Czy nie pociągam swojego męża?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 cze 2016, 00:02
Dzień dobry :)
Postanowiłam tu napisać, bo chyba to jedyne forum, na którym nie otrzymam "głupkowatych" odpowiedzi.

Mój problem jest złożony - właściwie to dwa oddzielne problemy, zacznę od tego pierwszego .

Mam 42 lata, mój mąż 58. Jesteśmy małżeństwem od 20 lat (poznałam męża, kiedy byłam młodziutką dziewczyną). Jestem jego drugą żoną - pierwsza niestety zmarła po wypadku (nie znałam jej).
Mam wrażenie, że ostatnio nie pociągam swojego męża, zastanawiam się, co jest ze mną nie tak, szukam przyczyn w sobie. Wiem, że mnie kocha, wiem, że w grę nie wchodzi inna kobieta (po pierwsze mu ufam, po drugie to nawet "fizycznie" niemożliwe - pracujemy razem). Mąż patrzy na mnie z miłością, ale nie z pożądaniem. A ja, no cóż, chciałabym się jeszcze (mimo swojego wieku) czuć kobietą.
Dodam, że mąż jest w pełni sprawny - fizycznie, zdrowotnie, intelektualnie (aż za bardzo czasem) i również seksualnie.
Dbam o siebie, sporo osób twierdzi, że przesadnie (wspomagam się microlipofilingiem i chyba to jest to "przesadnie"). Wyglądam - chociaż nie mnie to oceniać - chyba młodo, jestem chuda, biust mam mały, więc nic mi "nie zwisa" z biegiem czasu, sport uprawiam 5 razy w tygodniu, więc - mam nadzieję - problem nie leży w mojej fizyczności (a może leży?).
Kochamy się zwykle 2, czasem 3 razy w tygodniu, wszystko jest ok - nic mi nie przeszkadza, lubię kochać się z mężem. Z tym, że chodzi mi o emocje, a nie o sam seks. Nie wiem, czy to możliwe, ale ja nadal jest w mężu zakochana, imponuje mi (zresztą nie tylko mi), pociąga mnie, i chciałabym, żeby on czuł coś podobnego do mnie.
Problemem może być to, że jestem trochę "nieśmiała" jeśli chodzi o seks. Nie, że się wstydzę męża, po prostu niektóre rzeczy wydają mi się nie dla mnie, mam też problemy z inicjowaniem czegokolwiek. Ale mąż chyba nie lubi wyuzdanych kobiet, przynajmniej przez całe 20 lat nie zauważyłam u niego takich skłonności. Choć moja przyjaciółka twierdzi, że mimo że ma "kija w ...." (przesadziła), to "tylko facet".
"Problem" jest na tyle złożony, że "uwodzenie" mojego męża to nie tylko fizyczność i wygląd, ale przede wszystkim wyzwanie intelektualne... może temu nie podołałam? Przy moim mężu nietrudno mieć kompleksy pod tytułem "jestem głupi", bo mąż stety-niestety, "grzeszy" rozumem.
Mam też wrażenie, że popadliśmy trochę w rutynę. Często wychodzimy na kolacje, do teatru/opery (mąż to uwielbia), ja od wielu lat codziennie staram się nosić koronkową (ewentualnie z dodatkiem koronki) bieliznę, i w sumie oboje przestaliśmy to zauważać.
Jeśli to istotne - nie mamy dzieci, mąż nie ma też dzieci z pierwszego małżeństwa. Ale dzięki temu, że mamy tylko siebie, zawsze byliśmy sobie bliscy, nie przeszliśmy nawet żadnych kryzysów.
Ponadto - co trochę śmieszne - ja jestem teraz (dopiero teraz) ciut zazdrosna. Mimo, że mąż nie daje mi powodów do zazdrości. Ale - i samej przed sobą mi wstyd, że tak pomyślałam - w poniedziałek mąż egzaminował, ja weszłam do jego gabinetu, jedna (egzaminował po 3 osoby) ze studentek miała - moim zdaniem - zbyt krótką sukienkę. Na tyle krótką, że ja, kobieta, mimowolnie gapiłam się na jej nogi, patrzył się również student, który koło niej siedział. Głupio mi, bo poczułam satysfakcję, że mąż jej nie puścił. Powinnam się porządnie stuknąć w głowę. Zwłaszcza, że (w przeciwieństwie do niektórych naszych kolegów) mąż nie ma opinii podrywacza. ani nawet kogoś, kto robi studentkom jakiekolwiek aluzje. Podchodzi do studentów dość ostro (moim zdaniem zbyt ostro) i bardzo oschle, niezależnie od stopnia ubrania/rozebrania.

Drugi z problemów to to, że - niestety - jestem DDA. W związku z tym mam do dziś spore kompleksy. Że nigdy nie dorównam mężowi, że na niego nie zasługuję, że on ma przecież wyższy stopień naukowy, że lepiej radzi sobie w pracy (choć mamy takie same stanowiska), że jest inteligentniejszy i ma większą wiedzę (kompleksy dotyczą zwłaszcza tego ostatniego). Mogłabym wyliczać bez końca.
Byłam na terapii, ale niewiele pomogła. I tak się z tym borykam dzień w dzień.

Czy może ktoś z Was miał podobną sytuację? A może potraficie coś poradzić?
Z góry pięknie dziękuję :)
Ewa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2104
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez coccinella 09 cze 2016, 00:15
porozmawiaj z nim i powiedz to co tutaj napisałaś.
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez NN4V 09 cze 2016, 00:25
Męskie preferencje do kobiet płodnych zostały wykształcone ewolucyjnie. Ci faceci, którzy ich nie mieli, wyginęli z przyczyn oczywistych - tj. z przyczyn gwałtownie spadającej z wiekiem płodności kobiet. (D. Buss - "Psychologia ewolucyjna")

Masz w porządku męża, który radzi sobie z popędami na poziomie nieświadomym. Nie szukaj wiec dziury w całym, bo świata (ani podświadomych imperatywów ludzkich) nie zmienisz. Sama przyznajesz sie do nich, czując w młodych kobietach rywalki.

coccinella napisał(a):porozmawiaj z nim i powiedz to co tutaj napisałaś.

I co to niby miałoby zmienić?
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4345
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 cze 2016, 00:45
NN4V napisał(a):Męskie preferencje do kobiet płodnych zostały wykształcone ewolucyjnie. Ci faceci, którzy ich nie mieli, wyginęli z przyczyn oczywistych - tj. z przyczyn gwałtownie spadającej z wiekiem płodności kobiet. (D. Buss - "Psychologia ewolucyjna")

Masz w porządku męża, który radzi sobie z popędami na poziomie nieświadomym. Nie szukaj wiec dziury w całym, bo świata (ani podświadomych imperatywów ludzkich) nie zmienisz. Sama przyznajesz sie do nich, czując w młodych kobietach rywalki.

coccinella napisał(a):porozmawiaj z nim i powiedz to co tutaj napisałaś.

I co to niby miałoby zmienić?


Nie mam jeszcze menopauzy, więc chyba jestem płodna. Choć po nastu latach noszenia spirali, ciężko mi cokolwiek stwierdzić kategorycznie.

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym powiedzieć "kochanie, nie podoba mi się, że ta 21-letnia dziewczyna przyszła w tak krótkiej sukience" - cóż, to nie jego wina.
Nie chodzi raczej o wiek. Mam koleżankę 4 lata młodszą, która wygląda... no cóż, dość wyzywająco. Ja sama potrafię wyliczyć, ile operacji plastycznych widzę na jej twarzy (na pewno usta, policzki, biust zrobiła). Czy widzę w niej rywalkę? Może nie tyle rywalkę, ile wiem, że przyciąga wzrok mężczyzn. Którzy przyznają wprost (nie mówię nawet o słowach męża, ale o słowach kolegów z pracy, moich rówieśników), że jest to dość tandetne (koleżanka chodzi np. w złotych butach na koturnie), ALE patrzeć patrzą chętnie.
Z kolei nie czuję żadnego "ukłucia zazdrości" jeśli chodzi o studentki zaniedbane czy z nadwagą. I to się dzieje u mnie podświadomie.
Zdaję sobie również sprawę z tego, że mąż - gdyby chciał - mógłby mieć taką 20-latkę na "już". I nie mówię absolutnie o tym, że jest super-modelem i wszystkie go kochają (choć jest zadbany i szczupły). Ale młode dziewczyny - mam wrażenie - mają inny system oceniania atrakcyjności mężczyzny niż młodzi panowie (ja pewnie nie mogłabym sobie pozwolić na 20latka). Taka nierówność.

Jak można radzić sobie z popędami na poziomie nieświadomym?



PS Fajny kot ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2104
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez NN4V 09 cze 2016, 06:43
iiwaa napisał(a):
NN4V napisał(a):Męskie preferencje do kobiet płodnych zostały wykształcone ewolucyjnie. Ci faceci, którzy ich nie mieli, wyginęli z przyczyn oczywistych - tj. z przyczyn gwałtownie spadającej z wiekiem płodności kobiet. (D. Buss - "Psychologia ewolucyjna")

Masz w porządku męża, który radzi sobie z popędami na poziomie nieświadomym. Nie szukaj wiec dziury w całym, bo świata (ani podświadomych imperatywów ludzkich) nie zmienisz. Sama przyznajesz sie do nich, czując w młodych kobietach rywalki.

coccinella napisał(a):porozmawiaj z nim i powiedz to co tutaj napisałaś.

I co to niby miałoby zmienić?

....Zdaję sobie również sprawę z tego, że mąż - gdyby chciał - mógłby mieć taką 20-latkę na "już".

Mógłby. Młodzi faceci są durni i dziewczyny są przystępne dojrzalszym. Moja pani jest kilkadziesiąt lat młodsza.

iiwaa napisał(a): ...I nie mówię absolutnie o tym, że jest super-modelem i wszystkie go kochają (choć jest zadbany i szczupły). Ale młode dziewczyny - mam wrażenie - mają inny system oceniania atrakcyjności mężczyzny niż młodzi panowie (ja pewnie nie mogłabym sobie pozwolić na 20latka). Taka nierówność.

Zdecydowanie inny, choć nie jest prawdą, że nie mogła byś. Możesz, ale nie w taki sam sposób.

iiwaa napisał(a):...Jak można radzić sobie z popędami na poziomie nieświadomym?

Nie wiem, czy można. Nie wiem jak. Nie miałem potrzeby wiedzieć.
Jeśli Cię zagadnienie interesuje, lepiej poczytaj literaturę źródłową, niż moje interpretacje.

iiwaa napisał(a):PS Fajny kot ;)

Ten z avatara - Olek. Nie żyje niestety.
Ale mam teraz Leosia.
->
Obrazek
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4345
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez Arhol 09 cze 2016, 08:41
Sellout z kotem ! Zgłaszam do prokuratury i moderacji !
Oh wait Obrazek

Co do tematu,raczej powtórzę się po reszcie,najlepiej pogadaj o tym z mężem,że się obejrzy czasem pewnie za jaką 2x letnią duperą to już męski instynkt,nie znaczy jednak to że cię nie kocha czy mu się nie podobasz itd.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32444
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Czy nie pociągam swojego męża?

przez lulinasky 09 cze 2016, 09:11
Faceci to wzrokowcy, lubią sobie popatrzeć. Mi było łatwiej to zrozumieć, kiedy znalazłam się po drugiej stronie czyli w krótkiej sukience. Dla pocieszenia dodam, że twojemu facetowi będzie się już coraz mniej chciało.
Offline
Posty
337
Dołączył(a)
18 kwi 2016, 19:34

Czy nie pociągam swojego męża?

przez lulinasky 09 cze 2016, 09:12
lulinasky napisał(a):Faceci to wzrokowcy, lubią sobie popatrzeć. Mi było łatwiej to zrozumieć, kiedy znalazłam się po drugiej stronie czyli w krótkiej sukience.
Offline
Posty
337
Dołączył(a)
18 kwi 2016, 19:34

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 cze 2016, 09:48
Mhm, ja go de facto nawet nie "przylapalam" na ogladaniu sie za kims. Chodzi mi raczej o nasza relacje.
Co do krotkich sukienek - chodze w sukienkach (glownie), ale z racji pracy nie w takich ledwo zakrywajacych tylek :D poza tym nie wypada. Poza tym watpie, czy maz chcialby, zebym tak chodzila.
Jak jest cieplo, to po domu chodze w szortach. W tym celu nawet zaliczam masaze banka chinska, dosc bolesne :) a efektu (nie masazy, masaze sa swietne, chodzi o meza) brak.

Kilkadziesiat lat mlodsza? O, ja jestem 16 lat mlodsza i zawsze myslalam ze to bardzo duza roznica, wiec kilkadziesiat mnie zaskoczylo.

Pozdrawiam Leosia :)
All the lights are shining
So brightly everywhere
And the sound of children's
Laughter fills the air
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2104
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez Kontrast 09 cze 2016, 09:55
Ogólnie to nawet spoko macie ten związek. Myślę, ze tu chodzi o cos innego o kompleksy. Powiedzenie o tym mężowi to jak samoistne skwalifikowanie się o pare klas niżej. To jak przyznanie , ze ty nie umiesz panować nad tym a tak nie wypada. Pytanie na ile to twoje kompleksy a na ile bedzie to realna ujmą w oczach meza. Zakomunikowanie mu tego to normalne posuniecie i w sumie najbardziej logiczne, tylko dlaczego się boisz, czy masz się czego bac?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3557
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez coccinella 09 cze 2016, 10:00
NN4V napisał(a):Męskie preferencje do kobiet płodnych zostały wykształcone ewolucyjnie. Ci faceci, którzy ich nie mieli, wyginęli z przyczyn oczywistych - tj. z przyczyn gwałtownie spadającej z wiekiem płodności kobiet. (D. Buss - "Psychologia ewolucyjna")

Masz w porządku męża, który radzi sobie z popędami na poziomie nieświadomym. Nie szukaj wiec dziury w całym, bo świata (ani podświadomych imperatywów ludzkich) nie zmienisz. Sama przyznajesz sie do nich, czując w młodych kobietach rywalki.

coccinella napisał(a):porozmawiaj z nim i powiedz to co tutaj napisałaś.

I co to niby miałoby zmienić?

to, że w związku trzeba rozmawiać ze sobą na tematy swoich uczuć i odczuć. Możemy tu snuć domysły, ale tylko on wie co się takiego zadziało, że jest zmiana.
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Czy nie pociągam swojego męża?

przez lulinasky 09 cze 2016, 10:09
Przeczytałam swojego posta i troche zbyt obcesowo to napisałam. :P Chodziło mi o to, że kiedy znajdziesz się po drugiej stronie zrozumiesz, że to nie takie proste zdradzić kogoś i zmienić tor myślenia dla kilku pobudek.
Offline
Posty
337
Dołączył(a)
18 kwi 2016, 19:34

Czy nie pociągam swojego męża?

Avatar użytkownika
przez iiwaa 09 cze 2016, 10:11
coccinella napisał(a):
NN4V napisał(a):Męskie preferencje do kobiet płodnych zostały wykształcone ewolucyjnie. Ci faceci, którzy ich nie mieli, wyginęli z przyczyn oczywistych - tj. z przyczyn gwałtownie spadającej z wiekiem płodności kobiet. (D. Buss - "Psychologia ewolucyjna")

Masz w porządku męża, który radzi sobie z popędami na poziomie nieświadomym. Nie szukaj wiec dziury w całym, bo świata (ani podświadomych imperatywów ludzkich) nie zmienisz. Sama przyznajesz sie do nich, czując w młodych kobietach rywalki.

coccinella napisał(a):porozmawiaj z nim i powiedz to co tutaj napisałaś.

I co to niby miałoby zmienić?

to, że w związku trzeba rozmawiać ze sobą na tematy swoich uczuć i odczuć. Możemy tu snuć domysły, ale tylko on wie co się takiego zadziało, że jest zmiana.


Z tym, ze ja mam blokade przed rozmowami na ten temat.
To wynika akurat z mojego dziecinstwa i jestem tego swiadoma. Moj ojciec nie szanowal matki, jako dzieciak widzialam, ze wymuszal na niej seks. Z kolei jesli chodzi o rozmowy ze mna to wszelkie kwestie damsko-meskie byly tematem tabu. Cud, ze nie mam ogolnie blokady przed mezem, zwlaszcza ze jest niewiele mlodszy od mojego ojca (z ktorym od dawna nie utrzymuje kontaktow).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2104
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Czy nie pociągam swojego męża?

przez lulinasky 09 cze 2016, 10:15
Offline
Posty
337
Dołączył(a)
18 kwi 2016, 19:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do