Historia z żonatym facetem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez Michellea 08 lip 2016, 20:37
iiwaa napisał(a):Nie mówię o sytuacji, w której mężczyzna traci pracę.
Pytanie, czy świadomie podchodzącą do swojego związku kobieta wstąpi w związek małżeński z mężczyzną, który nie posiada środków do utrzymania nawet samego siebie. Statystycznie - zapewne znikoma ilość.

Wszystko zależy od ich wieku, od tego jak postrzegają swoje role w związku, dlaczego on nie ma pracy itp.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2223
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez refren 08 lip 2016, 20:40
Bonifacy napisał(a):Chciałbym być żonaty ale żadna nie chce schizofrenika na lekach bez pracy z defektami od leków.Takie życie :bezradny:


Czy w każdym wątku ktoś musi napisać coś o sobie kompletnie nie na temat?
Avatar użytkownika
Online
Posty
3282
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez zima 08 lip 2016, 20:51
zostaw obu, zaden sie nie nadaje do zycia
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Historia z żonatym facetem

przez joha 08 lip 2016, 23:43
refren napisał(a):Czy w każdym wątku ktoś musi napisać coś o sobie kompletnie nie na temat?

Tak. Sam to robię cały czas.
joha
Offline

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 lip 2016, 03:20
Michellea napisał(a):
iiwaa napisał(a):Nie mówię o sytuacji, w której mężczyzna traci pracę.
Pytanie, czy świadomie podchodzącą do swojego związku kobieta wstąpi w związek małżeński z mężczyzną, który nie posiada środków do utrzymania nawet samego siebie. Statystycznie - zapewne znikoma ilość.

Wszystko zależy od ich wieku, od tego jak postrzegają swoje role w związku, dlaczego on nie ma pracy itp.


Mhm, oczywiście nie mam na myśli związku "studenckiego" (bo ten student-mężczyzna przecież też się jeszcze kształci) i związku z emerytem. Mam na myśli związek przeciętnej pary w wieku - załóżmy - mieszczącym się w przedziale 25 - 65 lat. Czyli w wieku produkcyjnym.
Uważam po prostu, że - mimo, że w pełni jestem zwolenniczką stwierdzenia, że kobieta pracować bezwzględnie powinna, wyłączając urlop macierzyński i urlop rodzicielski (wychowawczy moim zdaniem jest zdecydowanie zbyt długi, ale oczywiście to tylko moja opinia i z całym szacunkiem odnoszę się do rzeczywistości), to jednak to mężczyzna winien być tą "silniejszą" stroną w małżeństwie. Dla mnie po prostu to my, kobiety, jesteśmy stroną, która może się czasem "pomazać", popłakać z byle powodu, a facet powinien być stroną silniejszą, która daje oparcie stronie słabszej w każdym aspekcie (co nie znaczy oczywiście, że kobieta ma nie wspierać swojego partnera).
Zresztą z doświadczenia (swojego własnego małżeńskiego) wiem, że mężczyzna nie ma nic przeciwko byciu oparciem dla swojej kobiety. Podkreślając, mężczyzna - a nie chłopiec (chłopiec to stan umysłu, niezależny od wieku).
Przy czym zaznaczę (uprzedzając wypowiedzi tzw. "hejterów"), że nie mam najmniejszych problemów z zarobkowaniem i pieniędzy męża nijak nie potrzebuję. Po prostu takie mam preferencje co do ról w związku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2118
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Historia z żonatym facetem

przez Bonifacy 09 lip 2016, 04:56
iiwaa, A jesli mężczyzna jest nieuleczalnie chory i przez to nie moze pracowac to jest kim chlopcem,pizdą,nieudacznikiem?
F 20.6
Zeldox,Depakine Chrono,Olanzin,Alventa
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
01 lip 2016, 17:34

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez NN4V 09 lip 2016, 05:51
Bonifacy napisał(a):iiwaa, A jesli mężczyzna jest nieuleczalnie chory i przez to nie moze pracowac to jest kim chlopcem,pizdą,nieudacznikiem?

Czymkolwiek jest, nie jest dobrym kandydatem na partnera.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4347
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 lip 2016, 06:53
Bonifacy napisał(a):iiwaa, A jesli mężczyzna jest nieuleczalnie chory i przez to nie moze pracowac to jest kim chlopcem,pizdą,nieudacznikiem?


Gdyby mój mąż zachorował w trakcie trwania małżeństwa, to oczywiście bym go wspierała.
Ale nie będę oszukiwać się, że podjęłabym decyzję o związaniu się z taką osobą, zanim jeszcze owo "związanie się" nastąpiło. Podobnie jak zapewne nie związałabym z osobą niepełnosprawną fizycznie (co nie znaczy, że jakby dzisiaj - "odpukać" - mojemu mężowi ucięło rękę, to bym go zostawiła, absolutnie nie). Po prostu przyjęcie na siebie takiej odpowiedzialności, zanim w grę wejdą uczucia, i świadome rozpoczęcie bliższej znajomości byłoby dla mnie czymś niewyobrażalnie trudnym.
Podobnie zdaję sobie z tego sprawę, że gdybym te 22 lata temu miała schizofrenię/silną depresję/inne zaburzenia psychiczne/ kalectwo fizyczne / czy nawet wadę wymowy - to z całą pewnością nie zostałabym małżonką swojego męża.
Po pierwsze - (mniej istotne) - jest to kwestia priorytetów, co dzieje się niekoniecznie na płaszczyźnie świadomości.
Po drugie - co już bardzo istotne i wyklucza jakąkolwiek naszą ingerencję, bo robimy to instynktownie - natura "każe" nam wybierać na partnerów osobniki zdrowe i silne.
A że dzisiaj mężczyzna nie musi iść upolować mamuta, to nasza podświadomość rejestruje inne oznaki, które świadczą o "sile" i zaradności - jak na przykład posiadanie stabilnej, porządnej pracy.
Tak samo jak dzisiaj kobieta niekoniecznie musi trudnić się zbieractwem i wytwarzaniem prowizorycznych ubrań ze skór tego wspomnianego wyżej upolowanego mamuta, tak więc mężczyzna podświadomie ocenia inne rzeczy. I tak na przykład zauważyłam, że mój mąż przyglądał mi się z uśmiechem, jak układam kwiaty z ogrodu w wazonie. A dlaczego? Bo jemu to się podświadomie kojarzy z partnerką dbającą o ognisko domowe. Na tej samej zasadzie mężczyźni podświadomie rejestrują proporcje kobiecego ciała - przede wszystkim stosunek obwodu talii do obwodu bioder.

Wniosek - kobieta (która zgodnie z biologicznymi uwarunkowaniami szuka silnego samca, który upoluje mamuta i wykarmi ją i jej dzieci) podświadomie rejestruje to, czy mężczyzna jest "silny i zaradny", czyli czy posiada dobrą pracę i da jej oparcie - psychiczne, fizyczne, materialne.
Nie rozumiem, po co oszukiwanie siebie i wszystkich, że jest inaczej.

Co więcej - psychologowie twierdzą, że niemalże każdy posiada na którymś etapie życia zaburzenia psychiczne.
Z tym, że one przybierają różną formę. Są zaburzenia łagodne. Jeden będzie miał nieuzasadnione kompleksy, drugi będzie pedantem - to są zaburzenia, ale nie odbijają się na drugiej osobie.
Jeżeli forma jest na tyle zaawansowana, że może znacznie "uprzykrzyć" życie drugiej osobie, to takie osoby nie powinny poszukiwać partnera/partnerki, a raczej zająć się leczeniem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2118
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Historia z żonatym facetem

przez atic 09 lip 2016, 07:41
w dzisiejszych czasach ani polowanie na mamuty ani tworzenie ubrań ze skóry mamuta nie są już potrzebne, wiemy też w jaki sposób rodzą się dzieci (o dziwo względnie niedawno skojarzono to z zapłodnieniem) więc tego też można uniknąć.
w związku z tym wszystkim niepotrzebne mi same związki, ubrania kupie sobie w sklepie, jedzenie sobie ugotuje lub też kupie, lokum urządze po swojemu... :) :) :)

a przyjemności? no cóż, tego sobie nie bede odmawiał dlatego spotykam się z kobietami na seks :) :) :)
atic
Offline

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 09 lip 2016, 07:53
No! No! No! iiwaa cały Twój post to jakaś cholerna dyskyminacja.
...takie osoby nie powinny poszukiwać partnera/partnerki, a raczej zająć się leczeniem
gdybym ... miała schizofrenię/silną depresję/inne zaburzenia psychiczne/ kalectwo fizyczne / czy nawet wadę wymowy - to z całą pewnością nie zostałabym małżonką swojego męża.
poczułem się jak jakieś gówno nic nie warte - bo cholera mam wadę wymowy [sic!] i na dodatek pieprzony ChAD i jeszcze jestem pedantem. A więc nie wolno mi nikogo kochać i chcieć wzajemności. Jak ktoś ma widoczne kalectwo też nie powinien pakować się w żadne relacje. Bo społeczeństwo musi być doskonałe, złożone z nadludzi. Upośledzone fizycznie bądź psychicznie jednostki należy wyeliminować. Najlepiej pozamykać je w psychiatrykach albo innych ośrodkach pomocy społecznej (gettach?), żeby kuźwa wyginęły jak mamuty. Zapachniało normalnie poglądami rodem z "Main Kampf". Tak serio znam chyba ze trzy pary, gdzie przynajmniej jedna osoba jest dotknięta poważną przypadłością fizyczną i kuźwa wyglądają na szczęśliwych, wspierają się i kochają, łatwiej im znosić kalectwo. Ja rozumiem, choroba psychiczna to ciężkie obciążenie dla partnerki czy partnera, ale jeśli ta druga osoba wie, kocha i chce być z kimś... No i kuźwa nie sprowadzajmy związku tylko do kasy i dobrego ustawiania się w życiu. Są chyba wyższe wartości.
Wniosek - kobieta podświadomie rejestruje to, czy mężczyzna jest "silny i zaradny", czyli czy posiada dobrą pracę i da jej oparcie - psychiczne, fizyczne, materialne.

No dobra, wiemy przynajmniej czym się kierowałaś w wyborze małżonka. Z pewnością głównie chodziło o miłość.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3967
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 lip 2016, 07:54
atic napisał(a):w dzisiejszych czasach ani polowanie na mamuty ani tworzenie ubrań ze skóry mamuta nie są już potrzebne, wiemy też w jaki sposób rodzą się dzieci (o dziwo względnie niedawno skojarzono to z zapłodnieniem) więc tego też można uniknąć.
w związku z tym wszystkim niepotrzebne mi same związki, ubrania kupie sobie w sklepie, jedzenie sobie ugotuje lub też kupie, lokum urządze po swojemu... :) :) :)

a przyjemności? no cóż, tego sobie nie bede odmawiał dlatego spotykam się z kobietami na seks :) :) :)


W ogóle nie zrozumiałeś tego, co było napisane.
Ja również napisałam, że nie polujemy na mamuty, ale wyciągnąłeś z tego błędny wniosek.
A reszta dotyczyła uwarunkowań biologicznych, które są w nas niezależnie od warunków życia.
Wybór partnera do stosunku również z nich wynika. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to można zrobić prostu eksperyment - wpuścić między wiele kobiet z różnych środowisk dwóch mężczyzn. Jeden to typowa "życiowa klucha", jak mój mąż mawia, a drugi to zaradny facet. Jak myślisz, kogo kobiety wybiorą jako potencjalnego partnera seksualnego, nawet na jedną noc?

Mojemu kotu również nie są w ogóle potrzebny instynkt łowcy - czy to znaczy, że go utracił? Oj nie, on upoluje nawet ludzkie kończyny.
Mojemu psu nie jest w ogóle potrzebny instynkt psa pasterskiego - czy to znaczy, że go nie ma? Ma, i to całkiem wyraźnie widoczny.
Bo takie ma cechy wynikające z biologii.
Człowiek również.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2118
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 lip 2016, 08:03
Ḍryāgan napisał(a):No! No! No! iiwaa cały Twój post to jakaś cholerna dyskyminacja.
...takie osoby nie powinny poszukiwać partnera/partnerki, a raczej zająć się leczeniem
gdybym ... miała schizofrenię/silną depresję/inne zaburzenia psychiczne/ kalectwo fizyczne / czy nawet wadę wymowy - to z całą pewnością nie zostałabym małżonką swojego męża.
poczułem się jak jakieś gówno nic nie warte - bo cholera mam wadę wymowy [sic!] i na dodatek pieprzony ChAD i jeszcze jestem pedantem. A więc nie wolno mi nikogo kochać i chcieć wzajemności. Jak ktoś ma widoczne kalectwo też nie powinien pakować się w żadne relacje. Bo społeczeństwo musi być doskonałe, złożone z nadludzi. Upośledzone fizycznie bądź psychicznie jednostki należy wyeliminować. Najlepiej pozamykać je w psychiatrykach albo innych ośrodkach pomocy społecznej (gettach?), żeby kuźwa wyginęły jak mamuty. Zapachniało normalnie poglądami rodem z "Main Kampf". Tak serio znam chyba ze trzy pary, gdzie przynajmniej jedna osoba jest dotknięta poważną przypadłością fizyczną i kuźwa wyglądają na szczęśliwych, wspierają się i kochają, łatwiej im znosić kalectwo. Ja rozumiem, choroba psychiczna to ciężkie obciążenie dla partnerki czy partnera, ale jeśli ta druga osoba wie, kocha i chce być z kimś... No i kuźwa nie sprowadzajmy związku tylko do kasy i dobrego ustawiania się w życiu. Są chyba wyższe wartości.
Wniosek - kobieta podświadomie rejestruje to, czy mężczyzna jest "silny i zaradny", czyli czy posiada dobrą pracę i da jej oparcie - psychiczne, fizyczne, materialne.

No dobra, wiemy przynajmniej czym się kierowałaś w wyborze małżonka. Z pewnością głównie chodziło o miłość.



Znacznie nadinterpretujesz.
1. Wada wymowy - to dotyczyło preferencji tylko i wyłącznie mojego męża.
2. Czy pisałam o jakiejkolwiek dyskryminacji? Zamykaniu w gettach? Czy jedynie o tym, że jeżeli masz chorobę psychiczną, która może znacznie obciążać partnera, to jeśli już go nie masz, to go nie szukaj, bo krzywdzisz drugą osobę.
Niczego więcej nie napisałam, a reszta to tylko i wyłącznie Twoja nadinterpretacja.


Wyjąłeś z kontekstu ostatnie zdanie - tak, chodziło o miłość, co nie wyklucza działania podświadomości i naturalnych skłonności do wyboru partnera. Mąż jest moim przyjacielem, kocham go nad życie, co nie wyklucza i nigdy nie wykluczało np. wydzielania hormonów (takich dopamina czy oksytocyna), to zwyczajnie nie jestem w stanie nad tym zapanować, bo to fizjologia. Podświadomie mąż mi imponuje, co wzmacnia moje uczucie. Co w tym złego?
To tak, jakbyś zapytał mnie czy pokochałabym męża, gdyby był niskim przygrubym blondynem po medycynie, chcącym założyć rodzinę z 6 dzieci, uwielbiającym małe pieski, muzykę techno, wycieczki po górach i oglądanie piłki nożnej
Nie wiem, bo byłby innym człowiekiem. Pewnie nie, bo mam inne preferencje, co jest nie do końca zależne ode mnie samej.

Napisałam o podświadomym zwracaniu uwagi na silne i zdrowe jednostki płci przeciwnej. Jeżeli mi nie wierzysz, poszukaj publikacji na ten temat - były liczne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2118
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Historia z żonatym facetem

przez atic 09 lip 2016, 08:06
iiwaa,

to ty nie zrozumiałaś tego co ja napisałem. napisałaś, że teraz już facet nie musi polować na mamuta wystarczy jak ma dobrą pracę, albo, że kobieta nie musi zszywać skóry wystarczy jak dba o dekoracje, ja to potwierdziłem tyle, że poszedłem jeszcze dalej, mianowicie związek z kobietą jest mi niepotrzebny WCALE, nie potrzebuje też uczestniczyć w wyścigu szczurów aby błyszczeć przed jakąś cizią swoją pozycją społeczną, skoro to wszystko jest tylko ewolucyjnym mechanizmem bez głębszej wartości to po co mi w to inwestować i dorabiać do tego ideologię tak jakby to było czymś głębszym. zamiast żyć w kłamstwie czy ze świadomością, że swoim życiem ciągle musze coś kobiecie udowadniać, czy że będzie mnie taka z mojego życia rozliczać bo takie ma wbudowane ewolucyjnie mechanizmy, to jako świadomy nowoczesny człowiek, wole seks bez zobowiązań gdzie liczy się tylko moje ciało i partnerki ciało, reszta to nie jej interes :) :) :)
Ostatnio edytowano 09 lip 2016, 08:08 przez atic, łącznie edytowano 1 raz
atic
Offline

Historia z żonatym facetem

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 lip 2016, 08:06
iiwaa napisał(a):
Ḍryāgan napisał(a):No! No! No! iiwaa cały Twój post to jakaś cholerna dyskyminacja.
...takie osoby nie powinny poszukiwać partnera/partnerki, a raczej zająć się leczeniem
gdybym ... miała schizofrenię/silną depresję/inne zaburzenia psychiczne/ kalectwo fizyczne / czy nawet wadę wymowy - to z całą pewnością nie zostałabym małżonką swojego męża.
poczułem się jak jakieś gówno nic nie warte - bo cholera mam wadę wymowy [sic!] i na dodatek pieprzony ChAD i jeszcze jestem pedantem. A więc nie wolno mi nikogo kochać i chcieć wzajemności. Jak ktoś ma widoczne kalectwo też nie powinien pakować się w żadne relacje. Bo społeczeństwo musi być doskonałe, złożone z nadludzi. Upośledzone fizycznie bądź psychicznie jednostki należy wyeliminować. Najlepiej pozamykać je w psychiatrykach albo innych ośrodkach pomocy społecznej (gettach?), żeby kuźwa wyginęły jak mamuty. Zapachniało normalnie poglądami rodem z "Main Kampf". Tak serio znam chyba ze trzy pary, gdzie przynajmniej jedna osoba jest dotknięta poważną przypadłością fizyczną i kuźwa wyglądają na szczęśliwych, wspierają się i kochają, łatwiej im znosić kalectwo. Ja rozumiem, choroba psychiczna to ciężkie obciążenie dla partnerki czy partnera, ale jeśli ta druga osoba wie, kocha i chce być z kimś... No i kuźwa nie sprowadzajmy związku tylko do kasy i dobrego ustawiania się w życiu. Są chyba wyższe wartości.
Wniosek - kobieta podświadomie rejestruje to, czy mężczyzna jest "silny i zaradny", czyli czy posiada dobrą pracę i da jej oparcie - psychiczne, fizyczne, materialne.

No dobra, wiemy przynajmniej czym się kierowałaś w wyborze małżonka. Z pewnością głównie chodziło o miłość.



Znacznie nadinterpretujesz.
1. Wada wymowy - to dotyczyło preferencji tylko i wyłącznie mojego męża.
2. Czy pisałam o jakiejkolwiek dyskryminacji? Zamykaniu w gettach? Czy jedynie o tym, że jeżeli masz chorobę psychiczną, która może znacznie obciążać partnera, to jeśli już go nie masz, to go nie szukaj, bo krzywdzisz drugą osobę. Niczego więcej nie napisałam, a reszta to tylko i wyłącznie Twoja nadinterpretacja.
3. Pedantyzm? Napisałam wprost, że to nic nieznacząca mała wada. Sama jestem pedantką, mój mąż również. Bierzesz wszystko do siebie w stopniu wręcz zatrważającym.

Wyjąłeś z kontekstu ostatnie zdanie - tak, chodziło o miłość, co nie wyklucza działania podświadomości i naturalnych skłonności do wyboru partnera. Mąż jest moim przyjacielem, kocham go nad życie, co nie wyklucza i nigdy nie wykluczało np. wydzielania hormonów (takich dopamina czy oksytocyna), to zwyczajnie nie jestem w stanie nad tym zapanować, bo to fizjologia. Podświadomie mąż mi imponuje, co wzmacnia moje uczucie. Co w tym złego?
To tak, jakbyś zapytał mnie czy pokochałabym męża, gdyby był niskim przygrubym blondynem po medycynie, chcącym założyć rodzinę z 6 dzieci, uwielbiającym małe pieski, muzykę techno, wycieczki po górach i oglądanie piłki nożnej
Nie wiem, bo byłby innym człowiekiem. Pewnie nie, bo mam inne preferencje, co jest nie do końca zależne ode mnie samej.



Napisałam o podświadomym zwracaniu uwagi na silne i zdrowe jednostki płci przeciwnej. Jeżeli mi nie wierzysz, poszukaj publikacji na ten temat - były liczne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2118
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do