Drugi raz do tej samej rzeki

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 02 lip 2016, 09:22
Wiem, jest przysłowie, że się nie wchodzi drugi raz do tej samej rzeki. Ale co wtedy , kiedy się wie, że to JEST ta właściwa osoba i rozstanie było tylko wypadkiem przy pracy i było na tyle bolesne (dla mnie), że pozbawiło mnie na długo chęci do działania i jakichkolwiek związków. No więc spotykamy się znowu – ja z pewną taką nieśmiałością do tego podchodzę („nie zachowuj się tak jak byśmy pierwszy raz leżeli razem w łóżku – powiedziała – przypominam, że przez rok razem mieszkaliśmy”). Ale ja się boję, dostaję panicznego lęku, że znowu coś spieprzę jak poprzednio. Boję się, że znowu będę musiał przechodzić przez odrzucenie i zostanę sam. Boję się, że zaczną się jazdy emocjonalne na wysokim poziomie i mi odwali, uaktywni się ten cholerny ChAD na tyle, że ją zranię i mnie zostawi. Może lepiej byłoby żyć samemu, bez wzlotów i upadków (po rozstaniu długo dochodziłem do siebie – chociaż ona zawsze gdzieś tam była blisko, bo pozostaliśmy przyjaciółmi i mi pomagała nieraz). Sam nie wiem, co powinienem robić. Po prostu boję się wejść w tę rzekę i zanurzyć w całości, a jednocześnie bardzo tego chcę. Mam 150 myśli na sekundę i 150 pomysłów na dalsze życie. Czasem odczuwam silny lęk przed samotnością, przytłacza mnie i niemal fizycznie boli. Włączam tv, Internet, forum, facebook i szukam namiastki kontaktu z kimkolwiek. Czasem wolę być sam, zamknąć się w czterech ścianach bez świadomości, że istnieją inni ludzie, bo wszyscy mnie wkurwiają i nawet głosy dzieci, które dochodzą z placu zabaw przed blokiem, powodują, że mam ochotę czymś w nie rzucić. Nieustanna huśtawka. W związku zachowuje się tak samo, niestety. Czasem kocham natrętnie, potrzebuję bliskości, przytulenia, a czasem drażni mnie jej obecność, głos, wszystko neguję cokolwiek powie. Sam siebie nie rozumiem i tego co mną szarpie w tę i z powrotem. Mam 35 lat i czuję się niedojrzały jak kilkunastolatek. To deprymujące... A może ludzie mający problemy z psyche nie powinni się z nikim wiązać? Ale przecież niektórzy bywają szczęśliwi. Chyba...
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3833
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez NN4V 02 lip 2016, 09:57
Nie można wejść drugi raz do tej samej wody, bo rzeka płynie. Przysłowie mówi, że wszystko jest zmienne, co implikuje niemożliwość powtórnego przeżycia identycznej sytuacji.

Natomiast nic nie mówi o powtórnych związkach z byłymi.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4321
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 02 lip 2016, 10:04
NN4V, proszę nie filozofuj. Ja to wszystko wiem. Chodziło mi o powtórny związek z tą samą kobietą, tylko i wyłącznie. Oczywiście związek też nie jest taki sam, bo czas mija, bo mamy już pewne doświadczenia, bo trochę się zmieniliśmy przez te kilka miesięcy - więc analogia do rzeki jest
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3833
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez NN4V 02 lip 2016, 10:24
Wiesz, jednak piszesz w trybie nieadekwatnym.
Nie wchodzi się (nakaz) do tej samej rzeki. <=> Nie można (bo się nie da) wejść do tej samej rzeki.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4321
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 02 lip 2016, 10:27
NN4V, odwal się. Nie potrzebuje rozważań filozoficznych i czepiania się słów, tylko porady w konkretnym temacie
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3833
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Monster6 02 lip 2016, 12:02
Myślę że jeśli zdecydujesz się wrócić do tego związku to warto było by się zastanowić, przeanalizować dlaczego się zepsuło i jak temu zapobiec w przyszłości.Żeby sytuacja się nie powtórzyła.Trzeba się zmienić bo skończy się tak samo.

Mimo wszystko ja jestem wierny zasadzie ''Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki''.
Choroba afektywna dwubiegunowa typ I
''Odważni nie żyją wiecznie lecz ostrożni nie żyją w ogóle.''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
954
Dołączył(a)
01 maja 2016, 17:52

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Antimatter 02 lip 2016, 12:58
Obawiam sie, ze NN4V, choc jest chamski rzecz jasna, czego trudno nie dostrzec, to ma racje, nie sposob wejsc do tej samej rzeki, bo po prostu rzeka nie bedzie juz ta sama i w tym kontekscie tego przyslowia nie nalezaloby uzywac. Tak po prostu.

Tak czy inaczej ja sprobuje dla odmiany tak w temacie. Powiem jak ja to widze. Zrobisz to, co zechcesz, jak i ona zrobi to, czego bedzie chciala. Rozumiem, ze ona dobrze wie, z czym sie to wiaze, bo tego nie ukrywasz. Pewnie ja zranisz. Pewnie bedzie cierpiec i pewnie bedzie plakac z Twojego powodu, ale wazne, by miala swiadomosc, ze Ty nie robisz tego celowo, z premedytacja. Wbrew pozorom to duzo zmienia. Wazne, bys byl wobec niej fair. Jesli tego chcesz - zrob to, jesli nie chcesz - nie brnij w to, to naprawde nie jest specjalnie skomplikowane, sam musisz to wiedziec :) A ona ma swoj rozum i sama zdecyduje, czy tego chce, czy wolalaby zachowac dystans, skoro wie, z czym sie to wiaze. Z kobietami jest tez ten problem, ze one ciagle licza, ze my sie zmienimy, to znaczy, ze one nas zmienia, wiec pewnie tutaj moze byc podobnie, mysli, ze bedzie inaczej niz bylo. Prawdopodobnie nie bedzie i bedzie podobnie jak poprzednim razem, kwestia proporcji, by tych dobrych, cudownych chwil bylo wiecej niz tych zlych.

Rozumiem, ze bierzesz leki?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
23 cze 2016, 17:33

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 02 lip 2016, 13:11
Antimatter, nie, nie biorę... i nie zamierzam brać. Znaczy biorę jak trzeba się spacyfikować tylko (w stanach podwyższonego nastroju), ewentualnie jak nie mogę wytrzymać w depresji. Jak mi przechodzą objawy chorobowe, natychmiast odstawiam chemię.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3833
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Antimatter 02 lip 2016, 13:25
To bym sie nie wiazal jednak, jesli zamierzasz w to wejsc powinienes brac leki, taka jest moja opinia, inaczej znacznie zwiekszasz po prostu szanse na to, ze ona bedzie cierpiec. Jest to pewna odpowiedzialnosc za druga osobe, pewnie masz swoje powody, dla ktorych tego nie robisz, nie moja sprawa, ale tutaj sam sie nakrecasz.

Pewnie nie poczujesz sie zbyt milo po tej lekturze, ale chcialbym bys zrozumial dlaczego tu wazne sa leki, jesli mozesz - przeczytaj to z tej drugiej strony http://uciekamydoprzodu.blog.pl/2013/02/11/mia/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
23 cze 2016, 17:33

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 02 lip 2016, 13:33
Antimatter, nic nie wiesz o mojej walce z chorobą i o lekach, jakie mi dawali, ani o ich skutkach ubocznych, więc tak - to moja sprawa jak będę walczył z chorobą (robię to od ponad 9 lat, mam doświadczenie, wiem jak reaguję). Gdybym brał leki, nie mógłbym z pewnością pracować w swoim zawodzie a tak żyję w miarę normalnie, tylko od czasu do czasu mam nawroty. A leki nie leczą, tylko zwarzywiają nie sądzę, abym miał przy ich zażywaniu ochotę na kobietę
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3833
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Antimatter 02 lip 2016, 13:36
Ja Cie nie atakuje w ten sposob, po prostu mowie to, co sam uwazam, a nie to, co chcialbys uslyszec. Napisalem, ze pewnie masz swoje powody i to jest dla mnie okej, poki nikogo nie krzywdzisz to przeciez Twoja sprawa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
23 cze 2016, 17:33

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Michellea 02 lip 2016, 13:39
A ja bym spojrzała na to z innej strony - jak ona się zapatruje na Wasz związek? Odbyliście jakąś rozmowę na temat tego, co poprzednio poszło nie tak? Czy jest świadoma, co pociąga za sobą CHAD (nie tego, że masz CHAD, bo zakładam, że to wie, tylko jakie ta choroba ma konsekwencje dla związku)?

Zgadzam się z Monsterem6, jeśli chcesz z nią być, to powinniście przemyśleć, co było źle, co doprowadziło do rozpadu związku i co z tym można zrobić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2156
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Drugi raz do tej samej rzeki

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 02 lip 2016, 13:40
Antimatter, w kwestii leków napisałem już na tym forum wszystko, co miałem do powiedzenia. W tym temacie chciałem się podzielić swoimi obawami i lękami - tak serio to nie zrezygnuję z tego związku, mimo tych lęków, bo za bardzo tego chcę. Jak się skończy nie wiem, może znowu źle, tego się nie da przewidzieć. Moja partnerka dobrze zna wszystkie odcienie mojej choroby, widziała mnie w różnych jej stadiach i jak mówi - to nie choroba jest problemem.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3833
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Drugi raz do tej samej rzeki

przez Reynevan 02 lip 2016, 14:37
Mnie się wydaje, że sprawa jest już przesądzona, skoro oboje chcecie wrócić do siebie.
Reynevan
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do