Drugi raz do tej samej rzeki

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez kotek em 03 lip 2016, 21:46
Ḍryāgan, ja widzę to trochę inaczej. Skoro Twoja partnerka w przeszłości rozwiodła się, tzn. że miała/ma jakieś problemy ze stworzeniem związku (nawet jeśli wina za rozpad małżeństwa, leżąca po jej stronie, wynosi 1%). Nad związkiem raczej oboje powinniście pracować, a nazywając siebie słabym ogniwem wygląda to tak, jakbyś tylko Ty musiał zmienić swoje pewne zachowania.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4138
Dołączył(a)
28 wrz 2014, 01:29

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 03 lip 2016, 22:02
kotek em, możliwe, że ją troszkę idealizuję :bezradny:
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3817
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Drugi raz do tej samej rzeki

przez Gal 15 lip 2016, 18:18
kotek em napisał(a):Ḍryāgan, ja widzę to trochę inaczej. Skoro Twoja partnerka w przeszłości rozwiodła się, tzn. że miała/ma jakieś problemy ze stworzeniem związku (nawet jeśli wina za rozpad małżeństwa, leżąca po jej stronie, wynosi 1%). Nad związkiem raczej oboje powinniście pracować, a nazywając siebie słabym ogniwem wygląda to tak, jakbyś tylko Ty musiał zmienić swoje pewne zachowania.
Słuszna uwaga. Dryagan, Ty już wiesz, że masz chad, a Twoja luba jest wolna od zaburzeń psychicznych? Bez względu na diagnozy jesteście w takim samym stopniu odpowiedzialni za przebieg wspólnej relacji.

„nie zachowuj się tak jak byśmy pierwszy raz leżeli razem w łóżku – powiedziała – przypominam, że przez rok razem mieszkaliśmy”
Może jestem przewrażliwiona, ale mam wrażenie, że brakuje tu troski i czułości z jej strony; masz prawo do obaw, do rozpoczęcia "od początku", a nie z pułapu, do którego dotarliście, będąc wcześniej w związku.
Gal
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 17 lip 2016, 17:56
Jest takie przysłowie...o rzece i do niej wchodzeniu.Ale,człowiek to nie rzeka.I myślę,że pomysł nie jest głupi.A wręcz przeciwnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16470
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Drugi raz do tej samej rzeki

przez Wołodi 11 wrz 2016, 13:33
No i teraz po przeczytaniu wpisu tego i o płaceniu za faceta który również założyłeś już wiem że pani traktuje cię jak plastra. Jesteś dla niej nikim.
Offline
zbanowany
Posty
270
Dołączył(a)
09 maja 2016, 15:30

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez iiwaa 16 wrz 2016, 07:04
Ḍryāgan napisał(a):Wiem, jest przysłowie, że się nie wchodzi drugi raz do tej samej rzeki. Ale co wtedy , kiedy się wie, że to JEST ta właściwa osoba i rozstanie było tylko wypadkiem przy pracy i było na tyle bolesne (dla mnie), że pozbawiło mnie na długo chęci do działania i jakichkolwiek związków. No więc spotykamy się znowu – ja z pewną taką nieśmiałością do tego podchodzę („nie zachowuj się tak jak byśmy pierwszy raz leżeli razem w łóżku – powiedziała – przypominam, że przez rok razem mieszkaliśmy”). Ale ja się boję, dostaję panicznego lęku, że znowu coś spieprzę jak poprzednio. Boję się, że znowu będę musiał przechodzić przez odrzucenie i zostanę sam. Boję się, że zaczną się jazdy emocjonalne na wysokim poziomie i mi odwali, uaktywni się ten cholerny ChAD na tyle, że ją zranię i mnie zostawi. Może lepiej byłoby żyć samemu, bez wzlotów i upadków (po rozstaniu długo dochodziłem do siebie – chociaż ona zawsze gdzieś tam była blisko, bo pozostaliśmy przyjaciółmi i mi pomagała nieraz). Sam nie wiem, co powinienem robić. Po prostu boję się wejść w tę rzekę i zanurzyć w całości, a jednocześnie bardzo tego chcę. Mam 150 myśli na sekundę i 150 pomysłów na dalsze życie. Czasem odczuwam silny lęk przed samotnością, przytłacza mnie i niemal fizycznie boli. Włączam tv, Internet, forum, facebook i szukam namiastki kontaktu z kimkolwiek. Czasem wolę być sam, zamknąć się w czterech ścianach bez świadomości, że istnieją inni ludzie, bo wszyscy mnie wkurwiają i nawet głosy dzieci, które dochodzą z placu zabaw przed blokiem, powodują, że mam ochotę czymś w nie rzucić. Nieustanna huśtawka. W związku zachowuje się tak samo, niestety. Czasem kocham natrętnie, potrzebuję bliskości, przytulenia, a czasem drażni mnie jej obecność, głos, wszystko neguję cokolwiek powie. Sam siebie nie rozumiem i tego co mną szarpie w tę i z powrotem. Mam 35 lat i czuję się niedojrzały jak kilkunastolatek. To deprymujące... A może ludzie mający problemy z psyche nie powinni się z nikim wiązać? Ale przecież niektórzy bywają szczęśliwi. Chyba...


A mnie rzucilo sie w oczy, ze boisz sie, ze ona zostawi Ciebie i ze to Ty bedziesz cierpial, a nie ona. Boisz sie swojej samotnosci i ze Ty bedziesz musial przechodzic przez odrzucenie, nie ona. O siebie sie boisz. O swoim szczesciu myslisz. A nie na tym zwiazek polega. Gdybym wiedziala, ze moj malzonek nie jest ze mna szczesliwy i szczęśliwy bylby z potencjalnym 99% pozostalej populacji kobiet, to bym odeszla. Jesli wiem ze jest/moze byc szczesliwy, to robie wszystko zeby tak bylo, nie wyladowujac na nim swoich frustracji.
Ja bym takiej hustawki nie wytrzymala, pewnie wiele kobiet by jej nie wytrzymalo.
Pomysl o niej, zanim zaczniesz bez powodu warczec.

tak serio to nie zrezygnuję z tego związku, mimo tych lęków, bo za bardzo tego chcę

Chcesz ze wzgledu na swoje chce. Nie ze wzgledu na jej dobro. Mnie sie to nie podoba, mozesz na mnie nawet naskakiwac tak jak i na osobe ktora pisala o lekach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1892
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez iiwaa 16 wrz 2016, 07:21
NN4V napisał(a):
Ḍryāgan napisał(a):NN4V, odwal się. Nie potrzebuje rozważań filozoficznych i czepiania się słów, tylko porady w konkretnym temacie

Jakoś nie zauważyłem pytań o poradę. Jedyne pytanie w potoku lęków ma znamiona retorycznego. Zresztą nikt nań nie zna odpowiedzi.

A by cokolwiek zrobić, czy uzyskać prośbą, dobrze byłoby najpierw określić, co się chce.
Są dni (czy godziny) gdy wszystko drażni, włączając bliskie osoby. Po co z tym walka, skoro tak właśnie jesteśmy skonstruowani?
Nic z tym nie zrobisz - możesz wyłącznie się zaadaptować.


Problem w tym, ze z roznym natezeniem ludzie owo rozdraznienie okazuja i roznie z nim walcza. No i czestotliwosc. Jezeli proporcja jest 50:50 albo jeszcze gorsza, to ciezko zyc w takim zwiazku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1892
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez NN4V 16 wrz 2016, 08:58
iiwaa napisał(a):....A mnie rzucilo sie w oczy, ze boisz sie, ze ona zostawi Ciebie i ze to Ty bedziesz cierpial, a nie ona. Boisz sie swojej samotnosci i ze Ty bedziesz musial przechodzic przez odrzucenie, nie ona. O siebie sie boisz. O swoim szczesciu myslisz. A nie na tym zwiazek polega. ...

Na czym polega?
De facto wpływ własnego poczucia szczęścia na partnera jest znaczny. To znaczy, że działanie na rzecz własnego szczęścia jest pośrednio działaniem na rzecz szczęścia partnera. O ile oczywiście nie odbywa się jego kosztem, ale w takim przypadku trudno mówić o partnerskim związku w ogóle.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez iiwaa 16 wrz 2016, 09:30
NN4V napisał(a):
iiwaa napisał(a):....A mnie rzucilo sie w oczy, ze boisz sie, ze ona zostawi Ciebie i ze to Ty bedziesz cierpial, a nie ona. Boisz sie swojej samotnosci i ze Ty bedziesz musial przechodzic przez odrzucenie, nie ona. O siebie sie boisz. O swoim szczesciu myslisz. A nie na tym zwiazek polega. ...

Na czym polega?
De facto wpływ własnego poczucia szczęścia na partnera jest znaczny. To znaczy, że działanie na rzecz własnego szczęścia jest pośrednio działaniem na rzecz szczęścia partnera. O ile oczywiście nie odbywa się jego kosztem, ale w takim przypadku trudno mówić o partnerskim związku w ogóle.


Wlasnie o to drugie chodzilo ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1892
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez kotek em 16 wrz 2016, 10:45
iiwaa napisał(a):Chcesz ze wzgledu na swoje chce. Nie ze wzgledu na jej dobro.


Trudno, żeby wchodzić w związek na zasadzie wyświadczania drugiej stronie przysługi :roll:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4138
Dołączył(a)
28 wrz 2014, 01:29

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez iiwaa 16 wrz 2016, 10:58
kotek em napisał(a):
iiwaa napisał(a):Chcesz ze wzgledu na swoje chce. Nie ze wzgledu na jej dobro.


Trudno, żeby wchodzić w związek na zasadzie wyświadczania drugiej stronie przysługi :roll:


Chodzi raczej o to, zeby nie byc jak ta huba czy jemiola ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1892
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez kotek em 16 wrz 2016, 12:33
iiwaa, hubą nazywasz osobę, która chce być z kimś, kto również wykazuje tym zainteresowanie? No przestań, myślę, że partnerka Ḍryāgana dostaje to, czego chce.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4138
Dołączył(a)
28 wrz 2014, 01:29

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez iiwaa 16 wrz 2016, 13:21
kotek em napisał(a):iiwaa, hubą nazywasz osobę, która chce być z kimś, kto również wykazuje tym zainteresowanie? No przestań, myślę, że partnerka Ḍryāgana dostaje to, czego chce.


Ale nie jest to sprawiedliwe, jeżeli ktoś nadto obciąża psychicznie inną osobę.
Nie wiem, jak to dokładnie wygląda, ale jeżeli są wybuchy tylko z jednej strony, to druga strona może czuć się pokrzywdzona - ja bym się czuła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1892
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez kotek em 16 wrz 2016, 19:36
iiwaa, ale w tym konkretnym przypadku, kobieta wie, na co się decyduje. Zresztą, Ḍryāgan gdzieś tutaj wcześniej wspomniał, że rozstanie nie było spowodowane jego chorobą.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4138
Dołączył(a)
28 wrz 2014, 01:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do