Czy nie pociągam swojego męża?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 18 cze 2016, 18:40
Michellea napisał(a):
iiwaa napisał(a):
Ḍryāgan napisał(a):iiwaa, jeszcze raz powtórzę - dobrze, że nie macie dzieci. W przypadku relacji rodzic- dziecko najważniejsza jest miłość a nie tresura. Myślę, że on i Ciebie wytresował :)


Maz? Maz nigdy wobec mnie nie stosowal zadnego przymusu ani sankcji :)
Maz ma szaroświeckie podejscie do kobiet - szacunek, odsuwanie krzesla itd., uwaza tez ze mezczyzna ma obowiazek sie opiekowac kobieta (zwlaszcza jesli chodzi o obowiazek zarobienia na potrzeby rodziny). Ale to daje niesamowite poczucie bezpieczeństwa którego mi cale życie brakowało.

Czy to jest staroświeckie podejście... Mnie często obcy mężczyźni otwierają drzwi, przepuszczają w windzie. Nie zauważyłam też, żeby moi koledzy (20-latkowie) odnosili się do kobiet bez szacunku. Może nie funkcjonuje to już w takiej skali jak kiedyś, ale nadal jest.

Właśnie. Mąż daje Ci poczucie bezpieczeństwa. Pytanie czy jest to takie poczucie bezpieczeństwa, jakiego szuka w związku większość ludzi, czy rekompensowanie sobie braku tego bezpieczeństwa w dzieciństwie. Patrząc na Twoje posty mam wrażenie, że raczej to drugie. Piszesz ciągle o nim, niby wymieniasz jego wady, ale to on stoi na piedestale w tym związku. Bo "ogólnie to jest wspaniały, nieważne że jest apodyktyczny, to nic, w końcu to on. A ja jestem emocjonalna, trochę infantylna, to moja wina."
Jak sama napisałaś, masz kompleksy. Z jednej strony są one związane z Twoim mężem (bo np. on jest w czymś lepszy), a z drugiej ten niedościgniony ideał chyba rekompensuje braki z dzieciństwa.


Nie chcialam o tym mowic, ale gdyby nie maz, to nie wiem, gdzie bym dzisiaj byla. Moja kuzynka sama powiedziala, ze smialo moge powiedziec, ze uratowal mi zycie. Moze nie w postaci zagrozenia smiercia, ale ksztalt tego zycia na pewno.
Jako 20-latka tulalam sie po wynajmowanych pokojach, ale nie takich jak studenci dzisiaj czy po akademikach czy stancjach, tylko po spelunach, bo na nic lepszego sobie nie moglam pozwolic. Nie wiem, czy skonczylabym studia, bo musialam pracowac, mimo ze to byly studia dzienne, zeby sie utrzymac. Wtedy zajec obowiazkowych bylo wiecej niz teraz, wiec dorabialam wieczorami w barach, uczylam sie glownie w nocy i nad ranem, cos tam doczytywalam pod barem czy lada.
Maz mi tego nie wypomina, ale ciezko nie odczuwac wdziecznosci.
Potem balam sie ze bedzie mnie traktowal tak jak ojciec moja matke - nie ze jego o to podejrzewalam, po prostu mialam gleboko wpojone ze kazdy zwiazek tak naprawde tak wyglada. A o ojcu myslalam czesto gorzej niz o Hitlerze, jakkolwiek to brzmi. Przeciez on nawet wymuszal na matce stosunki. A ja myslalam ze bedzie podobnie. Dlatego wyolbrzymiam takie proste rzeczy i kojarza mi sie z cudem.

Przepuszczaja w drzwiach owszem, ale zauwazylam ze pomaganie zalozenia plaszcza czy obchodzenie samochodu zeby otworzyc drzwi kobiecie w mlodym pokoleniu umarlo ;) powiem Ci, ze u 40latkow niestety rowniez.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1973
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 18 cze 2016, 18:47
iiwaa napisał(a):rzepuszczaja w drzwiach owszem, ale zauwazylam ze pomaganie zalozenia plaszcza czy obchodzenie samochodu zeby otworzyc drzwi kobiecie w mlodym pokoleniu umarlo

no nie wiem czy umarło, nie idealizuj tak tego swojego staruszka. Wcale nie jest taki wyjątkowy. Zawsze to robię i czuję się urażony tym co piszesz.
A Twój stosunek do niego to bardziej miłość czy wdzięczność?
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3884
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Czy nie pociągam swojego męża?

przez ladywind 18 cze 2016, 18:50
iiwaa napisał(a):
Ḍryāgan napisał(a):iiwaa, jeszcze raz powtórzę - dobrze, że nie macie dzieci. W przypadku relacji rodzic- dziecko najważniejsza jest miłość a nie tresura. Myślę, że on i Ciebie wytresował :)


Maz? Maz nigdy wobec mnie nie stosowal zadnego przymusu ani sankcji :)
Maz ma szaroświeckie podejscie do kobiet - szacunek, odsuwanie krzesla itd., uwaza tez ze mezczyzna ma obowiazek sie opiekowac kobieta (zwlaszcza jesli chodzi o obowiazek zarobienia na potrzeby rodziny). Ale to daje niesamowite poczucie bezpieczeństwa którego mi cale życie brakowało.


Dlatego w związku szukałaś "ojca' i mąż spełnia te oczekiwania
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez Michellea 18 cze 2016, 19:04
iiwaa, jak widzisz Ḍryāgan jest przykładem na to, że nie do końca ;)
Ale nawet jeśli młodsi mężczyźni już tak nie robią, to być może dlatego, że wiele kobiet tego nie wymaga, a niektóre nawet czułyby się zawstydzone, gdyby facet wszystko za nie robił. Szczególnie obcy.

Jeśli dużo dla Ciebie zrobił, to rzeczywiście trudno nie być wdzięczną. Pytanie czy miłość do niego wynika z tej wdzięczności, czy jest wobec niej autonomiczna?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 18 cze 2016, 19:07
Ḍryāgan napisał(a):Hmmm, im więcej iiwaa pisze, tym bardziej widzę, że to ie jest żaden partnerski związek. Ale skoro jej tak dobrze...


Zalezy co rozumiesz przez zwiazek oparty na partnerstwie.
Pracuje (na rownym stanowisku, choc maz cieszy sie wiekszym zainteresowaniem klientow z powaznymi problemami, co ciekawe mnie "wola" kobiety np. z problemami natury rodzinnej) , moge sie rozwijac, nie musze sie tlumaczyc, ufamy sobie, zarabiam, mam swoje pieniadze, nie czekam na meza z obiadami (zreszta rzadko jemy w domu), nie rozkazuje mi, niczego nie wymusza, sama decyduje jakich mam znajomych, nie sprzatam po nim, pomaga, moge sama wyjechac, sama wyjsc np z kolezankami z pracy wieczorem bo jedna swietuje 40stke itd.
I duzo robi. Wyprowadzi psa rano, zrobi kawe (nie lubie jesc sniadania), nie musze sprzatac, nie syfi, nie pije, nie siedzi ciagle z wodka, nie przeklina, nie nazywa mnie dziwka, nie mowi ze jestem nikim, nie rozlicza mnie (ojciec nas rozliczal nawet ze srodkow higienicznych i z jedzenia), nie krzyczy, przytula, jest spokojny i kochany.
Jest przeciwienstwem mojego ojca. I tyle mi wystarczy.
Wiem ze dla wiekszosci to normalne rzeczy, ale dla mnie to cud, ze ktos sie na mnie nie wydziera dzien w dzien, nie mowi ze mnie uderzy, nie obraza itd.
Ale mi odpowiada to ze w sferze psychicznej i emocjonalnej no i zwiazkowej moge w pelni oprzec sie na mezu, a nie zgrywac silna i przejmujaca inicjatywe. Zle bym sie czula.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1973
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 18 cze 2016, 19:12
Michellea napisał(a):iiwaa, jak widzisz Ḍryāgan jest przykładem na to, że nie do końca ;)
Ale nawet jeśli młodsi mężczyźni już tak nie robią, to być może dlatego, że wiele kobiet tego nie wymaga, a niektóre nawet czułyby się zawstydzone, gdyby facet wszystko za nie robił. Szczególnie obcy.

Jeśli dużo dla Ciebie zrobił, to rzeczywiście trudno nie być wdzięczną. Pytanie czy miłość do niego wynika z tej wdzięczności, czy jest wobec niej autonomiczna?


Aaaa... Rozmawialam o tym na terapii :)
Autonomiczna. Najpierw sie zakochalam. Mialam obawy czy powinnam sie zakochiwac, balam sie powielenia schematu z domu, ale zakochanie bylo.
I dalej odczuwam pewien rodzaj zakochania, o tym rowniez rozmawialam z psychologiem, to jest rzadkie, ale sie zdarza (ze organizm pod wplywem mozgu wydziela rowniez te same hormony co na poczatku zwiazku, choc oczywiscie w mniejszych ilosciach).
I maz mnie pociaga, wiec nie jest to tylko platoniczna wdziecznosc do kogos, kto mi pomogl.

Bardzo duzo dla mnie zrobil. Wlasciwie spelnil wszystkie moje marzenia z dziecinstwa (no, moze oprocz zabawek bo one znikly). Ale, kilka miesiecy przed 40 urodzinami powiedzialam ze w dziecinstwie zawsze marzylam zeby miec psa. Na 40 urodziny dostalam psa. To jest w mezu urocze :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1973
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez Michellea 18 cze 2016, 19:26
iiwaa napisał(a):Jest przeciwienstwem mojego ojca. I tyle mi wystarczy.
Wiem ze dla wiekszosci to normalne rzeczy, ale dla mnie to cud, ze ktos sie na mnie nie wydziera dzien w dzien, nie mowi ze mnie uderzy, nie obraza itd.

I chyba właśnie o to chodzi. On jest tak wspaniały, bo nie jest taki jak Twój ojciec. Jest to w pewnym sensie idealizacja.

iiwaa napisał(a):Aaaa... Rozmawialam o tym na terapii :)

Przerobiłaś problemy z dzieciństwa na terapii?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2188
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 18 cze 2016, 19:27
A więc sielanka. iiwaa myślę, że pora zamknąć ten temat. Jesteś szczęśliwa w swoim małżeństwie, zakochana w mężu, który spełnia Twoje marzenia z dzieciństwa, to że nie go pociągasz okazało się nieprawdą. Nie szukasz rady. Jesteś ustawiona finansowo. Chcesz się tylko pochwalić swoim szczęściem a to nie jest miejsce. Zdecydowanie. Sorry
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3884
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 18 cze 2016, 19:33
Carlsberg napisał(a):Hehe już dawno odniosłem wrażenie, że to jedna wielka prowokacja :) być może dziewczyna zakochała się w profesorze i nie może zrozumieć dlaczego on jej nie chce :) zresztą nie ma co zgadywać, a dyskusja i tak utonęła w zalewie pseudointelektualnego bełkotu. Swoją drogą założycielka podała tyle szczegółów ze "swojego" życia, że odgadnąć o kogo chodzi jest już naprawdę nietrudno. Co wskazuje, że to wszystko to wielki bzdet.

tez sadze ze bzdet. Najpierw babka pisze ze taka madra, pozniej sie okazuje ze facet jej załatwił kariere, pozniej ze jej nie pociaga, pozniej ze tak super, idylla, pozniej ze facet taki inteligent a sypie potocznym słownictwem a taki wieeelki prawnik i intelektualista... dla mnie to wyglada na jakas schizofrenie...Dodatkowo prowadzac niby wlasna działalnosc a pozniej piszac ze sie pracuje na rownym stanowisku i wykłada na uczelni znowu sobie zaprzecza... :bezradny:


Ale przednio sie bawie w tym temacie :D
Ostatnio edytowano 18 cze 2016, 19:35 przez agusiaww, łącznie edytowano 1 raz
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Czy nie pociągam swojego męża?

przez ladywind 18 cze 2016, 19:34
Ḍryāgan napisał(a):A więc sielanka. iiwaa myślę, że pora zamknąć ten temat. Jesteś szczęśliwa w swoim małżeństwie, zakochana w mężu, który spełnia Twoje marzenia z dzieciństwa, to że nie go pociągasz okazało się nieprawdą. Nie szukasz rady. Jesteś ustawiona finansowo. Chcesz się tylko pochwalić swoim szczęściem a to nie jest miejsce. Zdecydowanie. Sorry


Równiez to zauwazyłam, ze mocno odbiegła od tematu i okazało sie że problem zostal rozwiązany jakkowliek to brzmi, zaś cała dyskusja sprowadza sie na idealizowaniu męża i chwaleniu się, co mi mąż zapewnił, co kupił itd az do znudzenia ;)
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 18 cze 2016, 19:40
agusiaww napisał(a):
Carlsberg napisał(a):Hehe już dawno odniosłem wrażenie, że to jedna wielka prowokacja :) być może dziewczyna zakochała się w profesorze i nie może zrozumieć dlaczego on jej nie chce :) zresztą nie ma co zgadywać, a dyskusja i tak utonęła w zalewie pseudointelektualnego bełkotu. Swoją drogą założycielka podała tyle szczegółów ze "swojego" życia, że odgadnąć o kogo chodzi jest już naprawdę nietrudno. Co wskazuje, że to wszystko to wielki bzdet.

tez sadze ze bzdet. Najpierw babka pisze ze taka madra, pozniej sie okazuje ze facet jej załatwił kariere, pozniej ze jej nie pociaga, pozniej ze tak super, idylla, pozniej ze facet taki inteligent a sypie potocznym słownictwem a taki wieeelki prawnik i intelektualista... dla mnie to wyglada na jakas schizofrenie...Dodatkowo prowadzac niby wlasna działalnosc a pozniej piszac ze sie pracuje na rownym stanowisku i wykłada na uczelni znowu sobie zaprzecza... :bezradny:


Ale przednio sie bawie w tym temacie :D


I znowu wszystko przeinaczasz i nie umiesz czytac.
Praca na uczelni to nie jest JEDYNA praca. Tam nie mamy rownorzednych stanowisk.
W tej drugiej mamy.
Wiem, ze to ciezkie, ale moze zalapiesz.
Studiowalas kiedys? Wiesz jak wielu wykladowcow pracuje na uczelni glownie dodatkowo? Zdecydowana wiekszosc. Na uczelni to ja jestem mniej nix 10 godzin w tygodniu...
Jak i cala reszta wykladowcow.
A wez wykladowcow z medycznego - myslisz ze wykladanie to ich glowne zajecie. Chyba raczej marginalne.

NN4V, moglbys nauczyc czytac? Bo ja jestem niecierpliwa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1973
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 18 cze 2016, 19:43
Michellea napisał(a):
iiwaa napisał(a):Jest przeciwienstwem mojego ojca. I tyle mi wystarczy.
Wiem ze dla wiekszosci to normalne rzeczy, ale dla mnie to cud, ze ktos sie na mnie nie wydziera dzien w dzien, nie mowi ze mnie uderzy, nie obraza itd.

I chyba właśnie o to chodzi. On jest tak wspaniały, bo nie jest taki jak Twój ojciec. Jest to w pewnym sensie idealizacja.

iiwaa napisał(a):Aaaa... Rozmawialam o tym na terapii :)

Przerobiłaś problemy z dzieciństwa na terapii?


Tak.
Pomoglo. Ale chyba nie do konca.
Co do mowienia o mezu - zawsze o nim dobrze mowie. Przy znajomych rowniez. Jak moglabym mowic zle?
Ostatnio przy kolezance z pracy (tej uczelnianej, dla dociekliwych) mowie ze maz jest taki spokojny. Glupio wyszlo, bo cos jej odburknal a ona stwierdzila ze go chyba cos ugryzlo w takim razie i gryzie czesto :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1973
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 18 cze 2016, 19:48
iiwaa, też pracuję na uczelni i nie zauważyłem, żeby obecnie tak duża liczba wykładowców pracowała tam głównie dodatkowo. Nie wiem co za uczelnia, ale dzisiaj prawie wszędzie chcą klauzuli, że będzie to pierwszy etat a na uczelniach w dobie niżu demograficznego nie ma aż tak wielu studentów. Natomiast fakt, że dydaktyka to jakieś 8 godzin tygodniowo. Tylko, że praca naukowa to nie tylko dydaktyka. Najwięcej czasu pochłania biurokracja. No nieważne...
A propos pracy i wykształcenia - naprawdę prawnicy uprawiają takie wodolejstwo? Bo mnie się zdawało, że prawnik = konkret, natomiast Twoje wypowiedzi są bardzo rozbudowane i mało rzeczowe :)
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3884
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Czy nie pociągam swojego męża?

przez atic 18 cze 2016, 19:58
wykształcenie, ateizm, kariera, Praga i filharmonia, to się nazywa życie na poziomie.
agusiaww, ladywind i mirunia, bijcie pokłony :)
atic
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do