie ludzkie to przeszłabyś obojętnie, bo termin? Z Twojej odpowiedzi wynika, że tak (patrz przysłowiowy Armageddon).
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3877
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 07 wrz 2016, 15:56
Ḍryāgan napisał(a):iiwaa, ano ma. Ale najwyraźniej nie rozumiesz. Chodzi o chęć samą. Mnie tam nie przeszkadza, że nie dostanę wynagrodzenia jak komuś pomogę w rzeczy na której się znam. A jeśli chodzi o tę drugą sprawę - gdybyś się znalazła (hipotetycznie) w takiej sytuacji, że spieszyłabyś się do sądu na rozprawę a na Twojej drodze zdarzyłby się wypadek i od tego czy pomożesz względnie wezwiesz pomoc zależałoby życie ludzkie to przeszłabyś obojętnie, bo termin? Z Twojej odpowiedzi wynika, że tak (patrz przysłowiowy Armageddon).


Nie, bo jest instytucja odroczenia rozprawy.
Poza tym mam obowiazek udzielic pomocy czlowiekowi w bezposrednim zagrozeniu zycia - pod rygorem odpowiedzialnosci karnej.

Dobra, to ja pojde do fryzjerki i mechanika zeby mi pomogli za darmo :lol: co Ty na to?
Widzisz, my sie burzymy, bo po nas sie "jezdzi" jak po lysej kobyle, ze bierzemy pieniadze. A przeciez pan informatyk rowniez sie zna, prawda? A bierze pieniadze, nie ma spolecznej darmowej pomocy informatycznej, tak? Drogowej? Fryzjerskiej? Trenerow fitness? Sprzataczek? Kucharzy? Mechanik? Hydraulik? To dlaczegoz do nas takie pretensje? To rowniez usluga.
Rozumiem, ze my mamy placic za wszystko, ale nie powinnismy brac pieniedzy - takie jest przekonanie spoleczne. To nas wkurza.
Wiesz ile w to zainwestowalismy? Mam wyliczac? Nie tylko pieniedzy - pracy i wysilku. Szacunku w spoleczenstwie zadnego. Za to oczekiwan ze bedziemy robic cos pro bono - mnostwo. Niech hydraulik mi naprawi zlew pro bono, to sie zastanowie.
Smieszne to jest.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1970
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 07 wrz 2016, 16:03
iiwaa napisał(a):Poza tym mam obowiazek udzielic pomocy czlowiekowi w bezposrednim zagrozeniu zycia - pod rygorem odpowiedzialnosci karnej.

Potrzebna kontrola z zewnątrz. Dobrze, że powstał Dekalog.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 07 wrz 2016, 16:09
Rabinizm napisał(a):
iiwaa napisał(a):Poza tym mam obowiazek udzielic pomocy czlowiekowi w bezposrednim zagrozeniu zycia - pod rygorem odpowiedzialnosci karnej.

Potrzebna kontrola z zewnątrz. Dobrze, że powstał Dekalog.


Co powstalo?
Myslisz ze stosuje cos takiego? :lol:
Kontrola z zewnatrz sa dla mnie organy wladzy publicznej, a nie wyimaginowany duch :lol:
O ile norma nie zabijaj czy nie kradnij jest w prawie polskim uregulowana, to nie cudzoloz mam gleboko w.... (nie mamy slubu koscielnego), tak samo obchodzenie niedzieli, glodzenie sie w postach, czczenie jakiegos bozka, ojca i matki i cholera wie co.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1970
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez Michellea 07 wrz 2016, 16:16
iiwaa, panuj troszkę nad sobą. Nawet jak Cię Rabinizm wkurza i było to wymierzone tylko w niego, to mnie jako osobie wierzącej się robi nieprzyjemnie jak ktoś z taką pogardą pisze o mojej religii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2185
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 07 wrz 2016, 16:17
iiwaa, to nie chodzi, żeby za pracę nie brać pieniędzy, bo to się należy. Chodzi tylko o to, żeby pieniądze nie przesłoniły drugiego człowieka. Tylko tyle. Wydaje mi się, że zupełnie tego nie rozumiesz. Co innego pomoc a co innego praca. I nie chodzi o pomaganie tylko dlatego, że grozi za to odpowiedzialność karna. Kurcze mam wrażenie, że wszyscy prawnicy z którymi gadam, zachowują się jak automaty z paragrafami w oczach. Zaraz mi cytują Kodeks karny albo inny. Gdzieś w tym wszystkim gubi się człowieczeństwo. Dekalog tu nie ma nic do rzeczy - chociaż może trochę ma, bo chociaż się odnosi do przepisów religijnych, to jednak jest też swoistym starożytnym zbiorem nakazów i zakazów (więc jakby kodeksem prawnym)
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3877
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 07 wrz 2016, 17:07
Zupełnie nie zrozumiałaś ironii.
Dobrze, że powstał Dekalog, ponieważ inaczej nie powstałaby obecna forma cywilizacji. Niestety teraz wielu ludzi również potrzebuje ciężkiej łapy nad sobą, by móc się wykazać ludzkimi odruchami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez anka szklanka 07 wrz 2016, 17:17
iiwaa napisał(a):No wybacz, ale w razie zaniedban ciazy na nas odpowiedzialnosc dyscyplinarna, finansowa, karna i cywilna :lol:
Podejrzewam, ze na innych przedsiebiorcach niekoniecznie.
Czyt. idziemy na dno, placimy odszkodowanie, tracimy prawa do wykonywania zawodu, jestesmy skazani. (w zaleznosci od rodzaju zawinienia oczywiscie).


Widzisz, mnie jest trudno wziąć to pod uwagę bo jestem z osób, które w razie potrzeby rzucą wszystko, bez względu na konsekwencje. Ale takie przypadki są skrajne i zdarzają się bardzo rzadko.
Choć rozumiem, że Wasz zawód wymaga oddzielenia grubą kreską pewnych kwestii i Wasze prywatne sprawy czy wypadki nikogo nie będą interesowały. Po prostu gdyby takie spotkanie dotyczyło mnie jako klienta, zrezygnowałabym z usług dowiadując się, że było to ważniejsze od wypadku/psa etc.

Moj maz jest specyficzny, ale jest dobrym czlowiekiem


Tego nie mam prawa kwestionować i nie robię tego. Twoje opisy męża (to jak Cię motywuje, zajęcie się siostrzenicą) jak najbardziej stawiają go w pozytywnym świetle.

Kurcze mam wrażenie, że wszyscy prawnicy z którymi gadam, zachowują się jak automaty z paragrafami w oczach. Zaraz mi cytują Kodeks karny albo inny. Gdzieś w tym wszystkim gubi się człowieczeństwo

Ḍryāgan z drugiej jednak strony - gdybyś musiał korzystać z pomocy prawnika i Twoje "być albo nie być" zależało od tej osoby, wolałbyś kogoś kto kieruje się prywatnymi poglądami, sympatiami i antypatiami, poczuciem, że nie działa zgodnie z własnym sumieniem czy osobę konkretną i skupioną tylko na tym, żeby w sprawie odnieść sukces?


A co do kasy - ja też niczego nie robię za darmo. Akurat w mojej branży obniżanie cen dla znajomych, robienie przysług etc jest zawodowym samobójstwem i psuciem rynku. Nie tylko dla mnie ale dla innych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
579
Dołączył(a)
27 sie 2015, 00:56

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 wrz 2016, 01:09
Moim zdaniem zachowanie mężczyzny polegające na płaczu i histeryzowaniu wtedy kiedy trzeba podjąć decyzję i działać, jest zdecydowanie niemęskie i dość żałosne.
Miejsce na płacz/żal/rozpacz jest miejsce wtedy, kiedy coś się stanie i jest nieodwracalne. Mazanie się, kiedy wymagane jest działanie, z całą pewnością do "męskich" zachowań nie należy.
Szanuję męża niezmiernie za to, że potrafi - mimo charakteru, wyglądu, przeszłości "rozmówcy" (którego ja się boję - nie tylko ja zresztą, bo boi się go sekretarka i aplikantki) - usadzić go słowami: "pan teraz siedzi cicho". Za to samo zresztą szanuję wszystkich mężczyzn, z którymi obecnie współpracuję (niezależnie od ich stanowiska). Co z nich by byli za mężczyźni, gdyby pozwolili mu się panoszyć na terenie swojej współwłasności/swojego miejsca pracy.
Koty nie uznają za elokwentnego nikogo, kto nie potrafi miauczeć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1970
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez NN4V 09 wrz 2016, 09:33
iiwaa napisał(a):Moim zdaniem zachowanie mężczyzny polegające na płaczu i histeryzowaniu wtedy kiedy trzeba podjąć decyzję i działać, jest zdecydowanie niemęskie i dość żałosne.
Miejsce na płacz/żal/rozpacz jest miejsce wtedy, kiedy coś się stanie i jest nieodwracalne. Mazanie się, kiedy wymagane jest działanie, z całą pewnością do "męskich" zachowań nie należy.
...

Jest to zachowanie nieadaptacyjne. Niezależnie od płci mażącego. Większa jest tolerancja społeczna dla dezadaptacyjnych zachowań u kobiet, ale to jest tylko konstrukt kulturowy, wynikający z transakcji dokonywanych między partnerami.
Czyli po prostu kobiety mające faceta nie muszą wykazywać się inicjatywą sprawczą, bo faceci lubią robić to za swoje partnerki.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4337
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

a co jeśli ona ma więcej kasy ode mnie?

Avatar użytkownika
przez aramina 09 wrz 2016, 19:00
Ḍryāgan, podpowiem Ci coś z własnego doświadczenia. Jako 17-latka miałam pierwszego chłopaka. Moi rodzice ciężką harówką się trochę dorobili, jego rodzicom się nie udało. Na początu była sielanka, potem się posypało. On wpadł w długi i pociągnął mnie za sobą. Przy którejś z kolei kłótni wyrzucił mi, że to moja wina, bo ja jestem "bogata" i on chciał mi zaimponować i zabierać mnie na kolacje i zapłacić za mnie, itp. Szlag mnie trafił, poczułam się jak dziwka. Nie jestem materialistką, moi rodzice też ani materialistami ani snobami nie są, a najbardziej cieszyłam się kiedy na początku zabierał mnie na spacery po plaży, albo siedzieliśmy i gadaliśmy przez telefon godzinami, albo jak pojechaliśmy mecz oglądać starej czwartej ligi, nigdy nie domagałam się prezentów, restauracji, wycieczek i /cenzura/ wie czego. Poprostu cieszyłam się wspólnie spędzanym czasem, spacerem, zerwanym dla mnie kwiatkiem czy bohaterskim ratunkiem przed pająkiem-bydlakiem :P
Trzeba doceniać rzeczy małe, bo skupianie się na tym kto płaci prowadzi do kwasów. Wiem, że to sprawia, że czujesz się niemęsko, ale to nie kasa robi z Ciebie faceta.

Podam też trochę inny przykład. Mój tata ma bardzo konserwatywne poglądy i ogółem nie jest za bardzo wylewny. Był czas kiedy myślałam, że mnie nienawidzi bo nie spełniałam jego oczekiwań (dłuższa historia). Pracowałam wtedy w jego firmie, więc w pracy się widzieliśmy, tylko on zaczynał o 7, a ja o 8. Często się spóźniałam z powodu problemów zdrowotno-psychicznych, a on się wściekał, że nie potrafię wziąć się garść. Któregoś dnia się spóźniłam znów, podwoził mnie tata, dostałam w samochodzie kazanie. Bez śniadania i drugiego śniadania siedziałam załamana w pracy. Po jakimś czasie wpada tata i bez słowa rzuca mi na biurko reklamówkę. W niej były paluchy drożdżowe z pobliskiej piekarni, które bardzo lubiałam i czasami kupowałam po drodze do pracy w ramach drugiego śniadania. Prawie się popłakałam, i nie ma do tej pory dla mnie lepszego dowodu na to, że mojemu tacie na mnie zależy, jak fakt, że z firmą i kupą ludzi na głowie, zauważył co lubię i zły na moje spóźnialstwo pojechał kupić mi śniadanie.

Uwierz mi, że to te drobne rzeczy, jak zaparzenie ulubionej herbaty kiedy wróci zła do domu, się liczy. Pójście razem na spacer w jakieś fajne miejsce, albo na piknik niespodzianka. Proste, małe rzeczy. Kasa jest, na drugi dzień jej nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
01 lis 2014, 23:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do